czwartek, 3 kwietnia 2014

ONE PART BROMILA - Wrócę do ciebie cz 3

Dziewczyny, prawdę mówiąc… Podstawówkę wspominam jako najgorszy okres w moim życiu. Nie wiecie, przez co ja wtedy przeszłam. Zacznijmy od tego, że nie byłam lubiana w szkole. Nikt nie miał jakiegoś specjalnego powodu – po prostu mnie nie lubili i tyle. Uważana byłam za odludka, za dziwadło… - Spojrzałam w okno. – W sumie, to doszłam do wniosku, że traktowali mnie tak, ponieważ kochałam muzykę. Od zawsze śpiewałam na apelach, akademiach i innych spotkaniach. Wprawdzie nikt nigdy nie powiedział nic dobrego, ale nie przejmowałam się tym. Za to wiele razy usłyszałam krytyczne uwagi…
Był też taki czas, kiedy byłam… szykanowana. Wyśmiewano mnie dosłownie ze wszystkiego. Za to jak chodzę, jak rozmawiam, jak się zachowuję… Byłam wykluczana ze wszelkich zabaw i zawsze odsuwano mnie na bok…
Byłam wtedy dzieckiem, miałam słabą psychikę. Zresztą, nadal mam, ale to nieistotne. Ważne jest to, że w tamtym czasie całe życie mnie przerastało. Pamiętam jak pewnego razu… - W moich oczach zebrały się łzy. – Wracałam wtedy ze szkoły. Sama, jak zawsze. Przechodziłam obok ślepego zaułka, kiedy ktoś wciągnął mnie za murek. Było to kilkoro uczniów z mojej szkoły, których znałam z widzenia. Wtedy… To było straszne… - Po moich policzkach zaczęły płynąć łzy. – Zwyzywali mnie od najgorszych, później pobili i zostawili na wpół przytomną. Do tej pory mam ślady… - Podwinęłam rękaw bluzy i pokazałam im wielką, jasną szramę ciągnącą się od nadgarstka, przez całą rękę, aż do ramienia. – Nie tylko te fizyczne. Moja psychika też się trochę zmieniła.
Po tym całym wydarzeniu popadłam w depresję. Miałam wtedy trzynaście lat… Razem z rodzicami przeprowadziliśmy się tutaj – do Buenos Aires. Jakoś się pozbierałam, choć nie do końca. I wtedy znalazłam Studio. Takie miejsce, o którym marzyłam zawsze, oraz takich przyjaciół, o jakich nawet nie pomyślałam. To chyba wszystko – zakończyłam i spojrzałam na dziewczyny.
Widziałam, jak powstrzymują się, żeby się nie rozpłakać.
- Jezu, Cami, ja nie wiedziałam… - powiedziała Francesca i przytuliła mnie z całej siły. – Wiedziałam tyle o ile, ale nie wiedziałam, że to było takie straszne.
- Ja też nic nie wiedziałam – rzekła cicho Violetta, a po jej twarzy zaczęły płynąć łzy.
- Ani ja – dodała Natalia. – Nic, kompletnie nic.
- Nie było widać – przyznałam. – Bo jakoś się pozbierałam. Dzięki wam. Naty, nawet to, że wtedy trzymałaś się z Ludmiłą, też mi pomogło. Przynajmniej nie rozpamiętywałam tamtych chwil, tylko myślałam o was.
Francesca oderwała się ode mnie i spojrzała na moją twarz.
- Przepraszam Camila – powiedziała. – Przepraszam… Powinnam była to wcześniej z ciebie wyciągnąć… Przez tyle czasu nie wiedziałam… Co ze mnie za przyjaciółka?
- Fran, nie mów tak – poprosiłam. – Jesteś najlepszą przyjaciółką na świecie. Gdyby nie ty, Maxi i inni, to nadal żyłabym w depresji. Możliwe, że nadal byłabym wyśmiewana. Ja ci powinnam podziękować za to, że jesteś. Tylko za to.
- O Jezus Maria – usłyszeliśmy głos Violetty. Odwróciliśmy głowy w jej stronę.
- Co się stało? – spytałam.
- Chyba lody się roztopiły. – Uśmiechnęła się przez łzy.
- A ja miałam na nie ochotę… - westchnęłam również się uśmiechając. – Zaniesiemy je do zamrażalki, okey? Chodźcie ze mną, to weźmiemy od razu coś do picia.
- Pewnie, chodźmy – zgodziły się dziewczyny.
Wzięłam reklamówkę z lodami do ręki i wyszłam z pokoju, a moje przyjaciółki za mną. Zeszłyśmy po schodach i ruszyłyśmy do kuchni.
Wrzuciłam reklamówkę razem z lodami do zamrażalki.
- Dobra, to chcecie do picia? – zapytałam. – Jest woda, sok, herbata… Mogę jeszcze coś zrobić.
- Nie, ja poproszę wodę – wybrała Naty.
- Ja tak samo – dodała Violetta.
- Mi możesz nalać soku – powiedziała Fran.
- Okey, sekunda.
Wyciągnęłam z szafki cztery szklanki i plastikową tacę.
- Może weźmiemy to na górę? – zaproponowałam. – Tam będzie lepiej.
- No pewnie – zgodziły się dziewczyny.
Postawiłam szklanki na tacy i wzięłam ją do rąk.
- Możecie wziąć sok i wodę? – zapytałam.
- Jasne – odpowiedziała Violetta. Wzięła dwie dwulitrowe butelki i jedną podała Natalii.
Weszłyśmy po schodach na górę. Szłam uważnie, żeby nie zrzucić szklanek z tacy. Kiedy znalazłyśmy się w pokoju, postawiłam ją na biurku, wzięłam butelki od dziewczyn i nalałam do każdej szklanki picie.
- Dobra… - rzekłam. – Tu jest woda – Podałam jedną szklankę Naty. – Tutaj też – Drugą podałam Violetcie. – I tutaj sok. – Trzecią podałam Fran. –A tutaj dla mnie – Wzięłam ostatnią. – Okey, siadamy na łóżku.
To powiedziawszy, razem z dziewczynami podeszłyśmy do łóżka i usadowiłyśmy się na nim.
- Ale tym razem bez zrzucania – zastrzegła Violetta.
- Dokładnie – dodałam. – Raz wystarczy.
- Nie, nie zrzucimy was. – Uśmiechnęła się Nata. – Okey, o czym pogadamy?
- W sumie to nie wiem – zaśmiałam się. – Niby tyle tematów, a nie ma o czym rozmawiać.
- Jak zawsze – zgodziła się Francesca.
- No dobra… - zastanowiłam się. – Słuchajcie, mam pomysł… Zostaniecie na noc?
Spojrzałam na wszystkie dziewczyny po kolei. Twarze Naty i Violetty wyrażały radość, jednak moja najlepsza przyjaciółka trochę się skrzywiła.
- Coś nie tak, Fran? – zapytała. – Jeśli nie chcesz, to wcale nie musisz zostawać…
- Nie, nie chodzi o to – zaprzeczyła. – Tylko… Pokłóciłam się wczoraj z Luką… i nie wiem czy mi pozwoli.
- Pokłóciłaś się… - powiedziałam. – A o co poszło?
- Nie, po prostu… - westchnęła. – Zabronił mi wczoraj wieczorem wyjść z Marco.
- Jak to ci zabronił? – zdziwiła się Natalia.
- Normalnie. – Włoszka wzruszyła ramionami. – Powiedział, że jest za późno i za ciemno.
- Aaa… - odezwała się Viola. – To znaczy, zabronił ci, bo się po prostu o ciebie bał, a nie, bo nie chciał, żebyś wyszła z Marco.
- W sumie… - zastanowiła się dziewczyna. – chyba tak… Okey, mniejsza o to. Ważne, że się na niego zdenerwowałam i trochę mu nagadałam… Pokłóciliśmy się, a on wściekł się na mnie i powiedział, żebym go o nic więcej nie prosiła, bo na nic się nie zgodzi…
- No to ciężko… - stwierdziłam. – A może spróbuj zadzwonić? Może się jednak zgodzi?
- Właśnie – zgodziła się Naty. – Spróbować nigdy nie zaszkodzi.
- No… - Fran nie mogła się zdecydować. – Okey. Chi non sta cercando, questo perde.
- Okey – rzekłam. – Ale na przyszłość mów po hiszpańsku, dobra?
- Jasne, przepraszam – powiedziała dziewczyna. – No to dzwonię, ale jakby próbował mnie zabić przez telefon to interweniujcie, okey?
- Pewnie, nie martw się. – Zaśmiałam się. – Dawaj, dzwoń.
- Trzymajcie kciuki. – Włoszka odstawiła szklankę i wyjęła z kieszeni telefon i zaczęła w nim coś pstrykać. – Dam na głośnik.
Pokiwałyśmy głowami. Francesca nacisnęła zieloną słuchawkę, a po chwili usłyszałyśmy dźwięk sygnału. Po kilku sekundach odezwał się brat naszej przyjaciółki.
- Słucham?
- Luca? – spytała Włoszka. – Francesca z tej strony.
- Wiem, zauważyłem – powiedział ponuro, a dziewczyna spojrzała na nas ze wzrokiem „A nie mówiłam?” – Co chcesz?
- No, chciałam się zapytać… - zaczęła niepewnie Fran. – Bo…
- Możesz przejść do konkretów? – zapytał Luca. – Czy chcesz mnie zdenerwować jeszcze bardziej niż wczoraj?
- Okey… - westchnęła czarnowłosa. – Luca… mogę zostać na noc u Camili?
- A jak myślisz, co ci odpowiem? – odezwał się chłopak.
- No… - zająknęła się Francesca. – Że nie.
- I dobrze myślisz – przyznał głos po drugiej stronie.
- Ale Luca… - jęknęła dziewczyna.
- Nie jęcz mi tam – przerwał jej brat – bo i tak mnie nie przekonasz. Co, już nie pamiętasz co mi wczoraj powiedziałaś? Zapomniałaś?
- Nie Luca, tylko…
- No właśnie. Więc nie mamy o czym rozmawiać. O dziewiątej najpóźniej widzę cię w domu.
- Luca – odezwała się Włoszka. – Proszę cię!
- Wiem, że mnie prosisz, ale ja też ci coś wczoraj powiedziałem. Przypomnieć ci? Powiedziałem ci, żebyś mnie więcej o nic nie prosiła, bo i tak się nie zgodzę. I masz przykład.
- Luca, ale mi naprawdę zależy! – błagała dziewczyna.
- Trzeba było pomyśleć o tym wczoraj – powiedział obojętnym tonem chłopak. – A nie teraz przez telefon urządzać mi tutaj jakieś litanie.
- Okey, Luca… Wiem, że wczoraj źle zrobiłam, ale naprawdę, uwierz mi, poniosło mnie!
- Ja wiem, że cię poniosło – zgodził się Luca. – Ale musisz ponieść tego konsekwencje. Może następnym razem będziesz się hamować.
- Ja wiem, Luca, rozumiem, ale proszę cię! Możesz zrobić wszystko, możesz kazać mi sprzątać cały dom przez dwa tygodnie, zmywać codziennie, cokolwiek! Ale proszę cię, pozwól mi dzisiaj zostać u Cami!
- Co ci tak zależy? – zdziwił się.
- Luca, wszystkie dziewczyny dzisiaj tutaj nocują – powiedziała. – Znaczy wszystkie… Violetta i Naty… I wiesz… Ja też bym chciała… - dodała niepewnie.
- Francesca… - westchnął jej brat. – Ty mnie kiedyś wykończysz… Okey, możesz zostać u Camili.
- Naprawdę? – zapytała niedowierzając Francesca. – Luca, jesteś najlepszym bratem na świecie! Il migliore! Grazie, Luca! Ti amo!
- Per favore – odparł Włoch, a ja usłyszałam, jak się śmieje. – Tylko przyjdź jutro przed zajęciami do Resto, okey?
- Si, si, io verro! – powiedziała szczęśliwa dziewczyna. – Grazie! Ciao, Luca!
- Ciao, Francesca! – odparł chłopak, a po chwili usłyszeliśmy w słuchawce tylko sygnał przerwanego połączenia.
Włoszka spojrzała na nas wesołymi oczami.
- Ha accettato! – krzyknęła i rzuciła mi się na szyję.
- Fran, zaraz wylejesz mi picie – zaśmiałam się.
- Spiacente – rzekła odsuwając się ode mnie. – Spiacente, Cami. Sono cosi felice!
- Oo, powoli Francesca – odezwała się Violetta. – Mów po hiszpańsku, bo cię nie rozumiemy.
- Jezu, tak, zapomniałam – przyznała dziewczyna. – Zapędziłam się.
- I widzisz – wtrąciłam. – Mówiłam, że się zgodzi.
- Tak, ale na początku ta rozmowa wyglądała trochę groźnie – dodała Natalia.
- Bo było groźnie – zgodziła się Włoszka. – Już po jego tonie poznałam jaki jest na mnie zły. Naprawdę, myślałam, że mnie zamorduje przez ten telefon!
- Ale cię nie zamordował – zaśmiałam się. – Więc się ciesz.
- No pewnie, że się cieszę! – krzyknęła dziewczyna. – Nawet nie wiesz jak bardzo! Mam najlepszego brata na świecie! Il migliore!
- A co to znaczy? – zaciekawiła się Violetta.
- Il migliore? – zapytała Francesca odwracając się w jej stronę. Viola pokiwała głową. – Najlepszy! Bo jest najlepszy!
- Okey, okey rozumiemy. – Uśmiechnęła się Naty. – A tak w ogóle, to ja nie wiem, czy moja mama pozwoli mi zostać.
- I mój tata tak samo – dodała Violetta. – Muszę zadzwonić.

Dziesięć minut później wszystkie dziewczyny dostały zgodę od rodziców. Moi również się zgodzili. Francesca, Naty i Violetta poszły do swoich domów po rzeczy im niezbędne, a ja uszykowałam miejsca do spania. Ubrałam tylko nowe poszewki na poduszki, bo każda miała przynieść swój śpiwór. Nie wiedziałam, gdzie dziewczyny będą chciały spać, więc w razie czego położyłam na ziemi gruby pled (czy jakoś tak) i nakryłam go kocem.
Później zeszłam do kuchni, żeby uszykować coś do jedzenia. Zrobiłam popcorn, tosty oraz frytki. Nigdy nie jadłam tak obficie, ale jak się bawić, to się bawić.
Kiedy już jedzenie było gotowe, postawiłam je na stoliku obok schodów. Następnie udałam się do salonu i wyciągnęłam z szuflady wszystkie płyty z filmami, jakie posiadałam. Planowałam, żebyśmy obejrzały je na górze, u mnie w pokoju na komputerze.
Kiedy tak siedziałam na podłodze i próbowałam coś wybrać, ktoś zapukał do drzwi. Okazało się, że to moje przyjaciółki.
- Dobrze, że jesteście tak szybko – powiedziałam wpuszczając je do salonu. – Bo ja kompletnie nie wiem jaki film mam wybrać.
- Okey, pomożemy ci – zaoferowała się Viola. – Co masz?
- Wszystko – westchnęłam. – I w tym właśnie problem, za dużo tego jest. Są komedie, romanse, horrory, dramaty, thrillery i wszystko co możliwe.
- Rzeczywiście, dużo tego – przyznała Francesca siadając na podłodze obok tego wszystkiego. – Ale tak… Romanse odpadają, nie?
- Oczywiście – przyznałyśmy wszystkie na raz.
- Komedie?
- Nie za bardzo – odpowiedziała Natalia.
- Horrory?
- Bez chłopaków to tak nudno… - stwierdziła Violetta.
- O dramaty nawet nie pytam… - Uśmiechnęłyśmy się. – No to zostają nam thrillery.
- To chyba najlepsze – odezwałam się. – Tam jest ich kilka.
- Może „Supermarket”? – zapytała Włoszka. – Oglądałyście?
- Ja nie – rzekłam. – Leży tak, ale nigdy nie widziałam.
- Ja słyszałam, że niezły – rzekła Violetta.
- Ja nic o nim nie słyszałam, ale się zgadzam. – Uśmiechnęła się Naty.
- To co, mamy wybrany? – powiedziała Fran.
- Tak – powiedziałyśmy równocześnie.
- Okey… - Czarnowłosa podała nam płytę. – Trzymajcie. Gdzie schować resztę? – zwróciła się do mnie.
- A wiesz co… - Podeszłam do niej. – Pomóż mi to wrzucić gdzieś tam. – Wskazałam ręką szufladę.
Włożyłyśmy wszystko do niej, a potem wzięłyśmy jedzenie i udałyśmy się do mojego pokoju. Zadzwoniłyśmy jeszcze do Ludmiły z pytaniem, czy chce do nas dołączyć, ale okazało się, że pojechała w odwiedziny do swojej babci.

Spędziłyśmy razem szalony wieczór. Bawiłyśmy, śmiałyśmy, obejrzałyśmy super film, porobiłyśmy sobie świetne zdjęcia i zjadłyśmy tyle, ile tylko mogłyśmy – w tym lody czekoladowe. Zupełnie zapomniałam o tym, ze Broduey wyjechał na tam długo. Zapomniałam też o historii, którą opowiedziałam moim przyjaciółką. Po prostu świetnie się bawiłam. Siedziałybyśmy tak dłużej, gdyby o drugiej w nocy nie przypomniało się nam, że rano musimy iść na zajęcia do Studia.

Minęło już dokładnie dwadzieścia jeden dni, odkąd mój chłopak wyjechał do Brazylii. Tęskniłam za nim bardzo. Był moim tlenem, dzięki któremu łapałam życie. Dzięki niemu chodziłam wesoła, radosna, uśmiechnięta. On potrafił mnie rozweselić nawet wtedy, kiedy kompletnie nie miałam humoru. Kochałam go całą sobą i ogromnie cierpiałam, kiedy nie słyszałam jego głosu.
Dzwonił do mnie kilka razy dziennie. Pytał jak się trzymam i pocieszał mnie, że już niedługo wróci. Z niecierpliwością odliczałam dni, jakie zostały do jego powrotu. Chciałam, żeby ta chwila nadeszła jak najszybciej, żebym znowu mogła go zobaczyć, przytulić go, pocałować… Żebym mogła mu powiedzieć, jak bardzo go kocham i jak bardzo tęskniłam.
Na początku oczywiście płakałam bardzo często. W nocy wylewałam łzy w poduszkę, a w dzień starałam się jakoś trzymać, choć gdy wracałam domu zamykałam się w swoim pokoju, i nie raz kilka łez spływało po moich policzkach.
Moi przyjaciele pocieszali mnie jak tylko mogli. Byli przy mnie cały czas. Nie tylko dziewczyny – chłopcy też. Maxi, Andres, Leon, Diego i inni. Mówili miłe słowa, nie pozwalali, żebym chodziła smutna – wręcz zmuszali mnie do uśmiechu. Kochałam ich za to.

Z Camilą było już lepiej. Wiedziałam co prawda, że często płakała, ale rozumiałam to.
Nie wiedziałam, że moja przyjaciółka miała tak ciężko w życiu… Ten czas, kiedy chodziła do podstawówki… Z jej opowieści wynikało, że było naprawdę strasznie. Jestem pełna podziwu dla niej, że potrafiła się pozbierać i żyć dalej z taką wesołością i optymizmem, jak nikt inny.
Widziałam jej twarz, kiedy rozmawiała przez telefon z Brodueyem. Widziałam jej radość, która niestety szybko znikała po tym, jak połączenie się kończyło.
Kolejny dzień mijał nam bardzo wolno. Mieliśmy właśnie przerwę przed lekcjami z Angie.
Ja spędzałam tą przerwę w łazience, poprawiając włosy. Moi znajomi siedzieli pod klasą, ale ja koniecznie musiałam przyjść tutaj. Powodem był fakt, że na zajęciach z tańca kilkakrotnie powtarzałam krok, w którym trzeba było zrobić podwójną gwiazdę i na końcu szpagat. Efektem tych ćwiczeń były moje splątane włosy, które trudno było rozczesać.
Właśnie siłowałam się z kolejnym kołtunem, kiedy mój telefon zaczął wibrować mi w kieszeni.
Położyłam szczotkę na umywalce i wyciągnęłam komórkę z kieszeni. Zdziwiłam się, kiedy na wyświetlaczu zobaczyłam imię chłopaka mojej przyjaciółki.
- Słucham? – Nacisnęłam zieloną słuchawkę.
- Halo Fran? – odezwał się Broduey. – Dzwonię, bo mam sprawę. Nie przeszkadzam, nie masz zajęć?
- Nie, nie przeszkadzasz, na razie przerwa – odparłam. – O co chodzi?
- W sumie, to mam dobre wiadomości – rzekł chłopak.
- No, no, dawaj – popędziłam go. – Ja dobre, to szybko mów.
- Okey… - zastanowił się. – Wracam wcześniej do Argentyny.
Znieruchomiałam, kiedy usłyszałam te słowa.
- Co? – zapytałam po chwili. – To świetnie Broduey! Naprawdę! Nawet nie wiesz jak Camila się ucieszy, gdy jej to powiem…
- Nie, nie, nie! – przerwał mi. – Ona nie może się dowiedzieć.
- Jak to? – zdziwiłam się. – Jak nie może wiedzieć?
- Chcę jej zrobić niespodziankę – wytłumaczył mi. – A gdybyś jej powiedziała, to niespodzianki by nie było.
- Aa, rozumiem! – Uśmiechnęłam. – Okey, nie powiem jej. A kiedy wracasz?
- Wylatuję jutro z samego rana – powiedział.
- To szybko – stwierdziłam.
- Tak, mój tata ma znajomości – zaśmiał się. – A w Argentynie będę gdzieś przed południem. W Studiu powinienem być przed trzynastą.
- No to świetnie – ucieszyłam się. – My będziemy jak zawsze całą paczką siedzieć na murku przy parku.
- Okey – odparł. – Ja przyjdę, jak wy już tam będziecie.
- Jasne – rzekłam. – A…
Przerwałam, ponieważ w tym momencie do łazienki weszła Camila.
- Fran, już był dzwonek – powiedziała.
- Już? – zapytałam. – Chwila, skończę rozmawiać. No to na czym skończyliśmy…. Aha… Tak, tak, możesz zrobić spaghetti na kolację.
- Camila przyszła? – zaśmiał się Broduey.
- Oczywiście, bracie, dla mnie bez mięsa – powiedziałam.
- Dobra, Fran, to jutro o trzynastej na murku przy parku, okey? – zapytał chłopak.
- Pewnie, pewnie, sos pomidorowy – odparłam. – Przepraszam, ale muszę iść na lekcje. Do zobaczenia!
- Cześć, Francesca, do jutra – pożegnał się Broduey.
Nacisnęłam czerwoną słuchawkę i schowałam telefon do kieszeni.
- Nie za szybko ten dzwonek? – zapytałam.
- Nie, jak zawsze – zaprzeczyła Cami. – Jeszcze się nie rozczesałaś?
- Właśnie nie… - Wzięłam do ręki szczotkę. – Pomożesz mi?
- Pewnie. – Podeszła do mnie, wzięła szczotkę i zaczęła czesać moje włosy z tyłu. – Fran… Nie, żebym była wścibska, ale… Z kim rozmawiałaś?
- Z Luką – odparłam niepewnie. – A co?
- Nie, nic… - zastanowiła się. – Ale na pewno z nim?
- Ttak… - zająknęłam się. Nie umiałam dobrze kłamać. – Zadzwonił zapytać się, czy będę jadła spaghetti na kolację.
- Nigdy ci się tak nie pytał – zwątpiła ruda. – A nawet jeśli, to nigdy nie dzwonił do ciebie.
- Ostatnio… - Próbowałam coś wymyślić. – Ostatnio była taka sytuacja, że zrobił coś do jedzenia, a ja tego nie chciałam… I dzisiaj wolał się upewnić, więc zadzwonił, bo… Bo nie był pewny czy się zobaczymy do wieczora i wiesz… Taka rzecz.
- Okey… I tak ci nie wierzę, Francesca – rzekła Camila. – Ale nie będę wnikać. Dobra, już ci rozczesałam.
Odwróciłam się i wzięłam od niej szczotkę. Schowałam ją do torby, a torbę zarzuciłam na ramię.
- Idziemy już? – zapytałam.
- Tak, już po dzwonku.

Tak, widziałam, że Fran łgała. Chociaż ciekawiło mnie dlaczego, to nie wypytywałam jej. Jak będzie chciała to powie, jest moją przyjaciółką i ufam jej.
Minął kolejny dzień nauki w Studio, i kolejny dzień pobytu mojego chłopaka w Brazylii. Po zajęciach poszłam z moją paczką do Resto. Wypiliśmy po koktajlu, a później poszłam do domu.
Ten dzień chciałam spędzić sama. Nigdzie nie byłam, a mnie też nikt nie odwiedził, ponieważ prosiłam o to.
Do wieczora siedziałam u siebie. Czytałam książkę, grałam na keyboardzie, śpiewałam, a później zmęczona położyłam się spać…

Następnego dnia wstałam wypoczęta. Powoli, nie śpiesząc się, spakowałam torbę do Studia, ubrałam się, zjadłam śniadanie i wyszłam z domu.
Szłam spacerem przez ulice Buenos Aires. Mijałam kolejne ulice i osiedla. Wybrałam dłuższą drogę, ponieważ miałam jeszcze prawie pół godziny do rozpoczęcia lekcji.
Kiedy byłam już w połowie drogi, usłyszałam jak ktoś krzyczy moje imię. Odwróciłam się i zobaczyłam idących za mną Francescę i Maxiego. Zatrzymałam się i poczekałam na nich.
- Hej – powiedziała Fran, kiedy mnie dogonili. – Co ty dzisiaj tak wcześnie?
- Poszłam spać o siódmej, więc już się wyspałam. – Uśmiechnęłam się.
- No to ci zazdroszczę – odezwał się Maxi. – Ja mógłbym zasnąć na stojąco.
- A trzeba było tyle siedzieć na tym komputerze? – zaśmiałam się. – To teraz widzisz skutki tego twojego nocnego surfowania.
- Widzę, widzę… - westchnął. – Bóg też widzi i nie grzmi! – Uniósł ręce do góry. – Dlaczego nie grzmisz?!
- Bo nie może zrozumieć twojej głupoty – wtrąciła Francesca.
- Wiesz co? – prychnął chłopak.
- Nie no, żartuję – uspokoiła go Włoszka.
- Masz szczęście. – Uśmiechnął się Maxi.
- Okey, chodźcie do Studia – przerwałam im. – Możemy być trochę wcześniej.

Na pierwszej lekcji mieliśmy zajęcia taneczne. Gregorio – jak to on – ponarzekał, nawrzeszczał, że wszystko robimy źle i pokazał nam nowy układ.
Następną godzinę spędziliśmy z Angie, a jeszcze kolejną z Pablo.
Na długiej przerwie – koło trzynastej – wyszliśmy na dwór.
- Gdzie idziemy? – spytałam.
- Tam gdzie zawsze – odparła Fran. – Na murek przy parku.
Całą paczką udaliśmy się tam. Było to nasze ulubione miejsce, to właśnie tam najlepiej nam się siedziało i rozmawiało.
Chłopaki wyjęli jakieś kartki i zaczęli coś mówić. Coś, że napisali nową piosenkę dla zespołu. Szczerze mówiąc, to nie słuchałam ich, tylko wpatrywałam się w swoje buty. Znów myślałam o Brodueyu… Że muszę jeszcze tyle czekać, żeby się z nim spotkać.
- Camila – Usłyszałam głos Leona, dlatego podniosłam głowę. – Camila, słuchasz nas?
- Co…? – zapytałam. – Nie, nie, przepraszam, zamyśliłam się. Co chcecie?
- Pytaliśmy, co sądzisz o naszej piosence – odezwał się Maxi.
- O piosence… - Powtórzyłam, a Leon podał mi kartkę z nutami i z tekstem. Przyjrzałam się, przeczytałam i pokiwałam głową. – Świetna. – Uśmiechnęłam się. – Zresztą jak wszystko co piszecie.
- Okey, Cami, nie musisz udawać – zaśmiał się Marco.
- Ja wcale nie udaję – zaprzeczyłam. – To jest naprawdę świetne!
- Nie w tej sprawie – odezwał się Diego. – Nie musisz udawać, że jesteś wesoła. Widzimy, jaka jesteś przygnębiona.
- Wcale nie jestem – rzekłam. – Mam dzisiaj wyjątkowo dobry humor.
- Tak, na pewno – odezwała się Ludmiła. – Nas nie oszukasz.
- Nie martw się, Cami – rzekła Francesca. – Broduey wróci.
- Szybciej niż myślisz… - wtrąciła cicho Violetta.
Podniosłam głowę i spojrzałam na nią zdziwiona. Leon powiedział jej coś na ucho i przyciągnął do siebie ramieniem.
Przeleciałam wzrokiem po twarzach moich przyjaciół. Wszyscy szeroko się uśmiechali. Nie wiedziałam kompletnie o co im chodzi.
- Okey… - powiedziałam niepewnie. – Nie będę pytać.
W tym momencie ktoś zasłonił mi oczy rękami.
- A może jednak? – usłyszałam najpiękniejszy głos na świecie.
Po tych słowach zesztywniałam. Na mojej twarzy zapewne pojawiło się zdziwienie. Moje serce zatrzymało się, żeby po chwili zacząć bić jeszcze szybciej. Nie mogłam uwierzyć w to, co się teraz dzieje.
Ściągnęłam ręce z moich oczu. Jednak bałam się odwrócić…

Wróciłem wcześniej do Argentyny, ponieważ nie mogłem już wytrzymać bez Camili. Rozmowy nie wystarczały.
Kiedy opowiedziałem o całej sytuacji mojej siostrze, ta natychmiast kazała mi wracać. Widziała, jak bardzo zależy mi na Cami i jak jest mi bez niej ciężko.
Samolot wylądował. Na lotnisku czekał już na mnie mój ojciec, który mieszkał ze mną tutaj (moja siostra mieszkała z naszą matką) razem z samochodem. Zapakowałem do niego bagaże i ruszyliśmy.
Ja wysiadłem koło Studia, a on pojechał do domu.
Kiedy szedłem w stronę murku przy parku, gdzie umówiłem się telefonicznie z Fran, z daleka zobaczyłem moją dziewczynę.
Jej rudawe włosy opadały gładko na plecy. Siedziała pochylona i czytała coś, co było na kartce.
Później rozmawiała z naszymi przyjaciółmi. Wtedy podszedłem bliżej. Oni zauważyli mnie i zaczęli się uśmiechać, jednak Cami mnie nie widziała, ponieważ siedziała do mnie tyłem.
Podszedłem jeszcze bliżej. Starałem się być cicho, żeby mnie nie usłyszała.
Zakryłem jej oczy rękami.
- A może jednak? – odezwałem się nawiązując do jej poprzedniej wypowiedzi.
Przez chwilę się nie ruszała. Cała zesztywniała. Później jednak zdjęła powoli moje dłonie ze swoich oczu i równie wolno odwróciła się w moją stronę.
- Broduey…? – powiedziała cicho, niedowierzając.
Nie odezwałem się, tylko stałem i czekałem na jej dalszą reakcję.
- Broduey! – krzyknęła, wstała z murku, podbiegła do mnie i rzuciła mi się na szyję.
Przytuliłem ją do siebie z całej siły. Odsunęła się i spojrzała na mnie swoimi czarnymi oczami.
- Nie wierzę… - szepnęła. – Nie wierzę…
- To uwierz. – Uśmiechnąłem się. – Jestem tutaj. Stoję przy tobie, jestem prawdziwy.
Po jej policzkach zaczęły płynąć łzy. Łzy szczęścia. Zbliżyłem swoją twarz do jej i pocałowałem ją. Pierwszy raz od miesiąca. Tak tęskniłem… Tęskniłem za jej obecnością, za jej twarzą, za jej cudownymi włosami, za fenomenalnym głosem i za tymi czarnymi jak węgiel oczami, które nie wyrażały nic.
Przytuliłem ją raz jeszcze.
- Kocham cię – szepnęła.
- Ja też cię kocham – odparłem. – Najbardziej na świecie. I już nigdy cię nie zostawię.
- Przysięgasz? – zapytała patrząc na mnie oczami mokrymi od łez.
- Przysięgam – potwierdziłem. – Na wszystko co mam. Jesteś dla mnie najważniejsza.
Ponownie zagłębiliśmy się w pocałunku.
Kiedy nasze usta się stykały, nie liczyło się nic.
Cały świat przestawał dla nas istnieć.
Była tylko Ona i Ja.
Ja i Ona.
Byliśmy tylko My…
   
Tatatatam, oto Bromila cz 3 by Ola. I jak? Wieeeem, beznadzieja, ale ja wciąż tłumaczę się tym, że pisałam to ponad pół roku temu :D
Wiem, jestem szczera, ale chce mi się śmiać z tego fragmentu o Fran xD Ze spaghetti :P Czy tylko mi? :D
Więc wszyscy zgadzamy się co do tego, że ten part był beznadziejny, a teraz przejdźmy do czegoś innego. Chcecie tłumaczenie wypowiedzi z włoskiego? Raczej tak, wszyscy tu chyba Polacy, a włoskiego rzadko w szkołach uczą, a wielka szkoda, bo taki piękny język <3333 No dobrze, oto tłumaczenia:
 
Chi non sta cercando, questo perde – Kto nie próbuje, ten traci
Il migliore – Najlepszy
Grazie – Dziękuję
Ti amo – Kocham cię
Si, si io verro – Tak, tak, przyjdę
Ciao – Cześć
Ha accettato – Zgodził się
Spaciente – Przepraszam
Sono cosi felice – Jestem taka szczęśliwa

Oczywiście, tłumaczyć mi pomagał mój ukochany wujek tłumacz google, więc jak coś jest źle, to do niego pretensje, nie do mnie, bo ja włoskiego nie umiem :D

 Wiecie co? Zakochałam się:


        Oczywiście, Camila - "No, noooo" do Fran xD Marco tak cudownie śpiewa, a jeszcze jak chłopaki wskoczyli do niego na refren, to myślałam, że telewizor zacznę całować :D
        Ale nie zapominajmy o psychicznej Anie, która musiała okłamać Francesce i powiedzieć jej, że Marco każdą dziewczynę tak wyrywa. Czy tylko ja jej nie lubię?

        I jeszcze to:





        Bo przecież nie można zapomnieć o wściekłej Francesce, Camili, która trzyma ją, żeby nie zeszła ze sceny, i oczywiście, znów o psychicznej Anie, która się na nią wkurza, Bóg wie czemu :D 

        Ale jak Fran zaczęła śpiewać to to normalnie piękne było, chociaż dziwnie na początku zaśpiewała :D

        Koniec mojego ględzenia o Violettcie xD

   
        Przypominam, że rozdział na moim drugim blogu pojawi się, gdy piętnaście osób skomentuje rozdział. Na razie skomentowało dwanaście osób, więc jeszcze czekam xD

         I co tu jeszcze napisać? 

        Disney znowu robi przerwę w Violettcie, a później jeszcze tylko 15 odcinków i koniec sezonu, ja nie wytrzymam :P
        Niechże się pośpieszą z kręceniem Violetta 3 noooo xD
   
        Miałam coś jeszcze dodać? Wiem, że o czymś zapomniałam, czuję to :D

        Aha :P W zakładce "Opis bloga i zwiastun" możecie zobaczyć.... opis bloga i zwiastun! Dziwne, nie? xD Dobra, wariuję :P Wiecie, całe życie myślałam, że nie można zrobić zwiastuna na blog z OP, ale jak zaczęłam, to się okazało, ze to wcale nie takie trudne xD

        Kolejny part - o Marcesce - pojawi się w przyszłym tygodniu. Mam nadzieję, że temat was zaciekawi, i wgl :D

        Okey, teraz to chyba już wszystko :D


        Dziękuję za komentarze, wyświetlenia i wgl:**** Kocham was <333333

39 komentarzy:

  1. Jeśli jeszcze raz negatywnie skomentujesz SWÓJ ROZDZIAŁ to moja osoba osobiście Cię ukatrupię. Wszystko tutaj jest piękne, jedyne, niepowtarzalne ! ja też nie cierpię Any ! U_U Ona jest strasznie straszna. Kilka razy miałam z nią koszmary.... Dobra, bo odbiegłam od tematu. Ty masz pojęcie jak genialnie piszesz ?! Jaki ty masz talent ! Masz pojęcie ? Jak nie to Ci to uświadamiam. Kocham tego bloga od chwili kiedy przeczytałam pierwszy wpis ! KOcham kocham tak bardzo ! Czekam na next !
    ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja koleżance cały czas w szkole nawijam, że Ana jest psychiczna, już się chyba zaczyna wkurzać xD Koszmary z Aną, to muszą być najstraszniejsze koszmary :D
      Dziękuję <33333

      Usuń
  2. Świetny part i piękne zakończenie. :)
    Też nienawidzę Anny ona jest głupia i wredna. Niech wraca skąd przyjechała.
    Już nie mogę się doczekać parta o Marcescie. Czekam. :D
    Napisze parta o Semi?

    OdpowiedzUsuń
  3. no to może zacznę od tego ,że będę pisała zupełnie nie na temat OP XD
    Mogę rzec tylko , że zakochałam się w zakończeniu *_* <333333
    No dobra przejdę do rzeczy o tuż jeszcze raz wielkie dzięki za te słowa otuchy przed sprawdzianem szczerze był łatwiejszy od próbnego XD
    Czy tylko ja uważam , że serial Violetta nie lubi Naxi ?
    No bo za każdym razem kiedy robią tą cholerną przerwę to coś mu si się zacząć dziać po między Naxi .....
    Ja nie wytrzymam gdyby zrobili tą przerwę po 70 odc to by mył jeszcze całusek <33333333
    To chyba tyle nie czekaj jeszcze jedno gdzie ty zrobiłaś te zwiastuny ? bo ja chcę ale nie wiem gdzie mądra ja XD
    Dobra skończę tą mą durną i bezsensowną wypowiedź XD
    No to czekam na OP i na kolejny rozdział na twym drugim dziele....
    Ludize komentujcie u niej drugi blog jest cudowny :** <333333333

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zacznę od zwiastunów xD Ale że jak, gdzie robiłam zwiastuny? Chodzi o program? :D
      Bardzo dziękuję za komentarz :*****

      Usuń
    2. Właśnie tak sorry , że tak nie jasno , ale nie wedziałam zbytnio co piszę , więc wiesz XD

      Usuń
    3. Nie ma sprawy xD
      Zwiastuny robię z Windows Movie Maker 2.6 :D

      Usuń
  4. ANĘ CHĘTNIE WRZUCĘ DO STUDNI, NIECH UMIERA W MĘCZARNIACH
    A co do one parta, to jest świetny, chociaż w sumie jest mi Bromila obojętna :P Czekam na Marcescę♥ Jestem ciekawa co tam wymyśliłaś ^^
    Justyna
    .
    .
    .
    .
    Komentarza nie opublikowałam, brawa dla mnie, byłabym trzecia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Okey, to wrzucimy ja razem, sama nie udźwigniesz :D
      Gracias <333

      Usuń
  5. Olu, kochana... Muszę przyznać, że jesteś przewidywalna- już gdy wchodziłam na tego bloga ( nawiasem mówiąc kolejny raz) wiedziałam, że nie tracę czasu, że znowu mnie oczarujesz niezwykłą historią. Uwielbiam twój sposób pisania- czytanie twojego parta dosłownie mnie wciąga, a wypuszcza dopiero po ostatniej kropce... Jesteś niezwykła no i chyba nie muszę dodawać, że nie mogę się doczekać kolejnych twoich One Shotów.
    Pozdrawiam i całuję bardzo mocno,
    Twoja M.

    OdpowiedzUsuń
  6. Kochanie, znowu nie uda mi się napisać sensownej wypowiedzi. Dosłownie kilka minut temu wróciłam z biegów. Co tu wiele opowiadać? Jestem zwyczajnie wykończona...
    Dlaczego taka jesteś? Czemu nie chcesz uwierzyć w swój oczywisty talent?
    Jesteś niezwykłą dziewczyną, kocham cię. ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Boże, podziwiam się, ja nienawidzę biegać :D
      Gracias <3333

      Usuń
  7. Piękny part, cudny takie zakończenie *.*
    No i doczekałam się zjadły te lody :D
    A co do Any to ja tak jej nie lubię ugh, nienawidzę jej!!!
    Ale moja psychiczna siostrzyczka uważa, że Ana jest cudowna i o wiele lepsza od Fran i, że powinna być z Marco (idiotka)
    I żyj tu z taką... normalnie jeszcze przy niej zgłupieje xD
    Tak nie ważne czekam na Marcesce oby szybko

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taak, lody zjadły xD
      Ejj, weź, powiedz siostrze, żeby wzięła i wyszła :D Francesca jest najlepsza i najcudowniejsza i wgl, a Ana jest głupia, psychiczna i inne przymiotniki, których nie wymienię, bo nie wypada :D
      Gracias <3333

      Usuń
  8. Ah jakie to piękne *0*
    Popłakałam się normalnie <3
    Heh Fran najlepsza :D
    Jestem twoją wielką fanką i czytam każdy twój One Part.Teraz chciałabym przeprosić za brak komentarzy z mojej strony no ale od niedawna zaczęłam się interesować blogami o Violettcie :/ Jak widać nie tylko grafika jest moim powołaniem :/
    Czema na One Parta o mojej Marcesce
    (Kiedy ta Ana w końcu wyjedzie?)
    Zapraszam również do siebie:
    http://naxi-te-amo.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma sprawy :)
      Na twojego bloga wpadnę w wolnej chwili, wiesz jak to jest z czasem -.-
      Dziękuję :*

      Usuń
  9. Nie zgadzam się, nie zgadzam się, nie zgadzam :O
    Part jest fantastyczny :*
    Podejrzewałam takiego zakończenia, tym razem rozmyślałam o nim na polskim, nie na matmie jak przy OP z Leonettą :D
    Naty, Fran i Viola u Cami na nocowanku :* Właśnie jutro idę na nocowanko ;D

    Z początku to tą Anę nawet lubiłam ale teraz ją znienawidziłam, jak można rozwalać Marcescę i to w taki sposób!? oby szybciutko wracała do Meksyku, jeśli jej życie miłe ;P

    Następne dzieło o Marcesce, tak? :)
    Będzie się czym jarać przez najbliższy czas ;D
    No więc czekam <333

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oo, tym razem polski? :D To ciekawe xD
      To dobrej zabawy ci zyczę :)
      A ja nigdy nie lubiłam Any :D Jak tylko ją zobaczyłam to wiedziałam, że jest starą głupią krową, która narobi tylko problemów :P
      Taaak, następny OP o Marcesce :*
      Dziękuję <33333

      Usuń
  10. Genialny one shot
    czekam na nastepny

    OdpowiedzUsuń
  11. Znowu jestem spóźniona i zła na siebie, noo ;/
    Mogę Ci jedynie obiecać, że po Wielkanocy kiedy mam nadzieję przestaną nas tak cisnąć będę komentować regularnie, a na razie przepraszam i zabieram się za nadrabianie zaległości! <3

    Biedna, biedna Cami :(
    Podstawówka jest na ogół okresem zabaw, radości, spędzania czasu ze znajomymi, nauki życia w społeczeństwie a ją spotkała taka trauma i to ze względu na co?
    Bo ma talent, pasję i chce robić w życiu coś więcej.
    Tak niestety jest zazwyczaj, ludzie potrafią być zazdrości i nietolerancyjni.
    Ważne że przez to przeszła, dzieci bywają okrutne a co będzie dopiero, gdy dorosną?

    Nie dziwię się, że nie mówiła o tym Vilu i Fran, chciała o tym zapomnieć, wymazać, to nic miłego.
    A to że im to opowiedziała, ze szczegółami, że cofnęła się do przeszłości wymagało z jej strony ogromnej odwagi.
    A fakt, że odnalazła samo Studio, przyjaciół i to prawdziwych, Broduey'a to największa nagroda jaka mogła ją spotkać.
    I rekompensata za lata cierpień.

    Francesca, Violetta i Naty jak zwykle spisały się na medal, Fran ma poczucie winy wprawdzie nieuzasadnione a jednak nie dziwię się jej, też bym pewnie tak zareagowała.
    Na szczęście miały lody na poprawę humoru! :D

    Luca agent, zabrania Fran widywać się z Marco xD
    Jak zwykle nadopiekuńczy i z chęcią decydowania o wszystkim :D
    Ale ważne że w końcu się zgodził, chociaż wydawał się być nieugięty :D
    Nie ma nic lepszego niż noc filmowa, dziewczyny dobrze wiedzą co robią! <3

    Chłopcy też są kochani że wspierają Cami, na takich przyjaciół zawsze można liczyć <3
    No i Broduey wracający wcześniej, to dopiero niespodzianka dla niej!

    On tęsknił za nią, ona tęskniła za nim więc wrócił i obiecał jej, że już zawsze będą razem, czego chcieć więcej? <3
    Końcówka piękna.

    I nie, nie wszyscy zgadzamy się że to było beznadziejne, bo ja się nie zgadzam!
    Było jak zwykle dobrze wymyślone, ciekawie napisane, krótko mówiąc świetne!
    Te przerwy w emisji 'Violetty' też mnie denerwują no ale muszą to jakoś rozłożyć w czasie zanim wyemitują trzeci sezon, faktycznie mogliby się z tym pospieszyć, ciekawa jestem jak to dalej będzie z Femiłą i co z Diego :D
    A zwiastun zaraz lecę zobaczyć, wiesz że poprzedni baardzo mi się podobał!

    Na sam koniec jeszcze raz przepraszam za tak długą nieobecność, oby do świąt, liczę że potem będzie lepiej (choć znając moich nauczycieli pewnie znowu się przeliczę xD) i czekam na Twojego kolejnego parta <3
    Masz już zaplanowane co będzie po Marcesce?
    Może moja Leonesca <3 aalbo Femiła albo coś o Diego? :D
    Zdaję się tutaj na Ciebie, co by to nie było na pewno będzie świetne!

    Kocham <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana, jaki długi i piękny komentarz <3333
      Bardzo bardzo bardzo dziękuję :*
      Luca agent mnie rozwalił :D
      Nie ma sprawy, u mnie w szkole też nie najlepiej, ale wyrabiam :D
      Po Marcesce będzie chyba Fedemiła :D
      Kocham cię <33333

      Usuń
  12. Witaj, Oleńko (mogę tak mówić? ;>) ♥
    wybacz, że dopiero teraz, ale szkoła mnie pokonała ;.; Cóż, bywa i tak... XD
    Okej, przechodzę do opinii - tak zapobiegawczo, zanim całkiem się rozbrykam i zacznę Ci pisać jakieś głupoty ;D
    Więc tak. Strasznie mi się podobała ta część ♥ Chyba najbardziej z wszystkich trzech, i cóż, pewnie miała na to wpływ ta aura szczęścia i miłości ♥ (Brodi wrócił wcześniej, sama rozumiesz XD) Na pewno miała. A także wspaniały humor (tak, mówię o scenie z Fran, i ze Spaghetti - umarłam ze śmiechu ;D), świetne dialogi, no i oczywiście twój wielki talent, który ujawnia się nam tu za każdym razem :) ♥ I... już nie mogę doczekać się parta z Marcescą. Moja dwa szkraby kochane *O*
    Dobrze, to chyba tyle. Moje zmagania zapobiegawcze nie przyniosły efektów ;.; Bo sensowny to ten komentarz nie jest - wybacz... Eh.
    Czekam z niecierpliwością na kolejny OS, weny życzę i pozdrawiam,
    Edyta ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, że możesz ;D
      Boże, ja sama ryłam z tego fragmentu ze spaghetti xD
      Bardzo sensowny twój komentarz, uwielbiam takie <333
      Dziękuję :* Kocham cię <3333

      Usuń
  13. Czy Twój talent kiedykolwiek wygaśnie?!
    Czy Twoja sława kiedykolwiek zaniknie?!
    Jesteś jak słońce, wiesz?
    Twój blask nie zna granic,
    świecisz najjaśniej jak się da i swoim talentem roztapiasz skamieniałe serca takich ludzi jak Ja.
    Bromila... Mówiłam nie raz, że jakoś za nimi nie przepadam, a Twoje opowiadania sprawiając, że się w nich zakochuje...
    jednak Tym razem było inaczej.
    Ja ich nie tylko pokochałam, nie tylko się nimi zauroczyłam..
    Ja nimi żyłam.
    Przez te 3 party ciągle miałam ich w głowie, w myslach.
    Bierzesz sobie trudne tematy do opowiadań a i tak zawsze opisujesz je fenomenalnie, na światowym poziomie.
    Tylko pozazdrościć można.
    I właśnie to robie...
    Zazdroszczę :*
    Kocham i pędzę do Ciebie na gadu ! :D

    Nikoletta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za tak piękny i długi komentarz <3333
      Kocham cię :****

      Usuń
  14. wszystkie trzy części były cudowne ;) czytając nie byłam w stanie się od nich oderwać...
    parcik genialny po prostu... no brak mi słów...
    też nie lubię Any... bardzo mnie wkurza jej zachowanie...
    przepraszam kochana, że nie skomentowałam poprzednich części, ale nie miałam kiedy... mam nadzieję, że mi to wybaczysz... ale rozumiesz szkoła... ;)
    pozdrawiam i czekam na następnego Parta xD

    //Natalia x

    OdpowiedzUsuń
  15. Cudowne ! <3
    Uwielbiam twoje dzieła :D
    Zapraszam na bloga

    http://depresjajaktyfusniszczyspoleczenstwo.blogspot.com/

    Napisałam kilka słów o Tobie i zależy mi, abyś je przeczytała <3

    OdpowiedzUsuń
  16. Boskie :D :D

    Zapraszam do mnie http://leonettaleonyviolettta.blogspot.com/

    - Tini Verdas

    OdpowiedzUsuń
  17. Piękne part i świetne zakończenie Oluniu *,* Kocham twoje opowiadanka i wszystko na tym blogu :) Jeszcze tylko Marcesca i Naxi chybi i uwaga uwago ( wstrzymujemy oddech... ) LEONETTA !!! Kocham, uwielbiam, ubóstwiam ♥ Dobra jak już mówiłam cudo ! Kocham cię ~Weronika~

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, wstrzymujemy oddech xD Na Leonettę sobie trochę poczekasz, lepiej weź mi powymyślaj o czym mógłby być part xD
      Dziękuję, kocham cię <3333

      Usuń
  18. Piszę na szybko, bo mnie już gonią...
    Rozdział świetny jak zwykle ♥
    I jak zwykle trudny temat - ale tylko w małej ilości :D
    Ale to Bro rozegrał ♥♥♥
    I chyba pierwszy raz tu nie płakałam.. No dobra - drugi :P
    Kocham twoje OP ♥♥♥
    Jutro znów odwiedzę - mam nadzieję ;)
    Buziaczki i dobranoc ;****

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzień Dobry xD
      To znowu ja...
      Zapomniałam dopisać, że nieźle rozegrałaś tą rozmowę Bro z Fran xD
      Ta o tym spaghetti zaczęła nawijać - myślałam, że padnę ze śmiechu xD
      Mam za słaby internet by zobaczyć ten zwiastun..
      Szkoda, bo jestem bardzo go ciekawa :D
      Dobra...
      Ja się zmywam - chyba będę dziś ciągnięta po górach...
      Wrócę wieczorem ♥♥♥
      Buziaczki ;***

      Usuń
  19. Party o BROMILI Były najcudowniejsze.

    ale mam pytanie skąd ty wzięłaś moją historie ? Żartuje ale Kiedy mój chłopak wyjeżdżał na Święta i na ferie i na Wakacje to płakałam tak samo jak Camila ale miałam tak jak ona osoby które mnie wspierały dzięki bogu bo gdyby nie oni to nie wiem jakbym sobie poradziła.



    Świetne Rozdziały BROMILA rządzi <3 :* kocham... :3

    OdpowiedzUsuń

Proszę, skomentuj, to przecież zabiera tak niewiele czasu, a daje dużo więcej :)