Brzdękanie
pojedynczych strun gitary rozbrzmiewało po całym pokoju. W mojej
głowie kłębiło się wiele myśli, jednak jedna nie dawała mi
spokoju: „Gdzie jest Francesca?”.
- Możesz przestać?
– wrzasnąłem.
Camila popatrzyła
na mnie uważnie. Może trochę ze zdziwieniem, ze strachem.
Odstawiła gitarę na stojak. Podniosła się z łóżka.
- Pójdę już.
Ruszyła w stronę
wyjścia z mojego pokoju. Szła powoli, jakby niepewnie.
- Przepraszam –
odezwałem się. – Poniosło mnie.
Odwróciła się w
moją stronę i spojrzała na mnie wzrokiem pełnym współczucia.
- Nic się nie stało
– odpowiedziała. – Ale i tak muszę już iść.
- Okey. –
Pokiwałem głową. – Dzięki, że przyszłaś.
Uśmiechnęła się.
- Nie ma sprawy. Jak
będziesz chciał się jeszcze komuś wygadać, to zadzwoń, albo
przyjdź do mnie.
Odwzajemniłem
uśmiech.
Wyszła z
pomieszczenia.
Położyłem się na
łóżko i wbiłem wzrok w sufit.
Dlaczego? Dlaczego
właśnie ona? Przecież nikomu nic nie zrobiła, zawsze była dobra
dla wszystkich. Nie miała wrogów, ze wszystkimi potrafiła się
dogadać. Więc kto, od cholery, mógł zrobić coś takiego?
To wszystko było
zaplanowane. Ten ktoś wiedział, że Francesca będzie wracać o tej
porze do domu. Ten ktoś wiedział, że ona pochodzi z Włoch, a jej
rodzice mają na tyle dużo pieniędzy, że mogą za nią zapłacić.
To nie było przypadkowe. Porywacze wiedzieli, co robią.
Wziąłem do ręki
telefon i wystukałem numer brata mojej dziewczyny. Odebrał po
czwartym sygnale.
- Słucham?
- Tu Marco –
powiedziałem. – Zebrałeś już wszystkie pieniądze? Załatwić
jeszcze coś?
- Nie, nie trzeba –
odparł. – Rodzice przeleją resztę na moje konto. Mam już całą
kwotę.
Odetchnąłem z
ulgą. Jeden problem mamy z głowy.
- Kiedy przyjadą? –
spytałem.
Przez chwilę po
drugiej stronie panowała cisza.
- Nie przyjadą –
odrzekł po momencie.
Zdziwiłem się.
- Jak to nie?
- Nie przyjadą –
powtórzył. – Chcesz wiedzieć co powiedzieli?
- Jasne –
potwierdziłem.
- „Daj znać jak
się znajdzie”.
- I tyle?
W odpowiedzi
usłyszałem tylko ponure westchnięcie.
Nie docierało do
mnie, jak można być tak bezuczuciowym? Jak można nie przejąć się
tym, że własna córka została porwana i nie wiadomo co się z nią
dzieje? To nieludzkie. Rodzice Francescy byli tak zaślepieni pracą
i utrzymanie dobrego imienia rodziny, że zupełnie nie interesowali
się swoimi dziećmi. To nieludzkie.
Moja dziewczyna
zawsze powtarzała, że jej rodzice chcą dla nich jak najlepiej.
Brak kontaktu między nimi tłumaczyła nawałem pracy we Włoszech.
Ona chyba zawsze wierzyła, że to się zmieni. Nie miała racji.
- Gdyby coś, to
dzwoń do mnie – zażądałem. – Chcę być na bieżąco, okey?
- Nie ma sprawy –
zgodził się. – Choć wątpię, by teraz coś się działo.
Pożegnałem się i
nacisnąłem czerwoną słuchawkę.
Dlaczego to wszystko
musi być takie trudne?
Nic nie wskazywało
na coś takiego. Nikt nie widział żadnych niepokojących sygnałów.
Gdyby widział, to na pewno dałoby się uniknąć całej tej
sytuacji.
Ale czasu nie da się
już cofnąć.
Możemy go tylko
bardziej wykorzystać, aby uwolnić Francescę i dać jej znów
normalnie żyć.
Zegar wiszący w
kuchni wskazywał godzinę jedenastą dwadzieścia. Do przekazania
okupu pozostało już tylko czterdzieści minut. Czterdzieści
długich minut oczekiwania na skutki tego wszystkiego.
- Jak myślisz? –
Przerwałem ciszę panującą w kuchni, gdzie znajdowałem się tylko
ja i Luca. – Uda się?
- Nie ma prawa się
nie udać. – Nie odwrócił wzroku od widoku za oknem. – Nie ma.
Podniosłem się z
krzesła i podszedłem do blatu.
Zacisnąłem ręce
na jego brzegu.
„Nie ma prawa się
nie udać” – powtórzyłem w myślach słowa brata Fran. On tak
bardzo wierzy, nie traci nadziei, że jego siostra wróci dzisiaj do
domu. A ja? Zdawałem sobie sprawę z powagi sytuacji. Nie miałem
stuprocentowej pewności, że zobaczę Francescę całą i zdrową.
Szybko wypędziłem te myśli z mojej głowy.
Ona musi przeżyć.
Po prostu musi.
- Jedziesz ze mną
na policję? – Z zamyślenia wyrwał mnie głos Luki.
Podniosłem głowę
i spojrzałem na niego.
- Tak –
potwierdziłem szybko.
Wyszliśmy z domu.
Od razu skierowałem się w stronę samochodu. Luca usiadł na
siedzeniu kierowcy
Po dłużących się
w nieskończoność dziesięciu minutach jazdy, w końcu
zatrzymaliśmy się pod komendą.
Atmosfera w środku
nie była jakoś szczególnie przyjemna. Z jednego pokoju dobiegały
krzyki mężczyzny, z drugiego wychodziła zalana łzami kobieta.
Zdecydowanie nie mój klimat.
- Przepraszam,
którędy do pokoju sierżanta Rodrigueza? - Luca zaczepił
przechodzącą obok policjantkę.
Uśmiechnęła się.
- Prosto i w prawo,
drugie drzwi po prawej.
Nabrałem powietrza
w płuca i razem z bratem mojej dziewczyny ruszyliśmy we wskazanym
kierunku.
W pomieszczeniu
znajdował się już mężczyzna prowadzący sprawę porwania Fran
oraz kilkoro innych ludzi.
- Pan Cauviglia?
Cieszę się, że pan przyszedł. - Wyciągnął do niego rękę. - I
pan Tavelli, świetnie.
Uścisnąłem jego
dłoń, po czym razem z Lucą usiedliśmy na krzesłach.
- Liczyliście
pieniądze? - spytał. - Wszystko w porządku?
- Oczywiście, równe
siedemdziesiąt tysięcy. - Komisarz kiwnął głową. - Razem z
kolegami właśnie ustalaliśmy plan przekazania okupu.
- Jak to będzie
wyglądało? - wtrąciłem się.
Policjant przeniósł
wzrok na mnie.
- O równej
dwunastej – zaczął – pan Cauviglia wrzuci torbę z pieniędzmi
do kosza na śmieci. Później – Spojrzał na Lucę – wsiądzie
pan do swojego samochodu i od razu odjedzie pan z tego miejsca.
Zatrzyma się pan przecznicę dalej, na ulicy Jose Cura. Tam będzie
pan czekał na nas. Kiedy porywacze przejmą okup, pojedziemy za
nimi. Zrobimy wszystko, aby nie stracić ich z oczu i dotrzeć za
nimi do miejsca, gdzie przetrzymują pańską siostrę.
Oparłem głowę na
ręce.
- A ja? - zapytałem.
- Też chcę być przy tym wszystkim.
- Oczywiście, może
pan jechać – odparł. - Wsiądzie pan do auta z jednym z naszych
kolegów.
Westchnąłem
głęboko.
To musi się udać.
Francesca musi jeszcze dzisiaj wrócić do domu.
Nic więcej.
- Panie Cauviglia,
słyszy mnie pan? - rzekł mężczyzna do czarnej krótkofalówki.
Zacisnąłem nerwowo
ręce na brzegu siedzenia. Przez chwilę słychać było tylko szum.
- Słyszę –
przerwał go zdenerwowany głos Luki.
- Proszę wziąć
pieniądze i wyjść z samochodu.
Ludzi spacerujący
po ulicach nie zdawali sobie sprawy z tego, co się tu rozgrywa. Dla
nich był to zwyczajny dzień – dla mnie jeden z najważniejszych w
życiu.
Ze srebrnego auta
stojącego naprzeciw nas, wysiadł brat Francesci. W ręce trzymał
czerwoną torbę sportową.
Wolnym, nerwowym
krokiem ruszył na róg ulicy. Widziałem, że stara się być
spokojny, jednak nie wychodziło mu to najlepiej.
Obserwowałem z
niepokojem całą tą sytuację.
- Proszę podejść
do kosza i wrzucić do niego torbę.
Luca rozejrzał się,
po czym z całej siły cisnął pieniądze do zielonego, metalowego
pudła.
- Proszę wrócić
do samochodu i odjechać.
Chłopak odwrócił
się na pięcie i szybkim krokiem udał się do swojego pojazdu.
Spojrzałem na
zegarek. Za minutę dwunasta.
- Będziemy za nimi
jechać? - Spytałem policjanta siedzącego obok.
Spojrzał na mnie.
- Nie –
zaprzeczył. - Pojadę trzy samochody. Mu wrócimy na komendę.
Pokiwałem głową.
Czekaliśmy na
najważniejszy moment.
Bałem się go, tak
cholernie mocno się bałem, ale nie chciałem tego okazać.
I nagle wszystko się
zaczęło.
Przy krawężniku
chodnika zatrzymało się czarne auto. Wysiadł z niego mężczyzna w
ciemnym dresie, z kapturem na głowie.
Gwałtownie wyjął
torbę z kosza i wsiadł z powrotem do samochodu, który odjechał z
piskiem opon.
Po chwili ruszyły
za nim trzy pojazdy. Zniknęli z punktu widzenia za następnym
zakrętem.
Siedzący obok
mężczyzna przekręcił klucz w stacyjce i podjechał na ulicę Jose
Cura.
Przy swoim
samochodzie stał już Luca.
Wysiedliśmy na
zewnątrz.
- I co? - spytał od
razu. - Wszystko dobrze zrobiłem?
Mężczyzna
potwierdził skinieniem głowy.
- Tak, oczywiście –
rzekł. - Nasza ekipa pojechała za porywaczami, proszę się nie
martwić.
Brat Fran odetchnął
głęboko.
- Musimy jeszcze
wrócić na komisariat – dodał policjant.
Przymknąłem oczy.
- Przepraszam, ale
nie dam rady – odparłem. - Pojadę do domu.
- Odwiozę cię –
zaproponował Luca.
Pokręciłem
przecząco głową.
- Mieszkam cztery
przecznice dalej, poradzę sobie. Daj znać, jak coś będzie
wiadomo.
Nie czekając na ich
odpowiedź odwróciłem się i powoli ruszyłem w stronę swojej
ulicy.
To było za dużo.
Za dużo emocji.
Niech to się
wreszcie skończy, pomyślałem.
Nie wiedziałem
jednak, że najgorsze dopiero się zaczyna.
- Jak oni mogli ich
zgubić...
Oparłem głowę o
zagłówek.
Czy to wszystko
musiało być takie cholernie trudne? Czy policja w tym kraju nie
była na tyle zorganizowana, że w jednym momencie traciła z oczu
porywaczy?
- We Włochach by
coś takiego nie przeszło.
Czyli nie tylko ja
myślałem o Argentyńskiej policji jak o baranach. Gdyby to wszystko
działo się w Meksyku, Francesca już by zapewne siedziała razem z
nami na kanapie i oglądała te nudne telenowele, a tak po półtorej
tygodnia od porwania nie było praktycznie żadnych postępów.
Siedemdziesiąt tysięcy przepadło jak kamień w wodę, podobnie jak
wszelkie ślady po Francesce. Nie było żadnych telefonów, śladów,
poszlak. Nie było niczego. Jakby ona po prostu nigdy nie istniała.
Można by pomyśleć, że moja dziewczyna wróciła na jakiś czas do
Włoch, ale to oczywiście była nieprawda. Gdyby rzeczywiście
odwiedzała swój kraj, byłbym całkowicie o nią spokojny, ale w
takim wypadku coś rozsadzało mnie od środka.
- Marco, Luca!
Od razu rozpoznałem
charakterystyczny głos Violetty. Kiedy odwróciłem się w stronę
skąd on dobiegał, cała ekipa ze Studia biegła już w
naszym kierunku.
- Co, był już
dzwonek na zajęcia? - spytałem.
- Nie, za pięć
minut.
- Chcieliśmy
spytać, czy nie wiadomo czegoś nowego. - Federico podrapał się po
głowie.
Spojrzałem na niego
uważnie.
- Nie wiadomo nic od
siedmiu dni, a ty się pytasz, czy w ciągu dziesięciu minut mamy
jakieś nowe informacje?
- Marco, on tylko
spytał.
Ktoś stanął za
mną i położył mi rękę na ramieniu. Nie musiałem się odwracać
by domyśleć się, że jest to Maxi. On po prostu zawsze umiał się
zachować.
- Tak...
Przepraszam, poniosło mnie.
- Nie ma sprawy. A
ty, Luca – zwrócił się do mężczyzny – jak się trzymasz?
Podniósł wzrok.
- Jakoś daję radę
– odparł. - Dom bez niej jest taki pusty...
- Jak się znajdzie,
to będziesz miał jej dość – zażartowała nieśmiało Natalia.
Spojrzał na nią.
Kąciki jego ust nieznacznie się podniosły.
- Możliwe –
potwierdził. - Chciałbym się z nią znowu o coś pokłócić. Na
przykład o to, że wszędzie zostawia swoje ubrania. Albo o gitarę.
Ostatnio poprzerywała mi wszystkie struny. Powiedziała, że przez
przypadek. Oczywiście jej nie uwierzyłem i rozstroiłem jej
pianino. Trochę trwało zanim zrozumiała, dlaczego nie może
niczego zagrać.
- Aaa – Oparłem
łokcie na kolanach – pamiętam to. „Marco, to pianino jest
beznadziejne!” - zacząłem naśladować moją dziewczynę. -
„Przecież ono jeszcze pięciu lat nie ma, i już się psuje!”
I ona chodzi do szkoły muzycznej...
- Nie śmiejcie się
z niej, przecież nie każdy musi być obeznany w strojeniu
instrumentów – Camila uśmiechnęła się blado. - To zawsze był
jej słaby punkt.
- Dokładnie –
zgodził się Maxi. - Ona po tylu latach nauki nie potrafi nastroić
gitary.
Spojrzałem na niego
zdziwiony.
- To jakim sposobem
nigdy nie narzeka?
Prychnął.
- Bo zawsze leci z
nią do mnie – odpowiedział. - W końcu trzy domy dalej to nie tak
daleko. Albo Luca jej stroi. A w szkole zawsze są nastrojone.
- Ale wredna... -
Uśmiechnąłem się pod nosem. - Nic mi nie powiedziała.
Violetta prychnęła.
- A co ty myślisz,
że podejdzie do ciebie i powie: „Hej Marco, nie umiem nastroić
gitary akustycznej”?
- Przecież jestem
jej chłopakiem! - Wzniosłem oczy ku niebu.
- A ona twoją
dziewczyną – odezwał się Federico. - Raczej nie chciała się
przed tobą wygłupić.
Przeniosłem wzrok
na niego. Zmrużyłem oczy.
- Wiedziałeś?
Chłopak podrapał
się po głowie i odchrząknął.
- „Federico, lo
stato d'animo della mia chitarra! Non dirlo
a Marco, giusto? Solo un idiota non sa come accordare
la chitarra!”
- Tak,
gadaj sobie po włosku i ciesz się, że cię nie rozumiem –
mruknąłem.
Usłyszałem, jak
Luca zaśmiał się pod nosem.
- Naśladował
Francesce – rzekł. - Prosiła, żeby nastroił jej gitarę i żeby
tobie nic nie mówił, bo tylko idiota nie potrafi tego zrobić.
Pokiwałem głową i
uśmiechnąłem się lekko.
Kiedy tylko Fran się
odnajdzie, nauczę ją stroić to pudło. Oczywiście trochę
poudaję, że się obraziłem ponieważ mi nie powiedziała, ale
szybko mi przejdzie.
Był jeden minus –
nie wiedziałem, kiedy to nastąpi. Nie miałem pojęcia, kiedy znów
zobaczę jej bladą twarz, malinowe usta i ciemnobrązowe oczy, kiedy
ponownie ujmę i z czułością ucałuję jej delikatną dłoń.
Kiedy usłyszę jej wysoki głos, który jest prawdziwą muzyką dla
moich uszu. Kiedy obejmę jej kruche ramiona i przytulę z całej
siły do siebie, dając jej poczucie bezpieczeństwa.
Ona była jasną
gwiazdką na ciemnym, nocnym niebie. Ona była wielkim słońcem na
jasnoniebieskiej satynie, tam u góry.
Była kimś, kogo
kochałem całym sercem, całym sobą.
I której już nigdy
więcej nie zostawię, nie pozwolę jej skrzywdzić.
Nigdy.
Więc
(tak, wiem, nie zaczyna się zdania od więc) oto się tak
przedstawia druga część parta.
Jest
głupia, do dupy i bez sensy, ale to moje zdanie, więc wiecie
:D Szczerze, to trochę mnie zdziwiła ilość komentarzy pod
poprzednią częścią. Zazwyczaj jest ich więcej, ale wiem, że
szkoła, w dodatku egzaminy teraz, więc nie każdy ma czas
komentować :)
Ja
mam teraz wolne, bo egzaminy właśnie, i idę do szkoły w
poniedziałek, trzy dni, i długi majowy, czego chcieć więcej? :D
To
chyba tyle na dziś :)
Proszę
o komentarze, ale szczere :D Cieszy mnie każdy jeden, pamiętajcie!
:DP
Kocham
was <333333333333

Cześć Olu ! Ten part jest świetny i cudowny ! Zawsze piszesz, że według ciebie to wszystko jest do dupy, a wcale tak nie jest !! Świetnie piszesz :D Podobał mi się fragment jak Fede po włosku zaczął gadać :D Nie wiem co więcej napisać wiec czekam na następną część. Kocham cię ~Weronika~
OdpowiedzUsuńJa też lubię jak Fede albo Fran gadają po włosku xD
UsuńKocham cię <3333333333
Brak mi słów!
OdpowiedzUsuńPopłakałam się czytając to cudeńko.
Biedna Francesca ;/
Głupia policja.Sprostuje ,że w każdym kraju nie można na nią liczyć a już najbardziej w Polsce!
Wybacz ,że tak krótko ale mam nawał obowiązków ;/
Pozdrawiam cieplutko i zapraszam do siebie ;)
http://naxi-te-amo.blogspot.com/
Bardzo dziękuję :)
UsuńA na bloga postaram się wpaść :)
To jest piękne ♥ Cały rozdział czytałam z zapartym tchem. Bałam się, że w każdej chwili może stać się coś złego ;-;
OdpowiedzUsuńMarco jest idealny. Tak się martwi i ciągle o niej myśli ♥
Nie wiem, skąd w Tobie tyle talentu. Jednak cieszę się, że istnieją jeszcze osoby, które piszą tak genialne opowiadania.
Czekam na trzecią część *-*
Bardzo dziękuję <3333
UsuńJa mam ? Ty chcesz mnie zabić ! Do 3 albo 4 maja.... ja nie wysiedzę w domu !
OdpowiedzUsuńCzemu ty tak genialnie piszesz ? Płakałam i śmiałam się jednocześnie. Potrafisz wzruszyć do łez i tak samo rozbawić... Nie na ja rozumiem, że nie będziesz mieć czasu, bo na te kilka dni zacznie się szkoła i w ogóle, ale ja będę się zadręczać. Ale wytrzymam jakoś.... a potem palnę długi, najdłuższy możliwy komentarz i 1000 razy będę czytać od nowa ten OP. Póki co życzę dużooooooo weny i czekam z niecierpliwością na następną część <3
Dziękuuuuję xD
UsuńByła? Była? BYŁA?! Ja ci zaraz dam "była"!!!!
OdpowiedzUsuńJak oni jej coś zrobią... To będziesz wąchać kwiatki od spodu!
Nie, Olu, to wcale nie jest groźba. Tylko tag mówię :)
Czy mogłabyś jednak zakończyć tego parta happy end'em?
Baaardzo proszę ^-^
Jezu, ta policja tam jeszcze lepsza niż w Polsce...
Trzema samochodami jechali i ich zgubili? O.o
Naprawdę godne podziwu :)
CHYBA ŻE TO POLICJA JA PORWAŁA!
A teraz robią wszystko, żeby to na jaw nie wyszło!
Haha, moja wyobraźnia mnie przeraża ;p
KOCHAM, UWIELBIAM, UBUSTWIAM CIĘ!
I TWOJEGO BLOGA!
I TWE CUDNE PARCIKI TEŻ!
I TWÓJ WYBITNY TALENT!
I W OGÓLE WSZYSTKO W TB KOCHAM!
I ty o tym dobrze wiesz :D
No i to tyle z mojej strony. Sorki, że krótko i bez sensu,
ale tylko na tyle mnie dziś stać :/
Ja przed 3/4 maja nie umrę na zawał....
To kolejny mój kom na pewno będzie
dłuższy i lepszej jakości :p
Masz słowo skauta!!
(chociaż ja nigdy skautem nie byłam, ale zawsze...)
Chcę, żebyś wiedziała, ze postaram się dotrwać
do kolejnego postu :)
Trzymaj się <333333333333333
Trza mieć talent, żeby jechać trzema samochodami i zgubić jeden, rzeczywiście :D
UsuńJa tam nie wiem jak ta policja w Argentynie, ale Polska to wgl rządzi xD
Dziękuję za piekny komentarz <3333
Kocham <33333333333
Cudo, cudo, cudo! I ja mam tyle czekać aż opublikujesz kolejną część? No weeeź!
OdpowiedzUsuńI co teraz? Nie wiem nic o tym, co z Fran, czy porywacze czasami nie zorientowali się, że ktoś ich śledził, czy teraz nie zrobią czegoś dziewczynie. Matko oglądam i czytam za dużo kryminałów, a w dodatku Ty każesz mi czekać! ;(
Pozwolisz, że jak już i tak komentuję u Ciebie to odpiszę przy okazji na Twój komentarz?
Po pierwsze jest mi niezmiernie miło, że zajrzałaś i postanowiłaś zostać. Cieszę się, że łatwo się Ciebie nie pozbędę i w sumie nie mam zamiaru tego robić. Nie wiem czemu nie trafiłaś do mnie wcześniej, ale nie jesteś idiotką. Podejrzewam, że wiedziałaś, że mam bloga, bo znalazłam mój wpis z 12 marca jak Cię zapraszałam i odpisałaś 17. :) Ale wiadomo, jesteśmy zapracowane, szkoła daje wszystkim w kość, więc nie zawsze wszystko się sprawdza od razu.
Przepraszam też, że ja nie komentuje wszystkiego, chociaż wszystko czytam. Jak już pisałam mnie też czas goni, chociaż niedługo powinien przestać. Jednak przez te nieco ponad trzy tygodnie czasami może mi go brakować. No nic. Musisz wybaczyć ;D
Pozdrawiam cieplutko i czekam na następny. :**
Candy. ;D
No musicie niestety trochę poczekać, jeszcze ją przecież napisać :D Ale nie wiem przypadkiem czy nie będzie czterech części... xD
UsuńMatko, ogłaszałaś się u mnie?? Jezu, jaka jestem głupia, ślepa, sklerotyczka, Boże! To ja wiedziałam i nie weszłam? Zabij mnie.
Dziękuję za pieeeekny komentarz :)
Kocham <333333
Skoro nie stąd weszłaś to jak znalazłaś?
UsuńNie zabiję Cię.
Mogą być i 4, ale szczęśliwe zakończenie poproszę, wtedy już się nie będę musiała martwić.
Nie ma za co.
Ja Ciebie też <333 ;D
Hmm chyba wczoraj zobaczyłam twojego bloga w liście blogów na czyimś blogu xD
UsuńJeju <3 Popłakałam się czytając to. :(
OdpowiedzUsuńB O S K I E <3
Ja po prostu uwielbiam jak oni gadają po Włosku xD
Że ja mam niby teraz czekać do 3 lub 4 maja?! Nie wytrzymam. :( Już dzisiaj chyba 100 raz tu zaglądam xD
Marco i Luca tacy biedni są.. :(
"Możesz przestać?!" to mnie rozbawiło na maxa. ♥
Takieeee smutnee to :'(
Uwielbiam Cię Dziewczynoo <3
Ja też lubię jak gadają po włosku :D
UsuńWytrzymasz, wytrzymasz :)
Dziękuję <333333
Wrócę, jak skończę czytać :)
OdpowiedzUsuńOkeyy xD
UsuńDo czego by tu zacząć. Ten part jest najsmutniejszy :///
UsuńFran, Franucha, Francesca <3
Marco, Luca są tacy biedni i smutni :/
Tak mi przykro, aż płakać się chce :////
Tylko czemu ? ja się pytam ,,czemu to spotkało Fran'' ?
To jest nie FAIR ! :///
,,Czyli nie tylko ja myślałem o Argentyńskiej policji jak o baranach.'' BOSKIE <3
W Meksyku czy we Włoszech to by nie przeszło. hyhyhy <3
Aaaaa i są zdania po włosku <3
KOCHAM TOOO <3
Nwm co jeszcze pisać :///
STRASZNIE SMUTNY TEN ONE PART :///
Ja chce już zdrową i szczęśliwą Franuśkę <3
Czekam na kolejny
Panna Martin
Dziękuję bardzoooo <333333333
UsuńAjajaj!
OdpowiedzUsuńMoże kryminałami częściej się zajmuj, co?
Po prostunie nosi. Muszę wiedzieć jak to się skończy!
Boże, jacy rodzice -,-
"Zadzwoń jak się znajdzie." A co jeßli nigdy? Kurde trzeba mieć niezłą cierpliwośç do takich osób.
Jak to jest policja to ja nie wiem co my w Polsce mamy? FBI XD? Bo naprawdę jakieś tłumoki z nich.
Słodziaśne wspomnienia o Francesce.
Ten zbulwersowany Marco o nie wiadomo co :3 Ma już wieeeelkie plany na przyszłość *.*
Ten włoski :-D
Kocham te rozmowy. W szczelności jeśli umiem je zrozumieć.
Czekam, czekam na ciąg dalszy.
Nie schrzań tego!!!
Loffki
Tak wiem.
UsuńZnów niepolskie znaki XD
Wybacz :3
No właśnie, niemiecki jej się przypomniał :P
UsuńNiemieckie znaki, rozumie włoskie wypowiedzi, a po polsku gada jak głupia, poliglotka xD
Dziękuję za komentarz <3
O mój boże jakie cudo :*
OdpowiedzUsuńA jak wspominali Fran to się normalnie popłakałam,niech ona się już znajdzie no!
Szubko dodawaj next bo nie wytrzymamy ;D
buziaki ♥
l.v
Dziękuję <3333333
UsuńPrzepraszam :/
OdpowiedzUsuńAle skomentuje później <3
Nie ma to jak wracać tutaj po tygodniu... Przepraszam :/
UsuńObiecałam więc jestem, ważne, że wróciłam, nie ile to zajęło ;/ Prawda? ;(
Pewnie już zapomniałaś, że miałam to skomentować :/
Biedny Marco! :(
Głupia policja! Biedni bliscy Fran, narobili sobie nadzieji, a porywacze zwiali z okupem :(
Oby Fran się odnalazła <3
Czekam na kolejną część i przepraszam, że jak zwykle zawiodłam ;/
Oczywiście, ważne, że jesteś, nie ważne kiedy <3333
UsuńNie zawiodłaś, absolutnie :)
Bardzo dziękuję za piękne słowa, kocham <3333
Dziś chyba nie dam rady...
OdpowiedzUsuńCo się stało? :(
UsuńNie, nic się nie stało. Tylko wcześniej nie miałam czasu.
UsuńMyślę, że teraz uda mi się cokolwiek napisać, ale sensownej wypowiedzi zagwarantować niestety nie mogę.
Niezwykle spodobał mi się pomysł na umieszczoną wyżej historię. Był bardzo oryginalny, co czyni go jeszcze bardziej urokliwym.
Nie przepadam za dzieleniem miniaturek na części, jednak jeśli są one długie, należy to robić. Nie jest czymś przyjemnym czytanie tylu zdań, linijka za linijką, na jeden raz. Nie.
Twój styl pisania doskonale się z każdą, nowo dodaną publikacją, Oleńko. Może jest ci trudno w to uwierzyć, nawet cię w pewnym stopniu rozumiem. Człowiek najbardziej krytyczny jest w stosunku do samego siebie, co niekoniecznie jest dobre.
Wiele osób przede mną napisało ci już wszystko, co myślę. Jesteś niesamowitą pisarką, niezmiernie sympatyczną dziewczyną, a przy tym pozostajesz bardzo skromną osobą. Czy może być coś lepszego niż wymienione połączenie cech osobowości, jeśli mogę tak to nazwać? Nie wydaje mi się. A jeśli nawet, to ideałów nie ma, ale tobie niewiele brakuje, by osiągnąć doskonałość, czystą perfekcję. ♥
Bardzo dziękuję <3333
UsuńHej, Oleńko ♥
OdpowiedzUsuńprzychodzę tu do Ciebie, by rzec kilka słów - niekoniecznie mądrych (jak to ja ;D), ale jednak.
Więc tak, bardzo podoba mi się pomysł na tego oneshota. Poruszyłaś tu bardzo ważne tematy, nawet ten, że czasem rodzice wolą mieć spokój, nie przejmować się - wyślą pieniądze i myślą, że wszystko będzie dobrze, tyle, że... nie będzie. To nieludzkie, co robią, naprawdę. Ale okej, przechodząc dalej, muszę iść od początku.
Część druga, hmm. Wcale się nie dziwię, że Marco taki zestresowany, też bym była. Zwłaszcza, że zbliżał się czas całej akcji, przekazu okupu. I wydawało się, że będzie dobrze. Porywacze, trzy wozy policyjne na karku, i bum!, zgubili ich -.- Wyszłabym z siebie. I chyba, oszalała z rozpaczy. Tyle czasu bez Franceski, bez żadnej wiadomości. Nawet sobie nie wyobrażam, co oni wszyscy - jej przyjaciele, brat, Marco, czują. I co czuje ona. Co z Nią jest? Czy się boi? Czy wciąż ma nadzieję? Weeeź mi nie dawaj takich historii więcej, bo się robię przy nich zbyt emocjonalna ;.; Nie no, żartuje. Pisz takie ♥ Jak najwięcej, przynajmniej pokazujesz jaki naprawdę jest świat (A nie tak jak ja - u mnie tylko przerysowana sielanka, cóż xd), że wciąż jest pełen złych ludzi, którzy liczą tylko an okazję, którzy nie cofną się przed niczym. Jak zaczęli wspominać Francesce to szczerze się popłakałam. W ich słowach, błahych żartach, jest tyle smutku. Tyle cierpienia. Wspominają, bo nie wiedzą, co będzie dalej. Wspominają, by nie zapomnieć? O jej uśmiechu, usposobieniu, o tym, że nie umie stroić gitary. I czekają. Marco czeka. Mam nadzieję, że wszystko dobrze się skończy. Musi. Chociaż nie wiem, jak będzie. Czekam na kolejną część,
Kocham Cię,
Edyta ♥
P.S: Zaraz lecę na drugiego bloga, wybacz, że dopiero teraz - głupi czas ;c
Boże, jak ja kocham takie piękne komentarze, takie długie i wgl <3333
UsuńBardzo dziękuję, bardzo, bardzo <3333
Kocham cię <33333
Świetny Part. Piszesz party o problemach życia codziennego, bardzo lubię czytać twoje historie bo nie są pisane sztucznie, tylko prawdziwie. Wszystko opisujesz ,jakbyś Ty to była. Zamieniasz się z postacią miejscami i piszesz tak jakby o sobie i bardzo mi się to podoba. :)
OdpowiedzUsuńBardzo dziekuję <3333
UsuńOla Amigo !!!!!!!
OdpowiedzUsuńPatrze na relefonie jak długie u ciebie komentarze a mój taki króciitki będzie bo mój głupi kompyter postanowił mnie wkurzyc się zepsuć....
Więc zagosiłam mojej siorze komórkę i jestem komentarz napiszę tylko i ciebie , bo szczerze to niewiem XD
Zobaczyłam ile masz komów i zaczęłam posać , naszczęście jutro kputer bedzie dobry być może...
Może napiszę coś o rozdziale ?!
Genialny brak mi słów ♥ ♡
Wy porywaczę Fran ma wrócić cała i zdrowa bo będziecie miec doczynienia ze mną a dzisiaj na mojej przyjaciółce się wyżywałam więc uważać !!!!
Jak ty to robisz że w każdym twy Op się zakochuje nawet w Op o bromille a nie przepadam za tą parą....
Więc nie przedłiżając czekam na next :*** ♡♡♡ ♥♥♥
Komputery są głupie, mi też się ostatnio zepsuł :D
UsuńBardzo dziękuję z za komentarz <3333
Dzisiaj niestety będę cały dzień raczej poza domem ale wrócę tu jutro, dobrze? <3
OdpowiedzUsuńBędę czekać <3333
UsuńNie uwierzysz co się stało noo xD
OdpowiedzUsuńSiedzę sobie spokojnie i piszę komentarz, a tu mój cudowny komp który od kilku dni świruje nagle sam odświeża mi stronę, super, jak miło że się zatroszczył xD
Zacznę więc jeszcze raz i na sam początek- jak zawsze - od przeproszenia za spóźnienie. Od rana chciałam przeczytać Twój rozdział ale ciągle coś mi wypadało - od rodzinnego spotkania do tego co lubię najbardziej, czyli siedzenia w książkach :D
Ponarzekałam sobie jak zwykle, to teraz mogę już przejść do części najważniejszej, czyli do rozdziału xD
Biedna Cami, to już nawet na gitarze sobie pograć nie można xD
Jak rodzice Fran tak mogą, skąd się w ogóle tacy ludzie biorą?
Nic więc dziwnego, że Luca jest taki nadopiekuńczy, w końcu przez ten cały czas to on był w rodzinie jedyną osobą, która się nią opiekowała.
I tak chyba niestety pozostało do tej pory...
Chociaż może jest jeden, mały wprawdzie ale zawsze to coś, plus tej sytuacji?
Luca i Marco współpracują, chyba nawet się dogadują, może to zbliży ich do siebie, Fran na pewno by tego chciała.
A policja rzecz jasna musiała zgubić porywaczy.
Nie tylko w tym kraju, tak jest wszędzie, policja to policja, tak groźni i zaradni jak sprzedawcy w sklepach spożywczych xD
Dobrze, że Marco ma przy sobie przyjaciół, swoich i Fran.
Fragment o tym pianinie rozbawił i zasmucił mnie zarazem - kiedyś byłabym na sto procent pewna że ona się znajdzie ale po Twoim ostatnim OP o Naxi (jednym z najpiękniejszych jakie o tej parze czytałam chyba ale to tak na marginesie :D) nie jestem już taka pewna czy będzie happy end, sama nawet nie wiem na co liczę, happy endy są... wiadomo, takie jakie powinny być, a inne zakończenia, te smutne z kolei bardzo przeżywam ale jednak pozostają w pamięci na długo, to się nazywa mieć dylemat xD
Mimo to jestem pewna, że nieważne jak to zakończysz, ja jak zwykle będę zachwycona, choć już nie mogę się doczekać ciągu dalszego, zawsze urywasz w takich momentach noo! :D
A to że jest to głupie to faktycznie tylko Twoje zdanie (jak w ogóle tak możesz mówić, hmm?! :D), bo ja i założę się że nikt inny tak nie uważa, jak zwykle czytałam wszystko jednym tchem i cały czas zastanawiałam się jak to wszystko dalej się potoczy! <3
Tak w skrócie, to mam nadzieję że już niebawem dodasz część trzecią, powtórzę to co cały czas chyba powtarzam czyli 'oby do wakacji', wtedy wszystko stanie się lepsze i piękniejsze xD
Part jak zwykle CUDOWNY i nie mów że jest inaczej bo i tak nikt Ci nie uwierzy, piszesz świetnie i wszyscy zdążyliśmy się już o tym przekonać! :D
Kocham bardzo i czekam na ciąg dalszy ♥
Boże, dziękuję za taki piękny komentarz xD
UsuńKolejna osoba, którą wkurza komputer, to chyba jakieś zaraźliwe :D
Bardzo dziękuję, kocham cię <3333
Hejka :)
OdpowiedzUsuńNa początek chcę cię bardzo, bardzo przeprosić, że dopiero teraz komentuję. Mój głupi laptop był u wujka bo się zepsuł (wujek naprawił :D)
Part jest do dupy?!, part jest cudowny i mega wciągający, mówię/piszę na serio <3
Przepięknie piszesz, co jest oczywiste bo masz do tego talent :D
Po prostu nwm co jeszcze ci napisać, żebyś to sb uświadomiła xD
Fran wracaj już ;(
Wszyscy tęsknią, ja walczę ze łzami
Policja w Argentynie to jak ta w Polsce
Znowu Włoski, uwielbiam ten język <3
Tym razem Feduś przemówił :D
Nie mogę długo być "na laptopie", więc to będzie na tyle <333333333333
Czekam na 3 część i jeszcze raz przepraszam za opóźnienie
Nie masz za co przepraszać :)
UsuńDziękuję za komentarz <33333
Przepiękny OP ♥♥ Zakochałam się w twoich blogach ♥♥ Do dupy ??!! Jeżeli to jest do dupy to sól nie jest słona a cukier nie jest słodki :) Jesteś cudowną pisarka i czekam na kolejne arcydzieła ♥ liczę na OP o naxi lub fedemile ♥koffam♥
OdpowiedzUsuńBardzo dziękuję <3333
UsuńTo przede mną był wyjazd wtedy do Włoch <333
OdpowiedzUsuńEch.. Cudny rozdział ♥♥♥
Wiedziałam, że policja zgubi trop..
Nie lubię policji.. Jak ostatnim razem byłam na komendzie to strasznie papierosami śmierdziało :/
Ech.. za często chodzę na policję, do sądu etc.
Za dużo chyba ludzie wobec mnie broją :c
Cóż...
Mam jedno ale xD
nie pisze się we Włochach tylko we Włoszech :)
tak na przyszłość ;)
Lecę dalej ♥
Buziaczki ;***
btw. mam nowy pomysł.. taki z życia wzięty :D jeśli chcesz go poznać to napisz do mnie na gg ;)
Aaa, odmiana nazwy tego kraju [której nie napiszę, żeby znowu się nie pomylić xD] od zawsze mnie dobijała :P Przez czternaście lat nie nauczyłam się tego odmieniać, i prawdopodobnie się nie nauczę xD
UsuńPomysł, już obgadany xDD
Dziękuję <3
No więc od czego tu zacząć *_*
OdpowiedzUsuń1. Popieram Patkę, bo też byłam ostatnio na komendzie i śmierdziało papierosami :c
Ja też za dużo chodzę po sądach i komendach :c
Czemu ja robię tyle złych rzeczy?? :c
2. OP cudowny, boski i ZAJEBISTY :D
3. Sorry, że nie komentuję ale też mam rozwalonego laptopa i czytam tylko z telefonu, a nie chce mi się z niego komentować :)
Na tych Appla'ch Ifonach się ciężko pisze :((
Buziaczki :*****
Ciao <3
Caat :3
extra
OdpowiedzUsuń