sobota, 18 stycznia 2014

ONE PART FEDEMIŁA - Zawsze miej nadzieję na lepsze jutro cz 2


"Jeszcze nie jestem matką
jeszcze nie jestem
naprawdę kobietą
Drżę kiedy kołaczesz się we mnie
moje drugie serce
innym rytm mego życia
Zegar który od marca
ustanowi mi nowy czas
pozaeuropejski
Nasze serca przestukują się
ze sobą
moje głośniej
twoje dobitniej
Dwa ptaki niepewne
przyszłych lotów"

- Federico, kiedy mam umówioną wizytę u lekarza? – spytałam poprawiając poduszkę, którą miałam pod głową.
- Dzisiaj na szesnastą. – Przykrył mnie kolejnym kocem. – Zimno ci?
- Trochę – odparłam. – Dlaczego mi nie przypomniałeś?
- Nie chcę, żebyś się denerwowała. – Objął mnie ramieniem. – Spokojnie, ja mam wszystko pod kontrolą.
- Wiem, ale… - zaczęłam – przygotowałabym się psychicznie.
- Kochanie. – Podniósł mój podbródek do góry. – Ja będę przy tobie, nie masz się o co martwić.
- Najbardziej boję się o to – Spojrzałam w jego oczy – że coś będzie nie tak. Że okaże się, że jedno, dwoje lub troje dzieci rozwija się nieprawidłowo. Że lekarz powie, że muszę zostać w szpitalu, bo ciąża jest zagrożona. A ja nie chcę zostać w szpitalu… Nie lubię szpitali.
- Nie martw się. – Przytulił mnie. – Na razie wszystko jest w porządku. Ale sama wiesz, że z twoją chorobą musimy uważać bardziej. A jeśli lekarz każe ci zostać, to niestety, będziesz musiała go posłuchać.
- Ale… - odezwałam się. – Będziesz mnie tam przynajmniej czasami odwiedzał?
Na twarzy Federico pojawił się uśmiech.
- Skarbie… - Dotknął mojego policzka. – Ja się stamtąd na krok nie ruszę.
Odwzajemniłam uśmiech. Chwyciłam go za rękę.
- Bardzo się boję, Federico… - szepnęłam. – A gdy coś pójdzie nie tak?
- Wszystko będzie dobrze. – Pocałował mnie w czoło. – Obiecuję ci to, Ludmiła. Nie pozwolę, żeby tobie, albo naszym dzieciom się coś stało.

Wpół do czwartej Federico zaniósł mnie na rękach do samochodu. Pojechaliśmy w stronę szpitala, gdzie miałam mieć robione badania, między innymi USG, po którym miałam się dowiedzieć jakiej płci będzie moje potomstwo.
Jechaliśmy już dobre piętnaście minut. Czułam jak moje nogi pod naciskiem brzucha ciążowego drętwieją. Spojrzałam na mojego ukochanego.
- Daleko jeszcze?
Na chwilę spuścił wzrok z drogi i skierował go na mnie.
- Nogi? – spytał znacząco. Pokiwałam głową. – Jeszcze jeden zakręt, dwie minuty. Wytrzymasz?
- A mam wybór? – mruknęłam i oparłam głowę o zagłówek.
Usłyszałam jak Federico śmieje się pod nosem.
- Czyżby humorki kobiet w ciąży? – spytał.
Posłałam mu złowrogie spojrzenie.
- Boli mnie głowa, jest mi niedobrze, drętwieją mi nogi i bolą mnie plecy, jeśli to nazywasz „humorkami kobiet w ciąży” to tak, to właśnie to.
- Przepraszam, już się nie obrażaj – odezwał się. – Prawie dojeżdżamy.
Rzeczywiście, po kilku minutach podjechaliśmy pod publiczny szpital w Buenos Aires. Federico wysiadł z samochodu, obszedł go dookoła i otworzył mi drzwi. Pomógł mi wysiąść.
- Pójdę sama. – Zaprotestowałam, kiedy chciał mnie wziąć na ręce.
- Jesteś pewna?
Pokiwałam głową, mimo, że wcale nie byłam o tym przekonana. Przyznam się jednak, że chciałam zrobić mu na złość. Wiem, jestem okropna.
Chwyciłam go mocno pod rękę, a drugą położyłam na brzuchu. Opierając się na nim, ruszyliśmy do przodu. Jednak nie przewidziałam tego, że moje nogi po prostu mogą nie wytrzymać tego całego ciężaru jakim jestem ja i trójka moich nienarodzonych dzieci. Już po kilku krokach poczułam ból w kolanach. Skrzywiłam się. Federico musiał to zauważyć.
- Mówiłem, że nie dasz rady – stwierdził.
Musiałam przyznać mu rację. Byłam już na takim etapie, że moje ciało było po prostu za słabe, aby samo się poruszać. Powinnam o tym wiedzieć.
Mój partner schylił się, prawą ręką podciął mi nogi i wziął mnie na ręce. Weszliśmy do środka przychodni.
Wokół panował gwar. Ludzi było pełno, wszyscy czekali na swoją kolej lub biegali w tę i we w tę w poszukiwaniu odpowiedniego gabinetu. Doszliśmy do drzwi, za którymi miałam być zbadana. Ustawiała się do nich bardzo długa kolejka, co najmniej kilkanaście kobiet w ciąży. Ze swoimi partnerami, lub bez.
- Przepraszam, pani jest ostatnia? – Federico zwrócił się do jednej z kobiet.
- Tak, ja – potwierdziła. Przesunęła się trochę. – Proszę, niech pani usiądzie.
Mój ukochany posadził mnie na ławce, a sam oparł się o ścianę obok.
- Przepraszam, że pytam – odezwała się kobieta – ale… który to miesiąc?
Uśmiechnęłam się do niej.
- Szósty – odparłam. – Dokładnie szósty i drugi tydzień.
- Widzę, że to ciąża mnoga, tak?
- Tak, trojaczki – potwierdziłam. – Dzisiaj mam dowiedzieć się jakiej będą płci. Wcześniej nie było to możliwe, dzieci źle się ułożyły.
- Rozumiem, mam tak samo – odparła. – Zazdroszczę pani. Potrójne szczęście.
- Owszem – zgodziłam się. – Jednak nawet pani sobie nie wyobraża, jak ciężko jest normalnie funkcjonować.
- Coś o tym wiem – zaśmiała się. – Moja siostra miała ciąże bliźniaczą. Ale dwójka dzieci to co innego niż trójka.
Jeszcze chwilę z nią rozmawiałam, po czym zaczęłam rozmyślać…
Miałam nadzieję, że wszystko będzie dobrze, że dzieci będą zdrowe. Nie chciałam zostawać w szpitalu, najlepiej czułam się w domu. Tam mogłam być sobą…
Zakręciło mi się w głowie. Ścisnęłam mocniej rękę Federico, kiedy poczułam w ustach nieprzyjemne uczucie. Zrobiło mi się niedobrze.
- Ludmiła, w porządku? – spytał.
Pokręciłam przecząco głową.
- Do łazienki?
Nim zdążyłam odpowiedzieć, porwał mnie na ręce i szybkim krokiem udał się w stronę toalet. Weszliśmy do środka. Od razu podszedł do jednej z toalet, klęknął na ziemi i posadził mnie sobie na kolanach, po czym pomógł nachylić mi się do muszli. W ostatnim momencie. Zaczęłam wymiotować, jednocześnie zanosząc się kaszlem. Czułam jak Federico klepie mnie po plecach, jednak nie dawało to wiele.
Wzięłam głęboki oddech i zamknęłam oczy. Przechodziło. Powoli czułam się coraz lepiej. Federico podał mi kawałek papieru toaletowego, którym otarłam twarz.
- Już lepiej? – spytał.
Pokiwałam powoli głową. Pomógł mi usiąść. Wzięłam kilka głębszych oddechów.
- Idziemy? – odezwałam się. – Zajmą nam kolejkę.
- Nie chcesz jeszcze tutaj posiedzieć? – upewnił się.
- Chcę mieć to wszystko już za sobą i wrócić do domu – odpowiedziałam.
Pogłaskał mnie po policzku, po czym wstał i podniósł mnie do góry. Trzymając mnie mocno otworzył drzwi i wyszliśmy na zewnątrz.
Na szczęście nie przyszła żadna kobieta, więc kolejka się nie zmieniła. Zajęłam swoje miejsce.
- Blado pani wygląda – stwierdziła spoglądając na mnie z troską. – Jak się pani czuje?
- Bywało lepiej. – Zamknęłam oczy. – Z taką ciążą nie jest lekko. W dodatku ta cukrzyca wszystko komplikuje.
- Ma pani cukrzycę? – zdziwiła się.
- Od dziecka – potwierdziłam. – Teraz, w ciąży, muszę szczególnie uważać.
- Trzeba było mówić tak od razu – rzekła.
Podniosła się z ławki i poszła na sam przód kolejki, który znajdował się zaraz przy drzwiach.
- Przepraszam – zwróciła się do kobiety z mężem będącym pierwszymi. – Ta pani – Wskazała na mnie – nie za dobrze się czuje. Nosi ciążę mnogą, w dodatku choruje na cukrzycę. Byliby państwo tak mili i przepuścili ją przed sobą?
Przyszła matka zgodziła się bez wahania. Federico znów wziął mnie na ręce i skierował się w stronę gabinetu. Po chwili drzwi się otworzyły, a ze środka wyszła ciężarna. Mój ukochany podziękował jeszcze kobiecie, która nas przepuściła i razem ze mną wszedł do środka. Położył mnie na leżance
- Dzień dobry. – Pierwszy odezwał się lekarz. – Pani Ludmiła Ferro, dobrze pamiętam?
- Tak, to ja.
- Przyszła pani na wizytę kontrolną? – Wstał i podszedł do mnie. – Jak samopoczucie?
- Nie najlepiej – stwierdziłam. – Bez zmian.
- Dobrze… - Zwrócił się do Federico. – A jak poziomy cukru we krwi?
- Raz lepiej, a raz gorzej – odparł. – Czasami jest naprawdę dobrze, nieraz dajemy korektę.
Doktor zbadał mnie i pozadawał kilka pytań. W końcu podszedł do sprzętu USG.
- Dzisiaj mamy się dowiedzieć jakiej płci będą dzieci, tak? – Usiadł na krześle.
Podwinęłam koszulkę. Posmarował mi brzuch żelem, po czym chwycił za słuchawkę i zaczął jeździć nią po nim.
- Wygląda dobrze… - rzekł. – Nie widzę tutaj nic niepokojącego.
Spojrzałam na monitor. Mój ukochany przysunął się bliżej i również utkwił wzrok w ekranie.
- Nie ma żadnych zmian, wszystko jest tak jak być powinno – stwierdził po chwili lekarz. – Więc tak… Z tego co tutaj widzę… Będziecie państwo mieli córkę… syna i… i jeszcze jednego syna. Proszę tylko spojrzeć.
Wyraźnie widziałam trzy małe kształty przypominające ludzkie ciałka. I pomyśleć, że niecałe dwa miesiące będą one ze mną, tutaj…
Po policzkach spłynęły mi łzy wzruszenia. Mój partner otarł je wierzchem dłoni.
Jak na razie wszystko układało się pomyślnie. Miałam nadzieję, że będzie tak już do końca, do porodu…

- Kochanie – Do salonu wszedł Federico – jak się czujesz?
- Beznadziejnie… - szepnęłam przyciskając bolącą głowę do poduszki.
Podszedł do mnie i kucnął tak, że jego twarz znajdowała się zaraz przy mojej. Chwycił mnie za rękę, od razu jednak ją cofnął.
- Dlaczego nie mówisz, że ci zimno? – Podniósł się i wyciągnął z szafki piąty koc. Przykrył mnie nim. – Teraz lepiej?
- Trochę – odparłam chowając zziębnięte ręce pod spód.
Nastała chwila ciszy.
- Ludmiła…
- Tak?
- Za chwilę przyjadą tutaj Violetta z Leonem i Marco z Francescą – rzekł. – Pojadę z Violą i Fran do sklepu, musimy kupić wszystkie potrzebne rzeczy dla maluchów. Zostaniesz z Leonem i Marco, dobrze?
Pokiwałam głową. W sumie to było mi to obojętne. I mimo, że nie chciałam rozstawać się z Federico, to przecież wiedziałam, że na zakupy musi iść.
- Będziesz ich słuchała? Spytam ich później czy zjadłaś obiad.
- Nie jestem głodna.
- Na razie nic nie każę ci jeść – zaprzeczył. – Później.
- Nie wiem, czy będę miała ochotę.
- Tutaj nie chodzi o to, czy masz ochotę – rzekł. – Musisz zjeść, żebyś siłę miała i ty, i dzieci, zrozumiano?
Potwierdziłam ruchem głowy.
- Kiedy przyjadą?
Pół godziny później zadzwonił dzwonek do drzwi, a do środka weszli nasi przyjaciele. Dziewczyny od razu zaczęły wypytywać mnie jak się czuję. Powiedziałam im prawdę, w końcu same orientowały się w sytuacji.
- Dziewczyny, wychodzimy! – Usłyszałyśmy wołanie Federico.
Pożegnałam się z Francescą i Violettą oraz moim partnerem. Wyszli z domu, a ja zostałam sama z Leonem i Marco.
- Bardzo źle? – spytał chłopak Violi.
- Bardzo – potwierdziłam bez wahania. – Leon… Pomożesz… Pomożesz mi się przekręcić przodem do was?
Podniósł mnie lekko do góry i położył tak, że teraz byłam twarzami zwrócona w ich stronę.
Spędziliśmy kilka godzin na rozmawianiu o wszystkim i o niczym. Naszym tematem była na przykład pogoda za oknem, polityka czy inne takie. Nie powiem – bardzo przyjemnie spędziłam ten czas. W końcu, czas zawsze jest miły, kiedy dzieli się go z najlepszymi przyjaciółmi.
O równej osiemnastej do domu weszły moje przyjaciółki i Federico. Obładowani byli różnego rodzaju torbami, pudłami… Nie wiedziałam co to jest, ale zamierzałam się dowiedzieć.
- Kupiliśmy wózek – rzekł Federico. – Dla całej trójki. Oczywiście trzy łóżeczka, trzy przewijaki i takie tam. Wiesz, ubranka, butelki, smoczki, zabawki.
- Mam nadzieję, że pamiętałeś, że jedno z naszych dzieci będzie dziewczynką? – Uśmiechnęłam się, a Fede wyraźnie się zakłopotał.
- On? – odezwała się Francesca. – On zapomniał. My pamiętałyśmy.
Zaśmialiśmy się wszyscy.
A co było później? Później były kolejne godziny rozmów i śmiechu, zabawy i bezsensownego gadania o niczym. Ale ja właśnie to lubiłam. Przynajmniej mogłam oderwać się od tego strachu o moje dzieci, który towarzyszył mi każdego dnia.

- Federico! – zawołałam. – Federico, chodź szybko!
Do salonu wbiegł mój narzeczony. Szybkim krokiem podszedł do mnie.
- Co się dzieje? – spytał zdenerwowany. – Źle się czujesz? Niedobrze ci?
- Chodź bliżej. – Zamknęłam oczy. – Chodź… Daj rękę.
Z wahaniem wyciągnął dłoń w moją stronę. Chwyciłam ją i przyłożyłam ją sobie do brzucha.
- Czujesz? – Spojrzałam na niego. – Czujesz to?
Przez chwilę na jego twarzy widziałam zdezorientowanie. Zdrętwiał, aby za sekundę się uśmiechnąć.
- Czujesz? – Ponowiłam pytanie.
- Nasze dzieci – rzekł. – Ruszają się…
- Pierwszy raz.
Myślałam, że ta chwila nigdy nie nastąpi. Martwiłam się, że już tak niewiele zostało do rozwiązania, a ja jeszcze nie czułam najdelikatniejszych ruchów mojego potomstwa. Lekarz uspokajał mnie, że może tak być, jednak mimo wszystko bałam się, że coś może być nie tak. Teraz miałam przynajmniej świadomość, że wszystko jest w porządku.
- Widzisz, mówiłem, że wszystko będzie dobrze. – Uśmiechnął się Federico. – Masz na to dowód.
Przyznałam mu rację.
- Dominic, Nico i Dolores… - szepnęłam.
- Dokładnie, kochanie. – Pocałował mój brzuch. – Trójka naszych wspaniałych dzieci…

Wzięłam do ręki kalendarz leżący na stole. Otworzyłam go na bieżącym miesiącu. Od razu dostrzegłam cyfrę 19 otoczoną czerwonym kółkiem.
- 19 października – mruknęłam sama do siebie. – Jest 15 sierpnia.
- Co tam robisz kochanie? – Znikąd pojawił się mój partner.
W rękach trzymał niebieski kubek z herbatą. Podszedł do mnie i usiadł na brzegu kanapy.
- W sumie, to nic… - westchnęłam. – Patrzę ile zostało do porodu…
- Nie zadręczaj się tak, Lu. – Położył rękę na moim brzuchu. – Wszystko jest pod kontrolą. Nie masz się czym martwić. To już niedługo.
- Ale ja już nie wytrzymam – jęknęłam. – Wszystko mnie boli, Federico. Nie mogę się normalnie poruszać, czuję się jak kaleka. Wszyscy muszą mnie we wszystkim wyręczać, to nie jest przyjemne.
- Domyślam się – przyznał. – Ale skarbie… Wytrzymałaś już tyle. Pomyśl, że już za kilkadziesiąt dni będzie po wszystkim, a ty będziesz trzymała w rękach takie małe szkraby.
- Tak naprawdę, to to wynagradza mi wszystko. – Uśmiechnęłam się lekko. – Jednak to nie zmienia faktu, że jest naprawdę ciężko…
- Wiem, kochanie. – Odstawił kubek na stół. – Wierz mi, że gdybym tylko mógł, wziąłbym całe to cierpienie na siebie. Gdybyś była zdrowa, wszystko byłoby inaczej.
- Ale nie jestem zdrowa… - rzekłam cicho.
Przytulił mnie do siebie.
- Kocham cię taką jaką jesteś i będę cię kochał zawsze, bez względu na wszystko – rzekł. – Nic nie zmieni mojego uczucia do ciebie, będę przy tobie do końca swoich dni.
Wtuliłam się w niego mocno. Znów poczułam kopnięcie. Odruchowo położyłam rękę na swoim brzuchu, ciesząc się tą chwilą. W końcu, kto by się nie cieszył?
- Lu, idziemy już do sypialni? – Usłyszałam głos Federico.
- Chcesz już spać?
- Tak naprawdę, to padam z nóg – przyznał. – Ale możemy jeszcze posiedzieć…
- Nie, nie – zaprzeczyłam. – Też jestem zmęczona. Chodźmy.
Wziął mnie na ręce i skierował się w stronę schodów. Wszedł uważnie ze mną na górę i ruszył do naszego pokoju. Weszliśmy do środka. Położył mnie na łóżku, jako, że byłam już gotowa do spania.
Ściągnął z siebie ubrania i ułożył się obok mnie, uprzednio gasząc światło. Jak zawsze, swoją rękę położył na moim brzuchu.
- Dobranoc, kochanie – rzekł.
- Dobrej nocy – szepnęłam i zamknęłam oczy.
Próbowałam zasnąć. Naprawdę tego potrzebowałam – odpoczynku po tym męczącym dniu, podczas którego musiałam lekceważyć ten okropny ból pleców i złe samopoczucie.
W końcu, po kilku minutach usłyszałam chrapanie mojego ukochanego. Uśmiechnęłam się do siebie. On też potrzebował odetchnięcia. Cały dzień robił wszystko w domu, zajmował się wszystkimi rzeczami, które robiłam ja, zanim jeszcze zaszłam w ciążę. Teraz nie mogłam pomóc mu nawet w najprostszych czynnościach. Miałam wyrzuty sumienia, kiedy patrzyłam jak on męczy się, próbując wszystko ze sobą pogodzić, a ja leżałam bezczynnie w salonie. Chociaż powtarzał mi, że to nie moja wina, to w głębi duszy czułam się z tym źle.
Nie zauważyłam, kiedy z mojej głowy wyleciały te wszystkie niepotrzebne myśli, a ja całkowicie odpłynęłam do krainy Morfeusza.

Obudził mnie silny ból w podbrzuszu. Nie wiedziałam co się dzieje. Otworzyłam oczy, ale nie dostrzegłam nic, bowiem w pokoju nie świeciło się żadne światło.
Chciałam iść do toalety.
Spojrzałam w bok i dostrzegłam smacznie śpiącego Federico. Nie miałam serca go budzić, jednak to było silniejsze ode mnie.
- Federico – potrząsnęłam nim lekko. – Fede…
Wymamrotał coś pod nosem i zakrył się szczelniej kołdrą. Westchnęłam.
- Federico, kochanie. – Szturchnęłam go mocniej w ramię. – Feder! – Podniosłam nieznacznie głos.
Otworzył oczy. Jego wzrok od razu powędrował na mnie.
- Ludmiła? – odezwał się. – Przepraszam… O co chodzi?
- Zaniesiesz mnie do łazienki? – spytałam cicho.
Nie chciałam mówić mu o tym bólu, który czułam. Nie chciałam go denerwować.
- Oczywiście. – Podniósł się z łóżka.
Podszedł z mojej strony i wziął mnie na ręce. Znów poczułam to napieranie w podbrzuszu, zlekceważyłam to jednak.
Łokciem włączył światło i otworzył drzwi do łazienki. Wszedł ze mną do środka. Postawił mnie zaraz przy toalecie.
- Dasz radę sama?
- Tak – potwierdziłam. – Mógłbyś… Mógłbyś zrobić mi coś do picia?
- Źle się czujesz? – Spojrzał na mnie z troską.
- Trochę… - przyznałam.
- Zrobię ci cos przeciwbólowego – rzekł. – Zawołaj mnie, kiedy będziesz chciała wrócić do łóżka.
Pokiwałam głową, a on wyszedł z łazienki. Nabrałam powietrza w płuca. Chciałam podejść bliżej sedesu, jednak coś mnie powstrzymało. Znów poczułam ostry ból w podbrzuszu. Teraz nie mogłam już go zlekceważyć, jęknęłam cicho.
Odwróciłam się w stronę drzwi zrobiłam krok do przodu. W tym momencie poczułam jak coś ciepłego spływa mi po nodze. Spojrzałam w dół, bałam się… Zobaczyłam krew…
- Fede… - zawołałam słabo. Jednak to nic nie dało, nie usłyszał mnie. Zebrałam w sobie wszystkie siły. – Federico!
Poczułam jak moje nogi odmawiają mi posłuszeństwa, a ja tracę grunt pod stopami. Oparłam się o ścianę, jednak spełzło to na niczym. Myślałam, że już zaliczę bliskie spotkanie z podłogą, kiedy w ostatnim momencie poczułam pod sobą silne ramiona mojego partnera.
- Ludmiła, co się dzieje? – Widziałam przerażenie wymalowane na jego twarzy.
- Nie wiem… - Pokręciłam przecząco głową. – Boli mnie…
- Co cię boli?
- Brzuch… - rzekłam cicho.
Chyba dopiero teraz zauważył wielką kałużę krwi na podłodze.
- Jedziemy do szpitala.
Wziął mnie na ręce i wybiegł z łazienki. Był już na przedpokoju, kiedy nagle zatrzymał się i zamarł.
- O co chodzi? – wyszeptałam próbując przetrzymać ból.
- Nic… Nic kochanie. – Zszedł na dół do salonu. Położył mnie na sofie i sięgnął po komórkę.
Dopiero teraz uświadomiłam sobie, że dzień wcześniej oddał nasz samochód do warsztatu. Dlaczego akurat teraz? Co my zrobimy?
- Leon? – Usłyszałam głos Federico. – Przyjeżdżaj. Nie zadawaj pytań, musimy jechać do szpitala. Proszę cię, pośpiesz się!
Nasz przyjaciel coś odpowiedział, po czym Fede od razu się rozłączył. Pobiegł na górę, nie wiedziałam po co.
Wrócił po chwili, ubrany, z czymś w ręce. Czym prędzej podbiegł do mnie.
- Wszystko będzie dobrze – rzekł pomagając mi usiąść. – Zobaczysz, Lu.
Zarzucił mi na ramiona bluzę, a moje nogi owinął kocem. Wziął mnie na ręce i ruszył do wiatrołapu. Klęknął na podłodze, ubrał mi buty, po czym sam założył swoje. Chwycił jeszcze kurtkę z wieszaka i wyszedł przed dom. Zamknął drzwi.
Szybkim krokiem udał się w stronę furtki. Wyszedł przez bramę.
Jęknęłam cicho, ponieważ znów poczułam ból w brzuchu.
- Spokojnie, kochanie – rzekł cicho Federico. – Wytrzymaj, błagam cię.
Ścisnęłam mocniej jego ramię.
Kilkanaście minut później, zauważyliśmy jadący w naszą stronę czarny samochód. Federico od razu ruszył w jego stronę. Auto zatrzymało się zaraz przy nas. Mój ukochany otworzył tylne drzwiczki i razem ze mną usiadł na siedzeniu.
- Jedź do szpitala – zwrócił się do Leona.
- Co się w ogóle stało? – Samochód ruszył.
- Nie wiem… - odparł mój partner. – Przecież to jest za wcześnie na poród, do cholery!
- Federico… - szepnęłam. – Proszę…
- Przepraszam… - Pocałował mnie w czoło. – Po prostu się denerwuję. Spokojnie, zaraz dojedziemy na miejsce, wytrzymaj.
Wtuliłam twarz w jego tors i zaczęłam głęboko oddychać. Bałam się, strasznie się bałam. Nie tyle o siebie, co o swoje dzieci. Nie chciałam, by coś im się stało, nie wybaczyłabym sobie.
Kręciło mi się w głowie. Robiło mi się niedobrze, starałam się jednak lekceważyć to uczucie. Ból w podbrzuszu z każdą chwilą narastał, wydawało mi się, że nie wytrzymam.
Zaczęłam krzyczeć. Poczułam mocny ucisk między nogami… Wiedziałam, że już się zaczęło.
Federico przytulił mnie mocno do siebie, jednak to nie pomagało w złagodzeniu bólu. Czułam krew, myślałam, że nie wytrzymam. Cierpiałam, i to bardzo.
- Kochanie, oddychaj głęboko – usłyszałam nad uchem głos Federico. – Proszę cię, już prawie dojeżdżamy.
Rzeczywiście, po momencie auto zatrzymało się. Fede wysiał ze mną z samochodu i popędził w stronę wejścia do szpitala. Modliłam się, żeby to skończyło się jak najszybciej. Było mi słabo, niedobrze, a ból był nie do zniesienia…

Tak oto prezentuje się druga część. Mam nadzieję, że się wam ona podoba :) Jeszcze tylko trzecia, a później OP o Naxi :D
Dziękuję za komentarze, obserwatorów i wyświetlenia, których jest naprawdę dużo :D
Do jutra do godziny 13:00 możecie wysyłać jeszcze swoje part na konkurs :) Wyniki jutro :)
A co do nagród...
Więc tak xD 
Pierwsze miejsce - przedstawienie parta na blogu, kolaż z wybraną osobą lub parą, oraz filmik również z jakąś osobą lub parą :) Oprócz tego będę polecać twojego bloga przez jakiś czas xD No i jeszcze możliwość wcześniejszego przeczytania trzeciej części OP o Fedemile :) 
Drugie miejsce - przedstawienie parta na blogu, kolaż z wybraną osobą lub parą oraz polecanie bloga przez jakiś czas :D I możliwość przeczytania fragmentu trzeciej części mojego parta o Fedemile :D 
Trzecie miejsce - przedstawienie parta na blogu, kolaż z wybraną osobą lub parą i polecanie bloga przez jakiś czas :) 
Wyróżnienie - przedstawienie parta oraz kolaż z wybraną osobą lub parą xD
Wyróżnienia są dwa xD
Ogólnie, to wszystkie OP znajdą się na tym blogu :) Zrobię tylko osobną zakładkę na nie bo uznałam, że gdybym je dodała normalnie, to pogubilibyście się, tym bardziej, że ten blog jest z partami :D
To chyba tyle :D

ZAPRASZAM NA PIERWSZY ROZDZIAŁ NA MOIM DRUGIM BLOGU: [KLIK]

Kocham was <3333


PS. Chyba zniosę tą głupią zasadę dodawania partów w niedziele xD  

43 komentarze:

  1. Olu!
    Moja dzisiejsza wypowiedź będzie krótka, gdyż chcę zajrzeć na twojego drugiego bloga.
    Wiedz, że psizesz niesamowicie. ♥

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak czytam twoje party to brak mi słów <333
    Piszesz świetnie ,wspaniale, niesamowicie, cudownie...
    Jednym słowem...Boskie ^^
    Zazdroszczę talentu ;***
    Czekam na kolejną część <33
    Pozdrawiam
    ~Pati~

    OdpowiedzUsuń
  3. Czytam i otwieram gębę szeroko z podziwu!
    Ja,ja,ja. aaaaaa.... Brakuje mi słów, żeby opisać to co dzieje się we mnie gdy czytam to co napisałaś.
    Magia ^.* Wszyscy odchodzą z bloggowania, mam nadzieję, że Tobie taki pomysł nie wpadnie do głowy <3
    Bo bym bez Twoich opowiadań nie wytrzymała ;**
    Federico taki kochanyy ^.^ Jak tu go nie kochać ? xD
    Jejku, Ludmiła. .. jak mi jej żal. Dobrze, że ma Fede przy sobie <33
    KOCHAM <33
    Czekam na następną część, wyniki iii ... rozdziału na Twoim drugim blogu xDD
    Pozdrawiam ;*
    ~Kaśka Ferro~

    OdpowiedzUsuń
  4. Jejuuuu xD
    To było niesamowite, czytałam z zapartym tchem <33333
    I prawie nie mrugałam, teraz mnie oczy bolą :P
    Pięknie piszesz, no nie wiem, co mam jeszcze dodać no xD Nigdy nie wiem co pisać w komentarzach pod Twoimi opowiadaniami :P
    Cokolwiek bym powiedziała, to i tak w pełni nie odda moich uczuć i wrażeń :)
    WOW - to chyba najlepsze słowo ^^
    Znieś tą zasadę, bo nie wytrzymam tygodnia czekania :C
    Chyba że wezmę udział w konkursie, wygram go i przeczytam parta wcześniej :D
    Hahaha xD Trochę za późno o tym pomyślałam :P
    No to czekam na trzecią część Fedemilci ^^
    Zżera mnie ciekawość (dokładnie tak, jak w przypadku pierwszego rozdziału na Twoim drugim blogu :D).
    To dawaj szybko ten next <33333
    Czeeeeeekaaaam ^^
    Pozdrawiam ;****

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gracias <3333
      Może zniosę, a może nie xD Zastanowię się, no ale chyba tak :D

      Usuń
  5. Czytałam, czytalam, czytałam to chyba z 10 razy.
    Tak mi się to spodoobalo i bolały mnie oczy.
    Dlatego komętuje teraz.
    I jeszcze raz musze to przeczytać.
    Fedemila <33

    Pozdrawiam.
    Tyna : **

    OdpowiedzUsuń
  6. Napisz next o Naxi

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takie pytanko: jak mogę napisać next o Naxi, skoro to jest part o Fedemile? :D
      Naxi będzie po Fedemile :D

      Usuń
    2. Oki a kiedy kolejny 3 o Fedmile

      Usuń
    3. Nie wiem dokładnie, ale niedługo :P

      Usuń
    4. Oki oby szybko rozdział super

      Usuń
  7. Wszystko cudnie, pięknie, świetnie [...] jak zawsze ;3 Czekam z niecierpliwością na ostatnią część i muszę Cię z góry uprzedzić, że jeśli dzieciom coś się stanie, przyjdę Cię udusić ;D Nie no, żart. Jeszcze nie mam zamiaru Cię zabić, bo to byłaby wielka strata ;P
    AAAAAAAAAAAAA LODO PODAŁA MOJEGO TWEETA!!!! Ale radocha <3333

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co tam z tymi dziećmi będzie, to się dowiesz w ostatniej części xD
      OOO PODAŁA TWOJEGO TWEETA?? KURDE, ALE CI ZAZDROSZCZĘ NO, JA TEŻ TAK CHCĘ xD

      Usuń
  8. Olu !
    To było niesamowite zwłaszcza moment kiedy w nocy była w łazience bo już wiedziałam co sie wydarzy ponieważ kiedyś mi to zdradziłaś ;) Bardzo mi się podobał ten part, czytając go nie mogłam oderwać od niego oczu ! Piszesz wspaniale ale to już wiesz ;D Wiec pozdrawiam i czekam na trzecią cześć ~Weronika~

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Weroo, no jeszcze pamiętam naszą rozmowę na GG:
      - No, ale jak mam to napisać??
      - No nwm napisz, że poszła do łazienki i poczuła, że już się zaczęło :D
      - Ale to się jeszcze nie zaczęło!
      - No to napisz, że czuła, że zaraz się zacznie xD
      Coś w te troki :D
      Dobra, gracias <33333

      Usuń
  9. Kochanie... Mam taką nietypową prośbę...
    zaczęłam pisać shot'a dla Ciebie, ale mam go na kartce i jest niedokończony... A jutro jadę do szpitala i nie wiem, czy jak wrócę zdaże go przepisać -.-
    Mogłabyś przenieść konkurs do końca poniedziałku ?
    Byłabym wdzięczna .... ;) o Ile to nie problem...
    A co do parta , to jest obłędny :D
    Kurde... Musiałaś przerwać w takim momencie, Ty zua kobieto !?
    Yhhh i teraz czekaj na c.d .... XD
    No dobra, poczekam, bo kocham Twoje dzieła :D
    Masz talento, ale to ci już mówiłam ;>
    I ten tekst... :D Mówiłam Ci, że jestem zaszczycona :D
    Wykorzystałaś go najlepiej jak można było ;)
    No i Fede jest taki kochany ;)
    tak bardzo się troszczy o Lu ♥
    Ahhh cudo <333
    Buziaki, Nikoletta :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do szpitala? To coś poważnego? :( Oby nie :(
      Pewnie, że przedłużę :) Jakbym nie mogła? :D
      Twój tekst mi tak nagle przyszedł do głowy i musiaaaałam go wykorzystać :D
      Gracias <3

      Usuń
  10. Jejku, nawet nie zauważyłam że dodałaś rozdział na który tyle czekałam! Głupia ja xD Też nie lubię dodawać postów w niedzielę, jedynie w soboty i piątki, inne dni całościowo muszę poświęcać nauce ;/
    Ale wracając do Femiły: będą mieli dwóch synków i córeczkę, takie miniaturki Fede i mała, słodziutka Lu <3 Biedne Ludmiła, zostawili ją z Marco i Leonem? xD Fede, Vilu i Fran spisują się idealnie, podoba mi się że tak o nią dbają <3 Czytając ostatni fragment normalnie zapomniałam o całym świecie, czyżby Lu zaczynała przedwcześnie rodzić? Mam nadzieję, że nic nie stanie się jej i dzieciom, niee, nie ma opcji! <3 Muszą żyć długo i szczęśliwie <3 xD Jedną z nagród w konkursie jest zobaczenie trzeciej części? Kiedy tylko to przeczytałam, zaczęło mi zależeć żeby zająć któreś miejsce, ja się już nie mogę doczekać kolejnej części xD Nie mówiąc o OP o Naxi <3
    Wiesz, że kocham obydwa Twoje blogi prawda? Naprawdę, masz niesamowite pomysły <3
    Pozdrawiam <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, może zajmiesz jakieś miejsce? :D Nigdy nic nie wiadomo :P
      Ja też kocham twojego bloga <3333
      Gracias :*

      Usuń
  11. geeeeeeeeeeeeeeenialny! ;*
    czytałam go z zapartym tchem,
    a już najbardziej od momentu kiedy Ludmi
    chciała pójść do łazienki i zaczęła rodzić...
    jak zawsze cudownie wszystko opisałaś ;*
    nie mogłam się oderwać ani na chwilę...
    postawa Federico jest fantastyczna ;*
    jest taki opiekuńczy dla Lu
    i w ogóle wziął na siebie jej obowiązki
    cóż nie wiem co jeszcze mogłabym ci napisać.
    to, że uwielbiam twojego bloga już wiesz <33
    czekam na kolejną część tego genialnego OP ;**
    szkoda, że to będzie już ostatnia...
    i na kolejne party w twoim wykonaniu, droga Olu ;D

    //Nati

    OdpowiedzUsuń
  12. Boski OP <333333333
    Matko nawet nie wiesz jak ja to przeżywam kiedy czytam xD
    Feduś jest cudowny <33
    Biedna Lu :C
    Leoś to wspaniały przyjaciel :)
    Czekam na next

    OdpowiedzUsuń
  13. Cudownyyy <3
    Czekam na nextaaa <3 <3

    OdpowiedzUsuń
  14. Tak czekałam na drugą część, że aż nie zauważyłam, że ją dodałaś.. :D
    Olu ja już nie wiem co mam pisać! cudowny, niesamowity, poruszający part! <3
    Po prostu aż mowę odbiera.
    Uwielbiam to jak przedstawiasz w tych partach Lu i Fede. Niby takie same osoby jak wszędzie indziej, ale zupełnie inne. Fede taki kochany, troskliwy, wspaniały i opiekuńczy. No ideał *.*
    I Lu mimo swojego strachu o dzieci i bólu i tak zrobiła Fede na złość, bo śmiał się z jej humorków :)
    Powtórzę po raz setny jesteś genialna i niesamowicie utalentowana! <3
    Aaaa. I jeszcze Leoś <3 Taki przyjaciel to skarb. Wielu z nas myśli, że ma super przyjaciół i w ogóle, a tak naprawdę jak dochodzi do jakiejś trudnej sytuacji, to nie mamy się do kogo zwrócić o pomoc. Fajnie, że w tym OP Lu i Fede mają takich przyjaciół na których mogą liczyć i którzy pomogą im w każdej sytuacji :)
    Czekam na 3 cz. i na OP o Naxi! <3 A teraz lecę na drugiego bloga! :*

    OdpowiedzUsuń
  15. Ee tam, nic nowego xd
    Sorka ale to tyle ;p
    Pozdro :_*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem o co dokładnie chodzi w tym komentarzu, ale spoko xD

      Usuń
  16. Leoś i Marco gadający o polityce? Nie wyobrażam sobie tego. xd Biedna Lu,tak strasznie jest mi jej szkoda. Ten ból,strach.Wole nie zastanawiać się co ja bym zrobiła w takiej sytuacji. Fede,jaki on jest wspaniały. Przez czas ciąży zachowywał się jak perfekcyjna pani domu.I jak tu go nie kochać? Chwała Leonowi,że tak szybko przyjechał. Jak dobrze mieć przyjaciela na którego można liczyć.
    Chciałabym jeszcze napomknąć o pani,która wywalczyła pierwsze miejsce Lu w kolejce,brawa dla niej. :D
    Po za tym Po raz kolejny wspaniały,zapierający dech w piersiach Part.
    Czekam z niecierpliwością na next i zapraszam do mnie.♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Perfekcyjna pani domu? xD
      Taaak, brawa dla tej pani :D
      Gracias <333

      Usuń
  17. Nie mam pojęcia co napisać :(
    Było to po prostu niezwykłe =)
    doskonale wszystko opisujesz...
    ech.. dziś się nie rozpisuję, bo muszę jeszcze coś u siebie napisać ;)
    Już nie mogę się doczekać wyników ^^
    buziaki :***

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gracias <333
      A to leć pisać :D
      A wyniki będą jednak we wtorek lub środę, ponieważ Nikoletta poprosiła o przedłużenie konkursu :D

      Usuń
  18. Jak to się stało że przychodzę ostatnia?
    Wiesz, jakoś widziałam twojego Parta, przeczytałam, a skomentować zapomniałam :) <3
    No co tu dużo mówić?
    Part jak zwykle piękny, cudowny, i jeszcze wieleee innych określeń mogłabym użyć aby opisać to cudooo :)
    A wiesz co .. - znowu się wzruszyłam.
    Nic więcej niestety nie mogę powiedzieć, ponieważ pomysłów braaak :(
    Oooo ja też kocham Olu xD
    Ania

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też czasami tak mam, że przeczytam ale zapomnę skomentować :D
      Gracias <333

      Usuń
  19. Genialny <333333333
    Fede taki kochany <3333
    Leon i Marco rozmowiający o polityce? xD
    Ten OP jest wzruszający, poruszający, niezwykły, ciekawy, niesamowity, boski, cudny.... Wymnieniać dalej? xD
    Biedna Lu ;-;
    Jak Lu zaczęła rodzić to nie umiałam wytrzymać tego napięcia! xd
    Ja chcę już 3 część ^.^ xD
    Kooochaaam <333333
    Pozdraiam ;***
    Z niecierpliwością czekam na część 3 <3333

    OdpowiedzUsuń
  20. Świetny OP :)
    Lu rodzi!! xD
    Czekam na następną część! :)

    OdpowiedzUsuń
  21. W końcu napisałam ten komentarz.
    Przeczytałam go już w sobotę, ale myślałam aby napisać Ci coś mądrego :D
    Ale mi nie wyszło, więc w skrócie.

    Part jest CUDNY! Ciekawe czy lekarze uratują ciążę Lu.

    Twoje party są cudowne. Według mnie to jest najwspanialsze.
    Zazdroszczę Ci twojego stylu pisania.
    A co do zniesienia tej zasady, zgadzam się. Dodawał Party codziennie!
    A tak serio to może dwa razy w tygodniu?

    Pozdrawiam
    Tamara

    Ps.Możesz w wolnym czasie zajrzeć?- http://jest-taka-milosc-ktora-nie-umiera.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gracias <333
      Z tym dodawanie partów to nie wiem :P ZObaczy się :P
      A na bloga wpadnę jak znajdę czas :D

      Usuń

Proszę, skomentuj, to przecież zabiera tak niewiele czasu, a daje dużo więcej :)