czwartek, 9 kwietnia 2015

Dienaty "Jedna z wielu"

Myślałam, że nigdy tutaj nie wrócę. Ale jestem. Po prostu czuję, że muszę się z wami dzielić rzeczami - miniaturkami - które czasami piszę. Będę tutaj. Przynajmniej na razie. Ale blog już nie będzie działał na takiej zasadzie, jak wcześniej. Nie będę dodawała kilkuczęściowych partów, tylko krótkie miniaturki. I nie regularnie - wtedy, kiedy coś napiszę. Nie wiem, jak często, nie wiem, jak długo.
Mam nadzieję, że ktoś jeszcze pamięta o moim blogu, że ktoś tutaj jest i może zostawi po sobie ślad.
Tymczasem zapraszam do czytania tego czegoś, co napisałam już jakiś czas temu. Mam nadzieję, że wam się spodoba *.*




            - Jak często przychodził?
- Często. Bardzo często.
- Ile razy dziennie?
- Przeważnie sześć. Czasami więcej.
- Jak długo z tobą przebywał?
- Niedługo. Mniej więcej dziesięć minut.
- Możesz o tym opowiedzieć?

Wybucha płaczem.

***

- Nie zostawiaj mnie - prosi cicho.
- Za moment do ciebie wrócę, obiecuję.
Przymyka oczy. Bierze głęboki oddech. - Nie chcę być sama.
- Pójdę tylko do kuchni. Wrócę - powtarza.
- Zostań ze mną - prawie błaga.
Jej szare oczy patrzą na niego uważnie.
- Poczekaj na mnie. Za chwilę będę z powrotem.
Wychodzi. Ją od razu ogarnia strach. Oddech przyśpiesza, serce zaczyna bić szybciej. I dopiero kiedy on wraca, kładzie jej rękę na ramieniu i podaje kubek z parującą melisą, zaczyna się uspokajać.
- Nie bój się - szepce. - Jesteś bezpieczna.
- Wiem - odpowiada.

***

- Czy pamiętasz wszystko, co się tam działo?
- Czegoś takiego nie da się zapomnieć.
- Miewasz koszmary, z tego co mi wiadomo.
- Tak. Każdej nocy.
- Co w nich jest?
- On.

Traci świadomość.

***

Stoi przed lustrem. Jej wargi drżą. Palcami dłoni delikatnie dotyka ciemnoczerwonej, krwawej pręgi ciągnącej się od prawej brwi, przez policzek, do samej brody. Zamyka oczy.
Staje za nią. Opiera dłonie na jej talii i całuje ją w szyję. Drętwieje.
- To tylko ja - uspokaja ją.
Wypuszcza powietrze z płuc. Strach odchodzi.
- Wyglądam... - z jej ust wydobywa się szept - wyglądam...
- Pięknie - przerywa jej. - Najpiękniej na świecie.
Z jej oczu wypływają łzy.

***

- Znałaś go wcześniej?
- Nie.
- Tamtego dnia zobaczyłaś go po raz pierwszy?
- Tak.
- Jak wtedy wyglądał?

Wstaje. Wychodzi.

***

Czuje, jak niewidzialna siła ciągnie ją w dół. Jest pod wodą. Brakuje jej powietrza. Dusi się. Próbuje wstać, ale jej wysiłki spełzają na niczym. Krzyczy nadal, mimo że jej głos ledwie przebija się przez taflę wody.
Ktoś chwyta ją za ramiona, wyrywa się. Wyciąga ją spod wody. Nie przestaje krzyczeć. Zakrywa jej usta ręką.
Otwiera oczy. Klęczy przy wannie, trzyma ją, mówi do niej. Przestaje wrzeszczeć, kiedy widzi, że to tylko on. Zarzuca mu ręce na kark, przywiera do niego, chce być bezpieczna.
- Diego, on... ja...
- Cichutko, skarbie - mówi. - Jestem przy tobie.
Zaczyna się uspokajać. Strach znów odchodzi.

***

- Musi pani zrozumieć, że chcemy pani dobra.
- Nie. To pani musi zrozumieć, że ja nigdy o tym nie zapomnę.
- Chodzi tylko, by...
- …skończyłam. Dziękuję.

Chce zniknąć.

***

- Natalia - słyszy wołanie. - Przyjdź tutaj.
Wstaje, i wolnym krokiem zmierza do kuchni.
- Dlaczego nie wzięłaś tabletek? - pyta.
Zwraca uwagę na kilka pigułek, które trzyma w ręce. - Musiałam zapomnieć. Przepraszam.
Podchodzi do niej. Podaje jej tabletki.
- Ale ja ich nie chcę. - Cofa się.
Opuszcza rękę. - Obiecałaś być grzeczną dziewczynką.
Cztery słowa działają natychmiast. Serce zaczyna bić w zdwojonym tempie. Oddech przyśpiesza.
Chwyta ją za ramiona - bo chwieje się niebezpiecznie - i opiera o ścianę.
- Co się stało, kochanie? - niepokoi się.
Opuszcza głowę. Wbija paznokcie w jego ręce.
- On... mówił tak - wykrztusza.
Kładzie rękę na jej karku, przyciąga do siebie mocno. Zanurza twarz w jej włosach.
- Przepraszam, malutka. Już po wszystkim.
Całuje ją w czoło.
Nie może patrzeć jak cierpi.
Odczuwa jej ból podwójnie.

***

- Chcę zakończyć terapię.
- Dlaczego?
- To i tak nic nie daje.
- Daje, proszę pani, już widać efekty.
- Poradzę sobie sama.
- Wie pani, że to niemożliwe.

Milknie.

***

- Kochasz mnie? - pyta.
Dotyka pręgi na jej twarzy. - Oczywiście, że tak, kochanie. Jak może być inaczej?
- I zrobisz dla mnie wszystko?
- Wszystko - potwierdza.
Przez chwilę nie mówi nic. Przygryza wargę. Waży słowa.
- Wyjedźmy stąd. Jak najdalej. Wróćmy do Hiszpanii. Ja... chcę zapomnieć. Tutaj nie dam rady. Wszystko mi o tym przypomina.
Patrzy na nią w ciszy.
- Jeśli tylko chcesz.

***

- Dałam radę. Serdeczne pozdrowienia dla pani, która myślała, że się poddam. Nie jestem jedną z wielu.
- Gratuluję, Natalio. Można być z ciebie dumnym.
- Do widzenia pani.
- Do zobaczenia.

Przerywa połączenie.

16 komentarzy:

  1. AAAA!!! Ola wróciła! Ja też wrócę, ale jutro!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Napisane inaczej, ale równie pięknie. I do tego o moich dwóch ulubionych bohaterach!
      Bardzo cieszę się, że wróciłaś. Że o nas nie zapomniałaś.
      Z niecierpliwością czekam na kolejną miniaturkę, i będę czekać do skutku nawet do zimy!

      Usuń
  2. Nie można nazwać tego oficjalnym powrotem, jednak mega cieszę się, że nie kończysz z publikowaniem swoich dzieł <3
    Będę z radością tutaj zaglądała i wyczekiwała kolejnych miniaturek ^^ Nawet gdyby miała pojawiać się jedna na rok, nie zapomnę, obiecuję.
    Wiesz, że Twój blog był takim malutkim światełkiem w tunelu, które często dawało nadzieję? c: Na lepsze jutro, na poprawę sytuacji, na pomoc. Na to, że wciąż istnieją ludzie, którzy będą w stanie oddać wszystko, byś mogła zaznać szczęścia.
    Pomyśleć, że to tylko drobna cząstka wiedzy, którą przyswoiłam, czytając Twoje Shot'y. Jesteś lepsza od nauczycieli w szkołach, serio.
    Teraz powinnam robić coś całkiem innego, ale każda minuta poświęcona na skomentowanie na Twoim blogu nie jest stracona, yay ^o^
    Mimo że Dienaty nie jest parą, którą specjalnie ukochałam, Twoja miniaturka mnie urzekła ♥ Niewielka ilość słów - ogromny przekaz.
    To jest naprawdę piękne, jednak nie potrafię dokładnie wyrazić swoich uczuć. Możesz być pewna tego, że każde z nich by Cię zadowoliło ♥
    Cieszę się, że pasja okazała się dla Ciebie na tyle ważna, by nas nie zostawiać ♥ Życzę dużo wolnego czasu oraz weny, Słońce ♥
    Ps. Nie zawsze dam radę skomentować, jednak bądź pewna, że wciąż czytam xx

    OdpowiedzUsuń
  3. Zdaje mi się, że to mój pierwszy wpis. Cóż, mimo wszystko przeczytałam wszystko. ;3
    Cieszę się bardzo, że będę jeszcze miała okazję przeczytać jakąś pracę twojego autorstwa ;3
    Pozdrawiam.!
    ~Anonim Juleśka ❤

    OdpowiedzUsuń
  4. Pozwolę sobie wrócić jutro jak się zaloguję, z komputera .

    OdpowiedzUsuń
  5. Ale się cieszę, że wróciłaś.
    XDXDXD

    OdpowiedzUsuń
  6. Wielki powrót... :)
    wielkiej pisarki.

    OdpowiedzUsuń
  7. Codziennie tu przychodziłam i myślałam, że może coś dodasz... Codziennie odkąd postanowiłaś przestać pisać... I akurat 5 kwietnia mój brat musiał mi zepsuć laptopa, ahhh on mnie naprawdę nienawidzi ;____; od tego strasznego 5 kwietnia,aż do dzisiaj mój laptop był (najpierw w naprawie, później razem z moją siostrą za granicą) niedostępny dla mnie ;___; dzisiaj siostra przyjechała oddała go, a ja pierwsze co zrobiłam, to wejście tutaj i wyobraźcię sobie teraz moją minę, gdy zobaczyłam, że znów piszesz ^__^ przez jakieś 10 minut uśmiechałam się głupio do laptopa XD ale teraz kończę, bo mam trochę do przeczytania ;D

    OdpowiedzUsuń

Proszę, skomentuj, to przecież zabiera tak niewiele czasu, a daje dużo więcej :)