Dziewczyny, prawdę
mówiąc… Podstawówkę wspominam jako najgorszy okres w moim
życiu. Nie wiecie, przez co ja wtedy przeszłam. Zacznijmy od tego,
że nie byłam lubiana w szkole. Nikt nie miał jakiegoś specjalnego
powodu – po prostu mnie nie lubili i tyle. Uważana byłam za
odludka, za dziwadło… - Spojrzałam w okno. – W sumie, to
doszłam do wniosku, że traktowali mnie tak, ponieważ kochałam
muzykę. Od zawsze śpiewałam na apelach, akademiach i innych
spotkaniach. Wprawdzie nikt nigdy nie powiedział nic dobrego, ale
nie przejmowałam się tym. Za to wiele razy usłyszałam krytyczne
uwagi…
Był też taki czas,
kiedy byłam… szykanowana. Wyśmiewano mnie dosłownie ze
wszystkiego. Za to jak chodzę, jak rozmawiam, jak się zachowuję…
Byłam wykluczana ze wszelkich zabaw i zawsze odsuwano mnie na bok…
Byłam wtedy
dzieckiem, miałam słabą psychikę. Zresztą, nadal mam, ale to
nieistotne. Ważne jest to, że w tamtym czasie całe życie mnie
przerastało. Pamiętam jak pewnego razu… - W moich oczach zebrały
się łzy. – Wracałam wtedy ze szkoły. Sama, jak zawsze.
Przechodziłam obok ślepego zaułka, kiedy ktoś wciągnął mnie za
murek. Było to kilkoro uczniów z mojej szkoły, których znałam z
widzenia. Wtedy… To było straszne… - Po moich policzkach zaczęły
płynąć łzy. – Zwyzywali mnie od najgorszych, później pobili i
zostawili na wpół przytomną. Do tej pory mam ślady… -
Podwinęłam rękaw bluzy i pokazałam im wielką, jasną szramę
ciągnącą się od nadgarstka, przez całą rękę, aż do ramienia.
– Nie tylko te fizyczne. Moja psychika też się trochę zmieniła.
Po tym całym
wydarzeniu popadłam w depresję. Miałam wtedy trzynaście lat…
Razem z rodzicami przeprowadziliśmy się tutaj – do Buenos Aires.
Jakoś się pozbierałam, choć nie do końca. I wtedy znalazłam
Studio. Takie miejsce, o którym marzyłam zawsze, oraz takich
przyjaciół, o jakich nawet nie pomyślałam. To chyba wszystko –
zakończyłam i spojrzałam na dziewczyny.
Widziałam, jak
powstrzymują się, żeby się nie rozpłakać.
- Jezu, Cami, ja nie
wiedziałam… - powiedziała Francesca i przytuliła mnie z całej
siły. – Wiedziałam tyle o ile, ale nie wiedziałam, że to było
takie straszne.
- Ja też nic nie
wiedziałam – rzekła cicho Violetta, a po jej twarzy zaczęły
płynąć łzy.
- Ani ja – dodała
Natalia. – Nic, kompletnie nic.
- Nie było widać –
przyznałam. – Bo jakoś się pozbierałam. Dzięki wam. Naty,
nawet to, że wtedy trzymałaś się z Ludmiłą, też mi pomogło.
Przynajmniej nie rozpamiętywałam tamtych chwil, tylko myślałam o
was.
Francesca oderwała
się ode mnie i spojrzała na moją twarz.
- Przepraszam Camila
– powiedziała. – Przepraszam… Powinnam była to wcześniej z
ciebie wyciągnąć… Przez tyle czasu nie wiedziałam… Co ze mnie
za przyjaciółka?
- Fran, nie mów tak
– poprosiłam. – Jesteś najlepszą przyjaciółką na świecie.
Gdyby nie ty, Maxi i inni, to nadal żyłabym w depresji. Możliwe,
że nadal byłabym wyśmiewana. Ja ci powinnam podziękować za to,
że jesteś. Tylko za to.
- O Jezus Maria –
usłyszeliśmy głos Violetty. Odwróciliśmy głowy w jej stronę.
- Co się stało? –
spytałam.
- Chyba lody się
roztopiły. – Uśmiechnęła się przez łzy.
- A ja miałam na
nie ochotę… - westchnęłam również się uśmiechając. –
Zaniesiemy je do zamrażalki, okey? Chodźcie ze mną, to weźmiemy
od razu coś do picia.
- Pewnie, chodźmy –
zgodziły się dziewczyny.
Wzięłam reklamówkę
z lodami do ręki i wyszłam z pokoju, a moje przyjaciółki za mną.
Zeszłyśmy po schodach i ruszyłyśmy do kuchni.
Wrzuciłam
reklamówkę razem z lodami do zamrażalki.
- Dobra, to chcecie
do picia? – zapytałam. – Jest woda, sok, herbata… Mogę
jeszcze coś zrobić.
- Nie, ja poproszę
wodę – wybrała Naty.
- Ja tak samo –
dodała Violetta.
- Mi możesz nalać
soku – powiedziała Fran.
- Okey, sekunda.
Wyciągnęłam z
szafki cztery szklanki i plastikową tacę.
- Może weźmiemy to
na górę? – zaproponowałam. – Tam będzie lepiej.
- No pewnie –
zgodziły się dziewczyny.
Postawiłam szklanki
na tacy i wzięłam ją do rąk.
- Możecie wziąć
sok i wodę? – zapytałam.
- Jasne –
odpowiedziała Violetta. Wzięła dwie dwulitrowe butelki i jedną
podała Natalii.
Weszłyśmy po
schodach na górę. Szłam uważnie, żeby nie zrzucić szklanek z
tacy. Kiedy znalazłyśmy się w pokoju, postawiłam ją na biurku,
wzięłam butelki od dziewczyn i nalałam do każdej szklanki picie.
- Dobra… -
rzekłam. – Tu jest woda – Podałam jedną szklankę Naty. –
Tutaj też – Drugą podałam Violetcie. – I tutaj sok. –
Trzecią podałam Fran. –A tutaj dla mnie – Wzięłam ostatnią.
– Okey, siadamy na łóżku.
To powiedziawszy,
razem z dziewczynami podeszłyśmy do łóżka i usadowiłyśmy się
na nim.
- Ale tym razem bez
zrzucania – zastrzegła Violetta.
- Dokładnie –
dodałam. – Raz wystarczy.
- Nie, nie zrzucimy
was. – Uśmiechnęła się Nata. – Okey, o czym pogadamy?
- W sumie to nie
wiem – zaśmiałam się. – Niby tyle tematów, a nie ma o czym
rozmawiać.
- Jak zawsze –
zgodziła się Francesca.
- No dobra… -
zastanowiłam się. – Słuchajcie, mam pomysł… Zostaniecie na
noc?
Spojrzałam na
wszystkie dziewczyny po kolei. Twarze Naty i Violetty wyrażały
radość, jednak moja najlepsza przyjaciółka trochę się
skrzywiła.
- Coś nie tak,
Fran? – zapytała. – Jeśli nie chcesz, to wcale nie musisz
zostawać…
- Nie, nie chodzi o
to – zaprzeczyła. – Tylko… Pokłóciłam się wczoraj z Luką…
i nie wiem czy mi pozwoli.
- Pokłóciłaś
się… - powiedziałam. – A o co poszło?
- Nie, po prostu…
- westchnęła. – Zabronił mi wczoraj wieczorem wyjść z Marco.
- Jak to ci
zabronił? – zdziwiła się Natalia.
- Normalnie. –
Włoszka wzruszyła ramionami. – Powiedział, że jest za późno i
za ciemno.
- Aaa… - odezwała
się Viola. – To znaczy, zabronił ci, bo się po prostu o ciebie
bał, a nie, bo nie chciał, żebyś wyszła z Marco.
- W sumie… -
zastanowiła się dziewczyna. – chyba tak… Okey, mniejsza o to.
Ważne, że się na niego zdenerwowałam i trochę mu nagadałam…
Pokłóciliśmy się, a on wściekł się na mnie i powiedział,
żebym go o nic więcej nie prosiła, bo na nic się nie zgodzi…
- No to ciężko…
- stwierdziłam. – A może spróbuj zadzwonić? Może się jednak
zgodzi?
- Właśnie –
zgodziła się Naty. – Spróbować nigdy nie zaszkodzi.
- No… - Fran nie
mogła się zdecydować. – Okey. Chi
non sta cercando, questo perde.
- Okey – rzekłam.
– Ale na przyszłość mów po hiszpańsku, dobra?
- Jasne, przepraszam
– powiedziała dziewczyna. – No to dzwonię, ale jakby próbował
mnie zabić przez telefon to interweniujcie, okey?
- Pewnie, nie martw
się. – Zaśmiałam się. – Dawaj, dzwoń.
- Trzymajcie kciuki.
– Włoszka odstawiła szklankę i wyjęła z kieszeni telefon i
zaczęła w nim coś pstrykać. – Dam na głośnik.
Pokiwałyśmy
głowami. Francesca nacisnęła zieloną słuchawkę, a po chwili
usłyszałyśmy dźwięk sygnału. Po kilku sekundach odezwał się
brat naszej przyjaciółki.
- Słucham?
- Luca? – spytała
Włoszka. – Francesca z tej strony.
- Wiem, zauważyłem
– powiedział ponuro, a dziewczyna spojrzała na nas ze wzrokiem „A
nie mówiłam?” – Co chcesz?
- No, chciałam się
zapytać… - zaczęła niepewnie Fran. – Bo…
- Możesz przejść
do konkretów? – zapytał Luca. – Czy chcesz mnie zdenerwować
jeszcze bardziej niż wczoraj?
- Okey… -
westchnęła czarnowłosa. – Luca… mogę zostać na noc u Camili?
- A jak myślisz, co
ci odpowiem? – odezwał się chłopak.
- No… - zająknęła
się Francesca. – Że nie.
- I dobrze myślisz
– przyznał głos po drugiej stronie.
- Ale Luca… -
jęknęła dziewczyna.
- Nie jęcz mi tam –
przerwał jej brat – bo i tak mnie nie przekonasz. Co, już nie
pamiętasz co mi wczoraj powiedziałaś? Zapomniałaś?
- Nie Luca, tylko…
- No właśnie. Więc
nie mamy o czym rozmawiać. O dziewiątej najpóźniej widzę cię w
domu.
- Luca – odezwała
się Włoszka. – Proszę cię!
- Wiem, że mnie
prosisz, ale ja też ci coś wczoraj powiedziałem. Przypomnieć ci?
Powiedziałem ci, żebyś mnie więcej o nic nie prosiła, bo i tak
się nie zgodzę. I masz przykład.
- Luca, ale mi
naprawdę zależy! – błagała dziewczyna.
- Trzeba było
pomyśleć o tym wczoraj – powiedział obojętnym tonem chłopak. –
A nie teraz przez telefon urządzać mi tutaj jakieś litanie.
- Okey, Luca…
Wiem, że wczoraj źle zrobiłam, ale naprawdę, uwierz mi, poniosło
mnie!
- Ja wiem, że cię
poniosło – zgodził się Luca. – Ale musisz ponieść tego
konsekwencje. Może następnym razem będziesz się hamować.
- Ja wiem, Luca,
rozumiem, ale proszę cię! Możesz zrobić wszystko, możesz kazać
mi sprzątać cały dom przez dwa tygodnie, zmywać codziennie,
cokolwiek! Ale proszę cię, pozwól mi dzisiaj zostać u Cami!
- Co ci tak zależy?
– zdziwił się.
- Luca, wszystkie
dziewczyny dzisiaj tutaj nocują – powiedziała. – Znaczy
wszystkie… Violetta i Naty… I wiesz… Ja też bym chciała… -
dodała niepewnie.
- Francesca… -
westchnął jej brat. – Ty mnie kiedyś wykończysz… Okey, możesz
zostać u Camili.
- Naprawdę? –
zapytała niedowierzając Francesca. – Luca, jesteś najlepszym
bratem na świecie! Il migliore! Grazie, Luca! Ti amo!
- Per favore –
odparł Włoch, a ja usłyszałam, jak się śmieje. – Tylko
przyjdź jutro przed zajęciami do Resto, okey?
- Si, si, io verro!
– powiedziała szczęśliwa dziewczyna. – Grazie! Ciao, Luca!
- Ciao, Francesca! –
odparł chłopak, a po chwili usłyszeliśmy w słuchawce tylko
sygnał przerwanego połączenia.
Włoszka spojrzała
na nas wesołymi oczami.
- Ha accettato! –
krzyknęła i rzuciła mi się na szyję.
- Fran, zaraz
wylejesz mi picie – zaśmiałam się.
- Spiacente –
rzekła odsuwając się ode mnie. – Spiacente, Cami. Sono cosi
felice!
- Oo, powoli
Francesca – odezwała się Violetta. – Mów po hiszpańsku, bo
cię nie rozumiemy.
- Jezu, tak,
zapomniałam – przyznała dziewczyna. – Zapędziłam się.
- I widzisz –
wtrąciłam. – Mówiłam, że się zgodzi.
- Tak, ale na
początku ta rozmowa wyglądała trochę groźnie – dodała
Natalia.
- Bo było groźnie
– zgodziła się Włoszka. – Już po jego tonie poznałam jaki
jest na mnie zły. Naprawdę, myślałam, że mnie zamorduje przez
ten telefon!
- Ale cię nie
zamordował – zaśmiałam się. – Więc się ciesz.
- No pewnie, że się
cieszę! – krzyknęła dziewczyna. – Nawet nie wiesz jak bardzo!
Mam najlepszego brata na świecie! Il migliore!
- A co to znaczy? –
zaciekawiła się Violetta.
- Il migliore? –
zapytała Francesca odwracając się w jej stronę. Viola pokiwała
głową. – Najlepszy! Bo jest najlepszy!
- Okey, okey
rozumiemy. – Uśmiechnęła się Naty. – A tak w ogóle, to ja
nie wiem, czy moja mama pozwoli mi zostać.
- I mój tata tak
samo – dodała Violetta. – Muszę zadzwonić.
Dziesięć minut
później wszystkie dziewczyny dostały zgodę od rodziców. Moi
również się zgodzili. Francesca, Naty i Violetta poszły do swoich
domów po rzeczy im niezbędne, a ja uszykowałam miejsca do spania.
Ubrałam tylko nowe poszewki na poduszki, bo każda miała przynieść
swój śpiwór. Nie wiedziałam, gdzie dziewczyny będą chciały
spać, więc w razie czego położyłam na ziemi gruby pled (czy
jakoś tak) i nakryłam go kocem.
Później zeszłam
do kuchni, żeby uszykować coś do jedzenia. Zrobiłam popcorn,
tosty oraz frytki. Nigdy nie jadłam tak obficie, ale jak się bawić,
to się bawić.
Kiedy już jedzenie
było gotowe, postawiłam je na stoliku obok schodów. Następnie
udałam się do salonu i wyciągnęłam z szuflady wszystkie płyty z
filmami, jakie posiadałam. Planowałam, żebyśmy obejrzały je na
górze, u mnie w pokoju na komputerze.
Kiedy tak siedziałam
na podłodze i próbowałam coś wybrać, ktoś zapukał do drzwi.
Okazało się, że to moje przyjaciółki.
- Dobrze, że
jesteście tak szybko – powiedziałam wpuszczając je do salonu. –
Bo ja kompletnie nie wiem jaki film mam wybrać.
- Okey, pomożemy ci
– zaoferowała się Viola. – Co masz?
- Wszystko –
westchnęłam. – I w tym właśnie problem, za dużo tego jest. Są
komedie, romanse, horrory, dramaty, thrillery i wszystko co możliwe.
- Rzeczywiście,
dużo tego – przyznała Francesca siadając na podłodze obok tego
wszystkiego. – Ale tak… Romanse odpadają, nie?
- Oczywiście –
przyznałyśmy wszystkie na raz.
- Komedie?
- Nie za bardzo –
odpowiedziała Natalia.
- Horrory?
- Bez chłopaków to
tak nudno… - stwierdziła Violetta.
- O dramaty nawet
nie pytam… - Uśmiechnęłyśmy się. – No to zostają nam
thrillery.
- To chyba najlepsze
– odezwałam się. – Tam jest ich kilka.
- Może
„Supermarket”? – zapytała Włoszka. – Oglądałyście?
- Ja nie –
rzekłam. – Leży tak, ale nigdy nie widziałam.
- Ja słyszałam, że
niezły – rzekła Violetta.
- Ja nic o nim nie
słyszałam, ale się zgadzam. – Uśmiechnęła się Naty.
- To co, mamy
wybrany? – powiedziała Fran.
- Tak –
powiedziałyśmy równocześnie.
- Okey… -
Czarnowłosa podała nam płytę. – Trzymajcie. Gdzie schować
resztę? – zwróciła się do mnie.
- A wiesz co… -
Podeszłam do niej. – Pomóż mi to wrzucić gdzieś tam. –
Wskazałam ręką szufladę.
Włożyłyśmy
wszystko do niej, a potem wzięłyśmy jedzenie i udałyśmy się do
mojego pokoju. Zadzwoniłyśmy jeszcze do Ludmiły z pytaniem, czy
chce do nas dołączyć, ale okazało się, że pojechała w
odwiedziny do swojej babci.
Spędziłyśmy razem
szalony wieczór. Bawiłyśmy, śmiałyśmy, obejrzałyśmy super
film, porobiłyśmy sobie świetne zdjęcia i zjadłyśmy tyle, ile
tylko mogłyśmy – w tym lody czekoladowe. Zupełnie zapomniałam o
tym, ze Broduey wyjechał na tam długo. Zapomniałam też o
historii, którą opowiedziałam moim przyjaciółką. Po prostu
świetnie się bawiłam. Siedziałybyśmy tak dłużej, gdyby o
drugiej w nocy nie przypomniało się nam, że rano musimy iść na
zajęcia do Studia.
Minęło już
dokładnie dwadzieścia jeden dni, odkąd mój chłopak wyjechał do
Brazylii. Tęskniłam za nim bardzo. Był moim tlenem, dzięki
któremu łapałam życie. Dzięki niemu chodziłam wesoła, radosna,
uśmiechnięta. On potrafił mnie rozweselić nawet wtedy, kiedy
kompletnie nie miałam humoru. Kochałam go całą sobą i ogromnie
cierpiałam, kiedy nie słyszałam jego głosu.
Dzwonił do mnie
kilka razy dziennie. Pytał jak się trzymam i pocieszał mnie, że
już niedługo wróci. Z niecierpliwością odliczałam dni, jakie
zostały do jego powrotu. Chciałam, żeby ta chwila nadeszła jak
najszybciej, żebym znowu mogła go zobaczyć, przytulić go,
pocałować… Żebym mogła mu powiedzieć, jak bardzo go kocham i
jak bardzo tęskniłam.
Na początku
oczywiście płakałam bardzo często. W nocy wylewałam łzy w
poduszkę, a w dzień starałam się jakoś trzymać, choć gdy
wracałam domu zamykałam się w swoim pokoju, i nie raz kilka łez
spływało po moich policzkach.
Moi przyjaciele
pocieszali mnie jak tylko mogli. Byli przy mnie cały czas. Nie tylko
dziewczyny – chłopcy też. Maxi, Andres, Leon, Diego i inni.
Mówili miłe słowa, nie pozwalali, żebym chodziła smutna –
wręcz zmuszali mnie do uśmiechu. Kochałam ich za to.
Z Camilą było już
lepiej. Wiedziałam co prawda, że często płakała, ale rozumiałam
to.
Nie wiedziałam, że
moja przyjaciółka miała tak ciężko w życiu… Ten czas, kiedy
chodziła do podstawówki… Z jej opowieści wynikało, że było
naprawdę strasznie. Jestem pełna podziwu dla niej, że potrafiła
się pozbierać i żyć dalej z taką wesołością i optymizmem, jak
nikt inny.
Widziałam jej
twarz, kiedy rozmawiała przez telefon z Brodueyem. Widziałam jej
radość, która niestety szybko znikała po tym, jak połączenie
się kończyło.
Kolejny dzień mijał
nam bardzo wolno. Mieliśmy właśnie przerwę przed lekcjami z
Angie.
Ja spędzałam tą
przerwę w łazience, poprawiając włosy. Moi znajomi siedzieli pod
klasą, ale ja koniecznie musiałam przyjść tutaj. Powodem był
fakt, że na zajęciach z tańca kilkakrotnie powtarzałam krok, w
którym trzeba było zrobić podwójną gwiazdę i na końcu szpagat.
Efektem tych ćwiczeń były moje splątane włosy, które trudno
było rozczesać.
Właśnie siłowałam
się z kolejnym kołtunem, kiedy mój telefon zaczął wibrować mi w
kieszeni.
Położyłam
szczotkę na umywalce i wyciągnęłam komórkę z kieszeni.
Zdziwiłam się, kiedy na wyświetlaczu zobaczyłam imię chłopaka
mojej przyjaciółki.
- Słucham? –
Nacisnęłam zieloną słuchawkę.
- Halo Fran? –
odezwał się Broduey. – Dzwonię, bo mam sprawę. Nie
przeszkadzam, nie masz zajęć?
- Nie, nie
przeszkadzasz, na razie przerwa – odparłam. – O co chodzi?
- W sumie, to mam
dobre wiadomości – rzekł chłopak.
- No, no, dawaj –
popędziłam go. – Ja dobre, to szybko mów.
- Okey… -
zastanowił się. – Wracam wcześniej do Argentyny.
Znieruchomiałam,
kiedy usłyszałam te słowa.
- Co? – zapytałam
po chwili. – To świetnie Broduey! Naprawdę! Nawet nie wiesz jak
Camila się ucieszy, gdy jej to powiem…
- Nie, nie, nie! –
przerwał mi. – Ona nie może się dowiedzieć.
- Jak to? –
zdziwiłam się. – Jak nie może wiedzieć?
- Chcę jej zrobić
niespodziankę – wytłumaczył mi. – A gdybyś jej powiedziała,
to niespodzianki by nie było.
- Aa, rozumiem! –
Uśmiechnęłam. – Okey, nie powiem jej. A kiedy wracasz?
- Wylatuję jutro z
samego rana – powiedział.
- To szybko –
stwierdziłam.
- Tak, mój tata ma
znajomości – zaśmiał się. – A w Argentynie będę gdzieś
przed południem. W Studiu powinienem być przed trzynastą.
- No to świetnie –
ucieszyłam się. – My będziemy jak zawsze całą paczką siedzieć
na murku przy parku.
- Okey – odparł.
– Ja przyjdę, jak wy już tam będziecie.
- Jasne – rzekłam.
– A…
Przerwałam,
ponieważ w tym momencie do łazienki weszła Camila.
- Fran, już był
dzwonek – powiedziała.
- Już? –
zapytałam. – Chwila, skończę rozmawiać. No to na czym
skończyliśmy…. Aha… Tak, tak, możesz zrobić spaghetti na
kolację.
- Camila przyszła?
– zaśmiał się Broduey.
- Oczywiście,
bracie, dla mnie bez mięsa – powiedziałam.
- Dobra, Fran, to
jutro o trzynastej na murku przy parku, okey? – zapytał chłopak.
- Pewnie, pewnie,
sos pomidorowy – odparłam. – Przepraszam, ale muszę iść na
lekcje. Do zobaczenia!
- Cześć,
Francesca, do jutra – pożegnał się Broduey.
Nacisnęłam
czerwoną słuchawkę i schowałam telefon do kieszeni.
- Nie za szybko ten
dzwonek? – zapytałam.
- Nie, jak zawsze –
zaprzeczyła Cami. – Jeszcze się nie rozczesałaś?
- Właśnie nie… -
Wzięłam do ręki szczotkę. – Pomożesz mi?
- Pewnie. –
Podeszła do mnie, wzięła szczotkę i zaczęła czesać moje włosy
z tyłu. – Fran… Nie, żebym była wścibska, ale… Z kim
rozmawiałaś?
- Z Luką –
odparłam niepewnie. – A co?
- Nie, nic… -
zastanowiła się. – Ale na pewno z nim?
- Ttak… -
zająknęłam się. Nie umiałam dobrze kłamać. – Zadzwonił
zapytać się, czy będę jadła spaghetti na kolację.
- Nigdy ci się tak
nie pytał – zwątpiła ruda. – A nawet jeśli, to nigdy nie
dzwonił do ciebie.
- Ostatnio… -
Próbowałam coś wymyślić. – Ostatnio była taka sytuacja, że
zrobił coś do jedzenia, a ja tego nie chciałam… I dzisiaj wolał
się upewnić, więc zadzwonił, bo… Bo nie był pewny czy się
zobaczymy do wieczora i wiesz… Taka rzecz.
- Okey… I tak ci
nie wierzę, Francesca – rzekła Camila. – Ale nie będę wnikać.
Dobra, już ci rozczesałam.
Odwróciłam się i
wzięłam od niej szczotkę. Schowałam ją do torby, a torbę
zarzuciłam na ramię.
- Idziemy już? –
zapytałam.
- Tak, już po
dzwonku.
Tak, widziałam, że
Fran łgała. Chociaż ciekawiło mnie dlaczego, to nie wypytywałam
jej. Jak będzie chciała to powie, jest moją przyjaciółką i ufam
jej.
Minął kolejny
dzień nauki w Studio, i kolejny dzień pobytu mojego chłopaka w
Brazylii. Po zajęciach poszłam z moją paczką do Resto. Wypiliśmy
po koktajlu, a później poszłam do domu.
Ten dzień chciałam
spędzić sama. Nigdzie nie byłam, a mnie też nikt nie odwiedził,
ponieważ prosiłam o to.
Do wieczora
siedziałam u siebie. Czytałam książkę, grałam na keyboardzie,
śpiewałam, a później zmęczona położyłam się spać…
Następnego dnia
wstałam wypoczęta. Powoli, nie śpiesząc się, spakowałam torbę
do Studia, ubrałam się, zjadłam śniadanie i wyszłam z domu.
Szłam spacerem
przez ulice Buenos Aires. Mijałam kolejne ulice i osiedla. Wybrałam
dłuższą drogę, ponieważ miałam jeszcze prawie pół godziny do
rozpoczęcia lekcji.
Kiedy byłam już w
połowie drogi, usłyszałam jak ktoś krzyczy moje imię. Odwróciłam
się i zobaczyłam idących za mną Francescę i Maxiego. Zatrzymałam
się i poczekałam na nich.
- Hej –
powiedziała Fran, kiedy mnie dogonili. – Co ty dzisiaj tak
wcześnie?
- Poszłam spać o
siódmej, więc już się wyspałam. – Uśmiechnęłam się.
- No to ci
zazdroszczę – odezwał się Maxi. – Ja mógłbym zasnąć na
stojąco.
- A trzeba było
tyle siedzieć na tym komputerze? – zaśmiałam się. – To teraz
widzisz skutki tego twojego nocnego surfowania.
- Widzę, widzę…
- westchnął. – Bóg też widzi i nie grzmi! – Uniósł ręce do
góry. – Dlaczego nie grzmisz?!
- Bo nie może
zrozumieć twojej głupoty – wtrąciła Francesca.
- Wiesz co? –
prychnął chłopak.
- Nie no, żartuję
– uspokoiła go Włoszka.
- Masz szczęście.
– Uśmiechnął się Maxi.
- Okey, chodźcie do
Studia – przerwałam im. – Możemy być trochę wcześniej.
Na pierwszej lekcji
mieliśmy zajęcia taneczne. Gregorio – jak to on – ponarzekał,
nawrzeszczał, że wszystko robimy źle i pokazał nam nowy układ.
Następną godzinę
spędziliśmy z Angie, a jeszcze kolejną z Pablo.
Na długiej przerwie
– koło trzynastej – wyszliśmy na dwór.
- Gdzie idziemy? –
spytałam.
- Tam gdzie zawsze –
odparła Fran. – Na murek przy parku.
Całą paczką
udaliśmy się tam. Było to nasze ulubione miejsce, to właśnie tam
najlepiej nam się siedziało i rozmawiało.
Chłopaki wyjęli
jakieś kartki i zaczęli coś mówić. Coś, że napisali nową
piosenkę dla zespołu. Szczerze mówiąc, to nie słuchałam ich,
tylko wpatrywałam się w swoje buty. Znów myślałam o Brodueyu…
Że muszę jeszcze tyle czekać, żeby się z nim spotkać.
- Camila –
Usłyszałam głos Leona, dlatego podniosłam głowę. – Camila,
słuchasz nas?
- Co…? –
zapytałam. – Nie, nie, przepraszam, zamyśliłam się. Co chcecie?
- Pytaliśmy, co
sądzisz o naszej piosence – odezwał się Maxi.
- O piosence… -
Powtórzyłam, a Leon podał mi kartkę z nutami i z tekstem.
Przyjrzałam się, przeczytałam i pokiwałam głową. – Świetna.
– Uśmiechnęłam się. – Zresztą jak wszystko co piszecie.
- Okey, Cami, nie
musisz udawać – zaśmiał się Marco.
- Ja wcale nie udaję
– zaprzeczyłam. – To jest naprawdę świetne!
- Nie w tej sprawie
– odezwał się Diego. – Nie musisz udawać, że jesteś wesoła.
Widzimy, jaka jesteś przygnębiona.
- Wcale nie jestem –
rzekłam. – Mam dzisiaj wyjątkowo dobry humor.
- Tak, na pewno –
odezwała się Ludmiła. – Nas nie oszukasz.
- Nie martw się,
Cami – rzekła Francesca. – Broduey wróci.
- Szybciej niż
myślisz… - wtrąciła cicho Violetta.
Podniosłam głowę
i spojrzałam na nią zdziwiona. Leon powiedział jej coś na ucho i
przyciągnął do siebie ramieniem.
Przeleciałam
wzrokiem po twarzach moich przyjaciół. Wszyscy szeroko się
uśmiechali. Nie wiedziałam kompletnie o co im chodzi.
- Okey… -
powiedziałam niepewnie. – Nie będę pytać.
W tym momencie ktoś
zasłonił mi oczy rękami.
- A może jednak? –
usłyszałam najpiękniejszy głos na świecie.
Po tych słowach
zesztywniałam. Na mojej twarzy zapewne pojawiło się zdziwienie.
Moje serce zatrzymało się, żeby po chwili zacząć bić jeszcze
szybciej. Nie mogłam uwierzyć w to, co się teraz dzieje.
Ściągnęłam ręce
z moich oczu. Jednak bałam się odwrócić…
Wróciłem wcześniej
do Argentyny, ponieważ nie mogłem już wytrzymać bez Camili.
Rozmowy nie wystarczały.
Kiedy opowiedziałem
o całej sytuacji mojej siostrze, ta natychmiast kazała mi wracać.
Widziała, jak bardzo zależy mi na Cami i jak jest mi bez niej
ciężko.
Samolot wylądował.
Na lotnisku czekał już na mnie mój ojciec, który mieszkał ze mną
tutaj (moja siostra mieszkała z naszą matką) razem z samochodem.
Zapakowałem do niego bagaże i ruszyliśmy.
Ja wysiadłem koło
Studia, a on pojechał do domu.
Kiedy szedłem w
stronę murku przy parku, gdzie umówiłem się telefonicznie z Fran,
z daleka zobaczyłem moją dziewczynę.
Jej rudawe włosy
opadały gładko na plecy. Siedziała pochylona i czytała coś, co
było na kartce.
Później rozmawiała
z naszymi przyjaciółmi. Wtedy podszedłem bliżej. Oni zauważyli
mnie i zaczęli się uśmiechać, jednak Cami mnie nie widziała,
ponieważ siedziała do mnie tyłem.
Podszedłem jeszcze
bliżej. Starałem się być cicho, żeby mnie nie usłyszała.
Zakryłem jej oczy
rękami.
- A może jednak? –
odezwałem się nawiązując do jej poprzedniej wypowiedzi.
Przez chwilę się
nie ruszała. Cała zesztywniała. Później jednak zdjęła powoli
moje dłonie ze swoich oczu i równie wolno odwróciła się w moją
stronę.
- Broduey…? –
powiedziała cicho, niedowierzając.
Nie odezwałem się,
tylko stałem i czekałem na jej dalszą reakcję.
- Broduey! –
krzyknęła, wstała z murku, podbiegła do mnie i rzuciła mi się
na szyję.
Przytuliłem ją do
siebie z całej siły. Odsunęła się i spojrzała na mnie swoimi
czarnymi oczami.
- Nie wierzę… -
szepnęła. – Nie wierzę…
- To uwierz. –
Uśmiechnąłem się. – Jestem tutaj. Stoję przy tobie, jestem
prawdziwy.
Po jej policzkach
zaczęły płynąć łzy. Łzy szczęścia. Zbliżyłem swoją twarz
do jej i pocałowałem ją. Pierwszy raz od miesiąca. Tak tęskniłem…
Tęskniłem za jej obecnością, za jej twarzą, za jej cudownymi
włosami, za fenomenalnym głosem i za tymi czarnymi jak węgiel
oczami, które nie wyrażały nic.
Przytuliłem ją raz
jeszcze.
- Kocham cię –
szepnęła.
- Ja też cię
kocham – odparłem. – Najbardziej na świecie. I już nigdy cię
nie zostawię.
- Przysięgasz? –
zapytała patrząc na mnie oczami mokrymi od łez.
- Przysięgam –
potwierdziłem. – Na wszystko co mam. Jesteś dla mnie
najważniejsza.
Ponownie
zagłębiliśmy się w pocałunku.
Kiedy nasze usta się
stykały, nie liczyło się nic.
Cały świat
przestawał dla nas istnieć.
Była tylko Ona i
Ja.
Ja i Ona.
Byliśmy tylko My…
Tatatatam,
oto Bromila cz 3 by Ola. I jak? Wieeeem, beznadzieja, ale ja wciąż
tłumaczę się tym, że pisałam to ponad pół roku temu :D
Wiem,
jestem szczera, ale chce mi się śmiać z tego fragmentu o Fran xD
Ze spaghetti :P Czy tylko mi? :D
Więc
wszyscy zgadzamy się co do tego, że ten part był beznadziejny, a
teraz przejdźmy do czegoś innego. Chcecie tłumaczenie wypowiedzi z
włoskiego? Raczej tak, wszyscy tu chyba Polacy, a włoskiego rzadko
w szkołach uczą, a wielka szkoda, bo taki piękny język <3333
No dobrze, oto tłumaczenia:
Chi
non sta cercando, questo perde – Kto nie próbuje, ten traci
Il
migliore – Najlepszy
Grazie
– Dziękuję
Ti
amo – Kocham cię
Si,
si io verro – Tak, tak, przyjdę
Ciao
– Cześć
Ha
accettato – Zgodził się
Spaciente
– Przepraszam
Sono
cosi felice – Jestem taka szczęśliwa
Oczywiście,
tłumaczyć mi pomagał mój ukochany wujek tłumacz google, więc
jak coś jest źle, to do niego pretensje, nie do mnie, bo ja
włoskiego nie umiem :D
Wiecie
co? Zakochałam się:
Ale nie zapominajmy o psychicznej Anie, która musiała okłamać Francesce i powiedzieć jej, że Marco każdą dziewczynę tak wyrywa. Czy tylko ja jej nie lubię?
I jeszcze to:
Bo przecież nie można zapomnieć o wściekłej Francesce, Camili, która trzyma ją, żeby nie zeszła ze sceny, i oczywiście, znów o psychicznej Anie, która się na nią wkurza, Bóg wie czemu :D
Ale jak Fran zaczęła śpiewać to to normalnie piękne było, chociaż dziwnie na początku zaśpiewała :D
Koniec mojego ględzenia o Violettcie xD
Przypominam, że rozdział na moim drugim blogu pojawi się, gdy piętnaście osób skomentuje rozdział. Na razie skomentowało dwanaście osób, więc jeszcze czekam xD
I co tu jeszcze napisać?
Disney znowu robi przerwę w Violettcie, a później jeszcze tylko 15 odcinków i koniec sezonu, ja nie wytrzymam :P
Niechże się pośpieszą z kręceniem Violetta 3 noooo xD
Miałam coś jeszcze dodać? Wiem, że o czymś zapomniałam, czuję to :D
Aha :P W zakładce "Opis bloga i zwiastun" możecie zobaczyć.... opis bloga i zwiastun! Dziwne, nie? xD Dobra, wariuję :P Wiecie, całe życie myślałam, że nie można zrobić zwiastuna na blog z OP, ale jak zaczęłam, to się okazało, ze to wcale nie takie trudne xD
Kolejny part - o Marcesce - pojawi się w przyszłym tygodniu. Mam nadzieję, że temat was zaciekawi, i wgl :D
Okey, teraz to chyba już wszystko :D
Dziękuję za komentarze, wyświetlenia i wgl:**** Kocham was <333333

Jeśli jeszcze raz negatywnie skomentujesz SWÓJ ROZDZIAŁ to moja osoba osobiście Cię ukatrupię. Wszystko tutaj jest piękne, jedyne, niepowtarzalne ! ja też nie cierpię Any ! U_U Ona jest strasznie straszna. Kilka razy miałam z nią koszmary.... Dobra, bo odbiegłam od tematu. Ty masz pojęcie jak genialnie piszesz ?! Jaki ty masz talent ! Masz pojęcie ? Jak nie to Ci to uświadamiam. Kocham tego bloga od chwili kiedy przeczytałam pierwszy wpis ! KOcham kocham tak bardzo ! Czekam na next !
OdpowiedzUsuń;)
Ja koleżance cały czas w szkole nawijam, że Ana jest psychiczna, już się chyba zaczyna wkurzać xD Koszmary z Aną, to muszą być najstraszniejsze koszmary :D
UsuńDziękuję <33333
Świetny part i piękne zakończenie. :)
OdpowiedzUsuńTeż nienawidzę Anny ona jest głupia i wredna. Niech wraca skąd przyjechała.
Już nie mogę się doczekać parta o Marcescie. Czekam. :D
Napisze parta o Semi?
Gracias <333
Usuńno to może zacznę od tego ,że będę pisała zupełnie nie na temat OP XD
OdpowiedzUsuńMogę rzec tylko , że zakochałam się w zakończeniu *_* <333333
No dobra przejdę do rzeczy o tuż jeszcze raz wielkie dzięki za te słowa otuchy przed sprawdzianem szczerze był łatwiejszy od próbnego XD
Czy tylko ja uważam , że serial Violetta nie lubi Naxi ?
No bo za każdym razem kiedy robią tą cholerną przerwę to coś mu si się zacząć dziać po między Naxi .....
Ja nie wytrzymam gdyby zrobili tą przerwę po 70 odc to by mył jeszcze całusek <33333333
To chyba tyle nie czekaj jeszcze jedno gdzie ty zrobiłaś te zwiastuny ? bo ja chcę ale nie wiem gdzie mądra ja XD
Dobra skończę tą mą durną i bezsensowną wypowiedź XD
No to czekam na OP i na kolejny rozdział na twym drugim dziele....
Ludize komentujcie u niej drugi blog jest cudowny :** <333333333
Zacznę od zwiastunów xD Ale że jak, gdzie robiłam zwiastuny? Chodzi o program? :D
UsuńBardzo dziękuję za komentarz :*****
Właśnie tak sorry , że tak nie jasno , ale nie wedziałam zbytnio co piszę , więc wiesz XD
UsuńNie ma sprawy xD
UsuńZwiastuny robię z Windows Movie Maker 2.6 :D
ANĘ CHĘTNIE WRZUCĘ DO STUDNI, NIECH UMIERA W MĘCZARNIACH
OdpowiedzUsuńA co do one parta, to jest świetny, chociaż w sumie jest mi Bromila obojętna :P Czekam na Marcescę♥ Jestem ciekawa co tam wymyśliłaś ^^
Justyna
.
.
.
.
Komentarza nie opublikowałam, brawa dla mnie, byłabym trzecia.
Okey, to wrzucimy ja razem, sama nie udźwigniesz :D
UsuńGracias <333
Olu, kochana... Muszę przyznać, że jesteś przewidywalna- już gdy wchodziłam na tego bloga ( nawiasem mówiąc kolejny raz) wiedziałam, że nie tracę czasu, że znowu mnie oczarujesz niezwykłą historią. Uwielbiam twój sposób pisania- czytanie twojego parta dosłownie mnie wciąga, a wypuszcza dopiero po ostatniej kropce... Jesteś niezwykła no i chyba nie muszę dodawać, że nie mogę się doczekać kolejnych twoich One Shotów.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam i całuję bardzo mocno,
Twoja M.
Bardzo dziękuję :********
UsuńKochanie, znowu nie uda mi się napisać sensownej wypowiedzi. Dosłownie kilka minut temu wróciłam z biegów. Co tu wiele opowiadać? Jestem zwyczajnie wykończona...
OdpowiedzUsuńDlaczego taka jesteś? Czemu nie chcesz uwierzyć w swój oczywisty talent?
Jesteś niezwykłą dziewczyną, kocham cię. ♥
Boże, podziwiam się, ja nienawidzę biegać :D
UsuńGracias <3333
Piękny part, cudny takie zakończenie *.*
OdpowiedzUsuńNo i doczekałam się zjadły te lody :D
A co do Any to ja tak jej nie lubię ugh, nienawidzę jej!!!
Ale moja psychiczna siostrzyczka uważa, że Ana jest cudowna i o wiele lepsza od Fran i, że powinna być z Marco (idiotka)
I żyj tu z taką... normalnie jeszcze przy niej zgłupieje xD
Tak nie ważne czekam na Marcesce oby szybko
Taak, lody zjadły xD
UsuńEjj, weź, powiedz siostrze, żeby wzięła i wyszła :D Francesca jest najlepsza i najcudowniejsza i wgl, a Ana jest głupia, psychiczna i inne przymiotniki, których nie wymienię, bo nie wypada :D
Gracias <3333
Ah jakie to piękne *0*
OdpowiedzUsuńPopłakałam się normalnie <3
Heh Fran najlepsza :D
Jestem twoją wielką fanką i czytam każdy twój One Part.Teraz chciałabym przeprosić za brak komentarzy z mojej strony no ale od niedawna zaczęłam się interesować blogami o Violettcie :/ Jak widać nie tylko grafika jest moim powołaniem :/
Czema na One Parta o mojej Marcesce
(Kiedy ta Ana w końcu wyjedzie?)
Zapraszam również do siebie:
http://naxi-te-amo.blogspot.com/
Nie ma sprawy :)
UsuńNa twojego bloga wpadnę w wolnej chwili, wiesz jak to jest z czasem -.-
Dziękuję :*
Nie zgadzam się, nie zgadzam się, nie zgadzam :O
OdpowiedzUsuńPart jest fantastyczny :*
Podejrzewałam takiego zakończenia, tym razem rozmyślałam o nim na polskim, nie na matmie jak przy OP z Leonettą :D
Naty, Fran i Viola u Cami na nocowanku :* Właśnie jutro idę na nocowanko ;D
Z początku to tą Anę nawet lubiłam ale teraz ją znienawidziłam, jak można rozwalać Marcescę i to w taki sposób!? oby szybciutko wracała do Meksyku, jeśli jej życie miłe ;P
Następne dzieło o Marcesce, tak? :)
Będzie się czym jarać przez najbliższy czas ;D
No więc czekam <333
Oo, tym razem polski? :D To ciekawe xD
UsuńTo dobrej zabawy ci zyczę :)
A ja nigdy nie lubiłam Any :D Jak tylko ją zobaczyłam to wiedziałam, że jest starą głupią krową, która narobi tylko problemów :P
Taaak, następny OP o Marcesce :*
Dziękuję <33333
Genialny one shot
OdpowiedzUsuńczekam na nastepny
Znowu jestem spóźniona i zła na siebie, noo ;/
OdpowiedzUsuńMogę Ci jedynie obiecać, że po Wielkanocy kiedy mam nadzieję przestaną nas tak cisnąć będę komentować regularnie, a na razie przepraszam i zabieram się za nadrabianie zaległości! <3
Biedna, biedna Cami :(
Podstawówka jest na ogół okresem zabaw, radości, spędzania czasu ze znajomymi, nauki życia w społeczeństwie a ją spotkała taka trauma i to ze względu na co?
Bo ma talent, pasję i chce robić w życiu coś więcej.
Tak niestety jest zazwyczaj, ludzie potrafią być zazdrości i nietolerancyjni.
Ważne że przez to przeszła, dzieci bywają okrutne a co będzie dopiero, gdy dorosną?
Nie dziwię się, że nie mówiła o tym Vilu i Fran, chciała o tym zapomnieć, wymazać, to nic miłego.
A to że im to opowiedziała, ze szczegółami, że cofnęła się do przeszłości wymagało z jej strony ogromnej odwagi.
A fakt, że odnalazła samo Studio, przyjaciół i to prawdziwych, Broduey'a to największa nagroda jaka mogła ją spotkać.
I rekompensata za lata cierpień.
Francesca, Violetta i Naty jak zwykle spisały się na medal, Fran ma poczucie winy wprawdzie nieuzasadnione a jednak nie dziwię się jej, też bym pewnie tak zareagowała.
Na szczęście miały lody na poprawę humoru! :D
Luca agent, zabrania Fran widywać się z Marco xD
Jak zwykle nadopiekuńczy i z chęcią decydowania o wszystkim :D
Ale ważne że w końcu się zgodził, chociaż wydawał się być nieugięty :D
Nie ma nic lepszego niż noc filmowa, dziewczyny dobrze wiedzą co robią! <3
Chłopcy też są kochani że wspierają Cami, na takich przyjaciół zawsze można liczyć <3
No i Broduey wracający wcześniej, to dopiero niespodzianka dla niej!
On tęsknił za nią, ona tęskniła za nim więc wrócił i obiecał jej, że już zawsze będą razem, czego chcieć więcej? <3
Końcówka piękna.
I nie, nie wszyscy zgadzamy się że to było beznadziejne, bo ja się nie zgadzam!
Było jak zwykle dobrze wymyślone, ciekawie napisane, krótko mówiąc świetne!
Te przerwy w emisji 'Violetty' też mnie denerwują no ale muszą to jakoś rozłożyć w czasie zanim wyemitują trzeci sezon, faktycznie mogliby się z tym pospieszyć, ciekawa jestem jak to dalej będzie z Femiłą i co z Diego :D
A zwiastun zaraz lecę zobaczyć, wiesz że poprzedni baardzo mi się podobał!
Na sam koniec jeszcze raz przepraszam za tak długą nieobecność, oby do świąt, liczę że potem będzie lepiej (choć znając moich nauczycieli pewnie znowu się przeliczę xD) i czekam na Twojego kolejnego parta <3
Masz już zaplanowane co będzie po Marcesce?
Może moja Leonesca <3 aalbo Femiła albo coś o Diego? :D
Zdaję się tutaj na Ciebie, co by to nie było na pewno będzie świetne!
Kocham <3
Kochana, jaki długi i piękny komentarz <3333
UsuńBardzo bardzo bardzo dziękuję :*
Luca agent mnie rozwalił :D
Nie ma sprawy, u mnie w szkole też nie najlepiej, ale wyrabiam :D
Po Marcesce będzie chyba Fedemiła :D
Kocham cię <33333
Witaj, Oleńko (mogę tak mówić? ;>) ♥
OdpowiedzUsuńwybacz, że dopiero teraz, ale szkoła mnie pokonała ;.; Cóż, bywa i tak... XD
Okej, przechodzę do opinii - tak zapobiegawczo, zanim całkiem się rozbrykam i zacznę Ci pisać jakieś głupoty ;D
Więc tak. Strasznie mi się podobała ta część ♥ Chyba najbardziej z wszystkich trzech, i cóż, pewnie miała na to wpływ ta aura szczęścia i miłości ♥ (Brodi wrócił wcześniej, sama rozumiesz XD) Na pewno miała. A także wspaniały humor (tak, mówię o scenie z Fran, i ze Spaghetti - umarłam ze śmiechu ;D), świetne dialogi, no i oczywiście twój wielki talent, który ujawnia się nam tu za każdym razem :) ♥ I... już nie mogę doczekać się parta z Marcescą. Moja dwa szkraby kochane *O*
Dobrze, to chyba tyle. Moje zmagania zapobiegawcze nie przyniosły efektów ;.; Bo sensowny to ten komentarz nie jest - wybacz... Eh.
Czekam z niecierpliwością na kolejny OS, weny życzę i pozdrawiam,
Edyta ♥
Oczywiście, że możesz ;D
UsuńBoże, ja sama ryłam z tego fragmentu ze spaghetti xD
Bardzo sensowny twój komentarz, uwielbiam takie <333
Dziękuję :* Kocham cię <3333
Czy Twój talent kiedykolwiek wygaśnie?!
OdpowiedzUsuńCzy Twoja sława kiedykolwiek zaniknie?!
Jesteś jak słońce, wiesz?
Twój blask nie zna granic,
świecisz najjaśniej jak się da i swoim talentem roztapiasz skamieniałe serca takich ludzi jak Ja.
Bromila... Mówiłam nie raz, że jakoś za nimi nie przepadam, a Twoje opowiadania sprawiając, że się w nich zakochuje...
jednak Tym razem było inaczej.
Ja ich nie tylko pokochałam, nie tylko się nimi zauroczyłam..
Ja nimi żyłam.
Przez te 3 party ciągle miałam ich w głowie, w myslach.
Bierzesz sobie trudne tematy do opowiadań a i tak zawsze opisujesz je fenomenalnie, na światowym poziomie.
Tylko pozazdrościć można.
I właśnie to robie...
Zazdroszczę :*
Kocham i pędzę do Ciebie na gadu ! :D
Nikoletta
Dziękuję za tak piękny i długi komentarz <3333
UsuńKocham cię :****
wszystkie trzy części były cudowne ;) czytając nie byłam w stanie się od nich oderwać...
OdpowiedzUsuńparcik genialny po prostu... no brak mi słów...
też nie lubię Any... bardzo mnie wkurza jej zachowanie...
przepraszam kochana, że nie skomentowałam poprzednich części, ale nie miałam kiedy... mam nadzieję, że mi to wybaczysz... ale rozumiesz szkoła... ;)
pozdrawiam i czekam na następnego Parta xD
//Natalia x
Bardzo dziękuję <3333
UsuńANA ZGINIE! xD
Cudowne ! <3
OdpowiedzUsuńUwielbiam twoje dzieła :D
Zapraszam na bloga
http://depresjajaktyfusniszczyspoleczenstwo.blogspot.com/
Napisałam kilka słów o Tobie i zależy mi, abyś je przeczytała <3
Dziękuję, zajrzę w wolnym czasie :)
UsuńBoskie :D :D
OdpowiedzUsuńZapraszam do mnie http://leonettaleonyviolettta.blogspot.com/
- Tini Verdas
Dziękuję :)
UsuńPiękne part i świetne zakończenie Oluniu *,* Kocham twoje opowiadanka i wszystko na tym blogu :) Jeszcze tylko Marcesca i Naxi chybi i uwaga uwago ( wstrzymujemy oddech... ) LEONETTA !!! Kocham, uwielbiam, ubóstwiam ♥ Dobra jak już mówiłam cudo ! Kocham cię ~Weronika~
OdpowiedzUsuńTak, wstrzymujemy oddech xD Na Leonettę sobie trochę poczekasz, lepiej weź mi powymyślaj o czym mógłby być part xD
UsuńDziękuję, kocham cię <3333
Piszę na szybko, bo mnie już gonią...
OdpowiedzUsuńRozdział świetny jak zwykle ♥
I jak zwykle trudny temat - ale tylko w małej ilości :D
Ale to Bro rozegrał ♥♥♥
I chyba pierwszy raz tu nie płakałam.. No dobra - drugi :P
Kocham twoje OP ♥♥♥
Jutro znów odwiedzę - mam nadzieję ;)
Buziaczki i dobranoc ;****
Dzień Dobry xD
UsuńTo znowu ja...
Zapomniałam dopisać, że nieźle rozegrałaś tą rozmowę Bro z Fran xD
Ta o tym spaghetti zaczęła nawijać - myślałam, że padnę ze śmiechu xD
Mam za słaby internet by zobaczyć ten zwiastun..
Szkoda, bo jestem bardzo go ciekawa :D
Dobra...
Ja się zmywam - chyba będę dziś ciągnięta po górach...
Wrócę wieczorem ♥♥♥
Buziaczki ;***
boski :*
OdpowiedzUsuńParty o BROMILI Były najcudowniejsze.
OdpowiedzUsuńale mam pytanie skąd ty wzięłaś moją historie ? Żartuje ale Kiedy mój chłopak wyjeżdżał na Święta i na ferie i na Wakacje to płakałam tak samo jak Camila ale miałam tak jak ona osoby które mnie wspierały dzięki bogu bo gdyby nie oni to nie wiem jakbym sobie poradziła.
Świetne Rozdziały BROMILA rządzi <3 :* kocham... :3