Ze specjalną dedykacją dla mojej Weroniki <333 Za to, że jesteś, i że mogę z tobą w szkole na przerwach obgadywać Violettę, że możemy razem nie lubić Diego i Tomasa. Za te nasze rycia z niektórych tekstów piosenek z Violetty :) Za to, że wytrzymujesz to moje jaranie się Lodovicą i Francescą, i moje ględzenie, że Francesca wyjeżdża xD Za to nasze śpiewanie na przerwach piosenek :D Za to, że się tak zachwycasz Leonettą :) Za to, że czytasz te moje pierdoły i komentujesz, ale czasami ci się nie chce bo jesteś leniem śmierdzącym :P Za to, że nie mogę ci napisać teraz porządnej dedykacji bo mi piszesz cały czas na GG i się śmiejesz, że Francesca dzisiaj płakała :) Za to, że mówisz, że Marco wygląda jak dziecko :P Za to, że mi pozwalasz nawijać, że Facuś jest moim mężem i za to, że jeszcze mnie NIE zaprosiłaś na ślub z Chochlą :D Za to, że wytrzymujesz ze mną :) I za to, że po prostu jesteś <3333
I jeszcze za to, że Lodo podała twojego tweeta <3333
Wyszłam z domu. Na
swojej twarzy pokrytej grubą warstwą makijażu poczułam delikatny
powiew wiatru. Wzięłam głęboki oddech i ruszyłam przed siebie.
Moje nogi poniosły
mnie w stronę dzielnicy La Boca, gdzie mieszkała moja przyjaciółka
ze swoim narzeczonym – Marco. Z Francescą nie rozmawiałam od
dwóch dni czyli od tego momentu, w którym doprowadziłam ją do
płaczu. Czułam się temu winna, w końcu kochałam ją chyba
najbardziej na świecie, znałyśmy się od dziecka. Nie dzwoniłam
do niej, ani nie pisałam, bo bałam się, że tylko pogorszę
sytuację. Wolałam spotkać się z nią osobiście, a że dzisiaj
miałam dzień wolny od pracy, postanowiłam się do niej wybrać.
Weszłam przez
furtkę na podwórko i od razu podeszłam do dużych, brązowych
drzwi. Zapukałam, a po chwili one otworzyły się, a przede mną
stanął Marco.
- O, Violetta. –
Uśmiechnął się. – Cześć, wchodź.
Odwzajemniłam
uśmiech i przekroczyłam próg domu, znajdując się od razu na
korytarzu. Widziałam dalszą część domu, która urządzona była
raczej w stylu starodawnym. Większość mebli przywieziona była
specjalnie z Włoch, co Francesce miało przypominać o rodzinnym
kraju, od którego mieszkała tak daleko.
Ciemnobrązowe szafy
i komody wspaniale kontrastowały z beżowymi ścianami i czarnymi
sofami stojącymi na środku salonu, zaraz obok takiego samego koloru
stołu. Całość prezentowała się naprawdę doskonale – moja
przyjaciółka miała bardzo dobry gust, jeśli chodzi o urządzanie
wnętrz.
- Francesca jest w
kuchni. – Chłopak wskazał ręką drzwi znajdujące się po mojej
lewej stronie.
Pokiwałam głową i
udałam się w tym kierunku przekroczyłam próg pomieszczenia i od
razu moim oczom ukazała się czarnowłosa Włoszka stojąca przy
kuchence – najwyraźniej coś gotowała.
- Hej Fran –
odezwałam się.
Rzuciła mi krótkie
spojrzenie, po czym wyjęła z szafki jakąś przyprawę i wsypała
ją do garnka, jednocześnie odmrukując coś pod nosem.
Czyżby nadal była
na mnie zła? Myślałam, że już jej przeszło, ale oczywiście się
myliłam. Przecież tak naprawdę, ona długo zachowuje urazy.
- Nie – odparła
krótko, kiedy ją o to spytałam. – Nie chodzi o to.
- Więc o co?
Włączyła gaz, a z
palnika wyskoczył duży płomień ognia który po chwili zmniejszył
się tak, że dziewczyna mogła postawić na nim drugi garnek.
- Jestem zła na
siebie – rzekła. – Za bardzo dałam ponieść się emocjom.
Zachowałam się jak dziecko. Nie powinnam płakać. Ja nie płaczę.
Spojrzałam na nią
zmartwiona. Powtarzała to praktycznie każdego dnia. Wstydziła się
swoich łez. Działo się tak od czasu, kiedy w wypadku samochodowym
zginął jej brat – Luca. Nie była to jej wina, ale ona upierała
się przy swoim. Faktycznie, jechała wtedy razem z nim. Po kilku
miesiącach wyznała, że podczas jazdy zaczęli się kłócić, Luca
był zły, że nie poinformowała go o tym, że zostaje dłużej u
Marco – wtedy jeszcze swojego chłopaka.
I mimo, że ona
również przez długi czas leżała w szpitalu, to nie mogła
wybaczyć sobie tego wszystkiego.
Od tego czasu
twierdzi, że jest silna, że nie potrafi płakać. Obiecała sobie,
że już nigdy nie pokaże jaka słaba potrafi być, że nigdy się
nie złamie. Ale nawet najwytrwalszy człowiek miewa chwile, w
których ściąga z siebie maskę, którą nosi każdego dnia.
- To przeze mnie –
stwierdziłam. – Rzeczywiście za bardzo się nad sobą użalam.
Głupio mi, że z mojej winy…
- Przestań –
przerwała mi zamykając z hukiem szafkę.
W tym samym momencie
do kuchni wszedł Marco. Stanął w progu i spojrzał uważnie na
Francesce.
- Może przejdźcie
do salonu, co? – zaproponował.
Dziewczyna
zamieszała chochlą w garnku.
- Robię obiad –
rzekła. – Nie widzisz?
Podszedł do niej i
odsunął ją delikatnie od kuchenki.
- Ja dokończę, ty
porozmawiaj z Violettą.
Francesca
westchnęła. Podała mu łyżkę i rzuciła mu krótkie spojrzenie.
- Musisz cały czas
mieszać, bo jest gęsta – powiedziała. – Za chwilę dosyp tej
przyprawy, która jest w szafce, ta w czerwonym pudełku. Tylko nie
za dużo. I proszę cię, Marco, nie zepsuj tego.
- Nie martw się,
dopilnuję wszystkiego. Idźcie z Violą do salonu i wytłumaczcie
sobie wszystko.
Dziewczyna spojrzała
na mnie dając mi tym samym znak, abym opuściła kuchnię. Wyszłam
z pomieszczenia i udałam się do dużego pokoju, gdzie usiadłam na
jednym z foteli. Drugi zajęła Francesca.
- O co chodzi? –
spytała.
Odgarnęłam włosy
z twarzy i założyłam je za ucho.
- Przyszłam cię
przeprosić… - odparłam. – Wyszłaś wtedy tak bez pożegnania,
wiem, że to z mojego powodu.
Włoszka podciągnęła
kolana pod brodę i położyła na nich swoją głowę. Przeniosła
na mnie swój przenikliwy wzrok.
- Już ci
powiedziałam, że to nie twoja wina – powtórzyła. – Tylko i
wyłącznie moja. Nie potrafię pohamować emocji, dobrze o tym
wiesz.
- Nie, Francesca –
zaprzeczyłam. – W kółko ględzę, jak ja to mam ciężko, jaka
jestem okropna, jak to ciężko jest na mnie patrzeć i nie zdaję
sobie sprawy, że może to kogoś zdenerwować.
- Nie chodzi o to,
że mnie to denerwuje. – Dziewczyna usiadła prosto. – Po prostu
bardzo jest mi ciebie szkoda, bo jesteś moją przyjaciółką i nie
mogę patrzeć, jak tak cierpisz. Tylko tyle.
Była najlepsza na
świecie. Martwiła się bardziej o mnie, niż o siebie samą. Zawsze
tak było. Ważniejsze było dla niej szczęście innych, dzięki
temu czuła się lepsza.
- To bardzo miłe,
że się tak o mnie martwisz, ale…
- Ale co? –
przerwała mi. – „Ale i tak jestem najokropniejszą dziewczyną
na świecie”? To chciałaś powiedzieć?
Westchnęłam i
oparłam się o tył fotela.
- Mniej więcej –
mruknęłam.
- No właśnie. I
dziwisz się, z czego wywiązują się takie sytuacje. A to między
innymi twoja wina, bo nie chcesz w siebie uwierzyć.
Spojrzałam na nią
i w jej czarnych oczach dostrzegłam tak dużo troski…
Wstała i podeszła
do mnie. Usiadła na podłodze obok i przysunęła się bliżej sofy.
- Zrozum wreszcie,
Violetta, że jesteś naprawdę wspaniałą kobietą – rzekła. –
Wygląd nie jest najważniejszy. A jeśli ktoś cię naprawdę
pokocha, to nie będzie zwracał uwagi na twoje blizny, ale na
wnętrze, które masz wyjątkowe.
Kilka słów, a tak
bardzo pomagają. Wypowiedziane przez zwykłą osobę, a jednak tak
dobrze docierają do drugiego człowieka. Dlaczego? Ponieważ tą
zwykłą osobą jest tak naprawdę niezwykła przyjaciółka.
- Violetta! –
Usłyszałam wołanie. – Hej, Violetta!
Stanęłam na środku
chodnika i odwróciłam się za siebie. Dostrzegłam biegnącego w
moją stronę mężczyznę. Od razu rozpoznałam w nim Leona.
- Cześć. –
Uśmiechnęłam się kiedy znalazł się obok mnie, co odwzajemnił.
– Szukałeś mnie?
- Prawdę mówiąc,
to tak – odparł. – Gonię cię odkąd zobaczyłem jak wychodzisz
ze sklepu.
- Musiałam cię nie
słyszeć, przepraszam.
- Nie szkodzi –
zaśmiał się. – Nie odpisałaś na mojego esemesa, napisałem coś
nie tak?
Przyłożyłam rękę
do twarzy.
- Jezu… -
zaczęłam. – Przepraszam, zupełnie zapomniałam. Przeczytałam
go, ale akurat były u mnie moje przyjaciółki i zapomniałam
odpisać…
- Spokojnie, nic się
nie stało. – Położył mi rękę na ramieniu. – Przecież nie
musisz mi się tłumaczyć, rozumiem.
Uśmiechnęłam się
z ulgą.
- Masz na teraz
jakieś plany? – Spytał po chwili milczenia.
Westchnęłam ze
zrezygnowaniem.
- Niestety tak –
odpowiedziałam. – Muszę posprzątać w domu, a później umówiłam
się ze znajomymi, przepraszam cię.
- Nie masz za co
przepraszać. – Uśmiechnął się. – Ale możemy spotkać się
kiedy indziej, tak?
- Oczywiście –
zgodziłam się z entuzjazmem. – Zdzwonimy się.
I niby znałam go
tylko kilka dni, niby jeszcze nie tak dokładnie. Wiedziałam o nim
podstawowe rzeczy, ale to nic takiego. Poza tym nigdy – od tamtego
zdarzenia – nie miałam bliższego kontaktu z mężczyznami,
oczywiście nie licząc moich przyjaciół – Brodueya, Marco.
Ale przecież nie
wychodziłam za Leona, byliśmy tylko znajomymi, kumplami. Jeszcze
nawet nie przyjaciółmi, ale kto wie…
Tak naprawdę, bałam
się zaufać, bałam się związać z kimkolwiek, bo wszystko
przypominało mi tą tragedię. Choć wiedziałam, że Nicolas był
wyjątkiem, jednym z niewielu, to przecież gdzieś w środku nadal
odczuwałam ten strach.
Ale nic nie dzieje
się bez powodu. Przecież to oczywiste.
Mijały dni,
tygodnie i miesiące. Mój kontakt z Leonem nie pogarszał się,
wręcz przeciwnie – zdawało mi się że z każdą chwilą nasze
relacje stają się bliższe. Mieliśmy wiele wspólnych tematów,
zainteresowań, byliśmy tak podobni.
Oczywiście nie
obywało się bez przesłuchania po każdym naszym spotkaniu. Łatwo
można było się domyślić, że rolę funkcjonariuszy policyjnych
pełniły moje przyjaciółki. Kto jak kto, ale one potrafiły
wyciągnąć ze mnie wszystko, nawet te najgłębiej skrywane
tajemnice z rozmów moich i Leona. Ale no cóż, przecież i tak je
kochałam najbardziej na świecie, wcale nie miałam im tego za złe.
- Mam do ciebie
pytanie… - zaczął nieśmiało Leon, kiedy siedzieliśmy na jednej
z ławek w parku. – Oczywiście, nie musisz odpowiadać, jeśli nie
chcesz…
- Pytaj. –
Uśmiechnęłam się. – Raczej nic strasznego nie chcę przed tobą
ukryć.
- No dobrze…
Widziałam jego
zdenerwowanie, zakłopotanie, ale nie wiedziałam, z czego ono mogło
wynikać. Byłam jednak tego ciekawa.
- Możesz uznać, że
wtykam nos w nie swoje sprawy, ale – rzekł dalej tak samo
niepewnie – nie daje mi to spokoju od naszego pierwszego spotkania.
Wpatrywałam się w
niego uważnie prosząc, by jak najszybciej spytał o to, o co chciał
spytać.
- Już wtedy, w
kawiarni, zauważyłem coś na twojej twarzy i rękach…
Zdrętwiałam.
A myślałam, że
tak dokładnie ukrywam wszystkie oparzenia. Widocznie myliłam się,
ale czy aż tak łatwo można było to wszystko zobaczyć?
- O co dokładniej
ci chodzi?
- Zastanawiałem się
nad tym i przyszło mi na myśl, że może… uczestniczyłaś kiedyś
w jakimś pożarze.
- Ja…- Teraz to on
nie spuszczał ze mnie swojego wzroku. – A przepraszam, czy to ma
jakieś znaczenie? – zdenerwowałam się.
- Nie –
zaprzeczył. – Nie ma żadnego znaczenia, jednak myślałem, że
może chciałabyś mi powiedzieć.
- Może kiedy
indziej – ucięłam. – Tak, uczestniczyłam w pożarze, ale nie
jestem jeszcze gotowa, żeby opowiedzieć ci jak to wyglądało.
Leon podrapał się
po głowie.
- Tak, tak… -
powiedział. – Jasne, rozumiem cię, nie będę naciskał.
- Bardzo się cieszę
– mruknęłam.
I mimo, że przez
kilkanaście następnych minut on tak bardzo się starał, abym się
uśmiechnęła, zaśmiała, to nie mogłam tego zrobić. W końcu
przypomniał mi to wszystko… Tym jednym tylko pytaniem przywrócił
cały ból z którym zmagałam się do kilku lat, a którego już
przecież powoli się pozbywałam…
Dzisiaj miał się o
wszystkim dowiedzieć, tak sobie postanowiłam. Wiedziałam, że
będzie to dla mnie ciężki krok, ale tylko tak mogłam pokazać mu,
jak mi na nim zależy. Uświadomiłam to sobie kilka dni temu… Była
to prawda, bo przecież gdyby mi nie zależało, to czy mimo wszystko
zachowywałabym się tak jak się zachowuję? Odpowiedź była
prosta.
Zapukałam do drzwi,
aby po chwili zobaczyć w nich uśmiechniętego Leona. Zaprosił mnie
do środka, a kiedy usiadłam już wygodnie w fotelu w salonie,
zaczęłam prosto z mostu:
- Pamiętasz naszą
rozmowę, wtedy w parku?
Pokiwał potakująco
głową.
- Oczywiście, że
pamiętam.
- No więc… -
rzekłam z ociąganiem. – Zdecydowałam się powiedzieć ci…
wszystko.
- Jesteś tego
pewna?
Potwierdziłam
ruchem głowy, wbijając wzrok w swoje kolana.
- Bo… - zaczęłam
– to było tak, że… tylko mi nie przerywaj, dobrze? –
zastrzegłam go. – Wiesz… miałam kiedyś chłopaka. Byłam z nim
szczęśliwa, myślałam, że to z nim ułożę sobie życie, ale
myliłam się. Kiedy po pewnym czasie coś między nami zaczęło się
psuć, a moje uczucie do niego wygasało, postanowiłam zakończyć
nasz związek. Niestety on nie chciał przyjąć tego do wiadomości.
Był typem takich, którzy zawsze dostają to czego chcą, wiesz? Nie
zamierzał pozwolić mi odejść. A kiedy przyszłam do niego, aby
definitywnie to wszystko zakończyć… wpadł w szał. Wszystko
działo się tak szybko… Pamiętam jak leżałam w otoczonym
płomieniami pokoju i czułam tylko ten gorący ogień smagający
moją twarz…
Skończyłam. Chyba
nie musiałam mówić więcej, aby Leon mógł domyślić się, co
było dalej.
- Nie wiem, co
powiedzieć… - rzekł zaciskając zęby. – Jak to możliwe, że
na świecie żyją jeszcze tacy ludzie?
Oparłam głowę o
zagłówek i wpatrzyłam się w biały sufit.
- Twoja historia
przypomniała mi coś bardzo podobnego…
- Tak? –
zaciekawiłam się.
Z trudnością
powstrzymywałam łzy cisnące mi się do oczu. Nie wiedziałam,
czego mogę się teraz spodziewać. Coś bardzo podobnego?
- Wiesz… Mój brat
zawsze był… inny – powiedział. – Trochę nieobecny, zamknięty
w sobie. Zdziwiłem się, zresztą nie tylko ja, kiedy ogłosił nam,
że znalazł sobie dziewczynę. I wszystko było dobrze… Ale nigdy
nam jej nie przedstawił, nie wiem nawet jak miała na imię. I
kilkanaście miesięcy później zdarzyło się coś strasznego…
właśnie… pożar. I on go spowodował, w środku była właśnie
jego dziewczyna…
Czy możliwe jest
to, że tą dziewczyną byłam ja? Czy to zwykły zbieg okoliczności?
Przecież nie ja jedna brałam w czyś takim udział, nie ja jedna
byłam poszkodowana w taki sposób, nie ja jedna nie poznałam
rodziny mojego partnera, mimo tak długiego związku.
- Jak… Jak miał
na imię?
Mój wzrok skierował
się na ramki ze zdjęciami stojącymi na stoliku obok fotela…
- Nicolas.
I wtedy go
zobaczyłam. Trzecie zdjęcie od prawej, przedstawiające dwóch
chłopaków – jednego małego, niskiego, w pomarańczowej koszulce,
a drugiego wyższego, widocznie starszego, z tak podobnymi rysami
twarzy…
- To on… -
szepnęłam.
- Słucham? –
zdziwił się.
- To on –
powtórzyłam, a po moich policzkach spłynęły łzy. – To on,
Nicolas.
Poderwałam się na
nogi, to samo zrobił Leon.
- Jesteś jego
bratem – powiedziałam. – Jesteś bratem potwora!
Widziałam jego
zdezorientowanie i inne uczucia wymalowane na jego twarzy…
- Ale, Violetta, ja…
- Nie – przerwałam
mu. – On zniszczył całe moje życie! Wszystko zepsuł! Jesteś
jego bratem… Jesteś taki jak on!
Chciał zaprzeczyć,
chciał się wytłumaczyć, ale mu nie pozwoliłam.
Ruszyłam szybko w
kierunku drzwi, jednak on dogonił mnie i złapał za rękę.
- Viola, proszę…
- Zostaw mnie. –
Wyrwałam się z jego uścisku. – Zostaw, nie dzwoń, nie pisz, nie
przychodź do mnie! Nie chcę cię znać!
Sama nie wiedziałam,
dlaczego to zrobiłam. Znałam go, wiedziałam jaki jest… Ale
dzisiejsza rozmowa wszystko zmieniła, on był jego bratem… a
rodzina jest rodziną, nigdy nie wiadomo, jak przebywanie w
towarzystwie brata przestępcy działa… Wolałam nie ryzykować,
nie chciałam przeżywać tego wszystkiego od nowa, nie chciałam
cierpieć.
Ale mimo wszystko
musiałam przyznać się sama przed sobą…
Czułam coś do
Leona…
- Violetta, spójrz
na nas, słyszysz?
Powoli odwróciłam
głowę, a w moje oczy od razu rzucił się widok rudych włosów
Camili i jak zawsze bladej twarzy Francescy.
- To nie jego wina,
rodziny się nie wybiera – rzekła ta pierwsza. – Nie wiń go za
to.
Przetarłam oczy
rękawem, jednak nie odpowiedziałam.
- Co byś zrobiła,
gdyby to mój brat był przestępcą? – spytała Francesca, a mi od
razu przyszła na myśl twarz jej świętej pamięci brata. – Też
byś się ode mnie odwróciła?
- To jest zupełnie
co innego – zauważyłam. – Ty jesteś moją przyjaciółką, a
on jest mężczyzną.
- Ale to nie ma nic
do rzeczy! – Podniosła głos. – To, że jego brat był taki a
nie inny, wcale nie oznacza, że on jest taki sam!
- Violetta, znasz go
– dodała Camila. – Znasz go już tak długo i przez to, że
powiedział ci o swojej rodzinie, o tym, jaka była, postanawiasz to
wszystko zaprzepaścić?
- To nie tak, tylko…
- Tylko co? –
przerwała mi Włoszka.
- Po prostu… -
zaczęłam – wszystko mi przypomniał… Kiedy zobaczyłam zdjęcie
jego brata, to wszystko nagle powróciło, uderzyło we mnie tak
mocno.
Poczułam jak ktoś
obejmuje mnie ramieniem.
- Rozumiemy,
wszystko rozumiemy. – Przy moim uchu rozbrzmiał głos rudowłosej.
– Ale ty zrozum jego.
Zamknęłam oczy i
oparłam głowę o ramię mojej przyjaciółki.
- To nie jest wcale
takie proste.
- Nikt nie mówi, że
jest – odparła. – Ale spróbować nigdy nie zaszkodzi. Może
właśnie popełniasz największy błąd w swoim życiu, Violu.
Nastała chwila
krępującej ciszy.
- A co wy byście
zrobiły? – spytałam. – Gdybyście były w mojej sytuacji?
Zauważyłam, że
Francesca przygryza wargę, a na jej twarzy maluje się nieznane mi,
dziwne uczucie.
- Nie wiem, co bym
zrobiła – rzekła – ale chyba nie poddałabym się tak łatwo.
Walczyłabym o swoje szczęście. Walczyłabym o siebie.
Te słowa w jej
ustach zabrzmiały tak bardzo… tak inaczej. Czy walczyła o siebie
po wypadku swojego brata? Gdyby nie walczyła, to zapewne nie byłoby
jej tutaj. Ale ja byłam od niej słabsza, o wiele słabsza.
- O siebie? –
powtórzyłam.
- Tak –
potwierdziła – o siebie. Sama przyznałaś, że pierwszy raz
spotkałaś takiego mężczyznę, jakim jest Leon. A może to jest
ten jedyny? Ten, który rzeczywiście nie patrzy tylko na wygląd,
ale i na wnętrze?
- Przecież –
odezwała się Camila – gdyby dla niego najważniejsza była twoja
twarz, to już po pierwszym spotkaniu by zrezygnował, w końcu
blizny dostrzegł już na samym początku.
- A nie uważacie,
że zrobił to z litości?
- Dlaczego miałby
to robić? – spytała Francesca. – Przecież prawie cię nie
znał. Poza tym… Violetta, jesteś młoda i piękna, wcale nie
dziwię się, że tak bardzo chciał się tobą spotkać kolejny raz,
i kolejny, i jeszcze następny.
Odsunęłam się od
Cami i usiadłam naprzeciwko niej i Fran. Przyjrzałam im się
uważnie, jednocześnie ocierając oczy rękawami bluzy.
- Uważacie, że
powinnam z nim porozmawiać?
- Tak –
powiedziała Włoszka. – Powinnaś z nim porozmawiać, wybaczyć
mu, a jeśli już to zrobisz, to powinnaś pokazać mu swoją
prawdziwą twarz. Tą bez makijażu.
- Prędzej czy
później i tak będę musiała to zrobić – mruknęłam.
- A lepiej szybciej
i mieć to za sobą – stwierdziła Camila.
Pociągnęłam nosem
i odgarnęłam sobie włosy za ucho.
- Macie rację –
przyznałam. – Znowu.
- Przyzwyczajaj się
– odparła Francesca. – Mamy zadzwonić do Leona i zaprosić go
tu, czy wolisz sama to zrobić?
- Nie… ja
zadzwonię.
Usłyszałam dzwonek
do drzwi. Szybko podniosłam się z fotela i ruszyłam, aby je
otworzyć.
Za progiem
zobaczyłam Leona z niepewną miną. Przywitałam się z nim i
odsunęłam na bok, aby mógł wejść do środka.
- Jesteś pewna, że
chcesz ze mną rozmawiać? – Usiadł na sofie w salonie.
- Tak –
potwierdziłam. – Jestem pewna. Chyba, że ty nie chcesz.
- Oczywiście, że
chcę – odparł szybko. – Tylko się upewniam.
Nastała chwila
ciszy.
- No więc… -
zaczęłam – chciałam cię przeprosić za to, ze wtedy tak na
ciebie naskoczyłam… Nie powinnam.
- Nie szkodzi –
odpowiedział. – Rozumiem, to był dla ciebie szok, ale ja
naprawdę…
- Tak, wiem –
przerwałam mu. – To nie twoja wina, że twój brat mi to zrobił,
zdaję sobie z tego sprawę.
- No… - Podrapał
się po głowie. – Em…
- Spokojnie, nie
musisz nic mówić – odezwałam się ponownie. – I Leon, ja
chciałam… chciałam ci coś powiedzieć.
Jak długo można
dusić w sobie uczucia? Czy trzy miesiące to nie za długo?
Zwłaszcza, że jestem ich tak pewna? Tak jak nigdy?
- Wolałbym jednak,
żebym to jednak ja ci coś najpierw powiedział – rzekł. –
Violetto… ja czuję coś do ciebie. Ale jest to coś więcej niż
przyjaźń.
- Ja… również
chciałam ci to oznajmić.
Spojrzał na mnie
zdziwiony.
- Naprawdę?
- Tak, ja… Leon,
ja po prostu… po prostu pokochałam cię, choć nie sądziłam, by
było to kiedykolwiek możliwe, nie sądziłam, że będę w stanie
poczuć coś więcej do jakiegokolwiek mężczyzny.
- Ja nie sądziłem,
że będę mógł tak bardzo zakochać się w kobiecie – odparł. –
Nie potrafię przestać o tobie myśleć Violu, naprawdę. I… wiesz
co? Może ci się wydawać, że twoje blizny mi przeszkadzają, ale
to nieprawda. Ważne, że twoje wnętrze jest tak dobre, tak ciepłe.
Przysunęłam się
bliżej niego.
- Tak bardzo
chciałam usłyszeć kiedyś te słowa od jakiegoś mężczyzny –
szepnęłam. – Dziękuję, że spełniłeś jedno z moich marzeń,
Leon…
Powoli ścierałam z
twarzy cały mój makijaż. Patrzyłam w lustro na swoje odbicie i
widziałam te wszystkie blizny i plany, które były tak bardzo
widocznie. Jednak chyba pierwszy raz od kilku lat nie czułam tego
obrzydzenia, kiedy na nie patrzyłam.
Wyszłam powoli z
łazienki i ruszyłam do salonu. Kiedy tylko przekroczyłam jego
próg, wzrok Leona od razu zwrócił się w moją stronę.
Skierowałam wzrok
na podłogę. Usłyszałam jak on wstaje i podchodzi do mnie. Uniósł
mój podbródek do góry.
- Jesteś piękna –
Dotknął mojego policzka – nawet z tym.
Jego twarz była
coraz bliżej mojej, nasze usta dzieliły dosłownie milimetry. Nie
opierałam się, wiedziałam, co teraz się stanie.
Po chwili
złączyliśmy się w pełnym uczucia pocałunku. Już nie myślałam
o swoim wyglądzie, o sytuacji sprzed kilku lat. Nie myślałam o
niczym złym, o tych wszystkich upokorzeniach, których doznałam z
powodu swoich blizn. W tym momencie nie liczyło się nic innego.
Byliśmy tylko ja i
on.
On i ja.
Byliśmy tylko my.
Już na zawsze.
No. I jest
trzecia część :D Dodaję ją dzisiaj, bo Weronika jest chora i jej
w szkole nie ma :D No to ma co czytać, nie masz za co dziękować xD
Mam nadzieję, że
wam się ona spodoba i że skomentujecie ją :) Ostatnio blogger się
nie zaktualizował, dlatego nikomu nie wyświetliło się, że
dodałam drugą część, którą możecie przeczytać pod spodem :)
No. To chyba tyle
:D
Kolejny part o
Bromili xD Pierwsza część pojawi się w przyszłym tygodniu.
Taka jakaś
krótka ta notka, ale nie mam co pisać w sumie :D
Aha.
Czy Francesca
musi wyjeżdżać???? No ludzie, ona ma porąbanego tego ojca
jakiegoś nooo.
Okey, Universo
za sześć dni, a teledysk do Otro dia mas już jutrooo :* Kto
czeka??? Dziękuję za komentarze, wyświetlenia i za to, że mnie
czytacie :)
Kocham was
<33333

Zajmuję sobie miejsce i lecę czytać XD
OdpowiedzUsuńZARAZ WRACAM <3
I jestem XD
UsuńAlexandro!
Czy ja już kiedyś mówiłam Ci, że masz ogromny talent? XD Nie? W takim razie mówię to teraz i mogę to powtarzać bez końca, bo tak naprawdę jest.
Ten part zachwyca przede wszystkim trzema rzeczami.
NIEZWYKŁA MIŁOŚĆ
Poznali się w dość nietypowych okoicznościach. Ale jak już mówiłam było to bardzo orginalne. Wszystkie ich sceny były po prostu urocze. Wspaniałe, jak zresztą cały ten part. W tej części znów nas zaskoczyłaś. Leon okazał się być bratem Nicolasa- człowieka, który wyrządził Violetcie tak ogromną krzywdę.
Każdą scenę, nawet najbardziej prostą- jak wtedy, gdy zaczepił ją na ulicy- potrafisz napisać po prostu wspaniale.
I ta miłość, która w końcu zwyciężyła. Vilu pokonała swój strach, swoje lęki, obawy. A Leon? Wyznał jej swoje uczucia, które ona odwzajemniała. Okazał się być tym jedynym. I tym wyjątkowym, który docenił jej wnętrze. Dla niego najważniejsza była ona, nie jej wygląd. I ukoronowanie ich relacji pocałunkiem. Cudo! <3
PRAWDZIWA PRZYJAŹŃ
Doskonale wplotłaś tutaj wątek przyjaźni Fran-Vilu-Cami. To, że się wspierają, ufają sobie. Pocieszają się. Zwierzają się ze wszystkiego. Martwią się o siebie. Bardzo spodobała mi się scena, w ktorej Violetta udała się do Francesci. A ta powiedziała jej, dlaczego zachowała się tak, a nie inaczej. Nie chciała ukazywać swojej slabości.
Motyw prawdziwej przyjaźni jest tutaj pokazany w cudowny sposób i niesamowicie dopełnia całego parta.
TRUDNY TEMAT
Podziwiam Cię za to, jak już wiele razy o tym wspominałam, że nie boisz się sięgania po trudne tematy i piszesz o nich tak dobrze. Twój blog, drugi zresztą też, jest jak najbardziej wart uwagi, pochwał i wielu komentarzy, oczywiście pozytywnych.
Masz naprawdę świetny styl pisania i cieszę się, że dzielisz się z nami swym talentem. Wiedz, że przeczytanie tej części, jak zresztą zawsze, było dla mnie prawdziwą przyjemnością, podobnie jak zostawienie po sobie tutaj śladu w postaci komentarza.
Z mej strony życzę Ci jeszcze bardzo dużo weny i więcej równie dobrych pomysłow.
Pozdrawiam serdecznie
Dulce
Ja już ci mówiłam, że uwielbiam twoje komentarze <3333 Zawsze tak niecierpliwie na nie czekam, że nie mogę :D
UsuńDziękuję, za tak dużooooo słów xD
Serio, gracias <333333
Ostatnio mówiłam, że mnie zaskoczyłaś. To muszę Ci powiedzieć, że przeszłaś samą siebie. LEON jest JEGO bratem. Nawet przez sekundę mi to nie przeszło przez myśl. Wcale się nie dziwię Vilu, że zareagowała tak, a nie inaczej. Chyba każdy by się wystraszył. Cieszę się jednak, że skończyło to się tak, a nie inaczej, że wszystko sobie wyjaśnili i są razem. I będą żyli długo i szczęśliwie. Tak, tak. Fantazjuje, wiem. Szkoda, że to już koniec tego parta, bo był wręcz genialny. Jednak myślę, że następne też takie będą.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam.
Candy.
Nawet nie wiesz jak miło mi czytać takie słowa <33333
UsuńDziękuję :*
Droga Aleksandro, Olu, Oleczko, Oleńko!
OdpowiedzUsuńChciałabym się rozpisać, aczkolwiek niedawno wróciłam z pogrzebu mojego dziadka i nadal ciężko jest mi się pozbierać po jego śmierci. Co jakiś czas wybucham płaczem, ale teraz nie o mnie.
Wiesz, że nie przepadam za Leonettą, prawda? Jednak w twoim wykonaniu, wszystko staje się lepsze, ciekawsze, barwniejsza. Stworzyłaś coś niesamowitego i za to cię kocham. ♥
Oj, bardzo mi przykro :(
UsuńTrzymaj się, kochana :*
Gracias za komentarz <3333
brak mi słów po prostu wow
OdpowiedzUsuńDziękuję :)
Usuńkornelia80 serio ? Leonetta jest najlepsza,<3333 najcudowniejsza i niesamowita a ty nie masz widzę gustu :( Alexandra jesteś wspaniałą pisarką i NIGDY nie wątp w to . Napisałaś TO CUDO rewelacyjnie. Bardzo ci dziękuję że napisałaś TO CUDEŃKO . Życzę ci weny , milion opowiadań ( dla mnie o Leonecie ;) ) i kariery jako pisarka. Brawo , gratuluję ci i jestem pewna że ....<33333 Dzięki pa . Tutaj Kasia UWIELBIAJĄCA JORGE BLANCO <33333
UsuńOlu!
OdpowiedzUsuńDawno mnie u ciebie nie było. Teraz nadrobiłam zaległości i już wszystko rozumiem.
Jak zawsze znalazłaś trudny temat który potrafisz ogarnąć.
Ale proszę się Leon jest JEGO bratem? JEGO? Tego który skrzywdził Violkę?
Przyjaźń Cami, Fran i Violi żądzi :D.
Czekam na następnego parta z Bromilą!
Pozdrawiam
T. Ferro
Gracias <333
Usuńkochanie, będzie bardzo szybko dzisiaj...
OdpowiedzUsuńpart jest boski *-*
ubustwiam go, po raz kolejny zaskakujesz mnie swoją odwagą,
bierzesz same trudne tematy i wychodzą Ci one perfekcyjnie. ;)
jesteś niesamowita ;)
a co do next parta... Jaka jest szansa, że napiszesz coś speszial for me o Fedemile? ;)
Plosę... <3
Kocham.
Nikoletta
Gracias <33333
UsuńO Fedemile? :D Specjalnie dla ciebie? Nie ma sprawy, ale wiesz, dopiero po Bromile i Marcesce, ponieważ na nich mam już pomysły, a nad Fedemiłą muszę pomyśleć :D
Kocham :****
No i jestem ja :D
OdpowiedzUsuńCzytałam to i zrozumiałam tego głebsze znaczenie...Mądra ja XD nie no żartuje ja nie jestem mądra
Nie ważne jak wyglądasz tylko jaki charakter posiadasz i uwierzysz , że dopiero to zrozumiałam ?!
Jak ja tu mówię mam spóźnione ragowanie -_- ale lepiej późno niż wcale :D
Przecież ten kom miał dotyczyć OP znowu ględze od rzeczy -_-
Więc tak zawsze wybierasz sobie zaskakujące tematy i to mi się podoba w tym blogu nie jest tak jak inne jest po prostu wyjątkowy <333
I znowu nie O OP -_-
Ale do rzeczy bo się rozpisuje O_o
OP wyszedł ci genialnie <33
Viola wreszcie zaufała jakiemuś mężczyźnie ^.^
Leoś taki słodki jak w serialu ale tu sweeetaśniejszy :3
Twe OP mnie zachwycają ja chcieć więcej !! XD :3
Czekam na Bromilke i kolejny rozdział na twym drugim blogu :**
Nie no, spoko, ja też się słabo orientuję :D
UsuńGracias za komentarz <33333
Ola !
OdpowiedzUsuńZacznę od tego, że dziękuje Ci za dedykacje :*** Nie ma to jak śmiać sie z tekstów niektórych piosenek z Violetty a następnie je śpiewać :D Ja wręcz kocham Leonette ♥ Wciąż pamiętam jak się śmiałyśmy po nazwaniu Tomasa- Tomasem Fujj i Diega- Diego idiota (oczywiście nie chciałyśmy obrażać ich fanek lub coś ). Słuchać o Fran i Lodo mogę zawsze bo widzę, że ją kochasz (ja też) i, że sprawia ci to przyjemność <3 Nie śmiałam się z Fran, że płakała tylko wstawiłam taką buzkę :D A o Marco, że wyglądał w jednym odcinku jak dziecko to moja kuzynka mówiła ;) Co tam jeszcze...? O Violetcie możesz gadać ze mną zawsze i wszędzie ;D Nie nazywaj Jorge - chochla ! Nie zaprosiłam cię na ślub bo ty mnie na swój z Facundeuszem nie zaprosiłaś :P Kupiłaś już tę patelnię co miałyśmy kupić na nich hehe ? :D Wiedz, że zawszę będę czytała twoje blogi bo są cudowne ;) Ok to by o nas było na tyle jeszcze raz dziękuje za dedykacje tej wspaniałej, cudownej Leonetty ;***
Przejdzmy do parta :D Był on boski po prostu miód-malina :* Lepiej nie dałoby się już go napisać :D Ja joko, żę jestem fanką i wielbicielką Leonetty bardzo mi się podobał i innym na pewno też. Tak dziwnie się poznali a to tak się potoczyło, że teraz są razem ♥_♥ I mój Leon taki dobry i czuły ;) Przyjazń Violi,Fran i Cami po prostu brak słów ! Ja tym partem jestem oczarowana <3
I czekam na następnego parta o Leonetcie, który na pewno się pojawi jak już opiszesz wszystkie pary ♥
Jak już wiele razy pisałam KOCHAM CIĘ ~Weronika~
No, Wero, jak to było? Planeta welas, czikas eslosividaaad, lalalalala, disa codigo amistaaaad! :D To nasze wersje są :D
UsuńA co do Chochli, no to prawda jest no :D Podziękuj mojej BFF, wiesz gdzie jej szukać, parę domów dalej, albo w szkole :D
Gracias za komentarz <33333
Ja też cię kocham <33333
Te nasze wersje tych piosenek :D Ten Chochla ma na imie Jorge ! :**
UsuńNoo, albo Yo soy asi xD Chochla! :D
UsuńEj, miałam napisać komentarz, zostawiłam kartę i tak po 2 godzinach się skapnęłam, że nic nie napisałam o.O
OdpowiedzUsuńDobra, mmm -kocham <3 Może nie tak, jak inne pary, ale - kocham <3
Spieszę się, zadania z fizyki goonią, a konkurs już 31 ;-;
Pozdrawiam, Justyna :)
Spoko, ja też mam sklerozę :D
UsuńMnie goni biologia na jutro, ale mi się nie chce xD
Pozdrawiam i dziękuję za komentarz <333
Gratuluję!
OdpowiedzUsuńPodjełaś się BARDZO trudnego tematu i wybrnełaś.
Nie zasypujesz trudnością, z lekkością to tłunaczysz.
Masz rację, wygląd to nie wszystko. To jest tylko pierwsze wrażenie, którego należy się wyzbyć.
Piękne i zaskakujące.......
Ten part jest świetny, nawet lepszy niż cała reszta (oprócz tego o Fedemili, ale ich uwielbiam, więc są wogóle poza rankingiem ;)). Jest pełno zwrotów akcji, to mega przyciąga i uwagę i przede wszystkim WCIĄGA <3 Uwielbiam czytać Twoje opowiadania , bo nie wybierasz sobie tematów głupich i banalnych, tylko to już jest wyższa półka :* Mało kto tak potrafi ...
OdpowiedzUsuńPs Violetta pracująca jako kasjerka,to jest świetna sprawa ... :D Na przykład jakby w biedrze pracowała ... VILU W ZIELONEJ BLUZCE I POLARZE TO BYŁABY ŚWIETNA SPRAWA <3 :*
Miło mi, ze tak uważasz, bardzo dziekuję <33333
UsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńChamstwo się mi usunęło i muszę pisać od nowa!
UsuńAlex, ja Twojego cudnego bloga znalazłam koło grudnia- przeczytałam wszystko i byłam zdziwiona Twoim wielkim talentem.
Myślę sobie "Czemu ja nie jestem taka utalentowana i sławna?", ale mniejsza o to.
No i dobra. Potem, jak to ja i meine skleroza- zapomniałam o nim. I dopiero przez inne blogi, w których jesteś w obserwowanych, Ciebie znowu wypatrzyłam i się pojawiłam znowu...
To tyle!
Teraz nie dam Ci spokoju i będę Cię nawiedzać pod każdym postem.!
Szanuję Cię, jako bloggerkę i w ogóle Ci wszystkiego zazdroszczę <333
Ten part był cudowny!
Leoś i Violka poznali się tak nietypowo i V. jeszcze rozpamiętywała Nicolasa, a kiedy zapomniała León mówi, że to jego brat!
Normalnie takie to było napięcie, kiedy to czytałam, że se myśle "co ona mu zrobi?!"
ale na szczęscie nie walła go niczym, ;D
Tak ogólnie to się zgadzam z moją przyjaciółką Julie na dole. Tą od Romoeren'a i z fajnego bloga, piszę, bo ją wkurzy to!!!!
No, ale zgadzam się pod tym względem, że nie ważny jest wygląd, a liczy się wnętrze. I to jest ważny, i o tym powinien wiedzieć każdy!
Czekam na kolejnego Twojego parta, z trudnym tematem zapewne i jak zwykle cudownym!
Już go chcę, Olaa!
Sorki za taki komentarz, ale jeszcze się nie otrząsłam po tym OP. Czekam, czekam:
Twoja Clarie:*
Clarie Ponte
Ja wcale nie jestem zdolna, ani tym bardziej sławna :D
UsuńSpoko, ja też mam sklerozę :D
Dziekuję za taki długi komentarz <3333
Alexandraaa!
OdpowiedzUsuńI po raz kolejny mnie zadziwiasz!
Ja nie rozumiem, jak wielki talent może mieć taka młoda osóbka,
może podzielisz się? Prosę!!!
W ogóle to Twoje opowiadania jakieś przesłanie mają, zawsze warto je poczytać,
aby przemyśleć jakieś swoje sprawy, zastanowić się nad swoim życiem i ogólnie sensem życia.
Ty dzięki takim partom o trudnych tematach zmuszasz ludzi do pzremyśleń. I to jest bardzo dobre.
Szczerze, to nie spodziewałam się takiego zakończenia tego OP. Nie wiem, ale Ty chyba nie za bardzo pisałaś o Leonettcie itd; a tu wyskakujesz z takim cudem...
Jakaś jestem nierozgarnięta dziś i nie umiem napisać czegoś konkretnego.
Twoje opowiadania się tak miło czyta, mimo, że czasem są ciężkie, ale Ty piszesz je z taką lekkością, że nie można się oderwać.
I przesłanie.... Wygląd to nie wszystko, wygląd jest najmniej istotny w tym wszystkim- liczy się wnętrze człowieka. Znam ludzi, którzy nie grzeszą urodą, a są tak dobrzy i w ogóle, i tutaj też nie liczy się, jak ktoś wygląda...
W tym przypadku Violka ma dobre wnętrze. Miała o sobie takie złe zdanie i nie wierzyła, że kiedyś będzie z jakimś mężczyzną, a niszczyła sobie życie przez Nicolasa.
Na pewno było to dla niej trudne, ale miała przyjaciółki, które ją wspierały i tego Leóna, któremu kompletnie nie przeszkadzało to, że Vilu tak wygląda...
Nie wiem, kochana, co Ci jeszcze napisać...
Wybacz, że ostatnio nie skomentowałam, ale dopiero dzisiaj zobaczyłam, że dodałaś część drugą.
Masz ogromny talent- świetnie piszesz i opisujesz wszystkie przeżycia bohaterów, którzy są zawsze ciężko doświadczeni przez życie. I nie ważne, co napiszesz, i tak wszystko będzie piękne.
Nie zmarnuj takiego talentu- pisze, wierz w siebie i ciesz się życiem.
Dobra kończę, bo bredzę!
Julie Walter, która tak Cię meeeeega kocha i Twojego boskieeeeego bloga, że, jak tylko widzę, że już coś dodane, to muszę to JUŻ przeczytać.!;*
Nom, czeeeeekam na nexta, którego chcę już:
Ja nie mam wcale czym sie dzielić :D
UsuńGracias za taaaaki długi komentarz <3333
przecudowny ;* jak zawsze nie mogłam się oderwać od czytania go... <33 piszesz cudownie i doskonale o tym wiesz Olu <3
OdpowiedzUsuńale, wiesz co? takiego obrotu spraw to się nie spodziewałam... Nicolas bratem Leona? matko... to okropne... ale bardzo intrygujące... dwa różne charaktery.. ale rodzeństwa się nie wybiera xD
bardzo się cieszę, że Fran i Cami udało się nakłonić Violettę do porozmawiania z Leosiem ;* no i że on nie miał jej tego za złe... ;p cóż... pozostało mi chyba tylko życzyć tobie weny na kolejnego One parta i wspomnieć, że czekam na następnego parcika xD buziaczki ;**
//Nati
Gracias za komentarz <3333
UsuńPart w środku tygodnia, nie spodziewałam się a tu taka niespodzianka! <3
OdpowiedzUsuńNo to tak: Fran jest najlepsza, lepszej przyjaciółki Vilu nie mogłaby sobie wymarzyć!
Wspiera ją, jest przy niej, martwi się o nią, tylko pozazdrościć noo... Uwielbiam ich przyjaźń!
Leon może trochę nietaktowny ale i tak musiałaby mu powiedzieć, a to jest najwspanialszy facet jaki mógł się jej trafić! :D
Biedna Violetta, nie dziwię się że nie chciała wtedy o tym rozmawiać...
Iii teraz uwaga... Mój Leoś i były psycho - chłopak Vilu to bracia?
No nie wierzę... Takiego zwrotu akcji się nie spodziewałam! ;D
I Leosiowi się za wszystko oberwało, ehh :(
Końcówka najpiękniejsza.
Violetta wreszcie szczęśliwa i pogodzona z losem a Leon jak zwykle idealny <3
Cała ta historia Leonetty była cudowna i oryginalna, jak wszystkie Twoje zresztą!
I oczywiście nie mogę się już doczekać Bromili :D
Kocham <3
Cudoo *.*
OdpowiedzUsuńP.S Organizujemy akcję urodzinową dla Tini!
Zapraszamy i mamy nadzieję,
że nam pomożesz! ;**
http://tiniasnews.blogspot.com/2014/03/akcja-urodzinowa-dla-tini.html
#M
Kochana, Witaj!!!
OdpowiedzUsuńOne Part - Cudowny.
Na początku chciałam cię bardzo przeprosić za to że nie komentowałam, ale wiedz że każdą część o Leonettcie czytałam z zapartym tchem i zachwyciła mnie ona już od początku <3 Po prostu każda była wspaniała i było mi niesamowicie przykro, że nie mogłam skomentować, ale niestety czas mi na to nie pozwolił ;c
Mam nadzieję że mi wybaczysz, kochana!
Przechodząc do One Parta:
- Ogromnie zaskoczona byłam tym, jak Violetta i Leon się poznali. Ta znajomość rozwijała się bardzo powoli, z każdym spotkaniem coraz bardziej się rozumieli, chcieli spędzać ze sobą tak wiele czasu,
- Takie przyjaciółki jak Fran i Cami to wielki skarb i bardzo podobało mi się to jak wspierały one Violettę i za wszelką cenę chciały uświadomić jej że jest piękna nie tylko z makijażem,
- Historia Violi - Ogromnie mnie wzruszyła. To co przeszła było okropne, tak bardzo jej wspułczuję i rozumiem że nie od początku zaufała Leonowi.
- Hmm...ogólnie wszystko było wspaniałe, dlatego nie wiem co jeszcze mogłabym napisać o tym cudeńku <3 No cóż...więc teraz idę komentować na drugiego bloga :)
Pozdrawiam i kocham :)
Ania :***
Nie szkodzi, ja też czasami nie mam czasu komentować :)
UsuńGracias za komentarz <3333
O moja Boginio, kłaniam się przed Tobą i Twym talentem. <3
OdpowiedzUsuńNie jestem boginią xD Ale dziękuję :*
Usuńsuper i zapro do mniiw :DDDDDDDDDDDDD
OdpowiedzUsuń* mniem :PPPPPPPPPPPPP
Usuń* MNIE! ;////////////////
UsuńGracias, postaram się zajrzeć :D
UsuńLeonetta <33333333333
OdpowiedzUsuńPrzepiękny part, zawsze jak czytam coś co jest twojego autorstwa to nie ma takiej siły która by mnie oderwała od czytania :D
Ciesze się, że Vilu odnalazła swoją miłość <3
Szczerze to tak kiedyś (kiedyś czyli jakiś tydzień temu) na matmie sobie rozmyślałam co może być w 3 części i bardzo podobnie sobie to ułożyłam :P
Heh miałam czas bo trzy matmy pod rząd :(
Ach, przepraszam że znów komentuje z DUŻYM opóźnieniem to dlatego, że ze mną jest coś nie tak, ale to szczegół ;P
Wybaczysz?
P.S. Jaram się UNIVERSO :D
Oczywiście czekam na next :* <3
O Matko, o moim blogu to się nawet na matmie myśli xD
UsuńTrzy godziny matmy, współczuję xD
Ja też się jaram Universo <333
Gracias <333
Kto jest mistrzem w późnym komentowaniu?
OdpowiedzUsuńZgadłaś, oczywiście, że ja. XD
Kochana, wybacz za moje żółwie tępo, ale czas goni. Niestety. :c
Zresztą nieważne. :> Jestem tu i mogę się w końcu pozachwycać. :D
Jestem Twoją ogromną fanką, prawie od samego początku istnienia bloga i za każdym razem kiedy dodajesz coś nowego to jak miód na moje serce. <3333
Uwielbiam sobie Leonette i w połączeniu z Twoim nie odpartym talentem wszystko tworzy idealną całość.
Zakochałam się, po raz kolejny. W Tobie, w Twojej pracy, w Twoim blogu. :D
Kocham, Soph. ♥
Nie szkodzi, nic się nie stało xD
UsuńJa też jestem twoją fanką i też cię kocham <3333
Gracias :***
Droga Alexandro! ♥
OdpowiedzUsuńWybacz, że tak późno. Nawet nie wiem, jak mogłabym się wytłumaczyć, więc sobie odpuszczę :)
A teraz przechodząc do części trzeciej:
Jedno, wielkie "WOW". Naprawdę, aż nie wiem, co powinnam teraz napisać. To było tak niesamowite, takie inne. Ale już przywykłam. Zawsze w OS poruszasz ciekawe tematy, nie raz trudne, nie boisz się tego. To jest właśnie niesamowite ♥ Jakby tego było mało, umiesz wspaniale określić emocje, za pomocą słów. Wszystko idealnie pasuje, jest tak jak być powinno. I to wszystko czyta się, z taką ogromną przyjemnością, zapartym tchem.
Historia Violetty, poruszająca. A to, co się okazało, matko. Ale dobrze, że postanowiła zawalczyć. O siebie, o swoje szczęście :) Dobrze, że dała Leonowi tą szansę. Mam nadzieję, że wykorzystają ją w stu procentach. Ten fragment, kiedy Leon mówi, że Violetta jest piękna nawet z bliznami: Awww ♥ Chyba się wzruszyłam.
Godną pochwalenia rzeczą jest również wspaniale ukazana przyjaźń, między dziewczynami. Coś... niepowtarzalnego. Takie przyjaciółki spotyka się raz na całe życie. Nie wolno ich wypuścić :)
Dobrze, to chyba wszystko.
Czekam na kolejną historię - Bromila, tak? Nie mogę się doczekać :)
Ściskam bardzo mocno,
Edyta :) ♥
Twoja ocena jest dla mnie bardzo ważna, serio xD Więc cieszę się, że tak myślisz :)
UsuńTaak, Bromila, jeszcze w tym tygodniu xD
Gracias <333
Czy mi się wydaje.. Czy ty uśmierciłaś mojego Lucę?
OdpowiedzUsuńTak mi go brakuje w serialu :c
Basta. Trzeba zapomnieć.. Skryć smutki...
Rozdział cudowny ♥♥
Trochę się zdołowałam, bo uświadomiłam sobie, że nie mam chłopaka...
Ale rozdział cudny ♥
Chyba pierwszy raz chusteczki zostały nienaruszone :D
Kocham twoje opowiadania i..
Już nie mogę się doczekać co będzie w następnym OP
Już się boję jaki temat znów weźmiesz xD
Może kiedyś zrobisz coś o jeździe konnej? Zawody, upadek etc.?
Mogę pomóc - w końcu te 5 lat już się zajmuję końmi xD
Buziaczki ;****
Lecę dalej czytać, ale zrobię sobie przerwę na herbatkę ;3
Hmm coś o jeździe konnej? Się zobaczy xD
UsuńDziękuję ;)