sobota, 14 lutego 2015

Nauczyłam się powiedzieć żegnaj


Każdy na pewno bardzo dobrze wiedział, że kiedyś nadejdzie ten dzień. Ja też o tym wiedziałam, nie miałam jednak pojęcia kiedy - i wy raczej też nie. Cóż, ten dzień nadchodzi dzisiaj. I choć jest mi, wierzcie lub nie, bardzo ciężko, to jednak muszę to napisać. Dzisiejszy dzień jest moim ostatnim dniem w blogsferze, ostatnim dniem dla obu blogów.
I padnie pewnie pytanie - dlaczego? Wiem, że chcecie odpowiedzi, więc ją wam dam, proszę, o uważne przeczytanie.
Już jeden blog - a co tu mówić o dwóch - to wielka odpowiedzialność. Przynajmniej dla mnie. Zżerały mnie wyrzuty sumienia, jeśli zbyt długo nie dodawałam parta, czy rozdziału. A nie miałam czasu pisać - szkoła, nauka, to wszystko robi swoje. + w tym roku szkolnym mam dużo więcej zajęć pozalekcyjnych, czasami wracam do domu przed 18, wtedy mam tylko czas na przygotowanie się do szkoły, a później marzę tylko o łóżku i jakimś dobrym filmie, serio. Komputer włączam tylko żeby zobaczyć co się w świecie dzieje - bywa, że na bloggera nie zaglądam wcale.
Pisanie, choć jest przyjemnością, zabiera dużo czasu. Jestem perfekcjonistką; potrafię napisać pięć stron, po czym usunąć je stwierdzając, że nie mają sensu. To takie błędne koło.
Czasami jednego dnia potrafiłam napisać sześć stron, drugiego jedną, a trzeciego, czwartego, piątego czy szóstego - nic. Moja wena jest kapryśna. Przychodzi i odchodzi kiedy chce. Szczerze, mam jej dość.
I jakby nie patrząc - pisanie partów, opowiadania nie daje mi już tyle przyjemności co wcześniej. Wypaliłam się. Mam pomysły, ale żadnych chęci, aby je realizować. Po prostu mi się nie chce. Jestem człowiekiem i też popełniam błędy.
Poza tym... wierzcie mi lub nie, ale blogger już nie jest taki sam jak wcześniej. To miejsce się zmieniło. Kiedyś było tutaj pełno świetnych blogów, pełno opowiadań, historii, partów, naprawdę było co czytać. Nieraz nie nadążałam i całą niedzielę spędzałam na nadrabianiu tego, czego nie zdążyłam przeczytać. Teraz? Czasami mijają dwa tygodnie, a nikt nic nie dodaje. Dlaczego? Bo szkoła.
Nie ma tutaj już wielu dziewczyn, które były moją motywacją. Nie ma Agi, Xeni, Kasi, Marty, i innych, za którymi tęsknię. Są jednak Edyta, Zuzka, Acia, Julka i za to bardzo im dziękuję, bo choć nie komentowałam, to czytałam i... i to w pewnym sensie one mnie tutaj trzymały bo „skoro one mogą, to dlaczego ja nie?” nie, nie słuchajcie mnie.
Dużo osób przestało oglądać Violkę, a co za tym idzie - pisać. Ja nadal oglądam, nadal jestem V - lover, ale nie widzę już żadnego sensu w pisaniu.
Sami na pewno zauważyliście ile komentarzy jest pod postami. Kiedyś potrafiło ich być 80 - razem z moimi odpowiedziami, a teraz? 10, 20, 30 max. I tak jak napisał jeden anonim na moim asku - „[...] liczba komentarzy drastycznie spadła? Przecież w minionym roku też była szkoła.” Miał on rację. Wiele osób nie komentuje właśnie przez szkołę, ale wiele osób już nie czyta, wielu po prostu nie ma.
Nie ma się co rozwodzić. Wypadałoby wypisać jakieś statystyki - ale po co to komu? Sami widzicie ile jest obserwatorów, ile wyświetleń, postów, komentarzy. Zresztą, to nie o to tutaj chodzi. Chodzi o sam fakt, że tutaj byliście i czytaliście, choć czasami na to nie zasługiwałam. Nie będę wypisywać tutaj wszystkich osób, bo przewinęło się was tutaj tyle, że na bank kogoś bym pominęła, a tego nie chcę. Dziękuję tym, którzy byli od początku i są nadal, tym, którzy dołączyli trochę później oraz tym, którzy przyszli i odeszli z sobie tylko znanych powodów. Dziękuję za wszystkie komentarze, motywujące słowa, które zachęcały mnie do pisania. Dziękuję za wszystko.
Z bloggera odchodzę, to prawda, ale nadal będziecie mogli znaleźć mnie na asku, na gg. Stamtąd też na pewno kiedyś zniknę - może za tydzień, miesiąc, może pół roku, tego nie wiem. Jak będzie z coverami? Tego też nie wiem. Wszystko wyjdzie w praniu.
Żegnam się z wami cytatem z jednej z piosenek z serialu „Nauczyłam się powiedzieć żegnaj”. Jakoś tak mi pasuje do sytuacji. Wiedzcie, że ciężko pisało mi się ten post. Takie rzeczy zawsze przychodzą ciężko.
A teraz mam do was jedną, ostatnią prośbę. KAŻDY kto czytał, a nie komentował, niech skomentuję teraz. Chociaż jednym słowem, chociaż kropką. Tylko tyle.
Dziękuję wam za wszystko. Nigdy was nie zapomnę, kocham was <3

BLOG ISTNIAŁ DOKŁADNIE 1 ROK, 3 MIESIĄCE I 11 DNI.

34 komentarze:

  1. Zaraz wrócę... I... Jezu... :'(

    OdpowiedzUsuń
  2. NIE !!!
    Potnę się mydłem... albo łyżką...
    ;-;

    OdpowiedzUsuń
  3. Mój świat zmniejszył się o kolejny cal, wkrótce chyba zniknie całkowicie.

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie komentowałam, za co przepraszam z całego serca, ale czytałam każdy part i rozdział na drugim blogu. Szkoda, że odchodzisz , ale ka też wiem jak to jest wrócić po 19 do domu i nie miec na nic siły.
    Ścickan cię mocno i powodzenia

    OdpowiedzUsuń
  5. Przepraszam ze nie komentowalam, ake nie zdawalam sb sprawy z tego ze to az tak wazne :'( Teraz bd trzeba sie jakos ogarnac i tyle, szkoda ze odchodzisz ale Cie rozumiem :/ No nic...mam nadzieje ze do przeczytania bo twoj blog zawsze bd w moich zakladkach <3
    Pozdrówki Klaudia:*

    OdpowiedzUsuń
  6. Mam nadzieje, że kiedyś wrócisz. Twój blog z OS jako jedyny czytam na zawsze. Nie zapominaj o tej przygodzie i o nas.


    xxAlex

    OdpowiedzUsuń
  7. słoneczko, tak mi przykro. będę tęsknić za tobą i twoimi partami, i w ogóle za wszystkim. <3 byłaś, jesteś i będziesz jedną z moich głównych motywacji. nie zapomnij tylko o nas, i wiesz, jak kiedyś będziesz miała wolne, lub niespodziewanie złapię Cię wena- napisz coś. cokolwiek. pamiętaj o nas. <33 kocham Cię mocno, Olu. <3

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie komentowałam, choć czytałam, za co bardzo Cię przepraszam. Zdaję sobie sprawę z tego, ile radości może sprawić nawet jedno słowo pod rozdziałem/one shot'em, przez co teraz czuję jeszcze większe wyrzuty sumienia.
    Nigdy wcześniej nie napisałam, co sądzę o Twoich partach przez brak czasu. Zawsze, gdy siadałam przed laptopem i wchodziłam na moje ulubione blogi (w tym Twój, oczywiście) byłam wyczerpana. Udawało mi się jedynie przeczytać.
    To, co napisałaś, sprawiło, że zaszkliły mi się oczy.
    Naprawdę wielka szkoda, że kolejna, mega utalentowana osoba odchodzi z blogosfery.
    Twoje dzieła nieraz dawały mi wiele do myślenia. Uczyły, pokazywały świat z innej perspektywy, nie były wypełnione "cukierkowością".
    No cóż, nie będę się rozpisywać.
    Dziękuję Ci za to, że byłaś z nami tak długo. Tworzyłaś cudowne i mądre party :'3
    Żałuję, że nie przeczytam już nic Twojego autorstwa.
    Jeszcze raz dziękuję. Za wszystko.

    OdpowiedzUsuń
  9. No, żal.
    Dobra, wiem, że może to nie jest jakieś dobre określenie, ale jedyne jakie mi wpadło do głowy. Jestem chyba jedną z tych osób co rzadko komentowało :/ Lubiłam tego bloga za Twój styl pisania i pary ♥ Fedemiła ♥ Leoncesca ♥ itd.
    Co do tej sfery bloggerowej to wiem o co chodzi. Sama po zakończeniu opowiadania nie mogłam się w niej odnaleźć, bo brakowało mi kilka blogów. I właściwie wciąż brakuje.
    Hmm, przepraszam za moje niekomentowanie, dziękuję za te historie *-* i mam nadzieję, że pomimo tej szkoły itd., wrócisz kiedyś choćby z jakimś one part'em ^-^
    Teddy

    OdpowiedzUsuń
  10. Jestem pewna że będę często wracać do twoich partów. Szkoda że odchodzisz, będzie mi cię brakowało. Nie wiem co napisać... Żegnaj Olu.

    OdpowiedzUsuń
  11. Rozumiem Cię w 100% ;(
    Faktycznie blogger się zmienił i po twoim odejściu pewnie też się zmieni :( To naprawdę straszne, że coraz więcej świetnych, wręcz genialnych bloggerek kończy z pisaniem, przynajmniej blogów ;(
    Coraz mniej osób czyta bo prawda jest taka, że Violetta większości się znudziła, że w szkołach jest istny horror, nauka po nocach itp. a kiedy przychodzi czas wolny chce się po prostu chociaż trochę rozerwać (a nie każdy marzy o tym by w wolnym czasie siedzieć, czytać i komentować - chociaż to też jest dobry sposób rozrywki xD).
    Wiesz o co mi chodzi ;)
    To naturalne, że jest mi teraz przykro, bo był to jeden z tych blogów, które czytała się jak jakiś bardzo dobry bestseller :)
    Na koniec chcę ci podziękować:
    - za to, że dzięki tobie zaczęłam czytać (i pokochałam to) więcej książek, bo szukałam więcej takich świetnych lektur <3
    - za to, że dzięki tobie tyle razy rzucałam wszystko co tylko narobiło by mi więcej stresu, odpalałam laptopa i leciałam do czytania Twojego bloga <3
    - za to, że moja przyjaciółka tyle razy się śmiała (poprawiając sobie humor) ze mnie kiedy u niej byłam i kazałam jej ustępować mi miejsca przy kompie w celu jak to jej mówiłam ,,dowiedzenia się jak skończy się ta historia" <3
    - za to, że pogłębiłaś moją obsesję na punkcie Violetty <3
    - za to, że przez, a raczej dzięki Tobie pokochałam Lodo <3
    - za to, że dostawałam jakiegoś ataku radości kiedy np. odpisałaś mi w komentarzu nawet zwykłe ,,dziękuję", albo gdy pisałaś notkę o egzaminie szóstoklasistów i mnie wymieniłaś :D <3
    - za to, że na lekcjach nudnej historii zawsze rozmyślałam nad tym co będzie w następnym OP <3
    - za to, że dziwnym sposobem zaczęłam pisać ,,c'nie" zamiast po prostu ,,co nie" :D ;) <3
    - za to, że po prostu byłaś <3
    <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3
    A teraz czas powiedzieć żegnaj i żyć dalej c'nie?
    Mam nadzieję, że nie na zawsze ale...
    Żegnaj Olu <3

    OdpowiedzUsuń
  12. Rozumiem doskonale! Mam
    Nadzieję że bloga nie usuniesz <3 Może kidyś tu jeszcze wejdziesz przeczytasz mój komentarz a ja sie uśmiechne! We
    Wszystkie one party włożyłaś pracę wysiłek i serce! Kocham tego bloga!
    Zawsze będziemy V-lovers hasta el final
    Besos
    Szalonaaa

    OdpowiedzUsuń
  13. Idę się wyryczeć w poduszkę. Czekaj ;(

    OdpowiedzUsuń
  14. Szkoda, że postanowiłaś odejść, zawsze z wielką chęcią czytałam twoje blogi.
    Jestem leniuchem, któremu nie chciało się czytać, ale też takim, który nie zawsze ma czas.
    Blogger ostatnio słabnie, a szczególnie w tej fioletowej stronie. Co raz więcej bloggerów odchodzi i usuwa lub zawiesza blogi. Komentatorów ubywa.
    Szkoda, kiedyś była to naprawdę świetna sprawa. Będzie mi brakować wielu wspaniałych historii.
    ;(

    OdpowiedzUsuń
  15. Nie, nie, nie - ja tak nie chcę :(
    Naprawdę. To jeden z pierwszych blogów, które zaczęłam czytać, komentować.
    Ale... To twoja decyzja, zawsze nią będzie. I jeśli, udało Ci się powiedzieć 'żegnaj', to znaczy, że teraz jest ten właściwy czas. I wiesz... Zawsze będę o tym blogu pamiętać, drugim też, będę wracać - w nieskończoność.
    I wybacz, że tak długo ostatnio nie komentowałam, prócz braku czasu - nie mam nic na swoją obronę :( Ale skomentuję - bo chcę, nawet jeśli blog dobiegł końca. O tak, na pożegnanie.
    Pamiętaj, że Cię kocham.
    Dziękuje, że z Nami byłaś - tak długo.
    Życzę Ci szczęścia, samych sukcesów.
    Edyta :( <3

    OdpowiedzUsuń
  16. /Płaczę/

    Proszę powiedz że to taki żarcik.

    Olu rozumiem cię.
    Bardzo będzie mi ciebie brakowało.

    I co ja będę czytać wieczorami?

    W mym sercu mam malutką nadzieję, że jednak wrócisz,
    Będę tęsknić.

    Pamiętaj zawsze będę czekać.
    jedyne co przychodzi mi do głowy to ten tekst:

    "Jesteśmy skrzydłami energii
    Podążaj za wewnętrznym instynktem."

    Życzę ci wszystkiego dobrego
    oraz samych sukcesów.

    Violetta Owczarek

    OdpowiedzUsuń
  17. Sama nie wiem co mam napisać...
    Jak to czytałam, to moje oczy się zaszkliły. Strasznie nie lubię pożegnań, w dodatku z tak utalentowaną pisarką. Jednak to Twoja decyzja i nie pozostaje nic, jak w pełni ją uszanować. Mam nadzieje, że pomimo tego, iż nie będziesz pisać na blogu to nigdy nie porzucisz pisania. Masz naprawdę niesamowity talent, więc szkoda by było, żebyś go zmarnowała ;)
    Może nie byłam z Tobą od samego początku, ale tylko gdy się tutaj znalazłam, to starałam się komentować każdego parta.
    Nigdy nie zapomną Twoich genialnych historii. Umiałaś perfekcyjnie opisać tematykę, dość trudną do opisania. Nie bałaś się poruszać trudnych tematów i to sprawiało, że każdy part był wyjątkowy oraz oryginalny. Każdą sytuacje potrafiłaś opisać z niesamowitą doskonałością.
    Jestem wielką fanką Twojej twórczości, więc smutno mi, że postanowiłaś odejść.
    Dziękuje Ci, że tutaj byłaś. Dziękuje, że potrafiłaś wzbudzić we mnie tyle emocji podczas czytania tego co nam tutaj prezentowałaś. Dziękuje, że miałam szanse czytać wszystkie te przepiękne historie ;*
    Będzie mi brakować tych świetnych partów <3
    Kończę, bo się jeszcze rozryczę ;*

    Pozdrawiam,
    Rachel ;*

    OdpowiedzUsuń
  18. Chyba wystarczy napisać tu jedno słowo-dziękuję.

    OdpowiedzUsuń
  19. Cóż każdy z nas dobrze wiedział , że kiedyś to nadejdzie ...
    Wszyscy w końcu odejdziemy z Bloggera ...
    Dlaczego ?
    Dorośniemy , rozwiniemy się pójdziemy we własną drogą ...
    Twój czas tutaj jak widać się skończył , ale twoje blogi i pamięć o tobie jak i o nich będzie trwać już zawsze ...
    Masz rację Blogger się zmienił ...
    Pamiętam jeszcze moje początki tutaj jak z codziennie na bloggerze było pełno nowości , a ja nie nadążałam z nadrabianiem tego wszystkiego ..
    Teraz jest tu inaczej , bo wiele z nas odeszło i za pewno odejdzie jeszcze więcej ...
    Ale nie ma co ubolewać czy płakać ...
    Bo zawsze można wrócić tutaj i przeczytać jedno z twoich dzieł ...
    Ach ...
    Pisanie czegoś typu ,, błagam cię zostań ! ''
    By było by kompletnie nie na miejscu z mojej strony ...
    Więc jedyne co to dziękuje ci i życzę ci szczęścia
    Twoje blogi już na zawsze zostaną w moim sercu <3

    OdpowiedzUsuń
  20. Bardzo mnie zasmuciłaś tym postem
    Uwielbiam cię
    Twoje Party miały coś w sobie
    Były pełne (uczuciowo), nie jak poniektóre
    Ale to twoja decyzja
    Zawsze czytałam, ale nie zawsze komentowałam
    Przepraszam
    Bardzo mi smutno z tego powodu
    Mam nadzieję, że może po jakimś czasie coś się jeszcze zmieni i wstawisz nowy, świeży wspaniały OS
    Może nie jestem w to w pełni przekonana, ale nadzieja maka głupich
    Jak by co zawsze będę czekała na twój znak na tym blogu
    Lucyy

    OdpowiedzUsuń
  21. Ola, kochanie - co można powiedzieć? Dziękuje jest zbyt banalne, ale nawet jeżeli napisałabym tutaj litanie na temat Twojego odejścia nie wyraziłoby to smutku mojego i innych czytelników.
    Wiesz, że tutaj na blogerze, tym naszym małym, fioletowym świecie byłaś jedną z najjaśniejszych gwiazd i tego nie da się zapomnieć. Nigdy.
    Ale skoro podjęłaś taką - a nie inną decyzje - trzeba się z nią pogodzić i życzyć ci szczęścia.
    Kocham, S. xx

    OdpowiedzUsuń
  22. Dziękujemy, że byłaś :)
    Dobrej drogi =)

    OdpowiedzUsuń
  23. Zwykłe "dziękuję" to chyba za mało, ale cóż więcej mogę powiedzieć?
    Olu dziękuję bardzo za to, że byłaś z nami, że pisałaś dla nas, że byłaś. Życzę Ci spełnienia marzeń, tak na pożegnanie :***

    OdpowiedzUsuń
  24. Przykro mi, że odchodzisz, ale rozumiem Twoją decyzję.
    Życzę Ci szczęścia i powodzenia. :D

    OdpowiedzUsuń
  25. Mimo, że będzie mi tu brakować ciebie i twojej twórczości w pełni rozumiem twoją decyzję. W końcu takie jest życie... Poznajemy, ''używamy'', opuszczamy...
    Chcę ci tylko podziękować. Za to, że byłaś tu z nami. Że byłaś tu DLA NAS.
    Mam wielką nadzieję, że jeszcze kiedyś spotkamy się w tym naszym ''blogerowym'' świecie.
    Życzę powodzenia w prawdziwym życiu.
    Jeszcze raz dziękuję za wszystko...
    Buziole - Maja♥

    OdpowiedzUsuń
  26. Jedyna, która normalnie odeszła z bloggera... Powiedziała dlaczego odchodzi, nie było żadnych "tajnych spraw o których nie może nam powiedzieć"... Po prostu: powiedziała wszystko co miało być powiedziane, pożegnała się, nie wstawiała jakichś durnych statystyk... Zrobiła to jak normalny człowiek.... I za to ją uwielbiam ;-)

    OdpowiedzUsuń
  27. Ale ja jestem szybka, no naprawdę. Wcale nie powinnam pojawić się tu kilka dni wcześniej... Jeju, przepraszam. Tak strasznie mi przykro. Jestem egoistyczną debilką, wiem. Na dodatek z "depresją". Nie ma Falby, jest jakiś podejrzany Ludwik, a do tego dobiła mnie ta wiadomość... Tak pięknie pisałaś; no, nadal pewnie piszesz, ale skoro chcesz to zakończyć, nie będę się wykłócać. Nie wolno mi. Ważne jest to, byś ty czuła się dobrze. Nieistotne, czy pisząc, czy nie. I choć swoimi opowiadaniami wypełniałaś pustkę an bloggerze wiedz, że nie mam ci absolutnie niczego za złe. Jesteś naprawdę wspaniałą osobą i życzę ci szczęścia, bo na to zasługujesz.

    OdpowiedzUsuń
  28. Szkoda, byłaś fantastyczna. Uwielbiałam twój blog. Powodzenia :*
    ~/~

    OdpowiedzUsuń
  29. Szkoda że odchodzisz. Mnie długo tu nie było widać ale jestem. I bardzo mi smutno :(
    Ale cuż. Życzę ci szczęścia. ❤

    OdpowiedzUsuń
  30. Szkoda, że odchodzisz, ale rozumiem cię i jestem z ciebie dumna. Masz ogromny talent i wiesz jak go wykorzystać :) Tylko proszę, nie przestawaj pisać. Nie publikuj tego na blogach - pisz dla siebie i najbliższych ;)
    Mam nadzieję, że nie raz jeszcze pogadamy na gg :D

    OdpowiedzUsuń
  31. No nie,
    od jakiegoś czasu mówiłaś mi już, że nie dajesz rady pisać. Powinnam się już z tym pogodzić prawda? ALE JA NIE POTRAFIĘ. Naprawdę. Fakt, nie zawsze komentowałam twoje one party, ale myślałam, że wiesz, że jestem. Może zacznę od początku dobrze?
    Masz rację, blogger to wielka odpowiedzialność. Tak samo jak ty, wiem, że prowadzenie kilku blogów naraz, szkoła, nauka, życie prywatne..Tego nie da się pogodzić, prawda Olu?
    Zawsze byłaś dla mnie inspiracją, przy Tobie nawet pary, których nienawidzę (Marcesca *którą kochasz*, Leonetta) były...cudowne. Pisałaś tak pięknie, nadal piszesz Olu, że każdemu człekowi, każdej kobitce opadała szczęka. Na serio. Ale dobrze Cię rozumiem.
    Szczerze, ludzie? Z mojej perspektywy odchodzą cudowne osoby (w tym ty, Olu), a przychodzą osoby, które za grosz talentu nie mają (w tym ja, heh).
    Chcę, bys wiedziała, że przy każdym OS płakałam, jak głupia. A uwierz, nie łatwo doprowadzić mnie do łez. PODZIWIAM Cię.
    Mam nadzieję, że za kilka miesięcy, nawet lat wrócisz tu z czymś naprawdę czadowym (jak cała reszta).
    Ciężko przechodzi mi to przez gardło, ale...
    Żegnaj Olu <3
    Zawsze kiedy chcesz, pisz do mnie na GG. <3
    Kocham najmocniej na calutkim świecie.

    Stevie.

    OdpowiedzUsuń
  32. Właśnie pocięłam się mydłem...

    OdpowiedzUsuń

Proszę, skomentuj, to przecież zabiera tak niewiele czasu, a daje dużo więcej :)