sobota, 21 grudnia 2019

Ja, po latach

          Wiecie, że ja czasami tutaj zaglądam?
          Mimo, że was już tutaj nie ma.
        Bo choć minęły już prawie cztery lata od kiedy zakończyłam moją przygodę z tym blogiem, choć nie stanowi on części mojego życia jak kiedyś (może to głupio brzmi, ale tak, tak właśnie było), choć na co dzień o nim nie pamiętam, to w takich momentach jak teraz, kiedy wpisuję jego adres w przeglądarkę - który wciąż znam na pamięć - i czytam sobie to, co tam skleciłam jak miałam 14 lat, to przypomina mi się ten czas, kiedy było tutaj pełno ludzi, a ja tak uwielbiałam tu wchodzić.
          Dalej to robię, choć jest tu tak pusto.
       Bo nikt już nie pisze, bo Violetta minęła, bo my jesteśmy już dorośli i każdy ma ważniejsze sprawy na głowie niż blog o serialu Disneya.
      Wiecie, że minęło ponad 6 lat, od kiedy napisałam tu pierwszego posta? Byłam wtedy taką gówniarą, nie miałam wtedy nawet 13 lat. Dzisiaj mam 19, nie uważam się za jakąś mega dorosłą, ale ja z 2013, a ja z 2019 to jednak różnica. Poszłam do wojska. Studiuję. Wiele się zmieniło.
          Ale niczego nie żałuję.
          Bo to były piękne trzy lata, które zostaną w mojej pamięci na długo.
          Wiem, że nikt tego nie przeczyta, bo nikogo tu nie ma.
         Ale może ktoś kiedyś wejdzie tu przypadkiem i napotka tego posta. Może go przeczyta. Fajnie by było.
       Kiedyś miałam taką ambicję - napisać książkę. Ale wiecie, przestałam pisać. Jakoś tak, po prostu. Jakkolwiek to brzmi, Violka, którą oglądałam jak byłam gówniarą, to był taki motor, który mnie napędzał i przynosił coraz to nowsze pomysły do głowy. Teraz już nie mam czegoś takiego, ale może to też brak czasu, inne spojrzenie na teraźniejszość i przyszłość, którą muszę już planować, bo zaczyna się robić coraz poważniejsza.
          Bo to już nie gimnazjum, nie liceum. To dorosłość, z którą trzeba się zmierzyć.
         Czasami chciałabym wrócić do liceum. Może to głupie, ale ja lubiłam ten okres. Niby człowiek się czuł jak dorosły, ale jeszcze nie był i nie miał nic na głowie. Fajnie, serio.
          Rozgadałam się. Niepotrzebnie w sumie, bo nikogo tu nie ma.
          Wiem, powtarzam się.
          Po prostu świadomość tej pustki w tym, kiedyś tak pełnym miejscu, jest przytłaczająca.
         Choć ten rozdział mojego życia jest już zamknięty, to lubię czasami do niego wrócić. Wiecie, to jak w ulubionej książce. Możesz czytać w kółko i ci się nie znudzi.
         A teraz już kończę. Ten post to taki spontan. Weszłam na bloga poczytać, stwierdziłam, że może napiszę kilka słów, tak bez celu.
         Tak po prostu.
         Żeby były.
________________

          Ola.

7 komentarzy:

  1. Jestem, przeczytałam i kiedy całe zamieszanie z pieczeniem placków i ryby greckiej na święta się skończy wrócę i napiszę coś więcej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cześć!
      Cieszę się, że dałaś od sobie jakikolwiek znak^^
      Ja również czasem tutaj zaglądam, głownie po to, aby powspominać jak to kiedyś było :).
      Bardzo smutna jest myśl, że blogger odchodzi w zapomnienie. Miejsce, od którego w sumie wszystko się u mnie zaczęło. Hm.
      Życzę Ci dalszych sukcesów w karierze i życiu!
      Trzymaj się <3
      Shoshano

      Usuń
  2. Nie wiem czy pamiętasz, czy nie, ale trochę czasu spędziłyśmy na gg :) Nie żebym jakoś często sama zaglądała, ale też mi się to zdarza. A studia skończyłam, pracuję i życie się toczy. Czas leci nieubłaganie, my się starzejemy. Ale to co stanowi naszą przeszłość, nasze doświadczenia zawsze będzie z nami. To nas ukształtowało (czasami w niewielkim stopniu ale zawsze). Jeżeli chodzi o książkę. Nie rezygnuj z niej. Mi samej ostatnio w głowie rodzą się pomysły. Ale postanowiłam, że nie zacznę nic nowego dopóki nie skończę tego, co zaczęłam jeszcze z Violettą. I tu jest problem. Pomysł mam, ale nie mogę się do niej przemóc. Nie mniej, odbiegam od tematu. Chodzi mi o to, że w przyszłości, jak skończysz studia, napiszesz prace dyplomowe, wrócisz do pisania. Na studiach często rodzą się pomysły, nie ma czasu ich realizować. Po studiach też. Życie jest pełne inspiracji. Nigdy nic nie wiadomo.
    Olu, Kochanie. Życzę Ci wszystkiego najlepszego, spełnienia marzeń i kolejnych sukcesów.
    (Z niecierpliwością jednak będę wyczekiwać Twojej książki, bo wiem, że gdy zdecydujesz się ją napisać to będzie ona fenomenalna. Jak wszystko, co pisałaś)

    PS W sumie to pierwszą taką książką będzie właśnie praca dyplomowa (osobiście nie znosiłam pisać ani licencjatu, ani magisterki)
    Pozdrawiam,
    Emilia

    OdpowiedzUsuń
  3. Hej, czy mail podany w zakładce jest wciąż aktualny ?

    OdpowiedzUsuń
  4. Napisałam do Ciebie na maila, bardzo mi zależy na kontakcie z tobą Jeżeli mail jest nieaktualny, czy mogłabym się z tobą skontaktować w inny sposób ? Bardzo mi zależy / A

    OdpowiedzUsuń
  5. Hejka :)
    Bardzo cieszę się, że dodałaś tego posta. Ostatnio przeżywałam trudny czas i przypomniało mi się, że kilka lat temu w takich chwilach pomagało mi czytanie Twoich opowiadań. Postanowiłam tu zajrzeć i chociaż byłam przekonana, że usunęłaś wszystkie posty, to spotkało mnie miłe zaskoczenie. Dziękuję za wszystkie piękne opowiadania, które stworzyłaś, często poruszając trudne tematy, o których młodzi ludzie nie mają z kim porozmawiać. Twój blog na zawsze pozostanie w mojej pamięci i nie zdziwię się jak jeszcze tu wrócę za jakiś czas :D
    Życzę Ci wszystkiego co najlepsze na dalszej drodze Twojego życia, realizuj swoje pasje i rozwijaj talenty. A jeśli kiedyś zdecydujesz się napisać książkę to będziemy czekać ;) <3

    OdpowiedzUsuń
  6. a też zostawię po sobie znak.
    właśnie czytałam moje stare komentarze na twoim innym blogu, którego nadal mam w obserwowanych, i aż milej na sercu z tych wspomnień! tak się cieszę, że w 2013/14 byłaś ich częścią, dziękuję.

    martyna (blanco) :-)

    OdpowiedzUsuń

Proszę, skomentuj, to przecież zabiera tak niewiele czasu, a daje dużo więcej :)