niedziela, 2 marca 2014

ONE PART LEONETTA - Spalone szczęście cz 2

- Amanda, masz może jakieś drobne? – Wychyliłam się przez drzwiczki w stronę mojej współpracowniczki.
Kobieta odwróciła się w moją stronę.
- Nie, Violetta, zaraz nie będę miała z czego wydawać – odpowiedziała.
Westchnęłam i odwróciłam się z powrotem w stronę klientki.
- Przepraszam panią bardzo, ale nie mam pani wydać – rzekłam. – Może ma pani cztery peso?
Na oko czterdziestolatka zajrzała do swojego zielonego portfela.
- Może mam… - zaczęła. – Ale bardzo drobno…
- Nie szkodzi – zaprzeczyłam od razu. – Im drobniej, tym lepiej.
Kolejne kilka minut zajęło mi żmudne liczenie pieniędzy, które wyłożyła kobieta.
- Dziękujemy pani bardzo, zapraszamy ponownie i życzymy miłego dnia. – Położyłam przed nią sporej długości paragon.
Odgarnęłam włosy spadające mi na twarz i założyłam je za ucho w momencie, w którym stanął przede mną kolejny klient.
- Dzień dobry, czy chce pan skorzystać z naszej oferty specjalnej? – Wyrecytowałam formułkę, którą znałam już na pamięć.
Mężczyzna uśmiechnął się lekko.
- Nie, dziękuję.
Zabrałam się do kasowania produktów. Zręcznie przesuwałam kolejne przedmioty nad czytnikiem sprawiając, że kwota na ekranie powiększała się.
Odłożyłam ostatni zakup na bok.
- Kartą czy gotówką?
- Kartą.
Odwróciłam w jego stronę czytnik, do którego włożył żółtą kartę z czarnym logo jakiegoś banku.
- Pin, zielony.
Mężczyzna nacisnął pięć przycisków. Odwróciłam urządzenie z powrotem do siebie.
- Przykro mi, nie ma pan środków na koncie.
Na jego twarzy pojawiło się zdziwienie, a zarazem zakłopotanie.
- Niemożliwe – odparł. – Proszę spróbować jeszcze raz.
Kolejny pajac, który przychodzi do sklepu bez pieniędzy – pomyślałam.
Ponownie skierowałam czytnik do niego pozwalając mu na ponowne wstukanie kodu.
- Konto jest puste – powtórzyłam. – Proszę spojrzeć.
Przekręciłam monitor w jego stronę. Spojrzał zaciekawiony na wynik transakcji i skrzywił się.
- Ma pan przy sobie gotówkę? – spytałam.
- Nie, niestety nie. – Podrapał się po głowie.
Rzuciłam zniecierpliwione spojrzenie na jego zakupy leżące po mojej lewej stronie.
- Chyba będzie pan musiał coś załatwić – poradziłam mu. – I to jak najszybciej.
Skinęłam głową na kolejkę ludzi, która z każdą chwilą coraz bardziej się powiększała.
- Bo wie pani… - zaczął niepewnie – chodzi o to, że muszę jak najszybciej zanieść te zakupy mojej mamie.
I co ja miałam zrobić? Przecież nie jestem tutaj szefem, nie mogę tak po prostu odpuścić mu zapłaty. Poza tym kwota była dość duża.
Nie miałam pojęcia jak mam się zachować. Dużo razy obsługiwałam takich klientów i zawsze miałam ten sam problem.
Ludzie w kolejce zaczęli się niecierpliwić. Ktoś mówił, że poskarży się właścicielowi na obsługę, ktoś, że ten sklep jest w ogóle nie zorganizowany, a jeszcze ktoś inny, że już więcej tu nie przyjdzie.
- No… - zamyśliłam się. Spojrzałam na godzinę w rogu monitora. – Proszę poczekać, za pięć minut mam przerwę, ja… Pożyczę panu te pieniądze. Proszę stanąć gdzieś z boku.
Mężczyzna uśmiechnął się z wdzięcznością i posłusznie usunął się pod ścianę.
- Dzień dobry, czy chce pani skorzystać z naszej oferty specjalnej?
Przez te krótkie pięć minut zdążyłam skasować masę ludzi. Jaką dziewczynkę, która przyszła po lizaka, starszą panią, która nie mogła dostrzec jakie pieniądze ma w portfelu, młodego mężczyznę, który narzekał, że nie ma jego ulubionych papierosów i jeszcze kilkoro klientów. Zaschło mi w gardle od ciągłego powtarzania: „Dzień dobry”, „Dziękujemy za zakup”, „Miłego dnia”, „Proszę resztę” i innych podobnych formułek.
W końcu na monitorze wyświetliła się godzina, podczas której schodziłam na przerwę. Postawiłam przed – na oko – dwudziestoletnią kobietą tabliczkę z napisem „Kasa zamknięta”.
- Zapraszam do kasy obok. – Uśmiechnęłam się.
Wstałam z krzesła obrotowego i otworzyłam drzwiczki, przez które wyszłam poza obręb kasy.
Rozglądnęłam się szukając wzrokiem mężczyzny, który miał na mnie czekać. Dostrzegłam go stojącego obok stoiska z gazetami i zajmującego się swoim telefonem. Podeszłam do niego. Podniósł głowę i schował komórkę do kieszeni.
- Proszę na mnie zaczekać, przyniosę swój portfel.
Skinął głową, a ja poszłam na zaplecze, aby po chwili wrócić z brązowym portfelem w ręce.
- Ile tam pan potrzebuje? – spytałam. Powiedział odpowiednią kwotę, a ja wyjęłam ją i podałam mu. – Pana zakupy są skasowane, proszę iść do sąsiedniej kasy i zapłacić.
- Nie wiem, jak się pani odwdzięczę. – Wziął do ręki banknoty. – Mam u pani dług. Może da się pani zaprosić na kawę?
Uśmiechnęłam się.
- Nie, dziękuję, ja jestem w pracy – odparłam.
- To może po pracy? – zaproponował. – Naprawdę, muszę się pani jakoś odpłacić.
Zastanowiłam się przez chwilę.
- No… Dobrze – zgodziłam się w końcu. – Kończę o siedemnastej.
- Wspaniale. – Uśmiechnął się. – Przyjdę do panią i pójdziemy do jakiejś kawiarni, może być?
- Może być. – Skinęłam głową.
- To w takim razie, do zobaczenia.
Pożegnałam się z nim i ruszyłam na zaplecze. Tam zaparzyłam sobie herbatę i usiadłam przy stole.
Czy dobrze zrobiłam? Zgodziłam się wyjść gdzieś z mężczyzną, którego imienia nawet nie znałam. Nie wiedziałam jaki jest, czym się zajmuje, był mi zupełnie obcy. Nie miałam pojęcia, czego mogę się po nim spodziewać, byłam zupełnie nieświadoma tego wszystkiego.
Ale jak to spotkanie miało się potoczyć, dowiem się za kilka godzin. Nie wiem, najwyżej będę tego żałować. Zobaczy się.

Założyłam torbę na ramię, rzuciłam krótkie „cześć” moim koleżankom z pracy i wyszłam z budynku. Ruszyłam przed sklep pamiętając, że miał tam na mnie czekać mężczyzna, któremu pożyczyłam pieniądze. Nie myliłam się.
- Dzień dobry – zawołałam i podeszłam do niego.
- Dzień dobry. – Wyciągnął do mnie rękę.
Podałam mu swoją. Uścisnęliśmy sobie dłonie. Poczułam, jak dotyka jej wewnętrznej części, która była tak bardzo poparzona. Wzdrygnęłam się, ale chyba tego nie zauważył.
- Tak jak obiecałem, zabieram panią na kawę – rzekł.
Uśmiechnęłam się.
Ruszyliśmy w stronę centrum Buenos Aires. Szliśmy zatłoczonymi uliczka tego pięknego miasta starając się na nikogo nie wpaść.
Zastanawiałam się jak przebiegnie nasze spotkanie, czy znajdziemy jakieś wspólne tematy do rozmowy. Najbardziej jednak bałam się tego, że ten mężczyzna jakimś sposobem dostrzeże ślady oparzeń na mojej twarzy i rękach. Tego nie umiałabym wytłumaczyć.
Znaleźliśmy się pod małą, przytulną knajpką. On otworzył drzwi i przepuścił mnie przed sobą. Znaleźliśmy się w środku. Usiedliśmy przy jednym ze stolików przy oknie. Po chwili podeszła do nas kelnerka.
- Coś podać? – spytała uprzejmie.
- Dla mnie kawę czarną – odpowiedziałam uśmiechając się.
- Dla mnie tak samo.
Kobieta odeszła, a ja przeniosłam wzrok na mężczyznę siedzącego przede mną.
- Więc… - zaczęłam. – Może spytam, czym się pan zajmuje?
On zaśmiał się.
- Jestem Leon. – Znów wyciągnął rękę, którą uścisnęłam. – Żaden pan.
- Violetta.
- Bardzo ładne imię – stwierdził. – I rzadko spotykane.
- Moi rodzice mieli skłonność do odmiennych imion. – Uśmiechnęłam się.
- Tak, moi tak samo – zaśmiał się ponownie. – Na ulicy rzadko można spotkać jakiegoś Leona. `
- Właśnie jest pan… jesteś pierwszą osobą z takim imieniem, jaką poznałam – poprawiłam się szybko.
Po pięcie minutach rozmowy kelnerka przyniosła nasze zamówienie. Postawiła je na stoliku przed nami. Wzięłam filiżankę do ręki.
- Wybacz pytanie, ale… - zaczął – jesteś w związku? Masz męża?
Uśmiechnęłam się.
- Nie, nie mam męża – Odstawiłam kawę na blat – ani chłopaka. Jestem singielką. Na razie… na razie wolę się z nikim nie wiązać.
- Dlaczego?
Przygryzłam wargę i naciągnęłam rękawy na dłonie.
- To nie jest za przyjemny temat do rozmowy – mruknęłam.
- Przepraszam. – Wyraźnie się speszył.
- Nie szkodzi. – Założyłam włosy za ucho. – Nie wiedziałeś. Więc… czym się interesujesz?
Uśmiechnął się.
- Muzyką – odparł. – I wszystkim co z nią związane. Wiesz… śpiewam, tańczę, gram na gitarze i keyboardzie. Tak samo jak ty jestem singlem, dlatego mam na to dużo czasu.
Odwzajemniłam uśmiech.
- Twoja pasja jest dla ciebie bardzo ważna – stwierdziłam.
- Najważniejsza – potwierdził. – A ty? Czym się interesujesz?
- W sumie… to niczym – zaśmiałam się. – Nie mam jakiegoś konkretnego hobby.
To była prawda. Do niczego mnie nie ciągnęło tak jak do tego, by pilnować, żeby nikt nie zauważył tego co mam na twarzy i rękach. To za mocno by bolało. Nie chciałam wysłuchiwać kpin docierających ze wszystkich stron i raniących moje uszy.
- Nie masz żadnego hobby? Niemożliwe – rzekł.
- Ale to prawda. – Wzruszyłam ramionami obracając w rękach filiżankę. – Nie mam jakichś szczególnych zainteresowań. Czasami lubię sobie tylko pośpiewać, albo ponaciskać klawisze pianina – zaśmiałam się.
- Czyli muzyka. – Uśmiechnął się.
- Wiesz, śpiewać to mogę sobie tylko pod prysznicem – sprostowałam – a zagrać to umiem gamę, albo te pioseneczki, co dzieci śpiewają w przedszkolu.
- Zawsze coś – zaśmiał się. – Niektórzy nawet gamy nie umieją zagrać.
- Niektórzy nawet nie wiedzą co to jest – dodałam.
Z Leonem rozmawiało mi się bardzo miło i przyjemnie. Mieliśmy wiele wspólnych tematów. Nie miałam czasu na rozmyślanie o swoim wyglądzie i o tym, czy przypadkiem czegoś nie zauważył.
Nawet nie spostrzegliśmy się, kiedy na dworze się ściemniło, a kawiarenka zaczęła pustoszeć.
Spojrzałam na zegarek, który miałam na ręce.
- To już ta godzina? – zdziwiłam się.
Mężczyzna skierował wzrok na tarczę zegara wiszącą na ścianie.
- Rzeczywiście – potwierdził. – Szybko nam zleciało tych kilka godzin.
- Przepraszam cię, ale ja już muszę iść – rzekłam. – Mam jeszcze kilka rzeczy do zrobienia.
- Tak, mnie też wypadałoby się zbierać – uśmiechnął się.
Wstałam od stołu. Zrobił to samo.
- Moglibyśmy się jeszcze kiedyś spotkać? – spytał.
Teraz i ja się uśmiechnęłam.
- Oczywiście – odpowiedziałam. – Wiesz, gdzie mnie szukać.

Obudził mnie nieustanny dźwięk dzwonka do drzwi i uporczywy dźwięk mojej komórki. Nie wiedząc co się dzieje, podniosłam się z łóżka i wzięłam telefon do ręki. Na ekranie widniały czarne litery tworzące imię mojej przyjaciółki.
- Francesca? – Nacisnęłam zieloną słuchawkę.
- Violetta, może byś nam łaskawie otworzyła drzwi, co? – W słuchawce usłyszałam zniecierpliwiony głos Włoszki. – Jesteś oczywiście w domu, tak?
- Tak – rzekłam powstrzymując głośne ziewnięcie. – Obudziłaś mnie.
- Dziewczyno, jest pierwsza po południu – prychnęła. – O której poszłaś spać? Albo nie, nie odpowiadaj. Wpuść nas do domu, wtedy nam powiesz. Pośpiesz się, Violetta!
- Fran, sobota jest, ja jeszcze śpię. – Powoli stanęłam na nogi kierując się w stronę wyjścia z pokoju.
- To się lepiej obudź – poradziła mi. – Nie wygrałam czasu na losowaniu, nie wiem czy wiesz… Oj, cicho Camila!
- Na loterii, Fran, na loterii… - westchnęłam.
- Następna – rzekła zdenerwowana. – Nie wiem o co wam chodzi z tą loterią, ale mniejsza o to. Otwórz te drzwi!
- Już spokojnie, idę – mruknęłam.
- Pośpiesz się. – Po tych słowach rozłączyła się, a w moim uchu zabrzmiał denerwujący sygnał przerwanego połączenia.
Przyśpieszyłam tempa i po chwili schodziłam już po drewnianych schodach na dół. Przechodząc obok wielkiego, kryształowego lustra wiszącego na ścianie starałam nie patrzeć się na swoje odbicie, jednak kątem oka i tak dostrzegłam oparzenia, które tym razem nie przykrywała gruba warstwa makijażu.
Przekroczyłam próg wiatrołapu i podeszłam do drzwi. Sprawnym ruchem przekręciłam klucz w drzwiach i odsunęłam się na bok zapobiegając stratowaniu mnie przez nadpobudliwą Francescę.
- Minęło dokładnie szesnaście minut odkąd tutaj przyszłyśmy – powiedziała stając przede mną. – Tak, to bardzo miłe, że nam tak szybko otworzyłaś.
- Cześć Violu. – Stojąca obok niej rudowłosa pomachała mi. – Nie zwracaj na nią uwagi – Wskazała na Włoszkę, która nerwowym krokiem ruszyła w głąb domu – Pokłóciła się o coś z Marco, nie wiem o co, ale się do niego nie odzywa. Jest wściekła.
- Zauważyłam – uśmiechnęłam się sennie. – No i usłyszałam. Wcześniej, przez telefon. Wchodź, Cami.
Posłusznie skierowała się do salonu gdzie zastała już siedzącą wygodnie w fotelu Francescę.
- Tak jak mówiłam, dopiero wstałam – odezwałam się. – Idę sobie zrobić coś do picia. Zrobić wam?
- Tak, ja poproszę herbatę, jakbyś mogła – rzekła Ruda. – A ty, Fran?
- Nie mam humoru na żadne herbaty – mruknęła dziewczyna zakładając ręce na piersi.
- Zaparz jej melisy, jeśli masz – wtrąciła Camila nie zwracając uwagi na mordercze spojrzenie przyjaciółki. – Albo pójdziemy wszystkie do kuchni, co?
Czarnowłosa odburknęła coś pod nosem, ale wstała i wszystkie trzy wyszłyśmy z pokoju.
Nalałam wody do czajnika i włączyłam go. Z szafki wyjęłam trzy kubki. Do dwóch z nich wrzuciłam herbatę owocową, a do trzeciego – tak jak poradziła Cami – torebkę melisy.
- Violetta, nie wygłupiaj się, zrób mi normalną herbatę, jak już musisz.
- Nie – ucięłam. – Widzę, że jesteś zdenerwowana, a to ci dobrze zrobi. Powiedz nam lepiej o co się pokłóciłaś z Marco.
- Nie pokłóciłam się – zaprzeczyła siadając na krześle. – Wymieniliśmy zdania.
- Wiesz, jak ja z Brodueyem wymieniam zdania, to zazwyczaj później normalnie ze sobą rozmawiamy – zauważyła Camila.
Włoszka założyła ręce na piersi i wbiła wzrok w swoje stopy.
- Więc? – spytałam zalewając wrzątkiem torebki z herbatami i z melisą.
- Śmiał się ze mnie – odparła ponuro.
Wymieniłyśmy z Cami zdziwione spojrzenia.
- Śmiał się z ciebie? – powtórzyła rudowłosa. – Dlaczego?
- Tak, powiem wam, i wy też będziecie się ze mnie nabijać. – Uśmiechnęła się ironicznie. – Nie, dziękuję za taką propozycję.
- Francesca, my miałybyśmy się z ciebie śmiać? – Postawiłam przed nimi kubki z herbatą. – Jesteśmy przecież twoimi przyjaciółkami.
- Przyjaźń przyjaźnią, ale jak wam powiem to zapomnicie o tym co przed chwilą powiedziałyście – prychnęła biorąc pomarańczowe naczynie do ręki.
- Nie wymyślaj wymówek, tylko gadaj – rzekła stanowczo Camila. – Prędzej czy później i tak to z ciebie wyciągniemy, a im szybciej tym lepiej dla ciebie.
Dziewczyna westchnęła odstawiając kubek na stół.
- Wiecie, że mam problemy z lunatykowaniem, prawda?
- Mhm, wiemy – potwierdziła Ruda biorąc łyk herbaty. – Widziałyśmy parę razy. A co?
- Właśnie to – mruknęła. – Dzisiaj w nocy podobno znowu wstałam z łóżka. Marco akurat się obudził i próbował mnie zaciągnąć z powrotem do pokoju, nie umiał mnie obudzić i takie tam, wiecie… Oczywiście rano nic nie pamiętałam, a on śmiał się, bo podobno nawijałam po włosku, a że on włoski umie, to zrozumiał.
- A co mówiłaś? – zaciekawiłam się.
- Nie wiem, przecież spałam – jęknęła. – A on mi nie chciał powiedzieć. Zdenerwowałam się na niego.
- Tak, to zauważyłyśmy – uśmiechnęłam się do niej. – Nie sądzisz, że zareagowałaś trochę za ostro?
- Nie – spojrzała na mnie. – Należało mu się.
Camila westchnęła demonstracyjnie, jednocześnie unikając wrogiego wzroku swojej przyjaciółki.
- A ty – Francesca wskazała na mnie – dlaczego wczoraj nie odbierałaś telefonu?
Podrapałam się po głowie.
- A dzwoniłyście? – Zrobiłam łyk herbaty.
Włoszka zamknęła oczy i nabrała powietrza w płuca.
- Uno, due, tre… – policzyła cicho w swoim ojczystym języku. Później podniosła powieki i znów utkwiła swoje spojrzenie we mnie. – Sprawdź telefon. – Poprosiła przesłodzonym głosem, z uśmiechem na twarzy.
Popatrzyłam na nią jak na wariatkę, ale wzięłam do ręki moją srebrną komórkę. Na wyświetlaczu od razu pojawiło się powiadomienie o nieodebranych połączeniach.
- Tylko dwadzieścia osiem od ciebie i dwadzieścia od Cami. – Machnęłam ręką i odłożyłam ją z powrotem na blat stołu.
- O, tylko! – żachnęła się Francesca. – Faktycznie! Prawda, Camila? – zwróciła się do niej. – Przecież to tylko czterdzieści osiem nieodebranych połączeń! I to jeszcze od kogo? Od nic nieważnych, nic nieznaczących, najlepszych przyjaciółek na świecie! I czym tu się przejmować? Przecież…
- Przestań Francesca. – Camila złapała ją za ręce, którymi ta zawzięcie gestykulowała. – Napij się tej melisy, bo jeszcze ani łyka nie zrobiłaś. I daj Violetcie coś powiedzieć.
Włoszka mruknęła coś pod nosem po włosku, wyrwała się z uścisku przyjaciółki i posłusznie wzięła do ręki brązowy kubek z napojem. Wbiła we mnie swój niecierpliwy wzrok.
- To co, powiesz nam dlaczego nie odbierałaś? – spytała Camila z uśmiechem na twarzy.
- Musiałam nie słyszeć. – Ogarnęłam włosy za ucho.
Rudowłosa spojrzała na mnie uważnie, po czym wycelowała we mnie swoim długim palcem.
- Kłamiesz – stwierdziła krótko. – Gadaj gdzie byłaś, przed nami nic nie ukryjesz.
Westchnęłam i podniosłam szklankę do ust, aby się napić.
- Serio, chyba nie słyszałam – powtórzyłam. – Przecież nie kłamię.
- No nie wiem, Violetta. – Dziewczyna oparła głowę na ręce. – Widzę to w twoich oczach. Wiesz, że ja łatwo dowiaduję się takich rzeczy.
Pochyliła się nad stołem w moim kierunku. Jej rude włosy opadły gładko na drewniany blat.
- Wiedziałam – powiedziała cofając się gwałtownie do tyłu. – Nic nie odpowiadasz. A to coś znaczy. Chcę w tej chwili wiedzieć gdzie i z kim byłaś. – Uśmiechnęła się sprytnie. – Teraz już nie masz wyboru, gadaj.
Zaczęłam obracać kubek z herbatą w rękach.
- No… - zaczęłam.
- Viola, sprężaj się. – Fran znów się wtrąciła. – Już ci mówiłam, że nie wygrałam czasu na losowaniu.
- Francesca, mówi się na loterii – odezwała się mocno zdenerwowana Camila. – Na loterii, nie na losowaniu! Ile razy mogę ci to powtarzać? Loteria, nie losowanie!
Dziewczyna spojrzała na nią jak na idiotkę.
- Znowu mi gadasz o jakiejś loterii? – spytała. – Może mi najpierw wytłumaczysz o co z nią chodzi? Jestem jakaś niedoinformowana, czy jak?
Rudowłosa ukryła twarz w dłoniach mamrocząc coś sama do siebie. Po chwili jednak spojrzała na mnie zrezygnowana.
- Violu, proszę, wytłumacz jej to. – W jej głosie słychać było nadzieję. – Próbuję jej to przetłumaczyć z hiszpańskiego na nasz, ale ona nic nie pojmuje.
- Camila, ja siedzę obok, nie mów jakby mnie tu nie było – zirytowała się Włoszka.
Hamowałam w sobie chęć wybuchnięcia śmiechem, co wcale nie było proste. Przynajmniej uwaga moich przyjaciółek odbiegła od tematu, jakim była moja wczorajsza nieobecność, a skierowała się na inny tor.
- Jeszcze chwila i zaczniecie mi się tutaj kłócić. – Zaśmiałam się. – Dobra, Fran… - zwróciłam się do Włoszki. – Chodzi o to, że znowu przekręcasz te podstawowe powiedzenia. Mówi się „nie wygrałam czegoś tam na loterii”, a nie losowaniu, rozumiesz?
Dziewczyna westchnęła i upiła łyka gorącej melisy.
- Nie ważne – mruknęła wyraźnie zażenowana zapewne tym faktem, że muszę tłumaczyć jej takie rzeczy, jak dziecku. – A ty się nie wykręcaj. Gdzie wczoraj byłaś?
Z mojej twarzy znikł uśmiech. Podniosłam kubek do ust.
- Spacerowałam po mieście – odparłam.
- Sama? – spytała Camila.
Pokiwałam potakująco głową, przykładając rękę do szorstkiego czoła.
- A możesz nam powiedzieć, kiedy ty ostatnio byłaś gdziekolwiek sama? Oprócz pracy, oczywiście.
- Wczoraj – powtórzyłam. – Byłam na mieście.
- Z kim? – odezwała się Francesca.
- Sama – uparłam się. – Sama, a z kim miałam iść?
W tym momencie mój telefon zawibrował. Już chciałam wziąć go do ręki, ale uprzedziła mnie Camila, która zrobiła to szybciej.
- Zostaw – jęknęłam widząc, jak otwiera wiadomość.
Czytała z zaciekawieniem przez chwilę, a później podała komórkę Francesce.
- Leon? – Uśmiechnęła się porozumiewawczo. – Co to za Leon, który pyta czy podobało ci się wczorajsze spotkanie i proponuje kolejne?
Westchnęłam ciężko i położyłam głowę na blacie zakrywając ją rękami.
- Nie urządzajcie mi przesłuchania, proszę was… - wymamrotałam.
- O, nie, nie – zaprzeczyła Francesca. – Oczywiście, że przesłuchanie będzie. Dobrze, czekamy na informacje gdzie i jak go poznałaś, gdzie cię zabrał i o czym rozmawialiście. Chcemy wszystko wiedzieć. Trzymaj ten telefon.
Podniosłam głowę i wzięłam z jej ręki moją komórkę.
- No, to jak się poznaliście? – W głosie Włoszki wyraźnie czuć było podekscytowanie.
Spojrzałam na nie uważnie.
- Na pewno nie w tak romantycznym momencie jak wy poznałyście się z chłopakami – odparłam.
- No to jak? – Camila również się niecierpliwiła.
Westchnęłam.
- W sklepie – rzekłam. – Siedziałam na kasie, on kupował, chciał zapłacić kartą, ale miał puste konto, nie miał przy sobie pieniędzy, więc zaproponowałam, że mu pożyczę, a on żeby się odwdzięczyć, zaprosił mnie na kawę.
Dziewczyny uśmiechnęły się do siebie.
- A co stało się na tej kawie? – spytała uśmiechnięta Francesca.
- Wypiliśmy kawę.
Dziewczyna spojrzała na swoją przyjaciółkę zasłaniając usta dłonią w teatralnym geście wyrażającym zdziwienie.
- Słyszałaś, Cami? – zniżyła głos do demonstracyjnego szeptu. – Oni wypili kawę w kawiarni…
- Słyszałam – potwierdziła tamta tym samym tonem głosu. – Czy nie uważasz tego za dziwne? W końcu wypić kawę w kawiarni, to nie jest normalne.
Spojrzałam na nie jak na idiotki.
- Ale wy jesteście głupie – zaśmiałam się. – Naprawdę.
- Ty za to jesteś bardzo miła dla swoich przyjaciółek. – Francesca podniosła palec w ostrzegawczym geście. – Serio, bardzo miła.
- Wiem. – Uśmiechnęłam się ironicznie.
- Znowu się wykręca – zauważyła Camila. – Nie, teraz koniec. Mów!
- Ale co? – próbowałam udać głupią.
- Co zrobiliście, jak już wypiliście tą kawę, co przecież było tak dziwne? – spytała rudowłosa.
Oparłam głowę na ręce.
- Nic – rzekłam. – Rozmawialiśmy. Dziewczyny nie insynuujcie nic, ja go dopiero wczoraj poznałam.
- Ale to nie ma znaczenia. – Francesca machnęła lekceważąco ręką. – Ale ładny chociaż był?
Westchnęłam. Czy był ładny? Sama nie wiedziałam. Przypomniałam sobie jego wygląd… Ciemnozielone oczy o głębokim spojrzeniu, brązowe włosy, wzrost niczego sobie…
- Nawet ładny – potwierdziłam przeciągając ostatnią literę. – Ale to nie ma znaczenia.
Spojrzały na mnie zdziwione.
- Dlaczego? – Z ust Camili wypłynęło pytanie. – Przecież zaprosił cię znowu na spotkanie.
- Ponieważ widział mnie w makijażu – wyjaśniłam. – Teraz rozumiecie?
Ruda założyła włosy za ucho, a Fran westchnęła głośno.
- Nie – zaprzeczyła. – Violetta, nie możesz być taką pesymistką.
- Nie jestem pesymistką – odparłam. – Jestem realistką. Pomyślcie, racjonalnie. Przecież gdyby zobaczył mnie na przykład teraz – Wskazałam ręką na swoją twarz – to spotkanie na pewno by odwołał.
- Przestań – rozkazała ostro Camila. – Nieprawda.
- Musicie to w końcu przyznać. – Położyłam ręce na stole. – Nie musicie udawać. Ja doskonale zdaję sobie sprawę z tego jak wyglądam, ja…
- Violka, przestań do cholery! – wrzasnęła zdenerwowana Francesca. – Mam dość, mam tego serdecznie dość! – Spojrzałam na nią zdezorientowana, a ona ciągnęła. – Ciągle się nad sobą użalasz, nie robisz nic, żeby twoja sytuacja się polepszyła! Jesteś już dorosłą kobietą, Violetta! A zachowujesz się jak nastolatka, która cały czas narzeka na swój wygląd. – Uderzyła otwartą dłonią w stół. – Ciągle powtarzasz, jaka to jesteś okropna i straszna, myślisz, że to ci coś da?
Cami położyła jej rękę na ramieniu i najwyraźniej chciała coś powiedzieć, ale Włoszka nie dała jej dojść do słowa.
- Nie wiem jak długo jeszcze będziemy cię przekonywać, że wygląd tu nic nie znaczy – kontynuowała – ale mimo naszych najszczerszych chęci nic się nie uda, jeśli ty nie będziesz chciała. A my chcemy ci pomóc, bo jesteś naszą przyjaciółką i ciężko nam patrzyć, jak się tak męczysz, rozumiesz?
Schyliła głowę, a włosy opadły jej na twarz. Mimo to mogłam dostrzec łzy spływające po jej policzkach. Ale czego to były łzy? Współczucia i żalu, czy może wściekłości i bezradności?
Nagle podniosła się z krzesła i szybkim krokiem wyszła z kuchni.
Chciałam iść za nią, ale Camila pochyliła się nad stołem i chwyciła mnie za rękę.
- Nie – rzekła. – Ona nie lubi, jak ktoś widzi gdy płacze.
Spojrzałam tylko zrezygnowana na drzwi, za którymi zniknęła moja przyjaciółka.
Byłam naprawdę beznadziejna. Doprowadzałam do rozpaczy osoby, które tak kochałam, dla których chciałam jak najlepiej…
   
No. Więc macie Violettę pracującą na kasie, nadpobudliwą Francescę i całą masę dialogów. Cieszycie się? No pewnie że nie :P
Ogólnie to nie wiedziałam czy to dodam, bo mój mega szybki najlepszy internet mnie rozwala -.- Nowy transfer mam dopiero od dziewiątego, więc jeszcze tydzień muszę się męczyć.
I właśnie dlatego też znów nie komentowałam waszych blogów, ani nie odpowiedziałam na komentarze pod ostatnim partem. Przeczytałam wszystko, oczywiście. A od dziewiątego postaram sie wszystko komentować na bieżąco, teraz to mi się nawet facebook nie chce włączyć :/
Ale mniejsza o to xD
Muszę się wam pochwalić :D Pisałam ostatnio że mam konkurs wiedzy o krajach niemieckojęzycznych i się muszę pochwalić, że się dostałam do finału, znaczy że będę z trzema innymi osobami reprezentować szkołę xD A to konkurs powiatowy jest więc wiecie :) Powiat opoczyński, niektórzy kojarzą :D
16 punktów na 20 chyba, mądra ja :D
Nie wiem kiedy rozdział na drugim blogu. Strasznie mało tam komentarzy, a i ja nie wiem czy dam radę dodać tam rozdział.
Okey :)
Jezus Maria, ja chcę już Universo, ileż można czekać noooo???
Dobra :P
Dziękuję wam za komentarze odwiedziny itp :) 
Kocham was <33333

30 komentarzy:

  1. Pierwsze spotkanie Violci i Leośka <33
    Lunatykująca Fran XD
    Po prostu nic dodać nic ująć
    Cudo cudo i jeszcze raz cudo
    Gratulacje z powodu konkursu :*
    A wiesz , że jesteś jedyną blogerką , którą czytam nie zaprosiłam do siebie ? (Oczywiście w prócz zakładki zapraszajcie do siebie )
    Dlatego trzeba do to zmienić
    Więc klasyczne Zapraszam do mła :
    http://skrywany-smutek.blogspot.com/
    A wgl Pierwsza ! :D
    Życze weny i czasu :*

    Pozdrawiam kiedyś Marysia teraz Marka :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gracias <3333
      A do ciebie postaram się wpaść w wolnej chwili, obiecuję :)

      Usuń
  2. Alexandro!

    Nawet nie wiesz jak ucieszyłam sie, gdy przypadkiem, zauważyłam, że dodałaś nowy rozdział. Radochę z tego powodu mam do tej pory :D Ale nie o tym XD

    Jeśli czytałaś moj komentarz pod tamta częścią, to chyba nie muszę powtarzać, że masz ogromny talent i zdolności. Powinnaś dalej pisać, bo naprawdę to potrafisz. Każdy kolejny part wychodzący spod Twych palców jest godny pochwał. K a ż d y.
    Podziwiam Cię za wspaniały, lekki styl pisania. Ale także za to, że nie boisz się poruszać trudnych tematów. Za co byś się nie zabrała, robisz to niesamowicie dobre i jak najbardziej jest godne uwagi.
    Co do samej drugiej części tego parta...
    Jest cudowna. Wiedziałam, czułam po prostu, że ten mężczyzna to będzie Leon. I nie pomyliłam się. Uważam, że poznali sie w bardzo ciekawy sposób. Niby tak banalny, w ogóle nie romantyczny, a jednak tak orginalny. Szybko złapali wspólny temat. Jestem nieopisanie ciekawa jak to dalej rozwiniesz, na pewno sposób jaki wybierzesz bardzo mi się spodoba. Tak... jak tu ujęłaś nadpobudliwa Francesca. Jestem w stanie zrozumieć, że może mieć już trochę dość jej użalania się nad sobą, ale sama tego nie przeszła, nie wie jak to jest. Dlatego powinna bardziej wczuć się w jej sytuacje. Do czego zmierzam? Do tego, że po prostu Cię kocham, choćby za to, że oprócz pięknych historii miłosnych, ukazujesz nam też takie wspaniałe uczucia jak prawdziwa przyjaźń. Widać, że Cami i Fran, choć wiadomo nie są w stanie tak naprawdę jej zrozumieć, są dla niej oparciem.

    Oczywiście urzekłaś mnie postacią Leona, jakby inaczej. Wszystkie postacie, za które się bierzesz zawsze są ciekawe. Nie ma czegoś takiego jak nudna lub płytka postać. Nie u Ciebie. Świetnie wymyśliłaś całego parta. Jedynka, zarówna jak ta tutaj dwójka są cudowne. Wciągają. Zaczynasz czytać, nie możesz się oderwać i nie wiesz nawet kiedy dochodzisz do końca...

    Gratuluję awansu w konkursie niemieckojęzycznym. Jest to nie lada wyczyn, wiem co mówię, bo sama się niemieckiego blisko dziewięć lat uczę i wiem, że nie jest to prosty język, a jego nauka nie pzychodzi prosto.
    Czekam na kolejną niezwykłą część tego parta oraz na piąteczkę na tamtym blogu. Bardzo zaintrygowałaś mnie tamtym opowiadaniem i wciąż czekam na kolejny rozdział, który mam nadzieję niedługo się tam pojawi.

    Z mojej strony życzę Ci jeszcze bardzo dużo weny, zarówno na kolejną, trzecią część tego parta, jak i na kolejny, piąty rozdział na tamtym blogu.
    Ściskam mocno i pozdrawiam
    Dulce

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gracias za taaaaki długi komentarz <33333
      Ja tam uważam że niemiecki wcale nie jest taki trudny :P Dopiero pierwszy rok się go uczę, ale na pewno wolę jego niż angielski xD
      Kocham <3333

      Usuń
  3. Kurczee, nie wyświetliło mi ze dodałaś posta, zaglądam tak z ciekawości żeby sprawdzić co się dzieje a tu proszę <3
    Vilu pracująca na kasie, jejuu, nigdy bym się tego nie spodziewała po niej, ciekawy pomysł! <3
    I mój najukochańszy na świecie Leosiek, jak zawsze dżentelmen i w ogóle, nie dziwię się że Violetta zgodziła się wyjść z nim na spacer :D
    Fran, Cami i Vilu - uwielbiam je, u Ciebie są jeszcze lepsze niż w serialu, taka prawdziwa przyjaźń ponad wszystko.
    Wymienianie zdań? Ma rację, kłótnia to za mocne słowo xD
    Jak Marco mógł się z niej śmiać noo? Wyobraziłam sobie lunatykującą Fran, to musiałoby być genialne! :D
    Rozdział oczywiście świetny, zresztą, czekałam na niego przez cały tydzień.
    Kolejnego też już się nie mogę doczekać <3
    Kocham :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taak, Vilu na kasie xD
      Gracias za komentarz, kocham te od ciebie <3333

      Usuń
  4. Zaskoczyłaś mnie, muszę się przyznać bez bicia, że myślałam raczej o tym, że nasz Leosiek zabawi się w psychologa, potem się zakocha i takie tam. Ale wymyśliłaś to lepiej, zdecydowanie. Nie wiem co napisać. Domyślam się, że na 3 część muszę czekać tydzień. Nie wiem czy wytrzymam. Ehh.
    OP jest naprawdę super, pierwsza część też była. Jest inny od tych wszystkich, które do tej pory czytałam, no i jest o Leonettce. :D
    Mam nadzieję, że Vila się przełamie, a Leoś nie okaże kompletnym idiotą.
    Pozdrawiam.
    Candy.

    OdpowiedzUsuń
  5. Cudo <3333333
    Leonek i Violka się spotkali <3
    -Oni wypili kawę w kawiarni O.O :D
    Haha Fran jak zawsze mnie rozwaliła :D
    I znów mamy przykład prawdziwej przyjaźni ;)
    Gratuluję ci z całego serduszka dostania się do finału z tego konkursu <3
    O matko teraz czekam na Universo, teledysk do Otro dia Mas, na wakacje itd.
    Pewnie nie tylko ja :P
    Ahh i jeszcze na następną część parta :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taak, wypili kawę w kawiarni O.o xD
      Ja się pocieszam tym, że Universo za dziewięć dni :D
      Gracias <33333

      Usuń
  6. Alexandro!
    Nawet nie wiesz jak mi głupio z powodu tego, iż nie skomentowała ostatniej publikacji. Nie mam nic na swoją obronę, mam tylko nadzieję, że wybaczysz mi to niedopatrzenie ;)
    Nowa historia, nowy temat - jak zwykle trudny i poruszający. Skąd ty bierzesz te pomysły, co? ;D A wykonanie? Wszystko idealne, nic dodać, nic ująć ♥ Nie przepadam za Leonettą, a czytałam z zapartym tchem, wiesz? Tyle piękna, smutku, uczuć. No i Leoś ♥ Czego chcieć więcej?
    A tak, kolejnej części ;) Czekam.
    Przepraszam, że tak krótko, jak i za błędy (jeśli takowe są), ale pisze z telefonu.
    Pod koleją częścią, napisze coś dłuższego ;)
    Pozdrawiam,
    Edyta ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A tam, nie ma za co być ci głupio, nie szkodzi :***
      Skąd biorę pomysły? Same jakoś przychodzą xD
      Gracias <33333

      Usuń
  7. Aleksandro, Olu, Oleczko, Oleńko!
    Muszę przyznać, że niezwykle podoba mi się Twoje imię, ale to chyba wywnioskowałaś po tym wszystkich odmianach, prawda? Swoją drogą, moja siostra również się tak nazywa. Przypadek? Nie sądzę. Przepraszam, to przez nią.
    Nie mam pojęcia dlaczego, aczkolwiek nie wyświetliło mi się, że dodałaś kolejną publikację. Cieszę się, że mnie o niej poinformowałaś, ponieważ w przeciwnym razie zapewne bym tutaj nie dotarła. To byłaby ogromna strata.
    Rozwijasz się, moja droga. Robisz to z każdą, nowo dodaną miniaturkę. Widzę to, uwierz. Jak mogłabym tego nie dostrzec?
    Zawsze pisałaś genialnie, tyle w tym temacie. ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A mi się nie podoba moje imię :P Głupie jest xD
      Aaa pozdrów siostrę xD
      Dziękuję :*

      Usuń
  8. Jestem, w końcu mi się udało. :D
    Wydaje mi się, że taj jak Juli nie wyświetliło mi się, że dodałaś. Ach ten blogger. xD
    Na szczęście, powiadomiłaś mnie o tym. ^^ Byłaby to wielka strata gdybym przegapiła Twoje arcydzieło.
    Spodobał mi się pomysł ich poznania. Nie ma w tym nic wymuszonego. Widać, że cieszą się ze swojego towarzystwa. Uważam, że świetnie zapoczątkowałaś ich znajomość.
    Zachwycania ciąg dalszy. :D Po raz kolejny dajesz nam piękny przekaz. Po raz kolejny udowadniasz, że piszesz wspaniale. Po raz kolejny dajesz nam chwile oderwania się od rzeczywistości. Za, co ci serdecznie dziękuję. ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nikomu się nie wyświetliło że dodałam -.- Głupi blogger xD
      Gracias za komentarz <33333

      Usuń
  9. Sposób w który poznałaś Leona i Violę jest prosty ale bardzo romantyczny. Ja też przeczuwałam , że to on będzie tym chłopakiem. Spotkanie było na prawdę normalne i nie wymuszało żadnych odczuc u bohaterów.
    Kolejny przekaz twojego OP jest wspaniały.
    Nie mogę się doczekac następnego ;)
    + A twój blog zapisałam u siebie w czytanych ♥

    OdpowiedzUsuń
  10. Dobrze, że dałaś mi znać, bo blogger się nie zaktualizował -.- '
    mastko... a ja tak czekałam na 2 cz ;c
    Była doskonała ;)/
    cudowna, wielbię Twoją Fran <33333
    Leon bez centa? O co kaman ? O.o
    hahahaha kocham, kocham, kocham <333
    Boże, jaka Ty jesteś utalentowana <3
    zgiń ;p
    nie no, przeżyj, musisz napisać kolejne części <3. :D
    Jeju, widzisz ile tam tych serduszek? tak bardzo cię kocham :*
    mamo, mówiłam już, że to doskonnałe? :D
    Jest fenomanlne ♥

    Nikoletta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Boże, ja też cię kocham, i wcale nie jestem utalentowana xD
      Dziękuję za serduszka, ja też ci dam <33333333333333333333
      Kocham, gracias <3333333333333

      Usuń
  11. Super! Gratuluję "awansu" ;)
    Kiedy mogę się spodziewać 3 części?
    Pozdrawiam i życzę weny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :*
      Trzecia część? Postaram dodać się ją w tym tygodniu, ale niczego nie obiecuję, bo szkoła zajmuje mi dużo czasu -.-
      Również pozdrawiam <333

      Usuń
  12. Moja kochana Alexandro!
    Na wstępie chcę Cię przeprosić za to,że tak dawno u ciebie nie byłam.
    Napisałaś jak zwykle cudownego One Parta<333333333
    Dziewczyno jaki jest twój przepis na tak cudowne opowiadania?!
    Z każdą kolejną publikacją utrzymuję się w przekonaniu,że masz niezwykły talent do pisania.
    Czekam na next
    Całuję i ściskam gorąco ;******

    |Nikita|

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie masz za co przepraszać :)
      Nie mam żadnego przepisu xD
      Gracias :*

      Usuń
  13. Violetta i Leon ♥
    Piękny part ! Naprawdę cudnie napisany :D
    Już nie mogę się doczekać jak Leon ją bez makijażu zobaczy <3
    Ja to wiem jak się skończy więc nie muszę się martwić i zastanawiać nad końcówką :)
    Jeszcze raz cudowny !!!
    Kocham Cię ~Weronika~

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wero, no jak ty byś mogła nie wiedzieć? Ty znasz wszystkie moje pomysły na party :P A jutro będziemy obgadywać w szkole Violettę, przygotuj się :D
      Kocham cię <3333

      Usuń
  14. cudowny jak zawsze ;*
    spotkanie Leonetty <3 świetnie xD
    Fran lunatykuje ;p padłam ;)
    idę czytać następną część xD przepraszam, że komentuję go dzisiaj dopiero, ale mi się wcześniej nie wyświetliło, że coś dodałaś kochana :* mam nadzieję, że wybaczysz xD

    //Nati

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gracias :)
      Nie szkodzi, chyba nikomu się nie wyświetliło :D

      Usuń
  15. Poznali się w ciekawy sposób :3
    I już wiem dlaczego taki tytuł OP xD
    Ta.. Mądra ja xD
    rozwaliło mnie to z melisą i loterią xD
    Ja chyba bym nie umiała - nie wiedziała w ogóle jak nałożyć taki makijaż..
    To musiałoby być straszne...
    A rozdział cudowny ♥♥♥
    48 nieodebranych połączeń xD
    Tak jakbym widziała siebie gdy jestem w sklepie a tata do mnie wydzwania xD
    Lecę dalej ♥
    W sumie to nawet dobrze mieć zaległości - przynajmniej nie muszę czekać całego tygodnia na nowy rozdział xD
    Oczywiście żartuję ;)
    Buziaczki ;***

    OdpowiedzUsuń

Proszę, skomentuj, to przecież zabiera tak niewiele czasu, a daje dużo więcej :)