Mam nadzieję, że ktoś jeszcze pamięta o moim blogu, że ktoś tutaj jest i może zostawi po sobie ślad.
Tymczasem zapraszam do czytania tego czegoś, co napisałam już jakiś czas temu. Mam nadzieję, że wam się spodoba *.*
- Często. Bardzo
często.
- Ile razy
dziennie?
- Przeważnie
sześć. Czasami więcej.
- Jak długo z tobą
przebywał?
- Niedługo. Mniej
więcej dziesięć minut.
- Możesz o tym
opowiedzieć?
Wybucha
płaczem.
***
- Nie zostawiaj
mnie - prosi cicho.
- Za moment do
ciebie wrócę, obiecuję.
Przymyka oczy.
Bierze głęboki oddech. - Nie chcę być sama.
- Pójdę tylko do
kuchni. Wrócę - powtarza.
- Zostań ze mną -
prawie błaga.
Jej szare oczy
patrzą na niego uważnie.
- Poczekaj na
mnie. Za chwilę będę z powrotem.
Wychodzi. Ją od
razu ogarnia strach. Oddech przyśpiesza, serce zaczyna bić szybciej. I dopiero
kiedy on wraca, kładzie jej rękę na ramieniu i podaje kubek z parującą melisą,
zaczyna się uspokajać.
- Nie bój się -
szepce. - Jesteś bezpieczna.
- Wiem -
odpowiada.
***
- Czy pamiętasz
wszystko, co się tam działo?
- Czegoś takiego
nie da się zapomnieć.
- Miewasz
koszmary, z tego co mi wiadomo.
- Tak. Każdej
nocy.
- Co w nich jest?
- On.
Traci
świadomość.
***
Stoi przed
lustrem. Jej wargi drżą. Palcami dłoni delikatnie dotyka ciemnoczerwonej,
krwawej pręgi ciągnącej się od prawej brwi, przez policzek, do samej brody.
Zamyka oczy.
Staje za nią.
Opiera dłonie na jej talii i całuje ją w szyję. Drętwieje.
- To tylko ja -
uspokaja ją.
Wypuszcza
powietrze z płuc. Strach odchodzi.
- Wyglądam... - z
jej ust wydobywa się szept - wyglądam...
- Pięknie -
przerywa jej. - Najpiękniej na świecie.
Z jej oczu
wypływają łzy.
***
- Znałaś go
wcześniej?
- Nie.
- Tamtego dnia
zobaczyłaś go po raz pierwszy?
- Tak.
- Jak wtedy
wyglądał?
Wstaje.
Wychodzi.
***
Czuje, jak
niewidzialna siła ciągnie ją w dół. Jest pod wodą. Brakuje jej powietrza. Dusi
się. Próbuje wstać, ale jej wysiłki spełzają na niczym. Krzyczy nadal, mimo że
jej głos ledwie przebija się przez taflę wody.
Ktoś chwyta ją za
ramiona, wyrywa się. Wyciąga ją spod wody. Nie przestaje krzyczeć. Zakrywa jej
usta ręką.
Otwiera oczy.
Klęczy przy wannie, trzyma ją, mówi do niej. Przestaje wrzeszczeć, kiedy widzi,
że to tylko on. Zarzuca mu ręce na kark, przywiera do niego, chce być
bezpieczna.
- Diego, on...
ja...
- Cichutko,
skarbie - mówi. - Jestem przy tobie.
Zaczyna się
uspokajać. Strach znów odchodzi.
***
- Musi pani zrozumieć,
że chcemy pani dobra.
- Nie. To pani
musi zrozumieć, że ja nigdy o tym nie zapomnę.
- Chodzi tylko,
by...
- …skończyłam.
Dziękuję.
Chce zniknąć.
***
- Natalia - słyszy
wołanie. - Przyjdź tutaj.
Wstaje, i wolnym
krokiem zmierza do kuchni.
- Dlaczego nie
wzięłaś tabletek? - pyta.
Zwraca uwagę na
kilka pigułek, które trzyma w ręce. - Musiałam zapomnieć. Przepraszam.
Podchodzi do niej.
Podaje jej tabletki.
- Ale ja ich nie
chcę. - Cofa się.
Opuszcza rękę. -
Obiecałaś być grzeczną dziewczynką.
Cztery słowa
działają natychmiast. Serce zaczyna bić w zdwojonym tempie. Oddech przyśpiesza.
Chwyta ją za
ramiona - bo chwieje się niebezpiecznie - i opiera o ścianę.
- Co się stało,
kochanie? - niepokoi się.
Opuszcza głowę.
Wbija paznokcie w jego ręce.
- On... mówił tak
- wykrztusza.
Kładzie rękę na
jej karku, przyciąga do siebie mocno. Zanurza twarz w jej włosach.
- Przepraszam,
malutka. Już po wszystkim.
Całuje ją w czoło.
Nie może patrzeć
jak cierpi.
Odczuwa jej ból
podwójnie.
***
- Chcę zakończyć
terapię.
- Dlaczego?
- To i tak nic nie
daje.
- Daje, proszę
pani, już widać efekty.
- Poradzę sobie
sama.
- Wie pani, że to
niemożliwe.
Milknie.
***
- Kochasz mnie? -
pyta.
Dotyka pręgi na
jej twarzy. - Oczywiście, że tak, kochanie. Jak może być inaczej?
- I zrobisz dla
mnie wszystko?
- Wszystko -
potwierdza.
Przez chwilę nie
mówi nic. Przygryza wargę. Waży słowa.
- Wyjedźmy stąd.
Jak najdalej. Wróćmy do Hiszpanii. Ja... chcę zapomnieć. Tutaj nie dam rady.
Wszystko mi o tym przypomina.
Patrzy na nią w ciszy.
- Jeśli tylko
chcesz.
***
- Dałam radę.
Serdeczne pozdrowienia dla pani, która myślała, że się poddam. Nie jestem jedną
z wielu.
- Gratuluję,
Natalio. Można być z ciebie dumnym.
- Do widzenia
pani.
- Do zobaczenia.
Przerywa
połączenie.

AAAA!!! Ola wróciła! Ja też wrócę, ale jutro!
OdpowiedzUsuńNapisane inaczej, ale równie pięknie. I do tego o moich dwóch ulubionych bohaterach!
UsuńBardzo cieszę się, że wróciłaś. Że o nas nie zapomniałaś.
Z niecierpliwością czekam na kolejną miniaturkę, i będę czekać do skutku nawet do zimy!
<3
OdpowiedzUsuńpiękny <3
OdpowiedzUsuńDziękuję ^^
UsuńNie można nazwać tego oficjalnym powrotem, jednak mega cieszę się, że nie kończysz z publikowaniem swoich dzieł <3
OdpowiedzUsuńBędę z radością tutaj zaglądała i wyczekiwała kolejnych miniaturek ^^ Nawet gdyby miała pojawiać się jedna na rok, nie zapomnę, obiecuję.
Wiesz, że Twój blog był takim malutkim światełkiem w tunelu, które często dawało nadzieję? c: Na lepsze jutro, na poprawę sytuacji, na pomoc. Na to, że wciąż istnieją ludzie, którzy będą w stanie oddać wszystko, byś mogła zaznać szczęścia.
Pomyśleć, że to tylko drobna cząstka wiedzy, którą przyswoiłam, czytając Twoje Shot'y. Jesteś lepsza od nauczycieli w szkołach, serio.
Teraz powinnam robić coś całkiem innego, ale każda minuta poświęcona na skomentowanie na Twoim blogu nie jest stracona, yay ^o^
Mimo że Dienaty nie jest parą, którą specjalnie ukochałam, Twoja miniaturka mnie urzekła ♥ Niewielka ilość słów - ogromny przekaz.
To jest naprawdę piękne, jednak nie potrafię dokładnie wyrazić swoich uczuć. Możesz być pewna tego, że każde z nich by Cię zadowoliło ♥
Cieszę się, że pasja okazała się dla Ciebie na tyle ważna, by nas nie zostawiać ♥ Życzę dużo wolnego czasu oraz weny, Słońce ♥
Ps. Nie zawsze dam radę skomentować, jednak bądź pewna, że wciąż czytam xx
Śliczny komentarz, bardzo dziękuję <333
UsuńZdaje mi się, że to mój pierwszy wpis. Cóż, mimo wszystko przeczytałam wszystko. ;3
OdpowiedzUsuńCieszę się bardzo, że będę jeszcze miała okazję przeczytać jakąś pracę twojego autorstwa ;3
Pozdrawiam.!
~Anonim Juleśka ❤
Dziękuję *.*
UsuńPozwolę sobie wrócić jutro jak się zaloguję, z komputera .
OdpowiedzUsuńAle się cieszę, że wróciłaś.
OdpowiedzUsuńXDXDXD
Dziękuję xd
UsuńWielki powrót... :)
OdpowiedzUsuńwielkiej pisarki.
Dziękuję ;)
UsuńCodziennie tu przychodziłam i myślałam, że może coś dodasz... Codziennie odkąd postanowiłaś przestać pisać... I akurat 5 kwietnia mój brat musiał mi zepsuć laptopa, ahhh on mnie naprawdę nienawidzi ;____; od tego strasznego 5 kwietnia,aż do dzisiaj mój laptop był (najpierw w naprawie, później razem z moją siostrą za granicą) niedostępny dla mnie ;___; dzisiaj siostra przyjechała oddała go, a ja pierwsze co zrobiłam, to wejście tutaj i wyobraźcię sobie teraz moją minę, gdy zobaczyłam, że znów piszesz ^__^ przez jakieś 10 minut uśmiechałam się głupio do laptopa XD ale teraz kończę, bo mam trochę do przeczytania ;D
OdpowiedzUsuń<33333
OdpowiedzUsuń