"A gdy zabłyśnie gwiazda
W błękitnej dalekości.
Będziemy z sobą dzielić
Opłatek – chleb Miłości.
A łamiąc okruch biały,
Wśród nocy świętej ciszy,
Niechaj się serca nasze
Jak dzwony rozkołyszą.
Oto już cud się spełnia,
Już biją w niebo dzwony.
O witajże nam, Jezu,
W Betlejem narodzony.
Rozwarły się niebiosa,
Już kolęd płyną dźwięki:
O witajże nam, witaj,
Jezuniu malusieńki.
Ty, któryś jest Miłością
i Sercem tego świata,
Zagarnij serca nasze
I w Imię Swoje zbrataj.
Niechaj zamilkną swary,
Zawiści, ludzkie złości.
Noc święta, wigilijna...
Dzielmy – chleb miłości."
W błękitnej dalekości.
Będziemy z sobą dzielić
Opłatek – chleb Miłości.
A łamiąc okruch biały,
Wśród nocy świętej ciszy,
Niechaj się serca nasze
Jak dzwony rozkołyszą.
Oto już cud się spełnia,
Już biją w niebo dzwony.
O witajże nam, Jezu,
W Betlejem narodzony.
Rozwarły się niebiosa,
Już kolęd płyną dźwięki:
O witajże nam, witaj,
Jezuniu malusieńki.
Ty, któryś jest Miłością
i Sercem tego świata,
Zagarnij serca nasze
I w Imię Swoje zbrataj.
Niechaj zamilkną swary,
Zawiści, ludzkie złości.
Noc święta, wigilijna...
Dzielmy – chleb miłości."
- Nie wracaj, póki
nie sprzedasz wszystkiego. – Mężczyzna wypchnął dziewczynkę za
próg. – Nie waż się przychodzić tutaj z pustymi rękami. –
Zamknął jej drzwi przed nosem.
Stała tam przez
chwilę, ze spuszczoną głową. Na ramieniu zawieszony miała duży
karton pełen malutkich opakowań zapałek.
Ruszyła przed
siebie. Jej połatane – w niektórych miejscach nawet dziurawe –
łachmany nie dawały ani trochę ciepła. Pocierając ręką o rękę
parła przed siebie, trzęsąc się z zimna. Za duże trzewiki
spadały z jej drobnych, gołych stóp. Dotykała nimi mroźnego
śniegu, przez co z każdą chwilą stawały się one coraz to
bardziej sine.
Uparcie hamowała
łzy zbierające się w jej oczach. Widziała czubek swojego
zaczerwienionego nosa, czuła niewyobrażalne zimno na swoich
policzkach. Ile dałaby w tym momencie za choć trochę ciepła…
Ale nie mogła.
Jej rodzina była
uboga. Miała jedynie matkę i ojca. Dzisiaj – zresztą, jak
każdego dnia – jej zadaniem było sprzedanie jak największej
ilości zapałek. Miała zarobić na jedzenie.
Na mieście
znajdowało się wiele ludzi. Większość z nich czyniła ostatnie
przygotowania do Wieczerzy Wigilijnej, od której dzieliło ich tylko
kilka godzin.
Szła po chodniku, z
ciekawością zaglądając przez okna do mieszkań. Widziała piękne
choinki, a pod nimi prezenty. Widziała dzieci bawiące się z
rodzicami przy kominku, dziadków, czytających im bajki. Ona nigdy
nie zaznała takiego życia. Jej rodziców nigdy nie było stać na
takie przywileje. Czasami nawet brakowało na chleb, a co tu dopiero
mówić o porządnej kolacji…
- Przepraszam –
odezwała się nieśmiało do kobiety przechodzącej obok niej. –
Czy chciałaby Pani kupić pudełko zapałek?
Ta spojrzała ze
złością na dziewczynkę.
- Nie mam czasu,
dziecko – odparła. – Śpieszę się.
Po tych słowach
odwróciła się do niej plecami i odeszła z dumnie uniesioną
głową.
Zasmucona
szesnastolatka ruszyła przed siebie. Mimo wszystko, miała nadzieję.
W końcu była Wigilia… Dzień pojednania.
Szła tak bez celu
przed siebie, próbując lekceważyć ten siarczysty mróz opływający
jej drobne ciało. W tym momencie marzyła tylko o ciepłym łóżku,
gorącej herbacie… Ale czy można marzyć o czymś, czego nigdy się
nie doznało? Natalia była właśnie w takiej sytuacji.
W oddali widziała
dzieci bawiące się w śniegu. Były szczęśliwe tak, jak ona nigdy
nie była. Chciałaby poczuć szczęście.
Poruszyła
skostniałymi palcami pokonując zimno. Starała się zakryć ręce
tym co miała na sobie. Niestety, bez skutku.
Podniosła głowę.
Dostrzegła kogoś idącego na wprost niej. Był to średniego
wzrostu chłopak, z kapturem na głowie.
Nigdy nie zaczepiała
ludzi wyglądających na niebezpiecznych. Ale tym razem nie miała
wyboru – myślała, że już nikogo dzisiaj nie spotka.
Zaryzykowała.
- Przepraszam –
zaczęła. – Nie chciałbyś kupić ode mnie zapałek?
Chłopak zatrzymał
się i skierował wzrok na nią, a później przeniósł go na
karton, który miała na ramieniu.
- Nie masz
pieniędzy? – spytał, nie zważając na jej słowa.
Dziewczyna pokręciła
przecząco głową. On przeleciał wzrokiem po jej ciele odzianym w
dziurawe łachmany.
- Zimno ci? –
odezwał się znów. Ona nie odpowiedziała. – Chodź ze mną do
domu, ogrzejesz się – zaproponował bez wahania.
Natychmiast
zaprzeczyła ruchem głowy. Nie mogłaby. Gdyby jej ojciec się o tym
dowiedział, skatowałby ją na śmierć. Znała go, był do tego
zdolny. Poza tym, ona sama nie miała śmiałości iść do obcych
ludzi.
- Nie, ja… -
zająknęła się. – Ja… Nie mogę… Przepraszam…
Zrobiła krok w tył
i odwróciła się z zamiarem odejścia. Zatrzymał ją jednak głos
chłopaka.
- Zaczekaj! – Z
wahaniem zwróciła głowę w jego stronę. Podszedł do niej i
wyciągnął coś z kieszeni. – Proszę. Nie mam przy sobie więcej.
– Podał jej pieniądze.
Dziewczyna spojrzała
na nie, a później podsunęła w stronę swojego towarzysza pudełko
z zapałkami.
- Zostaw je dla
siebie – powiedział. – Ja ich nie potrzebuję.
Nieśmiało
wyciągnęła rękę po drobne, które trzymał w ręce. Przejęła
je od niego i uśmiechnęła się z wdzięcznością.
- Dziękuję –
rzekła cicho. – Naprawdę dziękuję. Ktoś ci to wynagrodzi…
Chłopak odwzajemnił
uśmiech.
Natalia odwróciła
się i odeszła wolnym krokiem, potykając się w za dużych
trzewikach i odmrażając sobie stopy, które dotykały lodowatego
śniegu.
Na ulicach było
pusto. Wszyscy świętowali Wigilię Bożego Narodzenia, siedząc w
domach, przy stołach, przy kominach. Wszyscy byli szczęśliwi.
Tylko jedna
dziewczynka chodziła po oświetlonym słabymi latarniami mieście.
Trzęsąc się z zimna, ocierając ręką o rękę, aby rozgrzać się
choć trochę. Nie dawało to wiele. Wciąż czuła to okropne zimno
przeszywające jej drobne ciało na wskroś, i nic nie mogła na to
zaradzić.
Chodziła po ulicach
już dobre trzy godziny. Miała nadzieję, że jednak sprzeda choć
jedno pudełko, że ktoś jej pomoże…
Była wdzięczna
temu, który dał jej pieniądze. Dzięki niemu jej rodzina będzie
mogła zjeść jutro śniadanie. To prawda – będzie się ono
składać jedynie z chleba. Ale nawet chlebem można się najeść.
To w końcu najlepszy dar od Boga.
Nie wiedziała już,
co ma robić. Jej głowę zaprzątała jedna myśl. Sprzedać
zapałki. Sama jednak wiedziała, że ludzie nie będą chcieli
ich kupić. A sami od siebie nie pomogą. Ludzie tacy nie są.
Zrezygnowana
postanowiła sama zawalczyć o to, co jest jej potrzebne. Ruszyła w
stronę jednej z dzielnic domów jednorodzinnych, na które zawsze
tak lubiła patrzeć. Często przechodziła obok nich i wyobrażała
sobie, że to właśnie ona je zamieszkuje, że jest szczęśliwa.
Zapukała do kilku
domów. W każdym zamknięto jej drzwi przed nosem. Nikt nie chciał
nawet widzieć na swojej posesji biednej dziewczynki w dziurawych
łachmanach przepuszczających tyle zimna. Oni nie wiedzieli, jak
bardzo Natalia cierpiała. Nie wiedzieli, że ledwo znajdowała w
sobie siłę, aby iść dalej przed siebie, aby nie upaść na
lodowaty śnieg, i nie umrzeć z przemarznięcia…
Doszła do
ostatniego domu, na tej ulicy. W tym dużym, dwupiętrowym budynku
mieszkała cała jej nadzieja.
Wolnym krokiem
weszła na teren podwórka. Przez tą przerażającą ciemność nie
mogła praktycznie nic dostrzec. Jedyne światło padało ze stojącej
na ulicy latarni.
Z wahaniem weszła
po schodach. Zapukała do drzwi.
Nie czekała długo,
bo po chwili one otworzyły się, i stanęła w nich mała
dziewczynka.
- Czego pani szuka?
– spytała ze swoją dziecięcą ufnością.
- Mogłabym
porozmawiać z kimś dorosłym? – Natalia odpowiedziała pytaniem
na pytanie.
Takie małe dziecko
nie powinno mieć do czynienia ze sprawami przeznaczonymi dla
starszych. Ta dziewczynka jeszcze nie wiedziała, co tak naprawdę
znaczy zobaczyć przed progiem swojego domu młodą żebraczkę.
- Miranda, tyle razy
mówiłem ci, żebyś nie otwierała sama drzwi! – Usłyszała
czyjś głos.
Zamarła, kiedy
rozpoznała w nim głos chłopaka, którego wcześniej spotkała na
ulicy, i który podarował jej kilka drobnych.
- Ja już pójdę…
- zwróciła się do dziewczynki.
Odwróciła się,
chcąc zejść, po schodach, lecz ktoś złapał ją za ramię.
- To ty? – Mimo
woli spojrzała na tego, który ją trzymał.
- Ja już idę… -
wydukała zawstydzona.
Co on sobie mógł o
niej pomyśleć? Nie dość, że zaczepiła go na ulicy, to jeszcze
przychodzi do jego domu? Ale nie wiedziała, że on tutaj mieszka.
Gdyby ktoś jej o tym powiedział, na pewno by jej tutaj nie było.
- Gdzie chcesz iść?
– spytał. – Wejdź do środka, będzie ci cieplej.
- Nie –
zaprzeczyła. – Nie mogę…
- Cały ten czas
jesteś na dworze? – Nie czekał na jej odpowiedź. – To aż trzy
godziny, tam jest okropnie zimno, pada śnieg, a ty jesteś
praktycznie nieubrana. Chodź, nalegam.
- Ja muszę już
iść. – Próbowała się wyrwać. – Muszę jeszcze coś zarobić…
Zrozum, moja rodzina nie ma co jeść.
- O tej porze nic
nie dostaniesz – uświadomił jej. – Jest Wigilia, ludzie są w
domach, na ulicy nie ma żywej duszy. Dziewczyno, zamarzniesz, jeśli
będziesz tam choć trochę dłużej.
- Nie zamarznę,
proszę cię, puść mnie – rzekła cicho, chcąc stąd jak
najszybciej odejść. – Naprawdę muszę iść.
Chłopak westchnął.
- Idź do domu,
jeśli nie chcesz wejść do mnie – powiedział. – Jest naprawdę
zimno.
Nastolatka pokiwała
potakująco głową. Jednak tak naprawdę wcale nie miała zamiaru
wracać do domu. Nie mogła przekroczyć jego progu z praktycznie
pustymi rękami.
Puścił jej ramię.
Ona odwróciła się z zamiarem opuszczenia posesji.
- Powiesz mi
przynajmniej jak masz na imię? – Do jej uszu dotarło pytanie.
Z wahaniem zwróciła
głowę w jego stronę.
- Natalia –
odparła niepewnie.
- Ja jestem Maxi. –
Uśmiechnął się lekko. – Gdyby coś, to już wiesz gdzie mnie
szukać.
Skinęła głową i
odeszła. Wyszła przez bramkę na ulicę.
Maximiliano stał w
progu drzwi jeszcze jakiś czas. Jego wzrok wędrował za bezbronną
brunetką o kręconych włosach, idącą odważnie przed siebie
pomimo niesamowitego mrozu. On by tak nie potrafił.
On nie potrafiłby
niczego, co umiała ona.
Nie umiałby
wytrzymać kilku dni bez jedzenia. On zawsze miał trzy posiłki
dziennie. Zawsze był najedzony, nigdy nie narzekał.
Nie umiałby spędzić
nocy na twardej leżance, słysząc szum wiatru wdzierającego się
do domu przez dziurawy dach. Zawsze spał w wielkim, ciepłym łóżku,
w zupełnej ciszy i spokoju.
Nie potrafiłby
chodzić po ulicy z pudełkiem pełnym zapałek i błagać o to, by
ktoś kupił chociaż jedno opakowanie.
Nie potrafiłby
przetrwać takiego mrozu jak Natalia.
W porównaniu do
niej był słabeuszem, który dostawał w życiu wszystko co chciał.
Jednak nigdy nie chciał wiele. Choć jego rodzice byli właścicielami
dobrze prosperującej firmy, to nigdy nie chciał prosić ich o
niestworzone rzeczy. Był dobrym chłopakiem i chciał tylko tego,
aby inni mieli choć w połowie tak dobrze jak on.
Natalia oparła się
plecami o zimną ścianę jednej z kamienic i osunęła się na
ziemię. Kiedy usiadła na śniegu, poczuła jeszcze większy chłód,
jednak już nie zwracała na niego uwagi.
Zdjęła trzewiki z
nóg, aby zobaczyć w jakim stanie są jej stopy. Założyła je
jednak z powrotem, kiedy dostrzegła, że są one całe sine,
zmarznięte…
Drobne ciało
szesnastolatki trzęsło się z zimna. Z każdą minutą była coraz
słabsza.
Skostniałą ręką
sięgnęła do kartonu i wyjęła z niego pudełeczko. Z jego środka
wydobyła jedną z zapałek. Z wahaniem odpaliła ją. Pojawił się
ogień…
Widziała
choinkę, a pod nią kilka, a może kilkanaście prezentów.
Wszystkie starannie zapakowane, jakby tylko czekały na to, aż ktoś
je otworzy. W pobliżu nie było nikogo.
Rozejrzała się
wokół. Znajdowała się w przestronnym pokoju, urządzonym w starym
stylu. Na ścianach wisiały drogocenne obrazy przedstawiające znane
osobistości. Natalia, jako niewykształcona dziewczyna, nie
wiedziała jednak, kim owe postaci są. Jednak teraz nie to
zaprzątało jej umysł.
Na chwiejnych
krokach podeszła do zielonego drzewka i kucnęła przy nim. Już,
już wyciągała rękę po pudełko w czerwonym opakowaniu…
Zapałka zgasła.
Spadła na śnieg,
znikając w jego wnętrzu. Zdumiona nastolatka nie wierzyła w to, co
przed chwilą się stało. Miała nadzieję, że nie było to tylko
jej wyobrażeniem.
Zapaliła drugą
zapałkę.
Przed nią
pojawił się bogato zastawiony stół. Stały na nim takie potrawy,
których Naty nie widziała w życiu na oczy. O niektórych słyszała
– o innych nie miała bladego pojęcia.
Stanęła w
miejscu wpatrując się w ten wspaniały widok. Ktoś powiedziałby,
że to głupie – to dla niego codzienność.
Ale nie dla Naty.
Dla niej to było jak spełnienie jej marzeń. Nawet to, że może
oglądać takie niesamowite rzeczy były dla niej cudownym
przeżyciem, oderwaniem od tej szarej rzeczywistości, w której
uczestniczyła każdego dnia.
Powoli zbliżyła
się do stołu. Odsunęła krzesło. Niepewnie usiadła na nim.
Sięgnęła ręką po sztućce…
Płomień zgasł,
odcinając tym samym jedyne źródło ciepła. Minimalnie rozgrzane
dłonie Natalii sięgnęły po trzecią zapałkę. Przysięgła
sobie, że to już ostatnia…
Odpaliła ją.
Nic.
Jednak płomień się
pojawił. Dziewczynka rozglądnęła się wokół siebie. Nic się
nie zmieniło. Ulice nadal puste, wiatr nadal tak porywisty, a mróz
nadal siarczysty.
- Natalko –
usłyszała czyjś głos.
Rozejrzała się
wokół, chcąc zlokalizować źródło jego dochodzenia.
Przestraszyła się.
- Tutaj jestem,
Natalko.
Odwróciła się
w prawo. Wytężyła swój uważny wzrok. Zdołała zauważyć przed
sobą postać unoszącą się w powietrzu. Przerażona przesunęła
się do tyłu, przez co śnieg okrył jej zaczerwienione z zimna
nogi.
- Nie pamiętasz
mnie, wnusiu? – spytała kobieta.
Nata zastanowiła
się.
Zjawa miała
długie, siwe włosy, błękitne oczy i lekki uśmiech na twarzy.
Ubrana była w długą, brązową sukienkę.
- Babcia… -
wyszeptała niepewnie dziewczynka.
- Tak, wnusiu.
Twoja babcia – potwierdziła kobieta.
- Babciu,
przecież ty… - zająknęła się szesnastolatka. – Przecież…
- Posłuchaj mnie
wnusiu – przerwała jej. – Posłuchaj mnie uważnie. Proszę cię,
wróć do domu. Zamarzniesz tutaj, dziecinko.
- Nie mogę
wrócić – zaprzeczyła Naty. – Nie mogę wrócić z pustymi
rękami.
- Więc co chcesz
zrobić?
- Nie… -
zatrzymała się. – Babciu, zabierz mnie ze sobą. Zabierz mnie
tam, do góry.
- Natalko, to
jeszcze nie twoja pora – kobieta zaprotestowała. – Jesteś
jeszcze zbyt młoda.
- Ale babciu, ja
nie mam po co żyć. – Zerwała się na nogi. Nie zważała już na
zimno. – Nie mam dla kogo.
Staruszka
uśmiechnęła się podejrzliwie.
- A jesteś
pewna? – spytała.
Natalia zdziwiła
się. O czym mówiła jej babcia.
Zamknęła oczy.
Otworzyła je dopiero po kilkunastu sekundach. Jednak już nikogo nie
zauważyła.
- Babciu… -
rzekła cicho. – Babciu! – Podniosła głos. – Gdzie jesteś,
babciu? Nie zostawiaj mnie! Proszę cię, zabierz mnie ze sobą! Nie
chcę żyć babciu! Wróć do mnie! Proszę…
Po jej
zmarzniętych policzkach popłynęły łzy.
Upadła na śnieg.
Jej dziurawe łachmany już nic nie dawało. Za duże trzewiki spadły
z drobnych stóp, z głowy zsunęła się porwana chusta, która
przykrywała jej brudne, nieświeże włosy.
Nie mogła już
poruszyć żadną częścią ciała. Wszystko zesztywniało z tego
potwornego zimna. Natalia myślała, że to już koniec… Myślała,
że jej babcia rozmyśliła się, i jednak po nią wróciła…
Poczuła, jak ktoś
przykrywa czymś jej nogi i unosi jej ciężką głowę do góry.
Podniosła powieki. Zobaczyła nad sobą twarz Tego chłopaka..
- Pamiętasz, co
powiedziałaś mi przy naszym pierwszym spotkaniu? – spytał na
wstępie.
Dziewczyna pokręciła
przecząco głową. Nie była nawet zdziwiona tak nagłym pojawieniem
się tutaj Maxiego.
- Powiedziałaś, że
ktoś mi to wynagrodzi – rzekł. – Już dostałem nagrodę. Bóg
zesłał dla mnie na Ziemię wyjątkowego Anioła. Najcudowniejszego.
Od razu zrozumiała,
że mówi o niej. Patrzył przecież w jej oczy z taką troską…
Wziął ją na ręce
i stanął na nogi.
- A ten Anioł już
nigdy ode mnie nie odleci – dokończył. – Nie pozwolę na to.
Dam mu wszystko co najlepsze.
Odeszli.
Dziewczynka rzuciła
ostatnie spojrzenie na zapałki rozrzucone po śniegu.
W dali dostrzegła
kogoś machającego do niej. Swoją babcię.
Ta pomachała jej
swoją bladą ręką, a później odfrunęła do góry. W tym
momencie na ciemnoniebieskim niebie zabłysła pierwsza gwiazda…
Hej
:)
Dodaję
dzisiaj Świątecznego OP o Naxi :)
Tak
szczerze? Jestem z niego zadowolona. Jak nigdy. Chciałam tak
nawiązać do baśni "Dziewczynka z zapałkami" - co widać
po tytule - która była moją ulubioną w dzieciństwie. Zresztą
nadal uwielbiam ją czytać :)
Dobra,
słuchajcie...
W
Wigilię jechałam do brata. Zajeżdżamy pod jego dom, ja sobie
wysiadam, z laptopem pod pachą... A tutaj jego syn do mnie: 'A po co
ci laptop, jak tutaj nie ma Internetu?' a ja 'No co ty gadasz, jak
nie ma?' a on 'No nie ma". No myślałam, że nie wytrzymam.
I
tak przez całe święta gadałam do wszystkich: 'Dajcie mi WIFI!'.
Ale mi nie dali. Dopiero przed chwilą przyjechałam do siostry i w
końcu mam neta :) Radujcie się niebiosa!
Przepraszam
was, że nie dodałam go we wtorek, ale sami rozumiecie :( Dodaję za
to dzisiaj, mam więc nadzieję, że mi wybaczycie :)
Lecę
nadrobić kilka blogów, na których pojawiły się nowe rozdziały i
OP xD
Chciałam
wam jeszcze złożyć spóźnione życzenia.
W
Święta Bożego Narodzenia życzę wam wszystkiego co najlepsze.
Życzę szczęścia, pomyślności. Życzę, by wszystko układało
się po waszej myśli, by nic, ani nikt nie był przeciwko was.
Wszystkim
blogerkom życzę sukcesów w dalszym pisaniu, w prowadzeniu bloga.
Życzę weny, pomysłów i inspiracji na dalsze rozdziały czy One
Party.
Życzenia
takie krótkie, ale nie mam weny xD
Pod
spodem możecie znaleźć pierwszą część OP o Marcesce. Jestem
zaskoczona tyloma pozytywnymi komentarzami, na które muszę zresztą
zaraz odpowiedzieć xD I dziękuję za kolejnych obserwatorów <3333
Kolejna
część w niedzielę xD
Kocham
was wszystkich <3333 Dziękuję za wszystko i całuję gorąco
:*******

Piękne <3
OdpowiedzUsuńNawet nie wiesz jak bardzo się cieszę, że dodałaś dzisiaj <3
I to jakiego wspaniałęgo, na prawdę :)
Jestem pod wrażeniem!
Maxi, zachował się tak wspaniale, jako jedyny podał rękę Natalii, i zechciał jej pomóc..
Nikt, tylko on :)
To się nazywa miłośźć, kochana :)
Pięknie piszesz, nie mogę się już doczekać, Parta o Marcesce :)
Pozdrawiam i kocham
Ania
Ooo, gracias za miłe słowa, kochana <3333
UsuńNo i te quieroo <333
O kurczę <333 Ale jaja :)
OdpowiedzUsuńJestem pierwsza :)
Z tego pośpiechu w komentarzu zrobiłam masę błędów :)
Nareszcie! Myślałam że to nigdy nie nastanie, szczególnie u ciebie gdzie jest około 30 komentarzy :) xD
Mówiłam, że się doczekasz xD
UsuńNo to gratulacje <333
Dziękuję xD
UsuńMoże uda mi się jeszcze kiedyś :)
Gratuluję xD
UsuńJest druga. : )
OdpowiedzUsuńKocham Naxi! Popłakałam się kiedy to czytałam.
To jest piękne.
Pozdrawiam.
Tyna : **
Dziękuję za komentarz <333
UsuńOlu!
OdpowiedzUsuńOd razu, gdy przeczytałam tytuł wiedziałam, że będzie to wspaniała historia.
"Dziewczynka z zapałkami" - uwielbiam tę baśń.
Kocham! <3
Dziękuję za komentarz <33
UsuńOluś !
OdpowiedzUsuńEkscytuję się !
To było piękne !
Moja Naxi kochana. Ryczę !
Nie wiem co tu napisać.
Maxi, mój bohater kochany *.*
Ja zawsze go uwielbiałam.
Kojarzy się jako wspaniały Maxi ^^
Te jego loczki ^^
całuję
MARCELA *.*
Gracias Marceluś <333333
UsuńTe quiero <333
Olu, mówiłam ci już że jesteś cudowna? Jeśli nie, to mówię teraz. <33
OdpowiedzUsuńDzisiaj czwartek, a miałaś dodać we wtorek, no nie? XD
Ale warto było czekać, na takie cudo. :3
Maxi jest taki słodki, awwww *.*
Nie zostawił jej tam, tej biednej Natalii. ♥.♥
Mogła z nim iść, ale nie poszła. :/ No szkoda...
Ona tam marzła, a nikt jej nie chciał pomóc, smutne.
Maxi dobroczyńca. XDD
Naxi. <33333333333
Matko, kocham ich! ^.^
I cb teeż. :*
Piszesz najlepsze OP na świecie!! C:
Miałam dodać, i chciałam dodać, ale nie było bata, bo WIFI nie było :(
UsuńGracias za miłe słowa <33333
Ja cię też te quiero <3333
wiesz co?
OdpowiedzUsuńNo jasne, że wiesz, że mi się podoba ;33
W sumie to podziwiam Cie z każdym opowiadaniem co raz bardziej ;)
Masz w sobie to coś, co sprawia, że nie potrafię przelecieć obok Twoich opowiadań obojętnie.
Poważnie....
Przede wszystkim świetny pomysł na opowiadanie, przesłanie - co ostatnio cenię sobię najbardziej - też było, w dobry sposob napisane...
Nie dziwię się, że jesteś zadowolona. ;)
Ja też jestem zadowolona, że przczytałam je ;).
Nawet nie wiesz jak...
Czasami w tym ciągłym pośpiechu nie mam czasu na to, by odwrócić się za siebie, by... zwolnić... Odpocząć... Tym właśnie jest dla mnie Twój blog ( zaliczam go do kilku moim ulubionych). Jest takim zwolnieniem tępa w codziennym życiu.
Dziękuję ;>
Buziaki, Twoja Nikoletta :*
Graciaaaaas <333333
UsuńOo, serio, mój jednym z twoich ulubionych? To jeszcze raz graciaaaas xD
I te quiero <333
Czekałam, czekałam i się doczekałam ^^ Cudowny OP, wiedziałam, że ona nie umrze, wiedziałam! Świetnie napisane. Fajnie, że jest to na podstawie akurat tej baśni. Wesołych świąt :)
OdpowiedzUsuńOooo, Gracias xD
UsuńTe quiero <33333
Ooo, aż mi się łezka zakręciła w oku ^^
OdpowiedzUsuńŚliczny parcik, co z tego, że spóźniony. Opłacało się czekać :)
Pięknie opisałaś historię Natalii. Nieciekawe miała życie. Aż spotkała Maxiego ;*
Rozumiem doskonale twoją sytuację. Też nie miałam przez ostatnie dni dostępu do neta od rana do wieczora, bo całymi dniami przesiadywaliśmy u babci, gdzie to zjeżdżała się cała rodzina xD Dobrze że miałam książkę bo bym padła z nudów :P
Dziękuję za życzenia i nawzajem :***
Wesołej i spokojnej przerwy świątecznej i naładowania energii na dalszą naukę - przyda się ^^
Aaaaa, nauka, weź mi nie przypominaj :/
UsuńGracias za komentarz :*
Znam ten ból, rodzina, wszędzie rodzina, ze wszystkich stron, aż trudno się ruszyć xD
Koooocham <3333
Hejo siostra :D
OdpowiedzUsuńJeszcze udało mi się wpaść na ten part. I powiem, że był mega XD
Dziewczynka z zapałkami jest jedną z moich ulubionych baśni. Mam do niej taki jakiś sentyment :)
Parcik wyszedł ci przepięknie <333
I nareszcie znalazłaś czas. Rozumiem cię, mi też było ciężko jak objeżdżaliśmy całą rodzinę w której w większości wogle nie kojarzę. No ale głupio by było pytać każdego o hasło do wifi ;<
To co by tu jeszcze...
Chyba nie pozostaje mi nic innego jak się pożegnać. Wracam dopiero w lutym. Bezlitośni ci rodzice :C
Pozdrawiam i całuję ;**
Buenos Dias Lena xD
UsuńWiesz, ile ja siedziałam przy moim kuzynie, żeby mi hasło dał?? No nie wiesz, a długo xD
W lutym? Oo, współczuję, dlaczego?
Te quiero <3333
Olu, a ty jesteś moim aniołem. Przepraszam, ale brak mi słów.
OdpowiedzUsuńKocham Cię.
Oo, zajrzałaś :)
UsuńGracias y te quiero <333
Super!
OdpowiedzUsuńDopiero znalazłam twój blog, ale jest super:)
Wpadłabyś do mnie i skomentowała rozdział?(http://realloveleonettaviluileon.blogspot.com/)
Dziękuję, postaram się zajrzeć :)
UsuńMoja kochana!
OdpowiedzUsuńTwój świąteczny OP jest cudowny<3333
Całuję:888
*Veronika*
<333333
UsuńO matko!
OdpowiedzUsuńCudowny!
Kocham twoje OP
Ps.Zapraszam jestem nowa- http://kochajkazdydzien.blogspot.com/
Dziękuję, a na bloga postaram się zajrzeć :)
Usuńwspaniały <3
OdpowiedzUsuńuwielbiam cię <33 i twojego bloga <33
warto było czekać na takie cudo *;
biedna Natalia, na szczęście Maxi jej pomógł...
kochany jest <3
chociaż on jeden się zainteresował losem zziębniętej biednej dzieewczynyy
mało jest na świecie takich ludzi :( niestety
a tak swoją drogą, to też bardzo lubiłam baśń o dziewczynce z zapałkami ;**
Naxi <3
czkam na kolejną część OP o Marcesce xd
i na każdy kolejny OP napisany przez ciebie kochana <3
bo w twoim wykonaniu wszystkie one party są genialne...
O.o nawwet długi mi wyszedł ten kom ;D
pozdrawiam
//Nati
Gracias za miłe słowa <33333
UsuńTe quiero Naty... Te quiero mucho <333
Kojarzysz? xD Słowa Maxiego z BESOOO Naxi <3333
Jejuśku, w 6 godzin zyskałaś 14 komentarzy (nie licząc twoich) to chyba jakiś rekord. Niektórzy nawet przez tydzień nie mogą tylu zebrać XD
OdpowiedzUsuńAle cię ludzie kochają! :D Ja też. Part był piękny. Ciesze się że dziś go dodałaś. Choć gdyby był wcześniej to byłoby lepiej ale nie jest źle a ja cię rozumiem :) Odwiedzanie rodziny w święta to istna męka XD Czekam na Marczeske :)
Kosmitka Zuzia :)
Wiem, ja bardzo dziękuję za tyle komentarz <3333
UsuńNom, masakra, rodzina i święta czasem ze sobą nie współgrają xD
Dziękuję za komentarz <333
Wybrałaś baśń, na której wylewałam kiedyś miliony litrów łez, denerwując całą rodzinę. Teraz znowu płaczę, bo nie wiadomo czemu, jest w niej coś co automatycznie wzrusza człowieka.
OdpowiedzUsuńMaxi, kochany, nie dał zaślepić się bogactwom materialnym, umiał rozróżnić prawdziwe skarby od losu.
Tacy ludzie są potrzebni. Każdy może kochać, niezależnie od pochodzenia, charakteru czy choćby tego nieszczęsnego wyglądu, na który większość z ludzi zwraca szczególną, niekiedy najważniejszą, uwagę. A przecież tak być nie powinno. Jeśli kochamy szczerze, to istnieją warunki. Miłość zawsze rodzi się z serca, tylko i wyłącznie.
Mam nowy plan na życie. Zatrudnię się przy roznoszeniu gazet, może... nie. Ode mnie to wszyscy uciekną xd
Właśnie, ludzkie odrzucenie... Do tego też nawiązałaś i bardzo dobrze. Jesteśmy strasznymi egoistami. Każdy po trochu.
Jestem dumna z Maxiego, który olał te wszystkie "zasady normalności", docierając do serca Naty. Takie kochane <3
Przepiękny part, wiedz, że jestem Twoim wielkim fansem, tyle lof wgl.
Bez wifi? Jezu, ja bym tam umarła. Nie nadaje się do życia bez internetu. Rodzinie by psychika siadła, ja bez internetu, o nie nie nie. NO WAY!
Także cię uwielbiam i jestem zachwycona miniaturką <3
Pozdrawiam,
Dziecię internetu.
Ooo, gracias za komentarz <3 Tak, bez internetu to była masakraaaaa... Ale przeżyłam, z czego się cieszę :D Te quierooooo <3
UsuńZnalazłam link do Twojego bloga na innym blogu z OP, co za ironia XD
OdpowiedzUsuńSporo osób pozytywnie się o Tobie wypowiadało. Postanowiłam sama sprawdzić, co się za tym kryje.
Po przeczytaniu tego parta jestem... zadowolona. A jak na mnie to dużo, bo uwierz mi, jestem bardzo wymagająca. Sam pomysł na parta był dosyć banalny i myślałam na początku, że taka sama będzie jego realizacja. Ale pozytywnie mnie zaskoczyłaś. Przyznam szczerze, iż w niektórych miejscach wiało mi nudą. Jednak całość wypadła całkiem nieźle. Atmosfera na blogu jest bardzo przyjemna. Ty także wydajesz się być sympatyczną i otwartą osobą, co sprawia, że blog podoba mi się jeszcze bardziej. Muszę przeczytać Twoje wcześniejsze party, by stwierdzić, czy Twój blog naprawdę zasługuje na uwagę, ale czuję, że odpowiedź brzmi tak. Oprócz nieco wolnego tempa i kilku nudniejszych fragmentów nie mam się do czego przyczepić. Nie piszę tego, by cię obrazić, lecz po to, byś wiedziała, co poprawić - tak, jak jest napisane poniżej :)
Szczera <3
Gracias za miłe słowa :) Cenię sobie szczerość, więc wcale się nie obrażam. Dziękuję za rady, postaram się pisać lepiej :) Mam nadzieję, że zostaniesz na moim blogu na dłużej <3
UsuńPrzepiękny ;) i taki wzruszający :) dobrze, że Maxi ja zabrał, a nie babcia :) z niecierpliwością czekam na 2. część parta o Marcesce :)
OdpowiedzUsuńGracias <3333
UsuńOP w niedzielę :)
Przepraszam ale tym razem będzie krótko bo jestem wykończona :P
OdpowiedzUsuńŚliczny part <3
Cudowne zakończenie. Cieszę się, że Naty nie umarła tak jak dziewczynka z zapałkami w oryginale :)
Ogółem świetnie ci to wyszło ^^
A i jeszcze jedna sprawa. Dziewczyny niedawno mi przypomniały o dodawaniu się do obserwatorów. Naprawdę nie mam pojęcia gdzie ja miałam głowę cały czas. Zupełnie o tym zapomniałam. Ale zaraz to nadrobię ;D
To tyle :)
Do niedzieli ^^
Pozdrawiam,
Ola ;*
Wiesz, zbierałam opinie od dziewczyn na GG i wyszło, że Naty ma przeżyć xD Więc żyje :)
UsuńGracias <3333
Aa, ja też czasami gubię swoją głowę, więc rozumiem xD
Te quiero <3333
jejku to była cudna historia <333
OdpowiedzUsuńNaxi <3
czekam na next ;***
Gracias <3333
UsuńBoże, dlaczego ja tego przepięknego rozdziału nie przeczytałam wcześniej? Dlaczego?!? No pytam się, dlaczego ? XD
OdpowiedzUsuńAlexandro, schylam głowę nisko i co mogę dodać... jesteś wspaniała !
Dziękuję Ci za tego cudownego Parta ! ;'D
Hermoso, hermoso, hermoso *.*
Booski, Natalia była taka silna...
Maxi, znalazłeś swego anioła, najdzielniejszego ;' *
Ten ojciec Naty.Yght.. tak jak u mnie w prologu...jest po prostu tyranem nie ojcem -.-
Naaxi przede wszystkim < 33
Rozmowa wnuczki i babci ;' *
Kocham ;3
I dobrze, że wzięłaś tą baśń, w pełni oddaję wierność i wytrwałość Natalii i Maxi'ego.
Sorry komentarz trochę taki... jakiś xd ( ale to szczera prawda co w nim jest ^.* )
Mucho, mucho, mucho gracias ♥
+ Zapraszam do mnie ;D
Ciao, xoxo - Twoja ;3
~ Martyna .
Gracias za komentarz <3333
UsuńMiałam wpaść wczoraj na twój prolog ale jak to ja - zapomniałam :P Już lecę zobaczyć xD
Te quiero <333
Ojejku, jakie to było urocze <3 Takie opowiadanie o Naxi nawiązujące do klasyki, dla odmiany ze szczęśliwym zakończeniem <3 Takie o wiele bardziej podoba mi się od oryginału, zwłaszcza z Natalią i Maxim w roli głównej :) Pozdrawiam! :)
OdpowiedzUsuńGracias za miłe słowa <3333
UsuńRównież pozdrawiam <333
MOŻESZ MNIE ZABIĆ, ZADŹGAĆ, UDUSIĆ. POZWALAM.
OdpowiedzUsuńWszystko nadrobię.
Głupia ja ;/
Niee zabiję cię :)
UsuńI tak cię te quiero <3333
Hola!
OdpowiedzUsuńO Boże !!
To było przewspaniałe.
T-takie wzruszające..
Nati taka silna ;33
Kocham połączenie Naxi..
Masz cudowny styl pisania...
PS. Zapraszam do mnie <33
~ Amanda
Gracias <3333
UsuńDo ciebie postaram sie wpaść :)
<333
O ja cię... To było takie piękne!
OdpowiedzUsuńWzruszyłam się, jak cholera *.* Pięknie piszesz, cudownie.
Maxi taki kochany, te wszystkie słowa... Boże, no cudo normalnie!
Cieszę się, ze wpadłam.
Czekam już na następną opowieść Twego autorstwa!
Buziaki,
Carmen E.
O je, jak się cieszę, że wpadłaś :)
UsuńCzekałam na ciebie długooooo <3333
Mam nadzieję, że zostaniesz na dłużej <33333
Gracias :*
Oczywiście, że zostanę :D
Usuń<3
Nooooooooooooooo !
OdpowiedzUsuńJak ty to robisz że tak pięknie piszesz każdy part ?
Ale ci zazdroszczę ! Też chcę tak pisać !
Podziel się swoim talentem :-):-):-):-)
<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3
Oo, gracias <333
UsuńJa wcale nie piszę tak dobrze xD
Kocham <333
Wiesz co ja to jednak jestem nie ogarnięta. xD
OdpowiedzUsuńDopiero dzisiaj zauważyłam Parta a on znajduję się tutaj od dwóch dni. Sophie jest geniuszem. :D
Cudowny! Również uwielbiam 'Dziewczynkę z zapałkami'. Wywołało to u mnie miłe wspomnienia z dzieciństwa kiedy kazałam wszystkim dookoła mi to czytać. ^^
Od dziecka terroryzuje ludzi no ale tu nie o mnie chodzi. xd
Part jest oczywiście wspaniały. Uroczy świąteczny Happy End. Czyli to co w święta najlepiej się czyta. Pięknie opisane. Maxi nasz bohater. *.* Końcówka według mnie zdecydowanie najlepsza. :3
Zgadzam się z anoimikiem powyżej podziel się talentem. :*
Kocham Soph ♥
Gracias <3333333
UsuńNie szkodzi, ja też czasami jestem nieogarnięta xD
Ja nie ma talnetuuuuuuuu xD
Te quiero <3333
Masz talent :D
UsuńI to wielki <3<3<3<3<3<3<3<3<3
UsuńKochanie ty moje !!!! <333333
OdpowiedzUsuńPrzepraszam Cię bardzo, że dopiero teraz komentuje, ale przez całe święta nie było mnie w domu ;(((((
Parcik wspaniały, genialny, fenomenalny, fantastyczny, zaczepisty !!!!!!
Naxi *.*
Nasz kochany Maxi <33333333333
Taki troskliwy ;*****
Kocham Cię i jeszcze raz przepraszam !!!! ;*****
Mam nadzieję, że mnie nie zabijesz !!! >.<
Nutella ;*
Nie, nie zabiję cię, nie masz za co przepraszać :)
UsuńGracias y te quiero <3333
Przepraszam, że komentuje teraz, ale nie miałam za dużo czasu na czytanie :c
OdpowiedzUsuńOne Part był przepiękny, też uwielbiam tą bajkę :D
Naty jest aniołkiem Maxiego ( uwielbiam Cię za to )
Życzę Ci weny na nowe OP
Zabieram się za czytanie 2 części Marcesci
Gracias <333333
UsuńNie szkodzi :)
Te quiero :***
Piękne połączenie "Dziewczynki z zapałkami" z postaciami z Violetty.
OdpowiedzUsuńWzruszyłam się.. W sumie to nic nowego czytając twoje OP..
Każdy doprowadza mnie do łez wzruszenia.
Mój brat kiedyś reagował i pytał co mi się dzieje.
Teraz tylko zerka na monitor kompa i tylko mruczy pod nosem "I wszystko jasne"..
Tyle, że ja nie pozwalam łzą wypływać z tego samego powodu..
Nie czytam tego samego ... Każde OP jest inne, wyjątkowe..
Każde czytanie tego samego OP także wywołuje różne emocje..
Mówi się, że książka po przeczytaniu jest grubsza.
Dlaczego tak jest?
Bo zostawiamy w przeczytanych kartach książki emocje.. gdy czytamy znów tę samą książkę przypominamy sobie to co czuliśmy, co robiliśmy..
Z OP jest tak samo...
Oj.. Chyba rozpisałam się za bardzo i to nie na temat..
A więc podsumowując:
GENIALNE JAK ZWYKLE =)
Ach zapomniałam dodać: Szalonego Sylwestra kochana :****
UsuńGracias <33333
UsuńY te quiero <333
Cudeńko, z resztą jak każde Twoje dzieło. Mojego zachwytu nie ma końca, tymczasem
OdpowiedzUsuńruszam czytać dalej.
Gracias <3333
Usuń