sobota, 9 stycznia 2016

#2 Nauczyłam się powiedzieć żegnaj

    
     Już po tytule tego posta możecie zorientować się, jaki będzie jego temat. Kiedyś - dokładnie 14 lutego - opublikowałam tutaj taki sam. Wtedy odeszłam. Ale wróciłam, 9 kwietnia, czyli niecałe dwa miesiące później. Teraz piszę te słowa i jestem już zdecydowana, mam pewność, że to moja ostatnia rzecz tutaj, i że już tutaj nie wrócę, nigdy.
     Spytacie dlaczego? Grzechem z mojej strony byłoby, gdybym nie odpowiedziała i zostawiła was z jedną wielką niewiadomą.
     Odchodzę, bo przebywanie tutaj już nie sprawia mi przyjemności. Czytelnictwo jest praktycznie zerowe. I nawet, kiedy pod ostatnim postem bardzo prosiłam was o skomentowanie, żeby zobaczyć ile was jest, skomentowało 6 osób. To tragicznie mało w porównaniu z tym, ile komentarzy dostawałam w pewnym momencie istnienia bloga - w jeden dzień mogło przybyć ich około 15! Na początku tłumaczyłam sobie, że jest Wigilia, Święta, może część osób wyjechała, nie ma dostępu do Internetu, przecież tak też może być. Ale minęły już dwa tygodnie, a liczba komentarzy mało co się zmieniła. Wiecie, ja kończyłam tego parta w Wigilię wieczorem, po kolacji, przed pasterką. Przykro jest wiedzieć, że czytelnicy, którzy kiedyś tak doceniali twoją pracę, teraz cię olewają. Nie mówię oczywiście o wszystkich, bo jest kilka takich osóbek, które tu były i są dalej, nawet od początku istnienia lub od dłuższego czasu, i za to bardzo wam dziękuję, bo tylko dlatego ja wciąż tutaj jestem, dlatego byłam tu tak długo.
     Ktoś kiedyś powiedział, że pisze się dla siebie, nie dla innych. Wybaczcie, ale bucham śmiechem za każdym razem jak to słyszę. Gdybym chciała pisać dla siebie, to rzeczywiście bym to robiła i nigdzie tego nie publikowała. Skoro dodaję to tu, to chcę poznać opinię na ten temat. Po co pisarze tworzą swoje powieści? Dla siebie, czy dla innych? To oczywiste, że dla innych. Komentarze są niepotrzebne, tak ktoś kiedyś na bloggerze powiedział. A skąd. W nich wyrażacie swoje zdanie, a ja chcę je poznać. To dziwne uczucie, że kiedyś poznawałam zdanie osób 50, teraz jest ich - 6.
     Byłam tutaj, muszę przyznać, na siłę. Nie miałam odwagi napisać tego posta, bo wiele mnie on kosztuje. Czuję dziwny ucisk w piersi przy tych słowach, ale to prawda. Czas, który tutaj spędziłam, jest niesamowicie długi i ciężko to zostawić, ale ja już nie potrafię. To mnie przerasta. Pisanie jest moją wielką pasją, ale tutaj się męczę. Wybaczcie.
     Co do blogów, które czytam - będę starała się robić to wciąż. Ale nie będę już pisać. Bo to nie ma sensu. Chciałabym kiedyś wydać coś swojego, to jedno z moich marzeń, aczkolwiek trudne do zrealizowania. Mam nadzieję, że kiedyś mi się uda.
     Jeszcze raz dziękuję wszystkim, który są tutaj wciąż, mimo wszystko. Przepraszam, że odchodzę, choć może nadal chcielibyście czytać coś mojego, bo a nuż wam się podoba - nie daję rady. Nie chcę robić czegoś, co już nie daje mi przyjemności.
     Na tym blogu przeżyłam ponad dwa lata, i były to lata piękne. Nie żałuję ich. Ale czasami trzeba zamknąć pewien rozdział w swoim życiu, choćbyśmy nie wiadomo jak zauroczeni nim byli.
     
NAUCZYŁAM SIĘ POWIEDZIEĆ ŻEGNAJ PO 2 LATACH, 2 MIESIĄCACH I 8 DNIACH.

     Dziękuję, że ze mną byliście! 
     Nigdy nie zapomnę.  

45 komentarzy:

  1. chyba mi smutno
    no nic, szkoda
    będę ogromnie tęsknić za twoimi partami ❤
    myślę, że nie usuniesz bloga, strasznie bardzo lubię wracać do niektórych os'ów
    besos

    Vita x

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, bloga nie usunę. Będzie, może kiedyś najdzie mnie ochota, aby coś stąd przeczytać, a nuż ktoś inny wyrazi taką chęć :)

      Usuń
  2. Cześć, Słoneczko!

    W sumie, nie wiem, co Ci napisać. Wiesz, co Olu? Po części masz rację. Komentarze są ważne, bo nas motywują, sprawiają, że chce nam się pisać, bo mamy świadomość, że mamy dla kogo. Tutaj jest takie 50/50, bo jeśli pisanie sprawia Ci przyjemność, to liczba komentarzy schodzi na boczny tor. Ale nie tak do końca. Fajnie jest mieć świadomość, że ktoś Cię czyta, docenia Twoją pracę. Nie będę Cię namawiała, abyś nie rezygnowała, bo to nie ma sensu. Czytałam, ale nie komentowałam. Trochę tutaj zawaliłam, jestem właśnie z tych osób, które nie potrafiły poświęcić kilku minut, aby napisać komentarz. To my Twoi czytelnicy, zawiedliśmy. Ty nie. Ty się starałaś, pisałaś. Publikowałaś fantastyczne party. Twój blog, z tych starych, był jednym z najlepszych, jakie były. Reszta się gdzieś rozmyła. Jeśli mam być szczera. Mało jest naprawdę dobrych blogów. Mam na myśli takich, w których jest przekaz. Przykre. Nawet nie wiesz, jak Cię doceniałam. Wiesz dlaczego? Nie byłaś z tych, które pisały 50 komentarzy, kolejny rozdział. Nie miałaś niewiadomo, jak wielkich wymagań. Byłaś tutaj dla nas. W Twoich Partach/Schotach były piękne przekazy, co w świecie Fiolettowych opowiadać jest rzadkość, może za o polecą hejty na mnie, ale ja lubię pisać prawdę. Teraz króluje nadziany Leon, zajebista Fjola. Coraz mniej oryginalności, ukrytego dna, szkoda, że teraz takie coś mówi o popularności.
    Oleńko.
    Czekam będe trzymała kciuki, abyś spełniła swoje marzenie i wydała coś swojego, zrobiłaś niesamowity postęp. Jestem z Tobą od początku, samego początku, naprawdę. Kiedyś po prostu... Ale nie ważne :)
    Trzymam za Ciebie kciuki, życzę powodzenia w życiu.
    Może ja też powinnam pójść w Twoje ślady?

    Pozdrawiam Cię mocno, mocno. <3
    Orcgidea. Myślę, że wiesz z jakiego bloga :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się z Tobą i podpisuję się pod tym... :(

      Usuń
    2. W pierwszym momencie nie wiedziałam kim jesteś, ale na szczęście skojarzyłam fakty. Bardzo dziękuję Ci, kochana, za przemiłe słowa <3

      Usuń
    3. Nie ma za co ;*
      Polecam się ;)

      Usuń
  3. Nie wiem co pisać, chyba zaraz puszczę łezki.
    Tak, ostatnio nie komentowałam, przyznaję się. I to już nawet nie sprawa tego, że w wiejskiej gimbie mają Syberię, męczą ludzi czy każą czytać średniowieczne książki. Gdybym chciała - dałabym radę. Żałuję strasznie.
    Słuchaj, ja cię nigdy nie opuściłam, od początku jak się tylko dowiedziałam, że nadal jesteś na blogu śledziłsm każdą aktywność tutaj, wszystko czytałam. Sama nie wiem czemu tak mnie rozwaliło i komentowałam okazyjnie.
    Zdradzę ci coś - jako dziecko z podstawówki jarałam się twoim partem o Marcesce, kiedy Fran była bita przez męża, i nagle pojawił się Marco. Gdybym wtedy wiedziała, że ten blog funkcjonował (jeszcze) to piorunem założyłabym konto na bloggerze. I wygłaszała poematy do każdej liniki.
    Jeśli się powtarzam - przepraszam. Ale to mnie dobiło, czytać takie coś. Ten blog był moimi początkami, pisząc pierwsze opowiadanie na kartkach inspirowałam się właśnie Tobą. Trudno mi uwierzyć, że już cię tu nie zobaczymy.
    Jeszcze jedno, Olu, będziesz pracować nad czymś nowym? Wiem jakie to uczucie widzieć pod jednym postem trzy razy więcej komentarzy niż pod ostatnim. Jeśli nie chcesz to nie będę zmuszać, ale przemyśl jeszcze raz czy aby na pewno to porzucasz.
    Powodzenia i sukcesów w pisaniu, żebyś wydała jak najwięcej książek, i żeby wszytskie zatrzęsły Polską (#^.^#)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten part o Marcesce to porażka na całej linii. Nie wiem jak ja mogłam coś takiego opublikować :'))) Ale ja byłam wtedy w pierwszej gimnazjum, to się wybacza.
      Bardzo dziękuję <3 Chciałabym coś osiągnąć w branży literackiej, bo to jedna z moich pasji, ale wiem, że to marzenie ciężkie do zrealizowania.

      Usuń
  4. Ja tu wrócę, nie myśl, że nie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawaliłam. Zawaliłam i to na całej linii. Zapomniałam skomentować poprzedni os, choć tak długo się do tego zbierałam i teraz mam :c. Wybacz, mi. Jaa.. naprawdę nie chciałam. Przepraszam.
      Ta wiadomość mnie smuci, nawet sobie nie wyobrażasz jak bardzo. Jestem tu od niedawna, ale czuję, jakbym była od lat. Od początku, razem z Tobą. Ale rozumiem Cię, jeśli masz być tu na siłę, to mija się z celem. Piszesz, bo to Twoja pasja, a pasja powinna uszczęśliwiać, a nie być obowiązkiem. Więc, chociaż serduszko mi pęka, muszę pozwolić Ci odejść. Choć tak trudno mi to przychodzi :c.
      Masz rację, komentarze dodają blogerką 'chęci' do pisania, i chyba nikt nie pisze dla siebie. Wiesz, najbardziej to dziwi mnie rzecz, że kiedyś miałaś tak dużo komentarzy. Masz przecież ogromny talent, czemu nie komentują? No cóż, to chyba zostanie bez odpowiedzi.
      Wybacz mi, ostatnio nie umiem pisać, ani składać spójnych wypowiedzi.
      Chcę, żebyś wiedziała, że zawsze będziesz w moim serduszku i nigdy z niego nie znikniesz <3.
      Kocham, Tulę, Całuję.
      Ostatni raz *płaczę przed monitorem!!!*
      Kerry aka Kercia aka Paw aka Ludź.

      Usuń
    2. Myślę, że to głównie dlatego, że Violetta się już skończyła, więc wiele osób porzuciło ją i wszystko co z nią związane. Cóż, wielu się znudziło. Dobrze, że są fani, którzy pamiętają nawet teraz.
      Nic się nie stało, kochana. Ja już wcześniej rozważałam odejście. Przecież to nie twoja wina <3

      Usuń
    3. Będę, strasznie (cholernie) tęsknić :c :*

      Usuń
    4. Takie słowa utwierdzają mnie w przekonaniu, że było warto <3

      Usuń
  5. Ehhh...wszystko co piękne, kiedyś się kończy....
    Pewnie pamiętasz, jak mówiłam w jaki sposób tutaj trafiłam. Pierwszy post jaki ujrzałam na tym blogu miał dokładnie tą samą nazwę co ten. Ahh...tyle wspomnień.
    Twoje opowieści zawsze do mnie trafiały, niezależnie od pary, wydarzeń czy nawet postaci drugoplanowych.
    Wiesz, ja raczej nie płaczę przy czytaniu czyichś prac, lecz twoja miniaturka o Marcesce, "Ona", jako pierwsza (i nieliczna) wywołała u mnie łzy.
    Teraz jednak nie będę płakać, wręcz przeciwnie, z uśmiechem na ustach życzę Ci powodzenia, bo naprawdę: Masz ogromny talent. I pamiętaj: nigdy w to nie wąt, bo gdybyś nie potrafiła pisać, to pewnie by mnie tu nie było (a jednak jestem, więc to coś znaczy).
    Mam też nadzieję, że e-mail podany w zakładce "Kontakt"dalej jest aktualny, bo myślę, że chciałabym się z tobą w najbliższym czasie skontaktować (i może nawet popisać dłużej).
    I nie myśl, że nie będę tu wracać...to miejsce jest magiczne i aż żal je opuszczać, ale chyba trzeba sobie uświadomić, że coś się skończyło...a może wtedy pojawi się coś zupełnie nowego?
    Pozdrawiam Aniołku.
    ~Anonim Juleśka ❤

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, kontakt jest nadal aktualny :)
      Pozdrawiam kochana :3

      Usuń
  6. Odpowiedzi
    1. Przepraszam , że wracam tak późno :* Jestem zalamana :* Szkoda ze konczysz te historie , bo jest cudowna dla ciebie i dla nas :* Jednak czas leci , bawet nie wiesz jak mi smutno zresztą jak wielu czytajacych tego bloga , ale akceptuje twoj wybor ,isziesz dalej ja ro rozumiem :* Niestety szkoda , ze to historia sie konczy jednak bede podazac za tb , na yt , czekając na twoje dalsze osiagniecia .. Kocham Doodo Comello :*

      Usuń
  7. Ta Carmela kilka komów wyżej to ja. Wrócę... ❤

    OdpowiedzUsuń
  8. skoro tak długo nie pisałaś, a posty pojawiały się raz na ruski rok, to nie ma się co dziwić, że ludzie nie komentują.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale takie pretensje to sobie daruj, przypominam, że poza życiem internetowym istnieje też rzeczywistość.

      Usuń
    2. Ja rozumiem, że masz swoje życie, ale to ty zaczęłaś z pretensjami, że mało osób komentuje... Nie możesz oczekiwać 50 komentarzy, jeśli posty pojawiają się tak rzadko, ja na twoim miejscu cieszyłabym się nawet z tych 6 komentarzy, ale jak ktoś oczekuje 100 komentarzy po kilku miesiącach olewania bloga, no to sorry.

      Usuń
    3. A co ma ilość komentarzy do częstotliwości dodawania postów? Nic. Jeśli ktoś komentuje, to komentuje nawet posty, które dodawane są raz w miesiącu. Poza tym, nie napisałam, że oczekuję 50 komentarzy ani 100, nie dodawaj sobie, bo to nie na tym polega.
      I ostatnia i najważniejsza rzecz - nie olewałam bloga. Nie zostawiłam go bez wyjaśnienia. Napisałam wszystko, co chciałam napisać, żeby nikt się nie zastanawiał, dlaczego nie piszę.
      Więc proszę cię, oszczędź sobie tych wywodów. Jestem w trzeciej gimnazjum i dla mnie sukcesem było opublikowanie przynajmniej jednego posta w miesiącu. Dwa lata temu może byłoby to dla mnie porażką, ale nie teraz.

      Usuń
    4. "Czytelnictwo jest praktycznie zerowe. I nawet, kiedy pod ostatnim postem bardzo prosiłam was o skomentowanie, żeby zobaczyć ile was jest, skomentowało 6 osób. To tragicznie mało w porównaniu z tym, ile komentarzy dostawałam w pewnym momencie istnienia bloga"

      Usuń
    5. jeśli czytała byś jakieś opowiadanie i osoba pisząca je; dodała by post o tym, że odchodzi, następnie jednak "wróciłaby" do "regularnego" pisania, a na koniec znów postanowiła skończyć pisanie, chyba byś już nie chciała wchodzić na jej bloga... niektóre osoby odeszły stąd po pierwszym poście mówiącym o zakończeniu twojej "kariery" na blogspocie.

      Usuń
    6. Nie rozumiem, jaki cel miało wklejenie tutaj tego cytatu. Prosiłam, o skomentowanie, żeby zobaczyć ile osób jeszcze czyta. Skomentowało 6, choć ja jestem pewna, że jest ich więcej, nawet pod tym postem jest więcej komentarzy.
      A czytelnictwo nie spadło po napisaniu posta w lutym, ale wcześniej, i to był jeden z powodów, przez który podjęłam decyzję o zakończeniu. Dlaczego wróciłam? Bo czułam, że tego chcę. Ale to było dawno. Teraz nie chcę.
      A teraz powiedz mi jedno. Co daje ci takie pisanie? Uszczęśliwia cię? Daje ci satysfakcję? Nie wiem, lepiej się czujesz? Przynajmniej ze względu na to, że to post pożegnalny, mogłeś sobie darować, nawet jeśli za mną nie przepadasz. Spoko, ja już odeszłam, już nic więcej tu nie napiszę, nie będziesz się musiał męczyć. Ale ja nikogo w tym poście nie obraziłam, więc ty nie obrażaj mnie.

      Usuń
    7. Trzeba było tu w ogóle nie wracać... szczerze? nie mam pojęcia o co ta cała afera, sama doskonale wiesz, że miałabyś czytelników gdybyś się bardziej starała, ale no cóż... twoje prace stawały się coraz gorsze, coraz mniej ludzi to czytało... i to jest twój problem.
      W którym momencie cię obraziłam "księżniczko"? Bo jakoś nie kojarzę takiej sytuacji.

      Usuń
    8. "[...] po kilku miesiącach olewania bloga [...]" - to jest dla mnie obraza. Ten blog był, jest i zawsze będzie ważną częścią mnie, bo tutaj spędziłam ponad dwa lata, tutaj się wszystko zaczęło, rozwinęła się moja pasja, JA się rozwinęłam, więc nie mów mi, że bloga olałam, bo wcale tak nie było.
      Wróciłam dla siebie i dla osób, które tego chciały, bo wiem, że takie były. To, że ty nie zaliczasz się do ich grona, to już jest zupełnie inna sprawa.
      A twój komentarz jest po prostu śmieszny. Gdybym bardziej się starała? Zawsze dawałam z siebie 100%, zawsze. A moje prace stawały się coraz gorsze. Ciekawe. Nie znam osoby, która z upływem czasu pisze coraz gorzej. Ja osobiście uważam, że piszę o niebo lepiej niż dwa lata temu i jest to zdanie nie tylko moje. ale też kilu osób. Ale jasne, miej swoje. Przecież każdy ma do tego prawo.
      Rzecz ostatnia - moja droga, nie musiałaś pisać słowa "księżniczka" w cudzysłowie. I bez tego wyczułabym ironię. Po raz kolejny - ja nie ubliżam tobie, ty nie ubliżaj mi.
      A po co ta cała afera? Przypominam, że to ty zaczęłaś.
      Pewnie, odpowiedz, kłóć się dalej. W każdym razie, ja nie zamierzam tego ciągnąć. Napisałam tego posta żeby się pożegnać, nie żeby odpowiadać na takie komentarze. Oczywiście, to wolny kraj, możesz odpowiedzieć co będziesz chciała. Chociaż dziwi mnie to, że odzywasz się dopiero przy poście pożegnalnym. Ale to już twoja sprawa, nie będę wnikać.
      Podziwiam twoją odwagę, nie każdy miałby jej na tyle, aby wszczynać kłótnię pod ostatnim postem na blogu, do tego naprawdę trzeba mieć konkretny powód.
      Pozdrawiam cię bardzo serdecznie, tym ja kończę naszą rozmowę.

      Usuń
    9. Ostatni post powiadasz... Już drugi OSTATNI post, znając ciebie będzie ich pewnie jeszcze z 5. Nie znasz osoby, która po 2 latach pisania bloga, pisze coraz gorzej... Spójrz w lustro kochana, troszke mniej samo uwielbienia.

      Usuń
    10. Takie anonimy to mnie tylko wkurzają ;;_;;
      Po co robisz problem? Wyjdź weź i po kłopocie.

      Usuń
    11. Hahaha xD powiedziała "weź wyjdź" kurfa xD ale dorosła

      Usuń
    12. Wybaczcie, ale po co to wszystko? Drogi Anonimie, czy tobie naprawdę się tak nudzi, że po kilku miesiącach wznawiasz kłótnię?
      Nie obrażaj, proszę Cię, Kerry, bo ona ciebie nie obraziła.
      Znając życie, znów wywiąże się tutaj jakaś sprzeczka, więc ja uprzedzam, że nie będę w niej uczestniczyć.

      Usuń
    13. Hahaha xD "nauczyłam się powiedzieć żegnaj" chyba jednak nie bardzo xD

      Usuń
    14. To, że się pożegnałam i nie dodaję tu nic wcale nie znaczy, że już tutaj nie wchodzę.

      Usuń
    15. To może jednak pora się pożegnać, ale tak porządnie?

      Usuń
    16. Ale to już jest moja prywatna sprawa.

      Usuń
    17. Hahaha xD no to gratuluję

      Usuń
    18. Widzę, że nie wiesz już co odpisać. :)
      Jeszcze raz gratuluję odwagi do wszczynania kłótni pod ostatnim postem. Cóż, kultura to dobra rzecz, ale najpierw trzeba ją mieć.
      Żegnam. :)

      Usuń
    19. Nauczyłaś się powiedzieć "żegnam" no faktycznie, to już kolejne pożegnanie xD bardzo uprzejmie dziękuję za gratulacje xD przecież bardzo chciałaś żeby napisać komentarz, bo przecież miałaś ich tak strasznie mało, więc o co ci chodzi, teraz masz ich dużo xD

      Usuń
    20. Anonimy zawsze mają odwagę tylko do czasu kiedy zostają anonimowi. I proszę anonimie, nie pisz, że nie masz konta bo to byłoby jeszcze bardziej dziecinne.
      A i nie rozumiem jednego. Po co hejtujesz? Nie chcesz to nie czytaj i nie zatrzymuj się tutaj, bo widać, że takim mądralą jak Tobie anonimie, brakuje piątej klepki.
      To wszystko co mam do powiedzenia,
      Pozdrawiam
      Shoshano aka Kerry aka Kercia aka Paw aka Ludź aka Małpa

      Usuń
    21. Dziecinne jest twoje zachowanie skarbie^^
      Nie rozumiesz, to ci wytłumaczę: dziewczyna dodaję rzadko wpisy i dziwi się czemu ma mało komentarzy... wydaje mi się, że na posty na "jej poziomie" nie opłacało się czekać tak długo. Drażni mnie takie zachowanie, więc napisałam co myślę. Nie moja wina, że "przecudowną" autorkę zabolała prawda i miała ochotę na kłótnię^^
      Nie jestem mądralą i niczego mi nie brakuje.
      Również pozdrawiam^^
      Anonim aka nie... to jest zbyt chujowe

      Usuń
    22. Ależ mnie nic nie zabolało :) Mnie coś... nie, nawet nie zdenerwowało, bardziej... rozśmieszyło i śmieszy za każdym razem, kiedy dostaję na pocztę powiadomienie o nowym komentarzu od Ciebie.
      Okej, ja już nie mam ochoty ciągnąć tego wszystkiego, choć u Ciebie widzę wielki zapał. W takim razie, prowadź kłótnię sama ze sobą, życzę udanej zabawy.

      Usuń
    23. Cieszę się, że dzięki mnie jest ci do śmiechu^^ lubię uszczęśliwiać ludzi.
      Uwierzysz, że mi też się nie chce.
      Tobie również^^

      Usuń
  9. Odpowiedzi
    1. Marcela? Myślałam, że nigdy cię nie "spotkam".
      Niestety, taka kolej rzeczy.

      Usuń

Proszę, skomentuj, to przecież zabiera tak niewiele czasu, a daje dużo więcej :)