czwartek, 24 kwietnia 2014

ONE PART MARCESCA - Zawsze cię znajdę cz 2

  
Brzdękanie pojedynczych strun gitary rozbrzmiewało po całym pokoju. W mojej głowie kłębiło się wiele myśli, jednak jedna nie dawała mi spokoju: „Gdzie jest Francesca?”.
- Możesz przestać? – wrzasnąłem.
Camila popatrzyła na mnie uważnie. Może trochę ze zdziwieniem, ze strachem. Odstawiła gitarę na stojak. Podniosła się z łóżka.
- Pójdę już.
Ruszyła w stronę wyjścia z mojego pokoju. Szła powoli, jakby niepewnie.
- Przepraszam – odezwałem się. – Poniosło mnie.
Odwróciła się w moją stronę i spojrzała na mnie wzrokiem pełnym współczucia.
- Nic się nie stało – odpowiedziała. – Ale i tak muszę już iść.
- Okey. – Pokiwałem głową. – Dzięki, że przyszłaś.
Uśmiechnęła się.
- Nie ma sprawy. Jak będziesz chciał się jeszcze komuś wygadać, to zadzwoń, albo przyjdź do mnie.
Odwzajemniłem uśmiech.
Wyszła z pomieszczenia.
Położyłem się na łóżko i wbiłem wzrok w sufit.
Dlaczego? Dlaczego właśnie ona? Przecież nikomu nic nie zrobiła, zawsze była dobra dla wszystkich. Nie miała wrogów, ze wszystkimi potrafiła się dogadać. Więc kto, od cholery, mógł zrobić coś takiego?
To wszystko było zaplanowane. Ten ktoś wiedział, że Francesca będzie wracać o tej porze do domu. Ten ktoś wiedział, że ona pochodzi z Włoch, a jej rodzice mają na tyle dużo pieniędzy, że mogą za nią zapłacić. To nie było przypadkowe. Porywacze wiedzieli, co robią.
Wziąłem do ręki telefon i wystukałem numer brata mojej dziewczyny. Odebrał po czwartym sygnale.
- Słucham?
- Tu Marco – powiedziałem. – Zebrałeś już wszystkie pieniądze? Załatwić jeszcze coś?
- Nie, nie trzeba – odparł. – Rodzice przeleją resztę na moje konto. Mam już całą kwotę.
Odetchnąłem z ulgą. Jeden problem mamy z głowy.
- Kiedy przyjadą? – spytałem.
Przez chwilę po drugiej stronie panowała cisza.
- Nie przyjadą – odrzekł po momencie.
Zdziwiłem się.
- Jak to nie?
- Nie przyjadą – powtórzył. – Chcesz wiedzieć co powiedzieli?
- Jasne – potwierdziłem.
- „Daj znać jak się znajdzie”.
- I tyle?
W odpowiedzi usłyszałem tylko ponure westchnięcie.
Nie docierało do mnie, jak można być tak bezuczuciowym? Jak można nie przejąć się tym, że własna córka została porwana i nie wiadomo co się z nią dzieje? To nieludzkie. Rodzice Francescy byli tak zaślepieni pracą i utrzymanie dobrego imienia rodziny, że zupełnie nie interesowali się swoimi dziećmi. To nieludzkie.
Moja dziewczyna zawsze powtarzała, że jej rodzice chcą dla nich jak najlepiej. Brak kontaktu między nimi tłumaczyła nawałem pracy we Włoszech. Ona chyba zawsze wierzyła, że to się zmieni. Nie miała racji.
- Gdyby coś, to dzwoń do mnie – zażądałem. – Chcę być na bieżąco, okey?
- Nie ma sprawy – zgodził się. – Choć wątpię, by teraz coś się działo.
Pożegnałem się i nacisnąłem czerwoną słuchawkę.
Dlaczego to wszystko musi być takie trudne?
Nic nie wskazywało na coś takiego. Nikt nie widział żadnych niepokojących sygnałów. Gdyby widział, to na pewno dałoby się uniknąć całej tej sytuacji.
Ale czasu nie da się już cofnąć.
Możemy go tylko bardziej wykorzystać, aby uwolnić Francescę i dać jej znów normalnie żyć.

Zegar wiszący w kuchni wskazywał godzinę jedenastą dwadzieścia. Do przekazania okupu pozostało już tylko czterdzieści minut. Czterdzieści długich minut oczekiwania na skutki tego wszystkiego.
- Jak myślisz? – Przerwałem ciszę panującą w kuchni, gdzie znajdowałem się tylko ja i Luca. – Uda się?
- Nie ma prawa się nie udać. – Nie odwrócił wzroku od widoku za oknem. – Nie ma.
Podniosłem się z krzesła i podszedłem do blatu.
Zacisnąłem ręce na jego brzegu.
„Nie ma prawa się nie udać” – powtórzyłem w myślach słowa brata Fran. On tak bardzo wierzy, nie traci nadziei, że jego siostra wróci dzisiaj do domu. A ja? Zdawałem sobie sprawę z powagi sytuacji. Nie miałem stuprocentowej pewności, że zobaczę Francescę całą i zdrową. Szybko wypędziłem te myśli z mojej głowy.
Ona musi przeżyć. Po prostu musi.
- Jedziesz ze mną na policję? – Z zamyślenia wyrwał mnie głos Luki.
Podniosłem głowę i spojrzałem na niego.
- Tak – potwierdziłem szybko.
Wyszliśmy z domu. Od razu skierowałem się w stronę samochodu. Luca usiadł na siedzeniu kierowcy
Po dłużących się w nieskończoność dziesięciu minutach jazdy, w końcu zatrzymaliśmy się pod komendą.
Atmosfera w środku nie była jakoś szczególnie przyjemna. Z jednego pokoju dobiegały krzyki mężczyzny, z drugiego wychodziła zalana łzami kobieta. Zdecydowanie nie mój klimat.
- Przepraszam, którędy do pokoju sierżanta Rodrigueza? - Luca zaczepił przechodzącą obok policjantkę.
Uśmiechnęła się.
- Prosto i w prawo, drugie drzwi po prawej.
Nabrałem powietrza w płuca i razem z bratem mojej dziewczyny ruszyliśmy we wskazanym kierunku.
W pomieszczeniu znajdował się już mężczyzna prowadzący sprawę porwania Fran oraz kilkoro innych ludzi.
- Pan Cauviglia? Cieszę się, że pan przyszedł. - Wyciągnął do niego rękę. - I pan Tavelli, świetnie.
Uścisnąłem jego dłoń, po czym razem z Lucą usiedliśmy na krzesłach.
- Liczyliście pieniądze? - spytał. - Wszystko w porządku?
- Oczywiście, równe siedemdziesiąt tysięcy. - Komisarz kiwnął głową. - Razem z kolegami właśnie ustalaliśmy plan przekazania okupu.
- Jak to będzie wyglądało? - wtrąciłem się.
Policjant przeniósł wzrok na mnie.
- O równej dwunastej – zaczął – pan Cauviglia wrzuci torbę z pieniędzmi do kosza na śmieci. Później – Spojrzał na Lucę – wsiądzie pan do swojego samochodu i od razu odjedzie pan z tego miejsca. Zatrzyma się pan przecznicę dalej, na ulicy Jose Cura. Tam będzie pan czekał na nas. Kiedy porywacze przejmą okup, pojedziemy za nimi. Zrobimy wszystko, aby nie stracić ich z oczu i dotrzeć za nimi do miejsca, gdzie przetrzymują pańską siostrę.
Oparłem głowę na ręce.
- A ja? - zapytałem. - Też chcę być przy tym wszystkim.
- Oczywiście, może pan jechać – odparł. - Wsiądzie pan do auta z jednym z naszych kolegów.
Westchnąłem głęboko.
To musi się udać. Francesca musi jeszcze dzisiaj wrócić do domu.
Nic więcej.

- Panie Cauviglia, słyszy mnie pan? - rzekł mężczyzna do czarnej krótkofalówki.
Zacisnąłem nerwowo ręce na brzegu siedzenia. Przez chwilę słychać było tylko szum.
- Słyszę – przerwał go zdenerwowany głos Luki.
- Proszę wziąć pieniądze i wyjść z samochodu.
Ludzi spacerujący po ulicach nie zdawali sobie sprawy z tego, co się tu rozgrywa. Dla nich był to zwyczajny dzień – dla mnie jeden z najważniejszych w życiu.
Ze srebrnego auta stojącego naprzeciw nas, wysiadł brat Francesci. W ręce trzymał czerwoną torbę sportową.
Wolnym, nerwowym krokiem ruszył na róg ulicy. Widziałem, że stara się być spokojny, jednak nie wychodziło mu to najlepiej.
Obserwowałem z niepokojem całą tą sytuację.
- Proszę podejść do kosza i wrzucić do niego torbę.
Luca rozejrzał się, po czym z całej siły cisnął pieniądze do zielonego, metalowego pudła.
- Proszę wrócić do samochodu i odjechać.
Chłopak odwrócił się na pięcie i szybkim krokiem udał się do swojego pojazdu.
Spojrzałem na zegarek. Za minutę dwunasta.
- Będziemy za nimi jechać? - Spytałem policjanta siedzącego obok.
Spojrzał na mnie.
- Nie – zaprzeczył. - Pojadę trzy samochody. Mu wrócimy na komendę.
Pokiwałem głową.
Czekaliśmy na najważniejszy moment.
Bałem się go, tak cholernie mocno się bałem, ale nie chciałem tego okazać.
I nagle wszystko się zaczęło.
Przy krawężniku chodnika zatrzymało się czarne auto. Wysiadł z niego mężczyzna w ciemnym dresie, z kapturem na głowie.
Gwałtownie wyjął torbę z kosza i wsiadł z powrotem do samochodu, który odjechał z piskiem opon.
Po chwili ruszyły za nim trzy pojazdy. Zniknęli z punktu widzenia za następnym zakrętem.
Siedzący obok mężczyzna przekręcił klucz w stacyjce i podjechał na ulicę Jose Cura.
Przy swoim samochodzie stał już Luca.
Wysiedliśmy na zewnątrz.
- I co? - spytał od razu. - Wszystko dobrze zrobiłem?
Mężczyzna potwierdził skinieniem głowy.
- Tak, oczywiście – rzekł. - Nasza ekipa pojechała za porywaczami, proszę się nie martwić.
Brat Fran odetchnął głęboko.
- Musimy jeszcze wrócić na komisariat – dodał policjant.
Przymknąłem oczy.
- Przepraszam, ale nie dam rady – odparłem. - Pojadę do domu.
- Odwiozę cię – zaproponował Luca.
Pokręciłem przecząco głową.
- Mieszkam cztery przecznice dalej, poradzę sobie. Daj znać, jak coś będzie wiadomo.
Nie czekając na ich odpowiedź odwróciłem się i powoli ruszyłem w stronę swojej ulicy.
To było za dużo. Za dużo emocji.
Niech to się wreszcie skończy, pomyślałem.
Nie wiedziałem jednak, że najgorsze dopiero się zaczyna.

- Jak oni mogli ich zgubić...
Oparłem głowę o zagłówek.
Czy to wszystko musiało być takie cholernie trudne? Czy policja w tym kraju nie była na tyle zorganizowana, że w jednym momencie traciła z oczu porywaczy?
- We Włochach by coś takiego nie przeszło.
Czyli nie tylko ja myślałem o Argentyńskiej policji jak o baranach. Gdyby to wszystko działo się w Meksyku, Francesca już by zapewne siedziała razem z nami na kanapie i oglądała te nudne telenowele, a tak po półtorej tygodnia od porwania nie było praktycznie żadnych postępów. Siedemdziesiąt tysięcy przepadło jak kamień w wodę, podobnie jak wszelkie ślady po Francesce. Nie było żadnych telefonów, śladów, poszlak. Nie było niczego. Jakby ona po prostu nigdy nie istniała. Można by pomyśleć, że moja dziewczyna wróciła na jakiś czas do Włoch, ale to oczywiście była nieprawda. Gdyby rzeczywiście odwiedzała swój kraj, byłbym całkowicie o nią spokojny, ale w takim wypadku coś rozsadzało mnie od środka.
- Marco, Luca!
Od razu rozpoznałem charakterystyczny głos Violetty. Kiedy odwróciłem się w stronę skąd on dobiegał, cała ekipa ze Studia biegła już w naszym kierunku.
- Co, był już dzwonek na zajęcia? - spytałem.
- Nie, za pięć minut.
- Chcieliśmy spytać, czy nie wiadomo czegoś nowego. - Federico podrapał się po głowie.
Spojrzałem na niego uważnie.
- Nie wiadomo nic od siedmiu dni, a ty się pytasz, czy w ciągu dziesięciu minut mamy jakieś nowe informacje?
- Marco, on tylko spytał.
Ktoś stanął za mną i położył mi rękę na ramieniu. Nie musiałem się odwracać by domyśleć się, że jest to Maxi. On po prostu zawsze umiał się zachować.
- Tak... Przepraszam, poniosło mnie.
- Nie ma sprawy. A ty, Luca – zwrócił się do mężczyzny – jak się trzymasz?
Podniósł wzrok.
- Jakoś daję radę – odparł. - Dom bez niej jest taki pusty...
- Jak się znajdzie, to będziesz miał jej dość – zażartowała nieśmiało Natalia.
Spojrzał na nią. Kąciki jego ust nieznacznie się podniosły.
- Możliwe – potwierdził. - Chciałbym się z nią znowu o coś pokłócić. Na przykład o to, że wszędzie zostawia swoje ubrania. Albo o gitarę. Ostatnio poprzerywała mi wszystkie struny. Powiedziała, że przez przypadek. Oczywiście jej nie uwierzyłem i rozstroiłem jej pianino. Trochę trwało zanim zrozumiała, dlaczego nie może niczego zagrać.
- Aaa – Oparłem łokcie na kolanach – pamiętam to. „Marco, to pianino jest beznadziejne!” - zacząłem naśladować moją dziewczynę. - „Przecież ono jeszcze pięciu lat nie ma, i już się psuje!” I ona chodzi do szkoły muzycznej...
- Nie śmiejcie się z niej, przecież nie każdy musi być obeznany w strojeniu instrumentów – Camila uśmiechnęła się blado. - To zawsze był jej słaby punkt.
- Dokładnie – zgodził się Maxi. - Ona po tylu latach nauki nie potrafi nastroić gitary.
Spojrzałem na niego zdziwiony.
- To jakim sposobem nigdy nie narzeka?
Prychnął.
- Bo zawsze leci z nią do mnie – odpowiedział. - W końcu trzy domy dalej to nie tak daleko. Albo Luca jej stroi. A w szkole zawsze są nastrojone.
- Ale wredna... - Uśmiechnąłem się pod nosem. - Nic mi nie powiedziała.
Violetta prychnęła.
- A co ty myślisz, że podejdzie do ciebie i powie: „Hej Marco, nie umiem nastroić gitary akustycznej”?
- Przecież jestem jej chłopakiem! - Wzniosłem oczy ku niebu.
- A ona twoją dziewczyną – odezwał się Federico. - Raczej nie chciała się przed tobą wygłupić.
Przeniosłem wzrok na niego. Zmrużyłem oczy.
- Wiedziałeś?
Chłopak podrapał się po głowie i odchrząknął.
- „Federico, lo stato d'animo della mia chitarra! Non dirlo a Marco, giusto? Solo un idiota non sa come accordare la chitarra!”
- Tak, gadaj sobie po włosku i ciesz się, że cię nie rozumiem – mruknąłem.
Usłyszałem, jak Luca zaśmiał się pod nosem.
- Naśladował Francesce – rzekł. - Prosiła, żeby nastroił jej gitarę i żeby tobie nic nie mówił, bo tylko idiota nie potrafi tego zrobić.
Pokiwałem głową i uśmiechnąłem się lekko.
Kiedy tylko Fran się odnajdzie, nauczę ją stroić to pudło. Oczywiście trochę poudaję, że się obraziłem ponieważ mi nie powiedziała, ale szybko mi przejdzie.
Był jeden minus – nie wiedziałem, kiedy to nastąpi. Nie miałem pojęcia, kiedy znów zobaczę jej bladą twarz, malinowe usta i ciemnobrązowe oczy, kiedy ponownie ujmę i z czułością ucałuję jej delikatną dłoń. Kiedy usłyszę jej wysoki głos, który jest prawdziwą muzyką dla moich uszu. Kiedy obejmę jej kruche ramiona i przytulę z całej siły do siebie, dając jej poczucie bezpieczeństwa.
Ona była jasną gwiazdką na ciemnym, nocnym niebie. Ona była wielkim słońcem na jasnoniebieskiej satynie, tam u góry.
Była kimś, kogo kochałem całym sercem, całym sobą.
I której już nigdy więcej nie zostawię, nie pozwolę jej skrzywdzić.
Nigdy.
Więc (tak, wiem, nie zaczyna się zdania od więc) oto się tak przedstawia druga część parta.
Jest głupia, do dupy i bez sensy, ale to moje zdanie, więc wiecie :D Szczerze, to trochę mnie zdziwiła ilość komentarzy pod poprzednią częścią. Zazwyczaj jest ich więcej, ale wiem, że szkoła, w dodatku egzaminy teraz, więc nie każdy ma czas komentować :)
Ja mam teraz wolne, bo egzaminy właśnie, i idę do szkoły w poniedziałek, trzy dni, i długi majowy, czego chcieć więcej? :D
To chyba tyle na dziś :)
Proszę o komentarze, ale szczere :D Cieszy mnie każdy jeden, pamiętajcie! :DP
Kocham was <333333333333

50 komentarzy:

  1. Cześć Olu ! Ten part jest świetny i cudowny ! Zawsze piszesz, że według ciebie to wszystko jest do dupy, a wcale tak nie jest !! Świetnie piszesz :D Podobał mi się fragment jak Fede po włosku zaczął gadać :D Nie wiem co więcej napisać wiec czekam na następną część. Kocham cię ~Weronika~

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też lubię jak Fede albo Fran gadają po włosku xD
      Kocham cię <3333333333

      Usuń
  2. Brak mi słów!
    Popłakałam się czytając to cudeńko.
    Biedna Francesca ;/
    Głupia policja.Sprostuje ,że w każdym kraju nie można na nią liczyć a już najbardziej w Polsce!

    Wybacz ,że tak krótko ale mam nawał obowiązków ;/

    Pozdrawiam cieplutko i zapraszam do siebie ;)

    http://naxi-te-amo.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję :)
      A na bloga postaram się wpaść :)

      Usuń
  3. To jest piękne ♥ Cały rozdział czytałam z zapartym tchem. Bałam się, że w każdej chwili może stać się coś złego ;-;
    Marco jest idealny. Tak się martwi i ciągle o niej myśli ♥
    Nie wiem, skąd w Tobie tyle talentu. Jednak cieszę się, że istnieją jeszcze osoby, które piszą tak genialne opowiadania.
    Czekam na trzecią część *-*

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja mam ? Ty chcesz mnie zabić ! Do 3 albo 4 maja.... ja nie wysiedzę w domu !
    Czemu ty tak genialnie piszesz ? Płakałam i śmiałam się jednocześnie. Potrafisz wzruszyć do łez i tak samo rozbawić... Nie na ja rozumiem, że nie będziesz mieć czasu, bo na te kilka dni zacznie się szkoła i w ogóle, ale ja będę się zadręczać. Ale wytrzymam jakoś.... a potem palnę długi, najdłuższy możliwy komentarz i 1000 razy będę czytać od nowa ten OP. Póki co życzę dużooooooo weny i czekam z niecierpliwością na następną część <3

    OdpowiedzUsuń
  5. Była? Była? BYŁA?! Ja ci zaraz dam "była"!!!!
    Jak oni jej coś zrobią... To będziesz wąchać kwiatki od spodu!
    Nie, Olu, to wcale nie jest groźba. Tylko tag mówię :)
    Czy mogłabyś jednak zakończyć tego parta happy end'em?
    Baaardzo proszę ^-^
    Jezu, ta policja tam jeszcze lepsza niż w Polsce...
    Trzema samochodami jechali i ich zgubili? O.o
    Naprawdę godne podziwu :)
    CHYBA ŻE TO POLICJA JA PORWAŁA!
    A teraz robią wszystko, żeby to na jaw nie wyszło!
    Haha, moja wyobraźnia mnie przeraża ;p

    KOCHAM, UWIELBIAM, UBUSTWIAM CIĘ!
    I TWOJEGO BLOGA!
    I TWE CUDNE PARCIKI TEŻ!
    I TWÓJ WYBITNY TALENT!
    I W OGÓLE WSZYSTKO W TB KOCHAM!
    I ty o tym dobrze wiesz :D

    No i to tyle z mojej strony. Sorki, że krótko i bez sensu,
    ale tylko na tyle mnie dziś stać :/
    Ja przed 3/4 maja nie umrę na zawał....
    To kolejny mój kom na pewno będzie
    dłuższy i lepszej jakości :p
    Masz słowo skauta!!
    (chociaż ja nigdy skautem nie byłam, ale zawsze...)
    Chcę, żebyś wiedziała, ze postaram się dotrwać
    do kolejnego postu :)
    Trzymaj się <333333333333333

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trza mieć talent, żeby jechać trzema samochodami i zgubić jeden, rzeczywiście :D
      Ja tam nie wiem jak ta policja w Argentynie, ale Polska to wgl rządzi xD
      Dziękuję za piekny komentarz <3333
      Kocham <33333333333

      Usuń
  6. Cudo, cudo, cudo! I ja mam tyle czekać aż opublikujesz kolejną część? No weeeź!
    I co teraz? Nie wiem nic o tym, co z Fran, czy porywacze czasami nie zorientowali się, że ktoś ich śledził, czy teraz nie zrobią czegoś dziewczynie. Matko oglądam i czytam za dużo kryminałów, a w dodatku Ty każesz mi czekać! ;(
    Pozwolisz, że jak już i tak komentuję u Ciebie to odpiszę przy okazji na Twój komentarz?
    Po pierwsze jest mi niezmiernie miło, że zajrzałaś i postanowiłaś zostać. Cieszę się, że łatwo się Ciebie nie pozbędę i w sumie nie mam zamiaru tego robić. Nie wiem czemu nie trafiłaś do mnie wcześniej, ale nie jesteś idiotką. Podejrzewam, że wiedziałaś, że mam bloga, bo znalazłam mój wpis z 12 marca jak Cię zapraszałam i odpisałaś 17. :) Ale wiadomo, jesteśmy zapracowane, szkoła daje wszystkim w kość, więc nie zawsze wszystko się sprawdza od razu.
    Przepraszam też, że ja nie komentuje wszystkiego, chociaż wszystko czytam. Jak już pisałam mnie też czas goni, chociaż niedługo powinien przestać. Jednak przez te nieco ponad trzy tygodnie czasami może mi go brakować. No nic. Musisz wybaczyć ;D
    Pozdrawiam cieplutko i czekam na następny. :**
    Candy. ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No musicie niestety trochę poczekać, jeszcze ją przecież napisać :D Ale nie wiem przypadkiem czy nie będzie czterech części... xD
      Matko, ogłaszałaś się u mnie?? Jezu, jaka jestem głupia, ślepa, sklerotyczka, Boże! To ja wiedziałam i nie weszłam? Zabij mnie.
      Dziękuję za pieeeekny komentarz :)
      Kocham <333333

      Usuń
    2. Skoro nie stąd weszłaś to jak znalazłaś?
      Nie zabiję Cię.
      Mogą być i 4, ale szczęśliwe zakończenie poproszę, wtedy już się nie będę musiała martwić.
      Nie ma za co.
      Ja Ciebie też <333 ;D

      Usuń
    3. Hmm chyba wczoraj zobaczyłam twojego bloga w liście blogów na czyimś blogu xD

      Usuń
  7. Jeju <3 Popłakałam się czytając to. :(
    B O S K I E <3
    Ja po prostu uwielbiam jak oni gadają po Włosku xD
    Że ja mam niby teraz czekać do 3 lub 4 maja?! Nie wytrzymam. :( Już dzisiaj chyba 100 raz tu zaglądam xD
    Marco i Luca tacy biedni są.. :(
    "Możesz przestać?!" to mnie rozbawiło na maxa. ♥
    Takieeee smutnee to :'(
    Uwielbiam Cię Dziewczynoo <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też lubię jak gadają po włosku :D
      Wytrzymasz, wytrzymasz :)
      Dziękuję <333333

      Usuń
  8. Wrócę, jak skończę czytać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do czego by tu zacząć. Ten part jest najsmutniejszy :///
      Fran, Franucha, Francesca <3
      Marco, Luca są tacy biedni i smutni :/
      Tak mi przykro, aż płakać się chce :////
      Tylko czemu ? ja się pytam ,,czemu to spotkało Fran'' ?
      To jest nie FAIR ! :///
      ,,Czyli nie tylko ja myślałem o Argentyńskiej policji jak o baranach.'' BOSKIE <3
      W Meksyku czy we Włoszech to by nie przeszło. hyhyhy <3
      Aaaaa i są zdania po włosku <3
      KOCHAM TOOO <3
      Nwm co jeszcze pisać :///
      STRASZNIE SMUTNY TEN ONE PART :///
      Ja chce już zdrową i szczęśliwą Franuśkę <3

      Czekam na kolejny

      Panna Martin

      Usuń
    2. Dziękuję bardzoooo <333333333

      Usuń
  9. Ajajaj!
    Może kryminałami częściej się zajmuj, co?
    Po prostunie nosi. Muszę wiedzieć jak to się skończy!
    Boże, jacy rodzice -,-
    "Zadzwoń jak się znajdzie." A co jeßli nigdy? Kurde trzeba mieć niezłą cierpliwośç do takich osób.
    Jak to jest policja to ja nie wiem co my w Polsce mamy? FBI XD? Bo naprawdę jakieś tłumoki z nich.
    Słodziaśne wspomnienia o Francesce.
    Ten zbulwersowany Marco o nie wiadomo co :3 Ma już wieeeelkie plany na przyszłość *.*
    Ten włoski :-D
    Kocham te rozmowy. W szczelności jeśli umiem je zrozumieć.
    Czekam, czekam na ciąg dalszy.
    Nie schrzań tego!!!
    Loffki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak wiem.
      Znów niepolskie znaki XD
      Wybacz :3

      Usuń
    2. No właśnie, niemiecki jej się przypomniał :P
      Niemieckie znaki, rozumie włoskie wypowiedzi, a po polsku gada jak głupia, poliglotka xD
      Dziękuję za komentarz <3

      Usuń
  10. O mój boże jakie cudo :*
    A jak wspominali Fran to się normalnie popłakałam,niech ona się już znajdzie no!
    Szubko dodawaj next bo nie wytrzymamy ;D
    buziaki ♥
    l.v

    OdpowiedzUsuń
  11. Przepraszam :/
    Ale skomentuje później <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma to jak wracać tutaj po tygodniu... Przepraszam :/
      Obiecałam więc jestem, ważne, że wróciłam, nie ile to zajęło ;/ Prawda? ;(
      Pewnie już zapomniałaś, że miałam to skomentować :/
      Biedny Marco! :(
      Głupia policja! Biedni bliscy Fran, narobili sobie nadzieji, a porywacze zwiali z okupem :(
      Oby Fran się odnalazła <3
      Czekam na kolejną część i przepraszam, że jak zwykle zawiodłam ;/

      Usuń
    2. Oczywiście, ważne, że jesteś, nie ważne kiedy <3333
      Nie zawiodłaś, absolutnie :)
      Bardzo dziękuję za piękne słowa, kocham <3333

      Usuń
  12. Dziś chyba nie dam rady...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, nic się nie stało. Tylko wcześniej nie miałam czasu.
      Myślę, że teraz uda mi się cokolwiek napisać, ale sensownej wypowiedzi zagwarantować niestety nie mogę.
      Niezwykle spodobał mi się pomysł na umieszczoną wyżej historię. Był bardzo oryginalny, co czyni go jeszcze bardziej urokliwym.
      Nie przepadam za dzieleniem miniaturek na części, jednak jeśli są one długie, należy to robić. Nie jest czymś przyjemnym czytanie tylu zdań, linijka za linijką, na jeden raz. Nie.
      Twój styl pisania doskonale się z każdą, nowo dodaną publikacją, Oleńko. Może jest ci trudno w to uwierzyć, nawet cię w pewnym stopniu rozumiem. Człowiek najbardziej krytyczny jest w stosunku do samego siebie, co niekoniecznie jest dobre.
      Wiele osób przede mną napisało ci już wszystko, co myślę. Jesteś niesamowitą pisarką, niezmiernie sympatyczną dziewczyną, a przy tym pozostajesz bardzo skromną osobą. Czy może być coś lepszego niż wymienione połączenie cech osobowości, jeśli mogę tak to nazwać? Nie wydaje mi się. A jeśli nawet, to ideałów nie ma, ale tobie niewiele brakuje, by osiągnąć doskonałość, czystą perfekcję. ♥

      Usuń
  13. Hej, Oleńko ♥
    przychodzę tu do Ciebie, by rzec kilka słów - niekoniecznie mądrych (jak to ja ;D), ale jednak.
    Więc tak, bardzo podoba mi się pomysł na tego oneshota. Poruszyłaś tu bardzo ważne tematy, nawet ten, że czasem rodzice wolą mieć spokój, nie przejmować się - wyślą pieniądze i myślą, że wszystko będzie dobrze, tyle, że... nie będzie. To nieludzkie, co robią, naprawdę. Ale okej, przechodząc dalej, muszę iść od początku.
    Część druga, hmm. Wcale się nie dziwię, że Marco taki zestresowany, też bym była. Zwłaszcza, że zbliżał się czas całej akcji, przekazu okupu. I wydawało się, że będzie dobrze. Porywacze, trzy wozy policyjne na karku, i bum!, zgubili ich -.- Wyszłabym z siebie. I chyba, oszalała z rozpaczy. Tyle czasu bez Franceski, bez żadnej wiadomości. Nawet sobie nie wyobrażam, co oni wszyscy - jej przyjaciele, brat, Marco, czują. I co czuje ona. Co z Nią jest? Czy się boi? Czy wciąż ma nadzieję? Weeeź mi nie dawaj takich historii więcej, bo się robię przy nich zbyt emocjonalna ;.; Nie no, żartuje. Pisz takie ♥ Jak najwięcej, przynajmniej pokazujesz jaki naprawdę jest świat (A nie tak jak ja - u mnie tylko przerysowana sielanka, cóż xd), że wciąż jest pełen złych ludzi, którzy liczą tylko an okazję, którzy nie cofną się przed niczym. Jak zaczęli wspominać Francesce to szczerze się popłakałam. W ich słowach, błahych żartach, jest tyle smutku. Tyle cierpienia. Wspominają, bo nie wiedzą, co będzie dalej. Wspominają, by nie zapomnieć? O jej uśmiechu, usposobieniu, o tym, że nie umie stroić gitary. I czekają. Marco czeka. Mam nadzieję, że wszystko dobrze się skończy. Musi. Chociaż nie wiem, jak będzie. Czekam na kolejną część,
    Kocham Cię,
    Edyta ♥
    P.S: Zaraz lecę na drugiego bloga, wybacz, że dopiero teraz - głupi czas ;c

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Boże, jak ja kocham takie piękne komentarze, takie długie i wgl <3333
      Bardzo dziękuję, bardzo, bardzo <3333
      Kocham cię <33333

      Usuń
  14. Świetny Part. Piszesz party o problemach życia codziennego, bardzo lubię czytać twoje historie bo nie są pisane sztucznie, tylko prawdziwie. Wszystko opisujesz ,jakbyś Ty to była. Zamieniasz się z postacią miejscami i piszesz tak jakby o sobie i bardzo mi się to podoba. :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Ola Amigo !!!!!!!
    Patrze na relefonie jak długie u ciebie komentarze a mój taki króciitki będzie bo mój głupi kompyter postanowił mnie wkurzyc się zepsuć....
    Więc zagosiłam mojej siorze komórkę i jestem komentarz napiszę tylko i ciebie , bo szczerze to niewiem XD
    Zobaczyłam ile masz komów i zaczęłam posać , naszczęście jutro kputer bedzie dobry być może...
    Może napiszę coś o rozdziale ?!
    Genialny brak mi słów ♥ ♡
    Wy porywaczę Fran ma wrócić cała i zdrowa bo będziecie miec doczynienia ze mną a dzisiaj na mojej przyjaciółce się wyżywałam więc uważać !!!!
    Jak ty to robisz że w każdym twy Op się zakochuje nawet w Op o bromille a nie przepadam za tą parą....
    Więc nie przedłiżając czekam na next :*** ♡♡♡ ♥♥♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Komputery są głupie, mi też się ostatnio zepsuł :D
      Bardzo dziękuję z za komentarz <3333

      Usuń
  16. Dzisiaj niestety będę cały dzień raczej poza domem ale wrócę tu jutro, dobrze? <3

    OdpowiedzUsuń
  17. Nie uwierzysz co się stało noo xD
    Siedzę sobie spokojnie i piszę komentarz, a tu mój cudowny komp który od kilku dni świruje nagle sam odświeża mi stronę, super, jak miło że się zatroszczył xD

    Zacznę więc jeszcze raz i na sam początek- jak zawsze - od przeproszenia za spóźnienie. Od rana chciałam przeczytać Twój rozdział ale ciągle coś mi wypadało - od rodzinnego spotkania do tego co lubię najbardziej, czyli siedzenia w książkach :D
    Ponarzekałam sobie jak zwykle, to teraz mogę już przejść do części najważniejszej, czyli do rozdziału xD

    Biedna Cami, to już nawet na gitarze sobie pograć nie można xD
    Jak rodzice Fran tak mogą, skąd się w ogóle tacy ludzie biorą?
    Nic więc dziwnego, że Luca jest taki nadopiekuńczy, w końcu przez ten cały czas to on był w rodzinie jedyną osobą, która się nią opiekowała.
    I tak chyba niestety pozostało do tej pory...
    Chociaż może jest jeden, mały wprawdzie ale zawsze to coś, plus tej sytuacji?
    Luca i Marco współpracują, chyba nawet się dogadują, może to zbliży ich do siebie, Fran na pewno by tego chciała.

    A policja rzecz jasna musiała zgubić porywaczy.
    Nie tylko w tym kraju, tak jest wszędzie, policja to policja, tak groźni i zaradni jak sprzedawcy w sklepach spożywczych xD
    Dobrze, że Marco ma przy sobie przyjaciół, swoich i Fran.
    Fragment o tym pianinie rozbawił i zasmucił mnie zarazem - kiedyś byłabym na sto procent pewna że ona się znajdzie ale po Twoim ostatnim OP o Naxi (jednym z najpiękniejszych jakie o tej parze czytałam chyba ale to tak na marginesie :D) nie jestem już taka pewna czy będzie happy end, sama nawet nie wiem na co liczę, happy endy są... wiadomo, takie jakie powinny być, a inne zakończenia, te smutne z kolei bardzo przeżywam ale jednak pozostają w pamięci na długo, to się nazywa mieć dylemat xD
    Mimo to jestem pewna, że nieważne jak to zakończysz, ja jak zwykle będę zachwycona, choć już nie mogę się doczekać ciągu dalszego, zawsze urywasz w takich momentach noo! :D
    A to że jest to głupie to faktycznie tylko Twoje zdanie (jak w ogóle tak możesz mówić, hmm?! :D), bo ja i założę się że nikt inny tak nie uważa, jak zwykle czytałam wszystko jednym tchem i cały czas zastanawiałam się jak to wszystko dalej się potoczy! <3

    Tak w skrócie, to mam nadzieję że już niebawem dodasz część trzecią, powtórzę to co cały czas chyba powtarzam czyli 'oby do wakacji', wtedy wszystko stanie się lepsze i piękniejsze xD
    Part jak zwykle CUDOWNY i nie mów że jest inaczej bo i tak nikt Ci nie uwierzy, piszesz świetnie i wszyscy zdążyliśmy się już o tym przekonać! :D
    Kocham bardzo i czekam na ciąg dalszy ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Boże, dziękuję za taki piękny komentarz xD
      Kolejna osoba, którą wkurza komputer, to chyba jakieś zaraźliwe :D
      Bardzo dziękuję, kocham cię <3333

      Usuń
  18. Hejka :)
    Na początek chcę cię bardzo, bardzo przeprosić, że dopiero teraz komentuję. Mój głupi laptop był u wujka bo się zepsuł (wujek naprawił :D)
    Part jest do dupy?!, part jest cudowny i mega wciągający, mówię/piszę na serio <3
    Przepięknie piszesz, co jest oczywiste bo masz do tego talent :D
    Po prostu nwm co jeszcze ci napisać, żebyś to sb uświadomiła xD

    Fran wracaj już ;(
    Wszyscy tęsknią, ja walczę ze łzami
    Policja w Argentynie to jak ta w Polsce
    Znowu Włoski, uwielbiam ten język <3
    Tym razem Feduś przemówił :D
    Nie mogę długo być "na laptopie", więc to będzie na tyle <333333333333
    Czekam na 3 część i jeszcze raz przepraszam za opóźnienie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie masz za co przepraszać :)
      Dziękuję za komentarz <33333

      Usuń
  19. Przepiękny OP ♥♥ Zakochałam się w twoich blogach ♥♥ Do dupy ??!! Jeżeli to jest do dupy to sól nie jest słona a cukier nie jest słodki :) Jesteś cudowną pisarka i czekam na kolejne arcydzieła ♥ liczę na OP o naxi lub fedemile ♥koffam♥

    OdpowiedzUsuń
  20. To przede mną był wyjazd wtedy do Włoch <333
    Ech.. Cudny rozdział ♥♥♥
    Wiedziałam, że policja zgubi trop..
    Nie lubię policji.. Jak ostatnim razem byłam na komendzie to strasznie papierosami śmierdziało :/
    Ech.. za często chodzę na policję, do sądu etc.
    Za dużo chyba ludzie wobec mnie broją :c
    Cóż...
    Mam jedno ale xD
    nie pisze się we Włochach tylko we Włoszech :)
    tak na przyszłość ;)
    Lecę dalej ♥
    Buziaczki ;***
    btw. mam nowy pomysł.. taki z życia wzięty :D jeśli chcesz go poznać to napisz do mnie na gg ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aaa, odmiana nazwy tego kraju [której nie napiszę, żeby znowu się nie pomylić xD] od zawsze mnie dobijała :P Przez czternaście lat nie nauczyłam się tego odmieniać, i prawdopodobnie się nie nauczę xD
      Pomysł, już obgadany xDD
      Dziękuję <3

      Usuń
  21. No więc od czego tu zacząć *_*
    1. Popieram Patkę, bo też byłam ostatnio na komendzie i śmierdziało papierosami :c
    Ja też za dużo chodzę po sądach i komendach :c
    Czemu ja robię tyle złych rzeczy?? :c
    2. OP cudowny, boski i ZAJEBISTY :D
    3. Sorry, że nie komentuję ale też mam rozwalonego laptopa i czytam tylko z telefonu, a nie chce mi się z niego komentować :)
    Na tych Appla'ch Ifonach się ciężko pisze :((
    Buziaczki :*****
    Ciao <3
    Caat :3

    OdpowiedzUsuń

Proszę, skomentuj, to przecież zabiera tak niewiele czasu, a daje dużo więcej :)