- Katina! - zawołałam. - Pośpiesz się!
Wyciągnęłam z szafki torebkę i wrzuciłam do niej chusteczki,
portfel i telefon.
- Katina!
Na górze usłyszałam tylko trzask drzwi. Westchnęłam cicho.
Modliłam się w duchu, by to nie było to o czym myślałam.
Rzuciłam wszystko na bok i wbiegłam po schodach na piętro.
Skierowałam się w stronę pokoju mojej córki. Otworzyłam drzwi.
Pomieszczenie było puste.
- Córeczko...? - spytałam niepewnie.
Usłyszałam cichy płacz. Dobiegał on z... z szafy?
Podeszłam do niej i jednym ruchem otworzyłam drzwiczki. W tym
momencie do moich uszu dotarł krzyk Katiny. Jeszcze gorszy niż
wtedy - niż tamtej nocy.
- Katina...
Kucnęłam przed nią i wyciągnęłam do niej ręce. Chciałam
przytulić ją do siebie, pocałować i uspokoić, jednak wiedziałam,
że nie dam rady tego zrobić. Nie teraz, nie, kiedy ona była w
takim stanie.
Chwyciłam ją za rękę. Wyrwała się mi. Nie wiedziałam skąd
tyle siły bierze się w ciele jedenastoletniej dziewczynki.
Krzyczała coś o duchach, coś o potworach. Było mi jej tak żal...
Nie wiedziałam, co musi teraz przeżywać.
Do moich oczu mimowolnie zaczęły cisnąć się łzy. Ale nie mogłam
się rozpłakać. Musiałam być silna. Dla niej.
- Kochanie, proszę, uspokój się - powiedziałam spokojnie.
Zwinęła się w kłębek w najciemniejszym kącie tej wielkiej
szafy. Próbowałam ją przyciągnąć do siebie, ale wtedy ona
zaczynała jeszcze bardziej wrzeszczeć.
I nawet nie zauważyłam, kiedy te słone krople spłynęły po moich
policzkach.
Odgarnęłam włosy z twarzy.
Kolejne próby uspokojenia mojego dziecka również spełzły na
niczym.
Poczułam, jak ktoś chwyta mnie za ramię. Odwróciłam się
gwałtownie. Nade mną stała Francesca. Pociągnęła mnie do góry.
Zaraz za nią stał Marco. Rzucił mi tylko uważne spojrzenie, po
czym podszedł do szafy. Dosłownie siłą wyciągnął z niej
Katinę. Nie zważając na jej krzyki przycisnął ją do siebie.
Zaczął głaskać ją po głowie. Przytrzymywał ją mocno, kiedy
próbowała się wyrwać. Był nieugięty. Ja tak nie potrafiłam.
- Nie denerwuj się tak. - Usłyszałam głos Fran przy moim uchu.
Przygryzłam wargę.
- Katina... - usłyszałam twardy głos mojego przyjaciela. - Katina,
uspokój się. Katina!
- Nie krzycz na nią - poprosiłam cicho.
Francesca zacisnęła swoją dłoń na moim ramieniu. - A widzisz
inne wyjście?
- To dziecko...
- Więc możesz do niej mówić jak do dziecka. Ale wątpię, żeby
to pomogło.
Przygryzłam wargę i wbiłam palce w rękę mojej przyjaciółki.
Syknęła cicho, ale ja nie zareagowałam. Egoistka.
- Zróbcie coś, niech ona tak nie krzyczy!
- Ludmiła, przestań - rzekła Francesca. - Przecież Marco robi co
może.
Oparłam się o ścianę za mną i osunęłam po
niej na dół.
Ukryłam twarz w dłoniach.
Leon miał rację. Rzeczywiście - za dużo.
Francesca kucnęła obok mnie i starała się uspokoić moje
skołatane nerwy. Spojrzałam na nią wielkimi, załzawionymi oczami
i widziałam w nich współczucie. Chociaż ona sama nie miała
lekko, to chciała być dla mnie wsparciem. To ja powinnam ją
wspierać i pilnować, żeby nie okazywała słabości, a sama stałam
się ofiarą. Nie potrafię się zająć sama sobą, a co dopiero
dorastającą dziewczynką. Jeszcze niedawno to ja byłam zbuntowaną,
miejącą wiecznie fochy nastolatką, której buzują hormony. Teraz
wiem, że moja mama nie miała ze mną łatwo. Wiem, że ja będę
musiała przejść przez to samo piekło, co ona, a nawet gorsze…
Rola matki już mnie przerosła. Może nie dojrzałam jeszcze, aby
być matką?
- Ludmiła – Włoszka delikatnie przejechała dłonią po moim
policzku, wycierając spływające po nim łzy – Weź się w garść.
Pamiętasz, że za trzy godziny jesteś umówiona na spotkanie z
Federico? – zapomniałam… Nawet nie wiedziałam, czy powinnam się
z nim spotkać. Nie byłam w nastroju na randki.
- Nie mam ochoty na żadne wyjścia. - Westchnęłam i uniosłam
głowę wyżej, żeby widzieć wzrok przyjaciółki. – Chcę zostać
w domu. Z Katiną. – wyszeptałam i zacisnęłam powieki, żeby
spod nich nie wydostały się łzy.
- Przesadzasz, Lu. – zza drzwi wyłoniła się sylwetka Violetty,
która wpatrywała się we mnie żałosnym wzrokiem. Czułam, że
zaraz obydwie zrobią mi wykład, jaka to jestem niedobra i słaba. –
Idź spotkać się z tym chłopakiem. Nie możesz całego swojego
wolnego czasu poświęcać Katinie. Dziewczyno, zacznij żyć! –
Castillo swoim krzykiem zaskoczyła mnie, a zarazem przestraszyła.
Nigdy nie była taka ostra, ale miała rację. Jestem beznadziejna,
do niczego się nie nadają, nie rozumiem, dlaczego one jeszcze się
ze mną przyjaźnią… W życiu nie chciałabym mieć takiej
przyjaciółki, jaką jestem ja.
- Masz rację, Viola… - pociągnęłam nosem i kontynuowałam –
Ale moje miejsce jest przy dziecku. I tak jestem złą matką, gorszą
już chyba być nie mogę… - wyszeptałam i popatrzyłam na
dziewczyny. Szatynka miała założone ręce na piersi i dreptała z
nogi na nogę, a brunetka trzymała kurczowo poręcz kanapy. Violetta
prychnęła widząc, że nie zdoła mnie przekonać do zmiany zdania
i już miała się odwrócić, kiedy odchrząknęłam znacząco.
Spojrzała na mnie zamieniając oczy w dwie pionowe kreski. –
Dobra… Pójdę na to cholerne spotkanie.
Dziewczyny niemal podskoczyły z radości. Sama się sobie dziwiłam,
że tak łatwo dałam się przekonać. Całe swoje życie poświęcam
córce, więc raz na jakiś czas mogę się od tego wszystkiego
oderwać, ale niestety obarczam wtedy swoimi obowiązkami bliskie mi
osoby. Przekonują mnie do tego, a nawet godzą na opiekę nad moim
dzieckiem. Wciąż się im dziwię, że dają sobie radę z Katiną
lepiej niż ja, a tak raczej być nie powinno.
Dochodziła już siedemnasta. Nanosiłam lekkie poprawki na mój
makijaż i ręką wygładziłam zagniecenie na materiale mojej
koronkowej bluzki. Przyjrzałam się jeszcze mojemu odbiciu w lustrze
i udałam się do Katiny. Mała siedziała na dywanie, bawiła się
porcelanową lalką, którą otrzymała ode mnie na siódme urodziny.
Była to jedna z jej najcenniejszych zabawek, dlatego zawsze
delikatnie się z obchodziła. Podeszłam do córki i ucałowałam
jej czółko, szepcząc, że wychodzę. Akurat brałam torebkę z
komody, kiedy usłyszałam pukanie do drzwi. Szarpnęłam klamkę i
ujrzałam Francescę wraz z Marco. Weszli do środka, a ja
spoglądając kątem oka na zegarek pośpiesznie wyszłam z domu,
rzucając w stronę Włoszki i Meksykanina szybkie Na razie.
Niewielka kawiarenka tuż za rogiem najbardziej zaludnionej ulicy
Buenos Aires wydawała się z daleka taka ciepła i skromna, taka też
była wewnątrz. Bywałam tam dość często, zanim urodziła się
Katina. Wolnym krokiem przeszłam obok dużego okna tejże kawiarni i
od razu spostrzegłam siedzącego przy stoliku w kącie chłopaka, z
którym byłam umówiona. Uśmiechnęłam się pod nosem widząc jak
jego spojrzenie wędruje po każdej osobie wchodzącej do budynku.
Kiedy przekroczyłam próg kawiarenki poczułam na sobie jego wzrok.
Uniosłam lekko głowę i natychmiastowo moja twarz oblała się
ognistym rumieńcem, który on zapewne zauważył, ponieważ na jego
twarz zagościł promienny uśmiech. Zrobiłam kilka kroków w stronę
Federico, a on wstał i ucałował czule moją dłoń. Rzuciłam mu
lekki uśmiech i usiadłam na krześle, które wcześniej mi odsunął.
- Pięknie wyglądasz. – powiedział nieśmiało przyglądając mi
się. Taki niewinny komplement, a sprawił, że czułam się
cudownie. Może to dlatego, że został wypowiedziany z Jego ust.
- Dziękuję. – rumieńce na moich policzkach znowu dały o sobie
znać i wpłynęły na nie szybko. – To zamawiamy coś? –
spytałam szybko, bo nie mogłam znieść jego przeszywającego
wzroku na sobie. Nie przeszkadzało mi to, wręcz przeciwnie – było
to bardzo przyjemne.
- Tak. Wybierz coś z karty. – podał mi menu, a sam zawołał
kelnera. Złożyliśmy zamówienie, więc postanowił mnie trochę
powypytywać. – To może powiesz mi coś o sobie?
- Hmm, nie lubię o sobie zbytnio mówić. – schyliłam głowę
tak, że długie blond włosy ukryły moją twarz. – Ale jeśli
chcesz wiedzieć o mnie takie podstawowe informacje to nazywam się
Ludmiła Ferro. To ci wystarczy? – zapytałam słodkim głosikiem,
siląc się na poważniejszy, bardziej wymowny ton. Niech sobie
nie myśli, że jestem głupią, łatwą blondynką.
- A więc, Ludmiło. Na razie tyle informacji o Tobie mi wystarczy. –
zaśmiał się tak uroczo, że mogłabym przysiąc, że przez chwilę
nie było mnie na tej planecie, a przynajmniej tak mi się zdawało.
Kelner przyniósł nasze zamówienia, a nam coraz to przyjemniej
zaczynało się rozmawiać.
Czułam się jakbym znała go od zawsze. Był mi tak bliski… Nie
spodziewałam się, że kiedykolwiek jeszcze spodoba mi się jakiś
facet. Zaraz. Chwila. Stop. On mi się wcale nie podoba. Jest
przystojny, ale też pospolity, jak większość mężczyzn na
świecie. Federico nie ma w sobie nic wyjątkowego. No może poza
tymi ślicznymi szkiełkami zwanymi oczami; malinowymi,
pełnymi
ustami wprost idealnymi do całowania; pięknym, olśniewającym
uśmiechem, który rozświetlał pochmurny dzień.
- Mieszkasz sama? – zapytał znienacka popijając łyk kawy i
wytrącając mnie z amoku. Jego głos był taki delikatny, że mógłby
mnie budzić nim każdego ranka. Moje myśli mnie przerażają…
- Nie, mam c… - przerwałam – cudowną kotkę!
Uśmiechnął się. Nie wiedziałam, czy dobrze zrobiłam, nie mówiąc
Fede o Katinie. Ale tak będzie lepiej. On nie musiał wiedzieć, że
mam córkę. Chorą córkę…
- Lubię koty – odparł – Są takie słodkie i mięciutkie. –
Lekko uniosłam kąciki ust, ale wewnątrz czułam gryzące wyrzuty
sumienia, z powodu mojego kłamstwa. Nigdy nie lubiłam kłamać.
- Tak. Też je uwielbiam. – westchnęłam. Sama sobie przeczyłam,
przecież mam alergię na sierść. To się nie uda. Kłamstwo mnie
pogrąży.
Federico uśmiechnął się.
- Jakiej rasy jest twój kot? - spytał.
Jęknęłam w duchu. Nigdy nie byłam dobra w tym temacie. Kot to
kot. A że nazwą go jakoś inaczej, to niczego nie zmienia. Dalej
jest kotem.
- Em... To... to nie jest rasowiec. - Upiłam łyka kawy.
- Dachowiec?
Spojrzałam na niego zdezorientowana.
- Dachowiec? - powtórzyłam.
Zaśmiał się. - Nie wiesz co to jest?
Pokręciłam z zażenowaniem głową i wbiłam wzrok w swoje kolana.
Czy ja naprawdę musiałam być taka niedoinformowana? Nie wiedzieć
co to „dachowiec”? I podobno mam kota.
- To taki nierasowy kot - wyjaśnił. - Najczęściej żyją na
wsiach i w jakich zapuszczonych ulicach w mieście.
- A, tak! - Odstawiłam filiżankę na stół. - Moja ciocia znalazła
go gdzieś, ale nie mogła się nim zaopiekować, dlatego go wzięłam.
Kolejne kłamstwo. Przecież ja nie mam cioci, do cholery. No i nigdy
nie miałam.
- Też kiedyś opiekowałem się jakimś kotem, ale później okazało
się, że mam na nie alergię.
- No, to zupełnie jak ja - wypaliłam zanim zdążyłam pomyśleć
nad swoimi słowami.
Zmarszczył brwi i zmrużył podejrzliwie oczy.
- Masz alergię?
Przygryzłam wargę i poprawiłam nerwowo włosy. - Nie... Ja również
parę lat temu zajmowałam się jakimś bezdomnym kotem. Ale był
taki malutki. A później zginął gdzieś. - Wzruszyłam ramionami.
Na szczęście jakoś wybrnęłam.
Pokiwał potakująco głową.
Cóż, chyba wyczuł kłamstwo. Ale czy ja nie byłam genialną
aktorką?
- Gdzie mieszkasz? Mogę cię podwieźć. Już się ściemnia.
Cztery godziny i pół godziny minęły nam jak z bicza strzelił i
nawet nie spostrzegłam się, kiedy zegarek w moim telefonie
wskazywał już wpół do dziesiątej.
- Nie, dziękuję, znajomy ma po mnie podjechać - uśmiechnęłam
się.
Odwzajemnił to.
Podszedł do mnie i - jakby z wahaniem - pocałował mnie w policzek
jednocześnie wciskając do ręki jakąś karteczkę.
- Do zobaczenia, mam nadzieję.
Obdarzył mnie jeszcze jednym czarującym uśmiechem po czym odszedł
w swoją stronę.
W tym samym momencie przy chodniku zatrzymał się czarny samochód.
Otworzyłam drzwiczki i wsiadłam do środka.
- Jakiś ty punktualny. - Spojrzałam z uśmiechem na Leona
siedzącego za kierownicą.
- Nastawiłem się na kilkominutowy postój, ale jak widać nie
przedłużałaś randki - zaśmiał się.
- To nie była randka - zaprotestowałam. - My się prawie nie znamy.
Mój przyjaciel prychnął.
- Tak, i osoby które prawie się nie znają, spędzają ponad cztery
godziny w kawiarni. Trochę to dziwne, nie uważasz?
- Właśnie się poznawaliśmy.
Zaśmiał się pod nosem. Zatrzymał się gwałtownie, kiedy jakiś
samochód wyjechał zza zakrętu. Zaklął cicho pod nosem.
Uśmiechnęłam się z wyższością. Będzie mówił, że to ja
jestem wybuchowa...
- Dobra - mruknął. - I jak to spotkanie wam minęło?
Westchnęłam.
- Jak każde inne - odparłam. - Posiedzieliśmy, porozmawialiśmy.
Fajnie było.
- Czego się o nim dowiedziałaś?
- Hmm - zamyśliłam się. - Jest Włochem i przeprowadził się do
Buenos jako dziecko. Jego tata nie żyje, ma tylko matkę i jest
jedynakiem. Lubi koty, ale ma na nie alergię. Skłamałam mu, że
mam kotkę. I ciocię, która mieszka na wsi.
Leon spojrzał na mnie z politowaniem. - No naprawdę?
- Nie pytaj dlaczego, tak wyszło. - Wzruszyłam ramionami.
Zaśmiał się. - A jak zareagował, kiedy powiedziałaś mu o
Katinie?
Przygryzłam wargę. Oparłam głowę o zagłówek i wbiłam wzrok w
obraz za oknem. - Nie powiedziałam mu.
Zachłysnął się powietrzem. - Słucham?
- Nie powiedziałam mu - powtórzyłam. - Przecież nie musi o tym
wiedzieć, nie jest mu to do szczęścia potrzebne.
- Jak mogłaś mu nie powiedzieć, że masz córkę?
- Chorą córkę - zaznaczyłam.
- Tym bardziej powinien wiedzieć na co się pisze - powiedział. -
Wiesz co w tym momencie zrobiłaś? Wyrzekłaś się Katiny.
Spojrzałam na niego zdenerwowana.
- Nikogo się nie wyrzekłam! - Podniosłam głos. - Po prostu mu o
niej nie powiedziałam, to nic złego!
- Wstydzisz się jej?
- To nasze pierwsze spotkanie, nie licząc tego, kiedy zalałam go
kawą! - Nie zareagowałam. - Muszę mu się od razu ze wszystkiego
spowiadać?
- Czy ty wiesz, jakby się czuła Katina, gdyby rozumiała to, że
tak po prostu nie chciałaś się do niej przyznać?
Odwróciłam się w drugą stronę.
Może i miał rację. Może nie powinnam tego robić, może zrobiłam
źle i kiedyś będę tego żałować, ale jak na razie wydawało mi
się to jedynym odpowiednim wyjściem. Zrobiłam to co uważałam za
słuszne. Będę martwić się tym dopiero wtedy, kiedy nabierze to
większych rozmiarów.
- Odwieź mnie do domu.
Przyśpieszył. Wiedziałam, że jest zdenerwowany. No, to był w
końcu Leon.
- Marco i Francesca chyba zostaną u ciebie na noc - odezwał się po
chwili. - Francesca zasnęła jak usypiała Katinę, a Marco nie chce
jej budzić, bo pierwszy raz od paru dni śpi spokojnie.
Pokiwałam tylko głową.
Dla mnie nie robiło to różnicy. Mało tego - byłam szczęśliwa,
że z moją przyjaciółką jest coraz lepiej.
Dopiero teraz rozwinęłam karteczkę, którą trzymałam w dłoni.
„0054 2853 843705 Zadzwoń kiedyś :)”
Kątem oka zobaczyłam, jak Leon uśmiecha się pod nosem.
Również to zrobiłam.
Jak widać, nie byłam tylko na jedno spotkanie. Czy powinnam
się cieszyć?
Nie wiem. Ale cieszyłam się.
No dobra, jest i trzecia część. Nie chce mi się nawet liczyć ile dni minęło od części drugiej, ale no... sporo, sporo. Kurde, mam nadzieję, że ktoś tutaj jeszcze jest :D
Więc tak. Bardzo, bardzo, bardzo dziękuję za pomoc Agacie, która mi tam napisała jakiś fragment z którym nie dawałam sobie rady ;) Początkowa wersja była taka, że napisze ona praktycznie całego parta, jednak dostałam nagłego przypływu weny i dokończyłam sama xD Oczywiście, z łatwością odróżnicie kto pisał jaki fragment, bo Agata pisze lepiej, także no :))
Pojawi się jeszcze część czwarta i to będzie raczej ostatnia, choć różnie może być, znając mnie i moją wenę :D Nie wiem kiedy się pojawi, mam nadzieję, że niebawem.
Ostatni tydzień szkoły (licząc od poniedziałku ;)) i koniec, kto się cieszy? Ja. Ja się cieszę bardzo bo w końcu sobie odpocznę i nie będę musiała zwlekać się z łóżka wpół do siódmej, a później jak idiotka lecieć na autobus bo się nie wyrabiam :D A tak w ogóle, to jutro śpię do dziesiątej i nie budzić, bo pozabijam ;>
Zapraszam jeszcze TUTAJ. Wczoraj pojawił się tam part, który napisałam razem z Little, no ale niestety blogger wariuje i się nikomu nie wyświetliło, że dodałyśmy ;) Zapraszam do czytania i komentowania :D
Dziękuję, że jesteście, że ze mną wytrzymujecie i czytacie to wszystko takie no <3333
Kocham was <333
PS. Widzieliście? Ankiety się ogarnęły xD Dziękuję za 204 taki!

Wrócę :*
OdpowiedzUsuńDobra :D
UsuńNo już przeczytałam :D
UsuńBoże cudowny ! I taki nagły przypływ weny :) Mam nadzieję, że w 4 części też będziesz miała przypływ genialnych pomysłów. Katina znowu miała taki napad :( Szkoda takiego biednego dziecka. Szkoda mi też Lu ;( Musi się tak martwić o córkę widać, że już trochę nie daje sobie rady. Ciągle jest sama w tym domu. Tyle co przyjaciele przychodzą no, a teraz pojawił się Fede :D Szkoda, że mu nie powiedziała, że ma córkę. Wymyśliła, że ma kotkę hehe ! Feder pocałował ją w policzek i dał jej swój numer :3 Śmiać mi się chciało jak Leon się pod nosem zaśmiał jak zobaczył, że Włoch dał Lu numer telefonu :) I z Fran coraz lepiej jakoś przy Katinie się uspokoiła. Marco musi też mieć ciężko :( No, ale mam nadzieję, że wszystko się ułoży ;* Czekam już na następny cudowny rozdział ! Może nawet cały sama napiszesz ? Hehe ;) Przepraszam za błędy jeżeli są, ale już mi się nie chce nic i jak na pierwszą przystało chciałam napisać długiego koma i kto wie może mi się udało :D Ja też już czekam na wakacje jeszcze tylko tydzień ludzie tydzień ! Wytrzymamy ♥
Kocham Cię i życzę weny <333
Jak narazie pierwsza, chyba że ltiś mi go ukradnie.
OdpowiedzUsuńPart jest cudny, serio.
Nie moge się do czekać 4 części.
Nie mam weny na długi komentarz, przepraszam i pozdrawiam.
Tamara F.
Skarbie! Ja wrócę :*
OdpowiedzUsuńNo i jestem.
UsuńPrzepraszam, że tak długo.
Brak czasu :/
Ta część parta...
Um, mi się osobiście podobała.
Jest poruszająca.
Ten fragment o Katinie łapie za serce jak zawał.
Naprawdę xD Bardzo fajny.
Tylko szkoda, że Lu tak się zachowała...
Powoli się w nim chyba zakochuje.
A tu co? BUM!!
Pierwsza randka - pierwsze kłamsTWA!
Bo to nie było jednorazowe :/
Szczęście, że Ludmi jest dobrą aktorką :3
Chociaż, może lepiej by było, gdyby się wydało?
Nie mam pojęcia.
Jej przyjaciele...
Nie mam słów.
Są bardzo pomocni, kochani.
Dobrze, że ich ma.
Może dzięki tym wyjątkowym ludziom,
Lu w końcu zrozumie, że nie jest
taka złą matką?
Mam nadzieję :)
I nie. Nie wiem, kto co pisał!
(Ja nawet nwm, jaka Agata ci
pomagała, ale to szczegół ;p)
Cała część napisana cudownie.
Podobny macie styl, na prawdę ;)
Może mnie oświecisz? :D
Na dzisiaj to tyle ;)
Już nic z siebie nie dam :(
Wiem, że teraz
- jak przez dłuuugi czas nie komentowałam,
powinnam wygłosić jakąś litanię.
Ale nie mogę.
Przepraszam.
Nie chcę, żeby wyszło sztucznie ♥
Wybacz mi! ☻
Kocham i czekam na
koniec parta cierpliwie ;)
An ;* (YoEspanolAmor)
Oświecić cię? Dobrze ;) Agata pisała tą lepszą część. Teraz już wiesz którą? xD
UsuńDziękuję za komentarz, kocham cię <3
Olu, no ty mnie dobijesz xDD
UsuńNie, nie wiem.
Całość jest dobra, a nawet lepsza ;)
Nie masz za co dziękować, serio ;p
No ja tylko mówię prawdę ;)
UsuńKochanie moje pisze tak wspaniale o mojej ukochanej parze <3
OdpowiedzUsuńkocham Cię moje małe serducho , wiesz?
Przypływ czułości?
Tylko po twoim pracie ! <3
Był niesamowity, wspaniały, najlepszy <3
Agusia tu sobie zajmuje miejsce! :3
OdpowiedzUsuńBuzi :*
Hyhy okey xD
UsuńOleńko, po czterech dniach wracam xD
UsuńBardzo się cieszę, że udało CI się napisać tą końcówkę, bo ja bym raczej nie dała rady. Ty i twój talent przyćmiewacie moją skromną osóbkę :c
Eh, mój fragment w porównaniu z tymi, które Ty napisałaś to naprawdę porażka. Nie powinnaś mi dawać klawiatury do pisania ;-;
Dobra, koniec o mnie i tym moim braku talentu. Przejdę do parcika.
Gdybym ja miała taką córkę, to chyba zamknęłabym ją gdzieś w piwnicy albo na strychu. Wiem, wredna jestem xD Nie no, nie zrobiłabym tego, trzeba mieć trochę wyrozumienia dla tych małych potworków.
Z jednej strony dziwię się Lu, że nie przyznała się do swojej własnej córki, ale z drugiej strony to nie wiedziała jak na wiadomość o dziecku, do tego chorym mógłby zareagować Federico. Mówi się, że nawet najgorsza prawda jest lepsza od kłamstwa. Nie sądzę, czasem lepiej skłamać...
Cała ta część jest cudowna - nie licząc mojego fragmentu. Uwielbiam Fedemiłę, ale ostatnio coraz ciężej mi się o nich pisze, a kiedyś przychodziło mi to z taką łatwością... Chyba bardziej zaczynam się przekonywać do Diemiły, byliby taką kochaną parą. Ale nie pogardziłabym Diengie ^^
Ten mój Leoś tam niech pilnuje swojego portfela, a nie wtrąca się Ludmile w jej sprawy xd
Dobra, kończę tą litanię, bo jak zwykle jest bez sensu.
Wiedz, że ubóstwiam twoją twórczość i teraz już pełna nadziei myślę, że szybciutko dodasz czwartą część.
Wypada żebym już spać poszła, ale kit, może jeszcze nawet skomentuję rozdzialik twój, albo parcik, który ostatnio napisałyście z Asią. Nie nadążam z komentowaniem twoich dzieł, a jeszcze muszę skomentować parta o Marcesce .-.
Powiem Ci jedno - ten part jest przepiękny. Więcej napiszę w komentarzu pod nim :)))
Buziaczki, Olusiu :** <3
Kocham,
Agata :]
Dziękuję :*
UsuńOhohoh, wróciłam zmęczona z koncertu, dwie godziny na scenie, a tu taka niespodzianka :3
OdpowiedzUsuńPerfect ♥ Czekam cierpliwie na następną część, już się nie mogę doczekać.
Szkoda mi Katiny :( Taka bezbronna i musiała ją dotknąć taka choroba :( A Lu jest cudowną matką, przecież nie zostawiła córki, bo jest chora, a to spore wyzwanie się nią opiekować.
Pozdrawiam, Justyna :3
O, występowałaś? ^^
UsuńBardzo dziękuję :)
Po raz 3 :D Taka fajna atmosfera, niby koncert religijny, ale wszyscy tańczą, bawią się itd. Księża i siostry zakonne też XD
UsuńAa kiedyś też wsytępowałam na takich, ale do dawno :D
UsuńZajmuję, wrócę wkrótce ;)
OdpowiedzUsuńCzekam ;)
UsuńFantastyczny Op, kochanie <3
OdpowiedzUsuńNie mogę się doczekac 4 części, nie sądziłam że będą aż 4 ;D
Biedna Ludmiła, tak dużo wytrzymuje. Mam nadzieję, że jakoś porozumie się z Federico i będą razem.
całuję,
Wiktoria
Mam nadzieję, że ta 4 część pójdzie mi mniej opornie :D
UsuńDziękuję <3
Cudowny OP <3333333
OdpowiedzUsuńSzkoda, że Lu nie powiedziała, że ma córkę ;c
Jestem ciekawa reakcji Fede xD
Czekam z niecierpliwością a kolejną część <33333333333
Całuję ;********
|Nikita|
Kochanie,
OdpowiedzUsuńchciałabym napisać nieco dłuższą, rozwiniętą wypowiedź.
Niestety istnieje kilka czynników, które mi na to nie pozwalają.
Pozwól więc, że napiszę to, co myślę, w skrócie.
Aniołku, twój styl pisania jest perfekcyjny.
Nie spodziewałam się, że tak szybko uda ci się dodać tę część.
Obie jesteście idealne, naprawdę. ♥
Dziękuję kochanie :*
UsuńOlu....
OdpowiedzUsuńNa samym początku gratuluję Twojej wenie powrotu <3 Ah jak ja długo czekałam na tę 3 część i w końcu się doczekałam :P Brawa dla mojej Asi no i kurcze nwm która napisała którą część. Pomożecie?
A więc Lu dopuszcza się kolejnego kłamstwa nie ładnie. Jestem ciekawa jaka będzie reakcja Fede na wieść o Katinie. Ej a to się nie okażę przypadkiem ,że to jego córka? Eh moja wyobraźnia nie zna granic.
Dobrze ,że Lu ma takich cudownych przyjaciół. Fran, Viola, Leon i Marco. To dzięki nim daje sobie ze wszystkim radę.
No nic ja będę kończyć.
Z niecierpliwością czekam na nexta i pozdrawiam cieplutko ;)
Dodo Comello
Agacie, nie Asi :D
UsuńNie, nie okaże się, że to jego córka, chociaż to dobry pomysł xD Ale mam już wszystko zaplanowane ;)
Dziękuję <3
O Boże co za wstyd ;/
UsuńPisałam to rano, jeszcze dobrze nie wyspana miałam pisać Agacie a wyszło Asi :/
Żaden wstyd, nie przejmuj się, każdemu może się zdarzyć ;)
UsuńMe miejsce ♥
OdpowiedzUsuńOkey :)
UsuńWrócę <3
OdpowiedzUsuńPrzybyłam! :D
OdpowiedzUsuńTym razem jakoś wcześniej ;)
Fedemiłka na randce xD
Genialny ten opis Fede, ja się w 100% z nim zgadzam <3
Szczerze, to nie widzę różnicy gdzie pisałaś ty, a gdzie Agata ;)
Oczywiście czekam na next :* I życzę weny <3
Taa, nikt oprócz mnie nie widzi różnicy :D
UsuńDziękuję ;)
Więc....Rezerwuje !
OdpowiedzUsuńBo nie kocham tej pary.... XD
I mam nadzieje , że mi wybaczysz....
Ale czytanie o nich nie należy do moich ulubionych czynności...
Ale u ciebie to muszę przeczytać *o*
Obiecuje , że wrócę <3
Rozumiem, też ich jakoś nie uwielbiam :D
UsuńCzekam ;)
Cześć Kochanie, jestem tak jak mówiłam, więc nie przedłużając zabieram się do skomentowania kolejnej części Femiły <3 :D
OdpowiedzUsuńLudmiła wciąż ma problemy ze swoją córką, cóż, nie jest jej lekko, nie radzi sobie ale widać że bardzo kocha swoją córeczkę a to się najbardziej liczy, ma też wsparcie swoich przyjaciół na których zawsze i wszędzie może liczyć. Widać jaką ma ogromną cierpliwość do córki, stara się być spokojna, nie pozwala Marco i Fran na nią krzyczeć, oni nie widzą innego wyjścia, tracą cierpliwość a ona nie, widać że dobrze zna swoją córkę i mimo wszystko wie jak do niej podejść. Vilu ma rację, Ludmiła jest matką i to dobrą ale ma też swoje życie i musi je wykorzystać, musi zacząć żyć.
Jej spotkanie z Fede, od razu widać że wpadli sobie w oko, Fede jest pospolity? Taa, jasne, wywarł na niej ogromne wrażenie :D Mieszka z... kotką? No cóż, spanikowała i takie są tego efekty :D Ale jestem pewna, ze Fede by jej nie odtrącił, zrozumiałby. Trochę wtopa, biedna, w ogóle nie zna się na kotach, haha :D Czy wstydzi się córki? Nie wiem czy to bardziej wstyd czy strach, wydaje mi się że raczej bardziej to drugie, jej przyjaciele powinni to zrozumieć, skłamała pod wpływem chwili, impulsu, spanikowała zwyczajnie. A widać, że między nią a Federico zaczęło się coś naprawdę niezwykłego.
Nie będę więc na koniec przedłużać bo wiesz że jak zwykle bardzo mi się podobało (coś w rodzaju post - change? Sarze na pewno też się spodoba :D), jesteś świetną pisarką i wszystkie Twoje party zawsze mnie wciągają, dodam więc tylko jeszcze że kocham Cię i mam nadzieję, że niedługo uda nam się zabrać za pisanie kolejnego wspólnego OS'a! <3
Bardzo dziękuję, kocham cię <3
UsuńKto jest ojcem Katiny? No kto no kto?
OdpowiedzUsuńGenialne dziewczyno! <3
Szkoda tylko, że Ludmila nie powiedziała Fede o córce...:c
Marco <3 (przepraszam, nie mogłam się powstrzymać XD)
Szybciutko następnyy proszę. <3
Lepiej późno niż później. Rezerwuję, informuję, że przeczytane, ale wracam później, bo padam ;*
OdpowiedzUsuńOkey :))
UsuńMiałam być wcześniej, ale na śmierć zapomniałam, że jechałam wczoraj właściwie na imieniny i się nie wyrobiłam, przepraszam :*
UsuńNie mogę uwierzyć, że nie powiedziała mu, że ma córkę tylko kręciła coś z kotem. Przecież tak nie robi matka, która kocha własne dziecko! Powinna być dumna, nawet jeśli mała jest chora. Kłamstwo ma krótkie nogi i zawsze wyjdzie na jaw, a przede wszystkim wbrew pozorom niczego nie ułatwia. Raczej wszystko komplikuje. Nie mam pojęcia dlaczego tak zrobiła, ale z pewnością nie jest to dobre zachowanie i mam nadzieję, że Katina się o tym nigdy nie dowie, czego my się zapewne też nie dowiemy. :D Cóż. Szkoda, że została tylko jedna część tej wspaniałej historii, ale w sumie nie mogę się już doczekać kolejnej, bo szczerze mówiąc Ludmiła nie jest moją ulubioną bohaterką. Wolę ją od Camilii, ale to nie Vilu, Fran czy nawet Nati. :D
Kocham Cię :* I końcówka jest cudowna. Na pewno nie odstaje, więc nie wiem, o co Ci chodzi, kiedy mówisz, że Agata pisze lepiej. Niekoniecznie to się odczuwa. :D
Super! ;*
Kocham Cię. :**
Twoja Candy. <3
Dziękuję ;)
UsuńCudo !!
OdpowiedzUsuńCzekam na następną część !! ~ Julka ♥
Dziękuje xd
UsuńMogę sobie zająć miejsce, nieprawdaż? ;D
OdpowiedzUsuńOczywiście :D
UsuńHej, Olu ♥
OdpowiedzUsuńwybacz tę zwłokę, ostatnio miałam wiele na głowie.
Kolejna część cudownego parta. Bardzo lubie tę historię, wiesz? Nie chodzi o samą Fedemile, bo jej nie darze zbyt ciepłym uczuciem, a raczej o ciekawy pomysł, niesamowite wykonanie, wspaniałe ukazanie przyjaźni i problemy młodocianych matek, których dzieci, cóż... Są chore? Katina jest cudowny dzieckiem, mimo wszelkich zawirowań, dlatego Lu powinna o niej powiedzieć na spotkaniu z Federico, wiem, że to pierwsze spotkanie, ale proszę... To jej córka. Co do spotkanie świetnie opisane, wiedzę, że to nie ostatnie ;) Uwielbiam tutaj Leona, no! *_* Powiem Ci jeszcze na koniec, że właściwie nie wiem , gdzie pisałaś Ty, a Agata, a także, iż z niecierpliwością czekam na część kolejną ;)
Kocham Cię, przepraszam, że tak krótko,
Edyta ♥
Dziękuję, wcale nie krótko, kocham cię <3
UsuńWspaniały , fenomenalny <33
OdpowiedzUsuńCzekam na kolejną część :3
Dziękuję <3
UsuńCudowny rozdziała, skat ty bierzesz tyle pomysłów, to jest niesprawiedliwe że bóg stworzył tak utalentowaną dziewczynę. zapraszam ci do mnie.. http://viola-y-ludmi.blogspot.com/
OdpowiedzUsuńDziękuję ;)
UsuńOoo.. To ja już jestem na 19 czerwca?
OdpowiedzUsuńJak ten czas szybko leci..
Ech.. prawie połowa wakacji już..
I szczerze to..
Nie mogę doczekać się szkoły :D
Wiesz.. 1 lo i te sprawy xD
Co tam, że większość osób już znam przynajmniej z widzenia xD
A teraz do Parta
Jak zwykle (dopisz sobie przymiotniki :P) Cudny, Piękny ♥♥♥
Dlaczego ona nie powiedziała mu o córce?
A tak w ogóle to na co ona jest chora?
Mi to (po religii z sis Gabrielą - tęsknię :c ) przypomina opętanie..
Nie wiem dlaczego...
Może przez krzyki...
Ech...
Muszę dziś wszystko u ciebie przeczytać :D
No i jeszcze poszukać kilka rzeczy do mojego Rozdziału, który już w poniedziałek xD
Ta.. A 11 jeszcze do poprawienia przede mną...
Nie mogę doczekać się kolejnej części :)
btw. powiesz mi co ty pisałaś a co Agata?
Nie rozróżniam za bardzo xD
Lecę dalej ♥
Buziaczki ;****
ps. Nie wiem jak ludzie mogą pisać tak długie komentarze - ja sama nie wiem o czym mam je pisać xD
Chcesz wiedzieć które pisała Agata? Powiem ci - to lepsze ;) Teraz wiesz? xD
UsuńDziękuję <333