sobota, 3 maja 2014

Pół roku bloga || ONE PART MARCESCA - Zawsze cię znajdę cz 3

         Nie wiem czy wiecie, czy może nie, ale dzisiaj mija dokładnie pół roku od kiedy to przełamałam się, weszłam na Internet, założyłam konto Google, później konto na bloggerze, a na samym końcu tego oto bloga.
         Prawdę mówiąc, byłam pewna, że nie zabawię tutaj dłużej niż trzy miesiące. Bałam się, że nikt nie będzie czytał moich One Partów, że nie będą się one podobać, że nie będę miała obserwatorów, komentatorów i wyświetleń. Bałam się, że prędzej czy później braknie mi weny, nie będę wiedziała o czym i co pisać.
         A tymczasem co? Mija już sześć miesięcy, a ja jak na razie nie zamierzam stąd odchodzić. To wyjątkowe miejsce. Tutaj poznałam wiele wspaniałych osób, spędziłam wiele miłych chwil, cieszyłam się, denerwowałam, śmiałam, może nawet płakałam.
         W tym miejscu odrywałam się od ponurej rzeczywistości i wchodziłam do zupełnie innego świata, do mojego świata.
         Pisanie dla was Partów to coś niesamowitego. Kiedy widzę pozytywne komentarze pod postem, to czuję się tak szczęśliwa, że nawet sobie tego nie wyobrażacie. Każde słowo jest dla mnie wielką motywacją, daje mi siłę, aby dalej pisać.
         Kiedy otwieram Worda i kontynuuje swoje opowieści, naprawdę się w nie wczuwam. Staram się poczuć jak bohater i wyobrazić sobie, że to ja to przeżywam to wszystko. Chcę oddać wtedy wszystkie emocje, które mogą mu towarzyszyć, które może czuć w takim momencie.
         Ale te moje party nie miałyby sensu, gdyby nie wy - czytelnicy. Po co miałabym to wszystko robić, gdyby tego nikt nie czytał?
         Ale jesteście, i czytacie, i za to wam dziękuję.

         Przez te pół roku uzyskałam 84 obserwatorów, 37824 wyświetleń, 1697 komentarzy, 177 'taków' w ankiecie, zamieściłam 37 postów w tym 10 One Partów, dostałam 20 nominacji do LBA.
         Mój blog był wyświetlany w takich krajach jak Polska, Stany Zjednoczone, Niemcy, Holandia, Kenia, Wenezuela, Tajwan, Wielka Brytania, Indonezja, Indie, Luksemburg, Francja, Rosja, Finlandia, Izrael, Ukraina, Włochy, Turcja, Indie

         Spędziłam dużo czasu na rozmowach na GG z wieloma niesamowitymi dziewczynami, mogłam się z nimi pośmiać, mogłam się pożalić. Założyłam również aska, twittera.

         Dziękuję wam za to, że byliście, jesteście i - mam nadzieję - będziecie. Dziękuję wszystkim w sumie i każdemu z osobna. Nie będę wypisywać tutaj każdego, i każdemu dziękować, bo nie chcę nikogo pominąć.
         To coś niesamowitego. Te sześć miesięcy minęły jak z bicza strzelił, nawet się nie obejrzałam, a już zaszłam tak daleko. Jestem wielką szczęściarą, że mogę to wszystko dla was robić.

         Dziękuję bardzo, kocham was najbardziej na świecie <33333



  ONE PART MARCESCA - Zawsze cię znajdę cz 3



Za długi czas zwlekałem. Za długo się zastanawiałem. Powinienem działać, a nie siedzieć w miejscu i czekać, aż ktoś na poważnie zainteresuje się Francescą. Miałem wrażenie, że policja już odpuściła. No tak, w końcu dla nich jeden obywatel mniej to nic takiego. W dodatku obcokrajowiec - na co im jedna Włoszka więcej? I tak zapewne było ich dużo w Argentynie, taka osiemnastolatka nic nie zmienia.
Jednak dla mnie była to taka najważniejsza osiemnastolatka, najważniejsza dziewczyna, najważniejsza Włoszka na świecie. I nic nie mogło tego zmienić. A jeśli ja chciałem ją jeszcze kiedykolwiek zobaczyć, przytulić i usłyszeć, to musiałem zadziałać.
Przełączyłem na kanał informacyjny. W samą porę.
- Trwają poszukiwania osiemnastoletniej Francesci Cauviglia - mówiła reporterka. - Dziewczyna zaginęła trzy i pół tygodnia temu, w pobliżu dzielnicy La Boca. Ubrana była w fioletową sukienkę. Zaginiona ma czarne włosy sięgające za ramiona, urodę charakterystyczną dla dobrze znanych nam Włochów, bowiem właśnie stamtąd pochodzi. Jeśli ktokolwiek posiada jakiekolwiek informacje na temat pobytu Francesci, prosimy o niezwłoczny kontakt z miejscową policją.
Na ekranie pojawiło się zdjęcie Fran. Znałem to zdjęcie. Stało u mnie na szafce, przy łóżku. Francesca była na nim taka szczęśliwa... Uśmiechała się szeroko, a z jej ciemnych włosów wystawał jaskrawożółty kwiat wspaniale z nimi kontrastujący.
Wyłączyłem telewizor i rzuciłem pilot na sofę. Oparłem głowę o zagłówek i westchnąłem ciężko.
Ktoś usiadł obok mnie.
- Nic nie wiadomo? - Usłyszałem kobiecy głos.
Spojrzałem na swoją mamę. W jej oczach czaiło się tyle troski i współczucia... Cierpiała razem ze mną - ona również uwielbiała Francesce i tak ja ja przeżywała to co się działo.
Zaprzeczyłem ruchem głowy.
Położyła rękę na moich włosach i pogłaskała mnie jak małe dziecko. Ale wtedy akurat tego potrzebowałem - pocieszenia i zrozumienia.
- Nie bój się synku - powiedziała cicho. - Na pewno się znajdzie. Wierzę w to.
Ponownie westchnąłem. Przytuliłem się do niej. Po prostu - jak syn do matki.
- Przejdę się. - Oderwałem się od niej. - Muszę się przewietrzyć.
- Robi się późno - zauważyła.
- Niedługo wrócę - zapewniłem ją.
Chwyciłem do ręki bluzę leżącą na oparciu fotela i założyłem ją na siebie. Pożegnałem się z mamą i wyszedłem z domu, zamykając za sobą drzwi.
Wiedziałem, gdzie chcę iść.
Chciałem odwiedzić miejsce, do którego tak często zabierałem Fran - nasze miejsce. Nikt nigdy tam nie przyjeżdżał, znajdowało się ono na obrzeżach miasta, obok dzielnicy niezamieszkałych domów. Budowle pochodziły z kilkudziesięciu lat wstecz i nikt w nich przebywał. To było naprawdę magiczne miejsce.
Ledwo doszedłem do przystanku, nadjechał autobus, który jechał właśnie w tamtym kierunku. Co prawda, nie dowoził do samego celu, jednak bardzo ułatwiał sprawę.
Jazda zajęła mi tylko kilka minut. Po chwili stałem już na chodniku i zmierzałem w stronę odpowiedniej dzielnicy.
Minąłem pierwszy dom, zbudowany z czerwonej cegły, z dachem pokrytym zardzewiałym eternitem. Szyby w oknach były powybijane, a ściany pomalowane różnorodnymi graffiti.
Minąłem drugi dom. Szare pokrycie nadawało mu mroczny charakter, a całość dopełniało zarośnięte przeróżnymi chwastami podwórko.
Minąłem trzeci dom. I od razu zauważyłem, że coś jest nie tak.
Tutaj nikt nigdy nie przebywał. Domy nie nadawały się do użytku. Były zaniedbane, starodawne, a niektóre nawet groziły zawaleniem.
A w tym domu... w jednym z okien świeciło się światło.
Zdziwiłem się - każdy by to zrobił na moim miejscu. Czyżby nieznany mi właściciel wrócił do starej posiadłości? Wątpię.
Usłyszałem krzyki. Dobiegały one właśnie z tego domu. Zbliżyłem się niepewnie do drzwi. Wrzaski stały się głośniejsze. Ktoś ewidentnie się kłócił.
Dotknąłem zimnej ściany z cegieł. Usłyszałem czyjeś kroki - ktoś zbliżał się do wyjścia.
Ogarnął mnie lęk, nie wiedziałem czego mogę się spodziewać. Chciałem odejść, ale w tym samym momencie drzwi się otworzyły.
Zobaczyłem mężczyznę. Wysokiego, postawnego, młodego, choć i tak na pewno starszego ode mnie. Starszego, silniejszego, mocniejszego.
- Ja... - zająknąłem się. - Ja już właściwie szedłem...
Zrobiłem krok w tył, jednak on chwycił mnie za ramię.
- Poznaję cię - mruknął. Przyglądał mi się przez chwilę, aż na jego twarzy pojawił się złośliwy uśmiech. - Ach... lovelasek naszej drogiej dziewczynki...
Zamrugałem oczami.
- O kim mówisz?
Zaśmiał się.
- Powinieneś wiedzieć jak się nazywa. - Wciągnął mnie do środka. - Dawno się nie widzieliście, co?
Zacisnąłem zęby.
- Francesca - wycedziłem. - Gdzie ona jest? Co jej zrobiliście?
Znów się zaśmiał.
Chwycił mnie za ramię i pociągnął w kierunku jakichś schodów. Popchnął mnie na dół. W ostatnim momencie złapałem równowagę i zaparłem się rękami o drzwi przede mną.
Otworzył je. Wpadłem do pomieszczenia i przewróciłem się tak, że uderzyłem kolanami o twardą podłogę.
- Nie próbuj jej rozwiązywać - zastrzegł mnie.
Wyszedł. Z trudem stanąłem na nogi. Zacząłem walić pięściami w drzwi.
Nagle zdrętwiałem.
Nie próbuj jej rozwiązywać” - powtórzyłem w myślach.
Odwróciłem się gwałtownie.
- Francesca... - szepnąłem. - Francesca - lekko podniosłem głos.
Słońce na zewnątrz już za chodziło, dlatego nie było wiele widać. Ostrożnie ruszyłem przed siebie.
Moje oczy przyzwyczaiły się do ciemności.
I wtedy dostrzegłem małą, drobną postać skuloną w kącie.
- Matko Boska... - Podbiegłem do niej. - Francesca?
Chwyciłem ją za ramiona i podniosłem do pozycji siedzącej. W pewnym momencie otworzyła oczy.
Zobaczyłem w nich tyle bólu i cierpienia jak nigdy wcześniej. Rozmazany tusz do rzęs spływał razem z łzami po jej twarzy. Usta zaklejone miała taśmą klejącą, ręce i nogi związane sznurami.
Nie wahając się, jednym ruchem zerwałem taśmę. Nabrała gwałtownie powietrza.
- Fran... - Trzęsącą się ręką dotknąłem jej bladego policzka. - Franuś...
- Marco - szepnęła.
Przyciągnąłem ją delikatnie i przytuliłem do siebie.
- Co... co tu robisz? - wyjąkała.
- Przechodziłem, usłyszałem głosy... - wyjaśniłem. - Nikt tu nie mieszka.
- Gdzie my jesteśmy?
Spojrzałem na jej zmęczoną twarz. Jej głos był tak słaby, jakby miała w tym momencie zupełnie go stracić.
- Pamiętasz to opuszczone osiedle? To, na które zawsze jeździliśmy. - Pokiwała powoli głową. - To jeden z tych domów. Jak się czujesz?
Zacisnęła wargi, a z jej oczu popłynęło jeszcze więcej łez.
- Kochanie, nie płacz... Nic ci nie zrobili?
- Nie, ale... zabierz mnie stąd, Marco - powiedziała cicho - proszę...
Co mogłem jej powiedzieć? Tak naprawdę nie mogłem nic zrobić, byłem bezsilny. Uwięzili mnie tutaj razem z nią, nie miałem jak uciec.
- Znajdą nas - zapewniłem. - Będą nas szukać, odnajdą nas szybciej niż myślisz, skarbie.
- Powiedziałeś im, gdzie idziesz? - spytała.
Westchnąłem.
Mogłem, do cholery, poinformować moją mamę, że idę tam, gdzie tak często wybierałem się z Fran. Ale ja oczywiście nawet o tym nie pomyślałem. Jestem skończonym durniem.
- Spokojnie... - Pogłaskałem ją po policzku. - Znajdą nas - powtórzyłem. - Na pewno nas znajdą. Teraz ja jestem przy tobie. Nie pozwolę, żeby ktoś cię skrzywdził.
Jej drobne ramiona zaczęły się trząść od coraz głębszego płaczu. Cierpiała, a ja nic nie mogłem zrobić.
- Kochanie... Francesca, uspokój się, proszę. - Odgarnąłem jej brudne włosy z twarzy. - Wszystko będzie dobrze, słyszysz? Nie płacz. Ilu ich jest?
Pociągnęła nosem.
- Dwóch - odparła. - Ale są dorośli. Są silni...
Przytrzymałem jej głowę i spojrzałem prosto w jej załzawione oczy.
- Nic ci nie zrobią, Fran - zapewniłem. - Nie bój się.
Przeniosłem wzrok na jej ręce. Sznury dosłownie wżynały się w jej nadgarstki. Sięgnąłem do nich.
- Nie - zaprzeczyła i odsunęła się.
Spojrzałem na nią zdziwiony.
- Słyszałeś co powiedział - rzekła. - Nie ryzykuj, oni... Nie chcę, żeby ci coś zrobili.
- Chcesz tak siedzieć? Związana?
- Wytrzymałam tyle, to wytrzymam jeszcze. Marco, proszę, nie prowokuj ich...
Westchnąłem.
- Jak się czujesz? - spytałem.
Patrzyła na mnie przez chwilę, po czym spuściła głowę i zaniosła się głośnym płaczem. Chwyciłem ją za ramiona i przyciągnąłem do siebie.
- Cichutko... - Pogłaskałem ją po głowie. - Jestem przy tobie, Fran. Kocham cię...
Nie odpowiedziała. Jednak wcale mi to nie przeszkadzało. Przytuliłem ją mocniej do siebie. Ścierałem łzy z jej policzków, choć sam miałem ochotę popłakać się jak dziecko. Chyba każdy na moim miejscu by się tak czuł.
Nie wiedziałem co mam robić, co mam myśleć. Chciałem nas stąd wyciągnąć, ale nie miałem pojęcia jak to zrobić. To takie beznadziejne uczucie.

Oczy powoli zamykały mi się ze zmęczenia. Nie wiedziałem jak długo już tutaj siedzę. Straciłem poczucie czasu. Słońce już dawno zaszło za horyzont, a na dworze było ciemno, tak samo zresztą w tym pomieszczeniu. Moje oczy jednak już zdążyły się w dobrym stopniu przyzwyczaić do otoczenia, dlatego widziałem praktycznie wszystko.
Widziałem Francesce leżącą na zimnej ziemi, z głową na moich kolanach. Widziałem jej brudne ręce i nogi skrępowane sznurami, nawet nie potrafiłem sobie wyobrazić jak może być jej niewygodnie, jak może być jej źle. Ale nie mogłem nic zrobić. Nic.
- Fran... - Nachyliłem się nad nią. - Śpisz?
Zaprzeczyła ruchem głowy.
- Możesz spokojnie zasnąć - zapewniłem ją. - Jestem przy tobie, nie bój się.
- Nie chce mi się spać - odparła słabo. - I lepiej nie.
Odgarnąłem włosy z jej twarzy.
Już nie płakała. Próbowała być twarda, chyba nie chciała dać po sobie poznać jak bardzo jest przerażona. Ale przecież nie musiała się tego wstydzić, ja sam bałem się jak nigdy wcześniej. Miałem ochotę rozpłakać się jak dziecko, któremu zabrano lizaka, ale nie mogłem. Francesca teraz mnie potrzebowała, nie mogła widzieć jak się rozklejam.
- Marco - odezwała się nagle, a jej głos nabrał siły. - Masz telefon?
Zdrętwiałem.
Oczywiście. Jak mogłem być taki głupi i o tym zapomnieć? Przecież dzięki temu urządzeniu, które miałem przy sobie, mogliśmy się uratować...
- Podniesiesz się? - spytałem.
Chwyciłem ją ostrożnie za ramiona i podniosłem do pozycji siedzącej. Wyjąłem z kieszeni telefon. Odblokowałem go i spojrzałem na ekran.
- Nie ma zasięgu - rzekłem cicho.
Przeniosłem wzrok na Fran. Nadzieja, która wcześniej malowała się na jej twarzy, teraz zamieniła się w zawód i smutek.
To nic dziwnego. Byliśmy w jakiejś piwnicy, która - jak przeczuwałem - znajdowała się pod ziemią. Okienko, które znajdowało się przy samym suficie wychodziło na zewnątrz, ale znajdowało się zaraz nad podłożem. Mogłem spodziewać się, że w takim miejscu nie będzie zasięgu.
Ale... przecież na w telefonie mam założony nadajnik.
- Francesca - rzekłem. - Nie bój się. Znajdą nas, mam nadajnik w telefonie. Namierzą nas i przyjadą, słyszysz?
Znów odzyskała nadzieję. Wydawało mi się, że w tym momencie nawet się uśmiechnęła... Zresztą, ja też poczułem ulgę.
Niestety, za wcześnie.
Usłyszeliśmy huk. Francesca wzdrygnęła się, a ja chwyciłem ją za ramię i przyciągnąłem do siebie.
Drzwi otworzyły się. Do środka wszedł mężczyzna, ale nie ten, którego wcześniej widziałem. Wyraz jego twarzy dokładnie pokazywał jak bardzo jest wściekły. Podszedł do mnie. Wyciągnął w moją stronę swoją wielką dłoń.
- Telefon - warknął.
W tym momencie miałem ochotę przywalić sobie z całej siły. Spieprzyłem kolejną sprawę.
Z wahaniem wyciągnąłem rękę i podałem my aparat. Wyrwał mi go, cisnął o ziemię tak, że ten roztrzaskał się na kawałki.
Moja dziewczyna zadrżała. Przycisnąłem ją mocniej do swojej piersi i otoczyłem ramionami.
- Szykować się - poinformował nas porywacz.
- Gdzie? - spytałem niepewnie.
Zaśmiał się z ironią.
- Nie będziemy ryzykować, że ktoś was namierzy, jak to powiedziałeś - odparł. - Macie pięć minut. I bez numerów. Inaczej pożałujecie.
Wyszedł z pomieszczenia.
- Fran... przepraszam. - Odwróciłem ją w swoją stronę. - Przepraszam, to przeze mnie, nie powinienem, ja... przepraszam.
Nie chciała dać po sobie poznać tych wszystkich uczuć, które buzowały w jej wnętrzu. Ale ja je czułem. Domyślałem się, że może być na mnie teraz wściekła, choć tak naprawdę w to wątpiłem - byliśmy w naprawdę beznadziejnej sytuacji.
A to oczywiście znów przeze mnie.

- Marco - odezwałam się cicho. - Boisz się?
Spojrzał na mnie.
- Francesca...
- Powiedz mi prawdę - poprosiłam. - Chcę wiedzieć.
Westchnął.
No cóż, to w końcu mężczyzna, ciężko mu się przyznać do czegoś takiego. Ale jednocześnie był również moim chłopakiem. Mnie chyba mógł powiedzieć coś takiego.
- Wszystko będzie dobrze. - Pogłaskał mnie po policzku.
- Nie wykręcaj się - rzekłam słabo. - Powiedz.
Cofnął swoją rękę i podrapał się po głowie. Ponownie westchnął.
- Tak... - przyznał. - Ale nie przejmuj się, niedługo nas znajdą. Wierzę w to.
Usłyszeliśmy dźwięk stóp uderzających o twardą podłogę. Mimowolnie wzdrygnęłam się, co nie uszło uwadze Marco. Obdarzył mnie tylko spojrzeniem pełnym miłości, ciepła i troski. Oraz bólu.
Drzwi znów się otworzyły. Tym razem weszło ich dwóch. Wbiłam wzrok w ziemię czekając na to, co się za chwilę stanie.
Jeden z nich podszedł do mnie. Chwycił mnie za ramię i pociągnął do góry. Stanęłam przez chwilę na nogach, jednak prawie natychmiast straciłam równowagę i runęłam z powrotem na ziemię. Za drugim razem wcale nie poszło mi lepiej.
- Zostawcie ją. - Głos mojego chłopaka został stłumiony głuchym jękiem. Widocznie drugi z nich kopnął go w brzuch. - Ona nie pójdzie związana. Nie da rady.
Ktoś uderzył mnie w twarz. Krzyknęłam cicho.
- Mamy to gdzieś. - Usłyszałam. - Lepiej się zbierzcie. Inaczej nie będzie miło.
Kiedy chwycił mnie za rękę, z moich oczu popłynęły łzy, które tak bardzo chciałam powstrzymać.
- Ja ją wezmę - odezwał się Marco. - Ja jej pomogę, zostawcie ją.
Przez chwilę nic nie mówili.
- Bez numerów - zastrzegł go jeden z mężczyzn. - Pośpiesz się.
Widziałam, jak mój chłopak podnosi się z podłogi i podchodzi do mnie. Nachylił się nade mną, i ostrożnie wziął mnie na ręce.
Pośpieszani przez porywaczy wyszliśmy na zewnątrz.
Tak dawno nie byłam na świeżym powietrzu. Cały czas przebywałam w brudnej, śmierdzącej piwnicy, w której przy okazji było bardzo duszno.
Ale ta przyjemność wcale nie trwała długo.

Chwycił moje ręce i przytrzymał je. Krztusiłam się własnymi łzami. Krzyczałam z bólu i ze strachu. Nigdy nie sądziłam, że coś takiego mi się przytrafi.
Podciągnął moją sukienkę do góry i ściągnął ze mnie bieliznę. Próbowałam się wyrwać, ale to wszystko było na nic. On był silniejszy.
Widziałam, jak zaczął rozpinać spodnie. Zamknęłam oczy nie chcąc tego widzieć. Nie mogłam, po prostu nie mogłam.
Przytrzymał moje uda. Bez choćby chwilowego zawahania wszedł we mnie.
Krzyczałam coraz to głośniej. Z mojego czoła spływał pot. Bałam się, tak strasznie się bałam.
Robił to wszystko bez cienia delikatności. Prosiłam w duchu, by jak najszybciej przestał. Nie zapowiadało się na to. Nie ruszały go moje łzy i moje błagania. Kazał mi się zamknąć i dalej kontynuował swoje zabawy.
I kiedy już myślałam, że to wszystko nigdy się nie skończy, on nagle zatrzymał się. Wyszedł ze mnie gwałtownie. Krzyknęłam z bólu.
Ubrał się, po czym chwycił mnie za włosy i postawił na ziemi. Odruchowo poprawiłam swoją sukienkę. Wcześniej rozwiązał moje ręce i nogi, przez co miałam więcej swobody, jednak wszystkie kończyny miałam tak zdrętwiałe, że ciężko mi było się poruszać.
Pociągnął mnie na korytarz, a później do jakiegoś pokoju znajdującego się na końcu korytarza. Otworzył drzwi i wepchnął mnie do niego.
Od razu poczułam przejmujący chłód. W tym miejscu na pewno nie było cieplej niż w piwnicy, w której spędziłam tyle czasu.
Upadłam na ziemię. Chciałam zaprzeć się rękami o podłoże, jednak były one zbyt słabe, aby mnie utrzymać.
Poczułam jak ktoś chwyta mnie za rękę. Odsunęłam się gwałtownie pod samą ścianę. Spojrzałam ze strachem na tego, który znajdował się naprzeciw mnie.
- Francesca... - szepnął.
Odwrócił się w stronę mężczyzny, który nadal stał przy drzwiach.
- Co jej zrobiliście? - spytał, a w jego głosie słyszałam pełno jadu. - Co jej do cholery zrobiliście?
Wstał i podszedł do niego. Wyglądał, jakby chciał go uderzyć. Chyba zapomniał o tym, że on jest od niego starszy, większy i silniejszy. I że to Marco powinien bać się jego, a nie na odwrót.
Popchnął go tak, że mój chłopak się przewrócił. On sam odwrócił się i wyszedł.
Chłopak natychmiast się podniósł i podbiegł do mnie.
Odsunęłam się jeszcze bardziej. Nie chciałam, żeby mnie dotykał. Nie teraz.
- Fran - rzekł. - Nie bój się mnie.
Odepchnęłam go, kiedy chciał mnie do siebie przytulić.
- Francesca, nic ci nie zrobię - zapewnił mnie. - Kochanie... Co oni ci zrobili? Powiedz.
Zapewne sam doskonale znał odpowiedź. Po co mnie o to pytał? Poza tym, ja sama do końca nie wiedziałam co się stało. Do mojej głowy jeszcze nie dotarło to wszystko, co stało się kilka minut temu.
Niespodziewanie chwycił mnie za rękę. Chciałam się wyrwać, ale jego uścisk był tak mocny, że nie miałam szans.
- Nie możesz się mnie bać - powiedział. - Nie mnie! Ja ci nic nie zrobię, ja cię kocham, Francesca!
Wolną ręką otarłam łzy wypływające z moich oczu.
- Puść mnie - poprosiłam.
Westchnął. Puścił moją dłoń, ale w tym samym momencie chwycił mnie za ramiona. Próbowałam się opierać, ale on przyciągnął mnie do siebie. Zaczął mnie głaskać po włosach, szeptać uspokajające słowa.
Dlaczego to robił? Widział w jakim jestem stanie. Widział, a mimo to dotykał mnie, nie przestawał. Chciał, żebym mu uwierzyła? Żebym się go nie bała?
Wiedziałam, że w tym momencie tylko jemu mogę ufać. W końcu nie miałam przy sobie nikogo innego, prawda?
  
Jest i trzecia część. Spokojnie, będzie jeszcze jedna. Jest krótsza, a to dlatego, że nie mam napisanego całego parta, a chciałam coś dzisiaj opublikować. Dlatego podzieliłam go jeszcze na dwie części. Mam nadzieję, że nie jesteście źli? Czwarta część powinna pojawić się gdzieś tak w przyszłym tygodniu, o ile czas mi na to pozwoli, mam jednak nadzieję, że tak.
Widzicie ten szablon? Piękny, co nie? Normalnie czuję się, jakbym dostała prezent na pół roku bloga :D Shota jest genialna, dziękuję <33333
Pół roku, a ja nie wiem co napisać :P Znowu krótka notka. Ale co? 
Mam nadzieję, że part wam się spodoba :) Zapraszam do czytania :D
Kocham was <333333

54 komentarze:

  1. Zaraz wracam kochanie. ....
    Trzeba najpierw przeczytać ! <3
    jak mi się ręce trzęsą !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Więc czekam kochanie <33333

      Usuń
    2. Jestem !
      Boże....uznasz mnie za kretynkę, ale czytałam to mojemu psu....taaaa to ja XD albo mi się zdawało w co raczej wątpię...ale Colia przekrzywiała głowę z zaciekawienia *-*
      Sama była w niebo wzięta...tyle uczuć w jednym parcie, tyle napięcia...w połowie czytania przerwałam na moment by sobie to wszystko poukładać ...
      Nie wiem jak udało Ci się to tak genialnie opisać, wszystko byłe niesamowite, genialne. Podczas czytania weszła mama z budyniem, a ja od razu do niej
      -Ciiiii czytam bloga Oli !
      -Dobra idę, bo jeszcze ochrzan dostanę - moja kochana mamusia XD
      Nie wiem co jeszcze mam Ci powiedzieć .... Zyskałaś nową czytelniczkę....Colia jest oczarowana XD
      Czekam na czwartą część <3<3
      Gratuluję Ci z całego serca tylu wyświetleń, nominacji, komentarzy. Na to wszystko i jeszcze więcej zasłużyłaś <3<3

      Usuń
    3. I tak mnie nie przebijesz, ja kiedyś czytałam książkę mojemu kotu, a kot zasnął xD
      Twój pies to mądry jest :)
      Twoja mama rządzi :P
      Bardzo dziękuję za komentarz, kocham cię <33333

      Usuń
    4. Mówisz do dziewczyny, która śpiewała rybkom XD
      Ja Ciebie też <3<3

      Usuń
    5. No to jesteśmy obydwie nienormalne :D Ja kiedyś mówiłam do kwiatków, podobno od tego szybciej rosną xD

      Usuń
    6. Moja bratnia dusza < 3

      Usuń
  2. Cóż mogę napisać. Świetny Part tak jak każdy twój. Biedna Fran, ale Marco ja koca nie zrobił by jej krzywdy. Nie mogę się doczekać kolejnej części parta. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jest cudowny! *.* czytam twojego bloga juz od dłuższego czasu, ale nigdy nie mialam odwagi skomentowac! Gratuluję Ci! ♥
    P.s teraz nie chce mi sie logowac, to z anonimka!
    ~Zetka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmm dlaczego nie miałaś odwagi skomentować? Komentarze wiele dają, naprawdę! :)
      Dziękuję za komentarz :)

      Usuń
  4. Kochanie,
    na samym początku chciałabym pogratulować ci niezwykłej wytrwałości. Jesteś z nami już pół roku i mam nadzieję, że zostaniesz jeszcze więcej. Jesteś jedną z najlepszych pisarek na blogsferze, uwierz!

    Twój styl pisania jest wprost magiczny. Masz w sobie magię, któą zawsze ujawniasz, dziękuję, że jesteś. ♥

    Śliczny szablon. <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Julka, nie wiem czy wiesz, ale ten blog powstał w dużej mierze dzięki tobie, bo to ty mnie do tego zainspirowałaś <33333
      Dziękuję <33333

      Usuń
  5. Gratuluję niezwykłej determinacji w prowadzeniu bloga,pół roku to niezły wyczyn :)
    Mam nadzieję,że nigdy się nie załamiesz i nas nie opuścisz.
    Nie mogę się doczeka czwartej części parta i serio nie spodziewałam się,że Marco też złapią. Ojej chciałabym,żeby ich znalezli...
    pozdrawiam i życzę dużo weny ;D
    lady voldemort <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też mam taką nadzieję :)
      Dziękuję za komentarz <33333

      Usuń
  6. Zajmuje i idę czytać <33

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja płaczę ;(
      Masz rację naprawdę wyczuwasz się w postać, wiesz co powinna czuć, jak się zachowywać ;)
      Marco dołączył do Fran, z jednej strony dobrze mają swoje wsparcie, łatwiej uciec i wogóle, ale z drugiej strony teraz oboje cierpią i musi teraz widzieć jej ból :(
      Szkoda, że zabrali im ten telefon :/
      Rozumiem, że Fran teraz nie chce, niczyjej bliskości, ale Marco chce jej pomóc, on by jej tak nie skrzywdził :)
      Teraz najważniejsze, że mają siebie, niech się starają uciec ;)
      Naprawdę bardzo dobrze ukazałaś ich cierpienie i strach ;(
      Tak realistycznie :/
      Gratuluję pół roku bloga ;) wszystkie twoje prace były wspaniałe, wszystkie czytałam, a komentowałam tylko te z którymi byłam na bierząco, może kiedyś przełamie moje lenistwo i skomentuje wszystko <3
      Czekam na 4 część, jestem ciekawa jak skończy się ta historia ;)

      Usuń
    2. Bardzo dziękuję za długi komentarz ;)

      Usuń
  7. Jeju, jeju, jeju <3
    To jest nie do opisania :')
    Mój Marcuś ♥ Jest taki dzielny i kochany i najlepszy [...] i taki przystojny i taki naj naj najlepszy ♥
    Jaka Francesca biedna :'( Dlaczego oni jej to robią ?! No WHY XD :'(
    Niech oni ją zostawią... :(
    A Marco ma ją uratować :) Musi ♥
    Dziewczyno jesteś genialna <3 Oddaj chociaż trochę swojego talentu. :D
    Czekam z niecierpliwością na następną część parta. ;*

    P.S Śliczny szablon. :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, Marco wymiata, podsumowując xD
      Bardzo dziękuję za komentarz <33333

      Usuń
  8. Moja kochana, zacznę może od szablonu, dobrze?
    Genialny, śliczny, te kolory, zdjęcie Vilu, klimat, jest tak słodko a za razem magicznie, naprawdę cudownie! <3
    Ja też od dłuższego czasu zastanawiam się nad zmianą szablonu ale raz że się boję bo niedawno próbowałam zmienić i coś namieszałam, a dwa że kurcze, przyzwyczaiłam się i go lubię, więc sama nie wiem co robić xD
    Taa, problemy XXI wieku... :D xD
    Pół roku to masa czasu, moje sześć miesięcy na bloggerze minie dokładnie 26 maja, wtedy w listopadzie pojawił się prolog.
    Patrz, zaczęłyśmy pisać prawie w tym samym czasie, Ty troszkę wcześniej i Twój blog to chyba jeden z trzech pierwszych jakie zaczęłam obserwować, jejku, jak ten czas leci! <3
    I ani trochę mi się to nie znudziło - wręcz przeciwnie, dzięki Tobie, Dulce, Eddie, Nikoletcie, Marci, i jeszcze paru osobom podoba mi się tu jeszcze bardziej.
    I dobrze wiesz, że Twojego drugiego bloga też mega uwielbiam ale do tego mam wielki sentyment.
    Byłaś moją taką pierwszą, ogromną inspiracją kiedy zaczynałam pisać, wiesz?
    Zresztą, co ja plotę, dalej nią jesteś!

    Kończę tą moją gadkę o niczym i zabieram się za parta, więc tak, to już trzy tygodnie i wciąż jej nie znaleźli, tyle czasu w ciągłym stresie, cud że nie zwariowali, chociaż Marco chyba jest bliski obłędu... :(
    I jego również porwali.
    Czy to dobrze?
    Brzmi to głupio ale tak, bardzo dobrze zrobili! xd
    Wreszcie mógł zobaczyć Fran, być przy niej i oczywiście dla niej to też lepiej że Marco wreszcie jest z nią, chociaż najlepiej byłoby gdyby oboje znaleźli się w domu.
    To że był z nią wtedy dało jej chyba więcej niż cokolwiek innego, kochany <3
    Cholerne telefony, po co w ogóle są, jak zasięgu nie ma nigdy kiedy jest potrzebny? xd Albo bateria pada, jedno z dwóch :D
    Biedna Fran, po takich przejściach nie dziwię się, że chce się odsunąć od Marco, być może na zawsze...?
    Może mieć potworny uraz, a on z tego powodu będzie jeszcze bardziej cierpieć.
    Ma jego, tak, musi się go trzymać bo ma tylko jego ale co będzie kiedy uda się ich uwolnić, co będzie z jej psychiką?
    Ehh... I jak zwykle urwałaś w najciekawszym momencie! :D
    Zawsze kiedy się już wciągnę i chcę wiedzieć co dalej part się kończy, dlaczego? xD

    Piszesz niesamowicie, wiedziałam to od samego początku a mimo to naprawdę bardzo rozwinęłaś się od tego czasu, z parta na part jest lepiej, tylko pozazdrościć! <3

    Kocham bardzo i już nie mogę się doczekać tej czwartej części, mam nadzieję że dodasz jak najszybciej, jak tylko znajdziesz chwilę ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochanie, dziękuję ci za taki piękny i długi komentarz <3333
      Co do szablonu, to zrobisz jak będziesz chciała xD Twój jest dobry, ale zawsze można próbować czegoś nowego :D
      Kocham cię <33333

      Usuń
  9. Odpowiedzi
    1. Witaj ! xD
      Cudny szablon <3
      O rzesz.... WOW *__*
      Marcuś <3
      MÓJ BOHATER *___*
      Ci porywacze to tępe chuje, skurwysyny, idioci, debile, chłamy,
      pieprzeni egoiści i wiele więcej... (nie wolno przeklinać, ale emocje wzięli górę :/)
      Fran... Francesca... Biedactwo Moje ://
      Trzymam za nich kciuki :)

      Gratuluję tak długiego stażu z blogerem. <3

      Czekam na kolejną część tego parta. Piszesz fenomenalnie. Coś czuję, że w czwartej bd happy end ♥

      Panna Martin

      Usuń
    2. Jakby to powiedziała moja babka od matmy z podstawówki - opanuj emocje xD
      Dziękuję ;)

      Usuń
  10. Cudny Szablon *_*
    Wszystkiego naj z okazji półrocznicy XD
    Ja też się bałam i boje XD
    Że nikomu się nie podoba to co piszę , ale się staram i jakoś daję radę czego ci rzyczę żeby nikt nigdy nie przestawał czytać twojego a żebyś nie przestała pisać kocham wszystkie twoje dzieła nawet te o Bromi a ja nie pałam sympatią do tej dwójki ^^
    Marco jaki uroczy broni Fran *_*
    źli źli ludzie te porywacze !!!!!!
    Wykastrować ich :D
    No to bardzo dobry pomysł by cierpieli XD
    No no więc mam nadzieje , że zakończy się to wszystko Happy Endem <3
    Więc Więc czekam na kolejną cześć i oczywiście kolejny rozdział na twoim blogu <33333 :****

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A kastruj xD Pomogę ci :P
      Dziękuję za komentarz :**

      Usuń
  11. No nie!!!, Znowu ryczę, no ;)
    Oczywiście part boski <3
    Głupi porywacze, jak tak można?
    Niech ta policja coś zrobi bo ja jakoś wezmę i wejdę do następnej części :P
    Marco odnalazł Fran <3
    Szkoda tylko, że jego też porwali :/
    Piękny, superaśny, cudowny szablonik, nie mogę oderwać oczu *.* <3
    Czekam na next <33333333

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ach, zapomniałabym :D
      Gratuluję Ci i jednocześnie dziękuje, że jesteś już sześć miesięcy na bloggerze ;D
      Mam nadzieję, że jeszcze długo tu zostaniesz :) <333

      Usuń
    2. Nie rycz, nie rycz xD
      A możesz wchodzić do czwartej części, nie ma sprawy :D
      Ja też mam nadzieję, że długo tu zostanę ;)
      Dziękuję, kocham cię <33333

      Usuń
  12. Przeczytałam. Kiedyś wrócę, obiecuję ;) Jak mi się uda to w środę. ;)
    Przepraszam, kocham Cię <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem! ;D Nawet wcześniej niż miałam, ale muszę się odstresować. ;D
      Co ja mam tu dużo pisać? Parcik cudowny i pomimo że byłam doinformowana o gwałcie to i tak mnie zaskoczyłaś. Spodziewałam się, że będzie to trochę inaczej wyglądało, a było gorzej. Początkowo nie wiem czemu, nie wiedziałam, czy to wspomnienia, czy teraźniejszość, ale po chwili wszystko się już wyjaśniło. Biedna Fran.
      Zastanawia mnie motyw ich działania. Przecież gdyby chodziło im o seks to zrobiliby to już dawno i tak sobie myślę, że to może Marco się do tego przyczynił. Pojawiając się tam stanowił dla niej oparcie, pomoc. A teraz? To facet i żadna kobieta takiemu od razu nie zaufa, chociażby znała go całe życie. Może bać się dotyku, bliskości i tego typu rzeczy. Fran też się boi, a więc Marco przestał być już ostoją, a jest kimś, kogo też należy się obawiać.
      Po drugie, albo już trzecie? Nie wiem. Tak to już jest, jak zaczyna się wyliczankę, gdzieś w środku. ;D
      Jak oni mogli rozmawiać, o tak ważnym temacie jak uwolnienie na głos? Przecież to było do przewidzenia, że Ci będą ich podsłuchiwać. Zwłaszcza, że wiedzieli, że Marco jest "lovelasem" Fran. To oczywiste, że byli ciekawi tego, co powie mu dziewczyna, jak on będzie ją uspokajał i że powie kto i jak ich szuka. Popełnili podstawowy błąd. Masakra.

      Problemy już chyba omówiłam, nie? Jak sobie coś jeszcze przypomnę to dopiszę ;d

      Reasumując, jak wiesz uwielbiam Twoją twórczość, już to pisałam nie raz i będę pisała jeszcze wiele, wiele razy. Uważam, że jest lepsza od mojej. to też będę powtarzać, aż do skutku. Twoje prace są cholernie życiowe. Tak jak pisałaś jest w nich dużo tragizmu, ale właśnie to sprawia, że są wyjątkowe. Mało kto pisze o takich rzeczach. To są ciężkie tematy i naprawdę bardzo trudno je przedstawić w odpowiedni sposób. Zwłaszcza, że na blogu każdy ma do nich dostęp i należy pisać tak, aby coś czytaczom uzmysłowić, a z drugiej strony nie przerazić tych najmłodszych. Świetnie sobie z tym radzisz. Naprawdę, podziwiam.

      Reasumując po raz drugi, KOCHAM CIĘ! i UWIELBIAM to, co piszesz.
      Pozdrawiam i ściskam gorąco, <33333 :***
      Candy.

      Usuń
    2. I kolejny wspaniały komentarz, długi, i taki pocieszający ;)
      Bardzo ci dziękuję <3333
      Ja też cię kocham <3333

      Usuń
  13. Cudo ♥ Kocham twoje one party♥ moja marcesca ♥ Pięknie piszesz już ci to mówiłam ale będę tak mówić i mówić aż ci się znudzi ♥ Kocham twoje one party , kocham twój styl pisania i przede wszystkim kocham ciebie i twój talent bardzo dobrana z was parka ♥
    Dziś krótki komek przepraszam (obiecuje poprawe ) co tu dodać. ...do zobaczenia xp Koffam ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapomniałabym....
      Dziękuję ci i gratuluje za 6 miesięcy bloga albo inaczej za 6 miesięcy z tobą kochana ♥
      Dziękuję ci za każdą literę w twoich one partach, dziękuję ci za wszystkie podziękowania skierowane w naszą stronę ( czyt. Czytelników xp ) Dziękuję ci za to, że mogę czytać ten blog i najważniejsze ... Dziękuję ci, że poprostu jesteś ♥Koffam ♥

      Usuń
    2. Bardzo dziękuję, kocham <33333

      Usuń
  14. Ach, gratuluję Ci i dziękuję za te 6 miesięcy ♥ Jestem tu z tobą od początku i będę do samego końca!
    Liczyłam, że skończy się na trzeciej części, a jednak nie. No, ale trudno. Może to nawet lepiej :P
    Z jednej strony się cieszę, a z drugiej jest mi tak przykro. Najchętniej, to temu kolesiowi coś zrobiła. Niech się poczuje jak Fran!
    No a teraz Marco ma za zadanie być przy Fran. Inaczej ona się załamie ;-;
    Buziaki, Justyna :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A możesz zrobić temu gościowi cos, ja nie mam nic przeciwko xD
      Dziękuję <3333

      Usuń
  15. Witaj, kochana.
    Gratulacje z okazji półrocznicy <3
    Zasłużyłaś na to wszystko ;)
    Wrócę tu jeszcze ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję ;)
      Czekam kochanie <3333

      Usuń
    2. Witaj, Olu ♥
      przepraszam, że dopiero teraz, byłam u rodziny, wczoraj wróciłam, a teraz jako, że mam wolne (myhyhy xd) postanowiłam się wziąć za komentowanie. Więc przybywam, i do Ciebie ;*
      Po pierwsze, jeszcze raz gratuluję ♥ Ostatnio to było tak na szybko, teraz powiem nieco więcej. Uważam, że w pełni na to zasłużyłaś. Na każde wejście, każdy komentarz. Bo jesteś niesamowita w tym, co robisz. Naprawdę :) Te twoje OP, są takie prawdziwe, tak piękne, i wszyscy to widzimy. Dziękuje, że jesteś ♥
      Po drugie, przepiękny szablon, naprawdę. Tak, tu fajnie, gwieździście :) ♥
      Po trzecie, w końcu przejdę do tej trzeciej części, która jeszcze nie jest ostatnią - i chwała Ci za to! Bo pokochałam tę historię, jest taka wyjątkowa. Prawdziwy wyciskacz łez, bo i smutku nie brakuje. Także przerażenia, zaszokowania. Ale przede wszystkim tej miłości. Bo Marcesca, boże, takie dwa promyczki, perełki. Kocham ich ♥ I kocham wszystko, co tutaj nam pokazujesz.
      Więc tak. Bardzo cieszyłam się, gdy Marco znalazł Francescę, ale zaraz doszło do mnie pewne pytanie: "Co teraz?" Tak, przecież i tak nie mogli nic zrobić, nie mogli się uwolnić. Musieli czekać, na ratunek. Który nadejdzie? A może nie? W koncu nikt nie wiedział, gdzie Marco poszedł. Jeju, naprawdę mi przykro, biedak. Musi czuć się strasznie winny, w dodatku - musi patrzeć na swoją ukochaną, na jej ból i nie może nic z tym zrobić. Boże, płaczę. Idealnie grasz na emocjach, wiesz? Jeszcze ta sprawa z telefonem, boże. A było tak blisko. Ale cóż, nie wszystko kończy się cudownie. Chyba, że w bajkach. A to życie, najprawdziwsze życie.
      Dalej, to co zrobił jej ten mężczyzna. Brak słów, boże. Chyba się nie pozbieram. Moja biedna Francesca ;c I to, jak bała się Marco. Ale matko, ja się nie dziwię. To wydarzenie, na zawsze odciśnie na niej piętno. Ale... musi dać mu szansę, w końcu chłopak ją kocha, szukał jej, znalazł, jest tu z nią, choć to same szkodzi jemu. Chce być przy niej, trzymać jej rękę, choć się boi. Chce być silny, dla niej, nawet chciał stanąć w jej obronie, ale szczerze, co może zrobić, mając przeciwko sobie dwóch, doświadczonych napastników. Boże, nie wytrzymam. Potrzebuję ostatniej części! Proszę, wszystko musi się skończyć szczęśliwie, musi! Inaczej chyba umrę ze smutku, zapłaczę się na śmierć. Jeju.
      Więc już na koniec, po czwarte, bardzo Cię podziwiam. Opisujesz to wszystko tak prawdziwie. Kłaniam się.
      Przepraszam, za ten komentarz, ale czas goni. Jestem straszna ;c Ale Cię kocham, bardzo,
      Edyta ♥

      Usuń
    3. Edytka, nawet nie wiesz jak ucieszyłam się z twojego komentarza ;) Wracam ze szkoły, styrana jak idiotka, muszę odrobić multum pracy domowej na jutro, a tutaj taka niespodzianka. Twój komentarz podniósł mnie na duchu <33333
      Bardzo dziękuję ci za wszystkie miłe słowa ;)
      Kocham cię <33333

      Usuń
  16. No dobrze, zacznę od tego, że powinnam dostać solidny opieprz za to, że przez tyle czasu nie komentowałam. Przeczytałam każdy part, każdą część, a jak się brałam za komentarz to nie mogłam skończyć go pisać, a potem oczywiście zapominałam. Mam nadzieję, że jak będziesz chciała mi przywalić to delikatnie, bo wiesz, ja lubię swoją twarz :>
    Okey, teraz pragnę pogratulować Ci, że jesteś tu z nami aż sześć miesięcy. To ogromny sukces. Życzę Ci dalszej wytrwałości, no i oczywiście weny, bo ona jest tu najważniejsza. Czytam twego bloga od samiuśkiego początku i nie wiem, co by ze mną było, gdybym nie czytała Twoich partów. Wchodzę na tego bloga codziennie, żeby zobaczyć, czy przypadkiem nie dodałaś nowego parta. Czy to uzależnienie? Nieee, chyba nie xD Jeszcze raz bardzo gratuluję ;*
    A co do parcika... Boże, jak ten podły cham mógł tak skrzywdzić Francię ;-; Urwę mu przyrodzenie za to co uczynił! Umierałby w męczarniach. Aż mi się płakać chciało jak to czytałam. Jest mi tak bardzo szkoda Francesci. Ona tam cierpi ._. Marcuś, głąb kochany. Nie myśli wcale ten loczek. No trudno, czekam na kolejną część, daj mi ją jak najszybciej, bo nie wytrzymam ;x
    Muchos besos <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie jestem agresywna, spokojnie xD Tylko jak mnie ktoś zdenerwuje to miła nie jestem, ale ciebie kocham więc no <33333
      Bardzo dziękuję za komentarz :***

      Usuń
  17. Jak zawsze spóźniona -,-'. Trudno...
    Kochana, z całego serca gratuluję Ci takiego powodzenia w blogosferze.
    Zasłużyłaś na to, zdecydowanie.
    Mała zmiana XD 178 taków. Zapomniałam kliknąć XD Sorki.
    Part wspaniały (zresztą jak można było się spodziewać ;-)).
    Trzymasz w napięciu, a twoje słowa oddają wiele.
    Masz swój styl pisania jak każdy/. Mi twój jak najbardziej przypadł do gustu.
    Szablon naprawdę piękny.
    Kurdę, ostatnio mam problem z sensownymi i długimi komentarzami. Przepraszam.
    Kocham moooocno <33333
    Loffki
    PS. I co sobota w końcu się udała? :-D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję <3333
      Jestem jakaś niezorientowana, ale... co było w sobotę? xD

      Usuń
  18. Na początek gratuluję bo to już pół roku ! Tak szybko zleciało :D Part świetny i taki smutny. Biedna Fran ;( Mam nadzieję, że następnego dodasz szybko chociaż przez ten wolny internet i przez tą wymianę to wątpię :( Ale nic czekam. Kocham cię <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ty mnie nie dobijaj tą wymianą ;) Jutro w szkole masz mi wytłumaczyć czasy z angielskiego, bo ty to umiesz, a ja nie xD
      Kocham cię, dziękuję <333333

      Usuń
  19. Moja Francesca :c
    Dlaczego ona? Dlaczego?
    Part taki jak zawsze - cudny ♥
    Nie mogę się następnej części doczekać xD
    Pozwolisz, że się nie rozpiszę?
    Tkwię w nieprzyjemnej pozycji bo mnie mucha końska ugryzła w udo :/
    Ech..
    masz szczęście, że mojego Lucę nie uśmierciłaś ;3
    Buziaczki ;***

    OdpowiedzUsuń

Proszę, skomentuj, to przecież zabiera tak niewiele czasu, a daje dużo więcej :)