czwartek, 26 grudnia 2013

ŚWIĄTECZNY ONE PART NAXI - Dziewczynka z zapałkami


 "A gdy zabłyśnie gwiazda
W błękitnej dalekości.
Będziemy z sobą dzielić
Opłatek – chleb Miłości.

A łamiąc okruch biały,

Wśród nocy świętej ciszy,
Niechaj się serca nasze
Jak dzwony rozkołyszą.

Oto już cud się spełnia,

Już biją w niebo dzwony.
O witajże nam, Jezu,
W Betlejem narodzony.

Rozwarły się niebiosa,

Już kolęd płyną dźwięki:
O witajże nam, witaj,
Jezuniu malusieńki.

Ty, któryś jest Miłością

i Sercem tego świata,
Zagarnij serca nasze
I w Imię Swoje zbrataj.

Niechaj zamilkną swary,

Zawiści, ludzkie złości.
Noc święta, wigilijna...
Dzielmy – chleb miłości."

- Nie wracaj, póki nie sprzedasz wszystkiego. – Mężczyzna wypchnął dziewczynkę za próg. – Nie waż się przychodzić tutaj z pustymi rękami. – Zamknął jej drzwi przed nosem.
Stała tam przez chwilę, ze spuszczoną głową. Na ramieniu zawieszony miała duży karton pełen malutkich opakowań zapałek.
Ruszyła przed siebie. Jej połatane – w niektórych miejscach nawet dziurawe – łachmany nie dawały ani trochę ciepła. Pocierając ręką o rękę parła przed siebie, trzęsąc się z zimna. Za duże trzewiki spadały z jej drobnych, gołych stóp. Dotykała nimi mroźnego śniegu, przez co z każdą chwilą stawały się one coraz to bardziej sine.
Uparcie hamowała łzy zbierające się w jej oczach. Widziała czubek swojego zaczerwienionego nosa, czuła niewyobrażalne zimno na swoich policzkach. Ile dałaby w tym momencie za choć trochę ciepła… Ale nie mogła.
Jej rodzina była uboga. Miała jedynie matkę i ojca. Dzisiaj – zresztą, jak każdego dnia – jej zadaniem było sprzedanie jak największej ilości zapałek. Miała zarobić na jedzenie.
Na mieście znajdowało się wiele ludzi. Większość z nich czyniła ostatnie przygotowania do Wieczerzy Wigilijnej, od której dzieliło ich tylko kilka godzin.
Szła po chodniku, z ciekawością zaglądając przez okna do mieszkań. Widziała piękne choinki, a pod nimi prezenty. Widziała dzieci bawiące się z rodzicami przy kominku, dziadków, czytających im bajki. Ona nigdy nie zaznała takiego życia. Jej rodziców nigdy nie było stać na takie przywileje. Czasami nawet brakowało na chleb, a co tu dopiero mówić o porządnej kolacji…
- Przepraszam – odezwała się nieśmiało do kobiety przechodzącej obok niej. – Czy chciałaby Pani kupić pudełko zapałek?
Ta spojrzała ze złością na dziewczynkę.
- Nie mam czasu, dziecko – odparła. – Śpieszę się.
Po tych słowach odwróciła się do niej plecami i odeszła z dumnie uniesioną głową.
Zasmucona szesnastolatka ruszyła przed siebie. Mimo wszystko, miała nadzieję. W końcu była Wigilia… Dzień pojednania.
Szła tak bez celu przed siebie, próbując lekceważyć ten siarczysty mróz opływający jej drobne ciało. W tym momencie marzyła tylko o ciepłym łóżku, gorącej herbacie… Ale czy można marzyć o czymś, czego nigdy się nie doznało? Natalia była właśnie w takiej sytuacji.
W oddali widziała dzieci bawiące się w śniegu. Były szczęśliwe tak, jak ona nigdy nie była. Chciałaby poczuć szczęście.
Poruszyła skostniałymi palcami pokonując zimno. Starała się zakryć ręce tym co miała na sobie. Niestety, bez skutku.
Podniosła głowę. Dostrzegła kogoś idącego na wprost niej. Był to średniego wzrostu chłopak, z kapturem na głowie.
Nigdy nie zaczepiała ludzi wyglądających na niebezpiecznych. Ale tym razem nie miała wyboru – myślała, że już nikogo dzisiaj nie spotka. Zaryzykowała.
- Przepraszam – zaczęła. – Nie chciałbyś kupić ode mnie zapałek?
Chłopak zatrzymał się i skierował wzrok na nią, a później przeniósł go na karton, który miała na ramieniu.
- Nie masz pieniędzy? – spytał, nie zważając na jej słowa.
Dziewczyna pokręciła przecząco głową. On przeleciał wzrokiem po jej ciele odzianym w dziurawe łachmany.
- Zimno ci? – odezwał się znów. Ona nie odpowiedziała. – Chodź ze mną do domu, ogrzejesz się – zaproponował bez wahania.
Natychmiast zaprzeczyła ruchem głowy. Nie mogłaby. Gdyby jej ojciec się o tym dowiedział, skatowałby ją na śmierć. Znała go, był do tego zdolny. Poza tym, ona sama nie miała śmiałości iść do obcych ludzi.
- Nie, ja… - zająknęła się. – Ja… Nie mogę… Przepraszam…
Zrobiła krok w tył i odwróciła się z zamiarem odejścia. Zatrzymał ją jednak głos chłopaka.
- Zaczekaj! – Z wahaniem zwróciła głowę w jego stronę. Podszedł do niej i wyciągnął coś z kieszeni. – Proszę. Nie mam przy sobie więcej. – Podał jej pieniądze.
Dziewczyna spojrzała na nie, a później podsunęła w stronę swojego towarzysza pudełko z zapałkami.
- Zostaw je dla siebie – powiedział. – Ja ich nie potrzebuję.
Nieśmiało wyciągnęła rękę po drobne, które trzymał w ręce. Przejęła je od niego i uśmiechnęła się z wdzięcznością.
- Dziękuję – rzekła cicho. – Naprawdę dziękuję. Ktoś ci to wynagrodzi…
Chłopak odwzajemnił uśmiech.
Natalia odwróciła się i odeszła wolnym krokiem, potykając się w za dużych trzewikach i odmrażając sobie stopy, które dotykały lodowatego śniegu.

Na ulicach było pusto. Wszyscy świętowali Wigilię Bożego Narodzenia, siedząc w domach, przy stołach, przy kominach. Wszyscy byli szczęśliwi.
Tylko jedna dziewczynka chodziła po oświetlonym słabymi latarniami mieście. Trzęsąc się z zimna, ocierając ręką o rękę, aby rozgrzać się choć trochę. Nie dawało to wiele. Wciąż czuła to okropne zimno przeszywające jej drobne ciało na wskroś, i nic nie mogła na to zaradzić.
Chodziła po ulicach już dobre trzy godziny. Miała nadzieję, że jednak sprzeda choć jedno pudełko, że ktoś jej pomoże…
Była wdzięczna temu, który dał jej pieniądze. Dzięki niemu jej rodzina będzie mogła zjeść jutro śniadanie. To prawda – będzie się ono składać jedynie z chleba. Ale nawet chlebem można się najeść. To w końcu najlepszy dar od Boga.
Nie wiedziała już, co ma robić. Jej głowę zaprzątała jedna myśl. Sprzedać zapałki. Sama jednak wiedziała, że ludzie nie będą chcieli ich kupić. A sami od siebie nie pomogą. Ludzie tacy nie są.
Zrezygnowana postanowiła sama zawalczyć o to, co jest jej potrzebne. Ruszyła w stronę jednej z dzielnic domów jednorodzinnych, na które zawsze tak lubiła patrzeć. Często przechodziła obok nich i wyobrażała sobie, że to właśnie ona je zamieszkuje, że jest szczęśliwa.
Zapukała do kilku domów. W każdym zamknięto jej drzwi przed nosem. Nikt nie chciał nawet widzieć na swojej posesji biednej dziewczynki w dziurawych łachmanach przepuszczających tyle zimna. Oni nie wiedzieli, jak bardzo Natalia cierpiała. Nie wiedzieli, że ledwo znajdowała w sobie siłę, aby iść dalej przed siebie, aby nie upaść na lodowaty śnieg, i nie umrzeć z przemarznięcia…
Doszła do ostatniego domu, na tej ulicy. W tym dużym, dwupiętrowym budynku mieszkała cała jej nadzieja.
Wolnym krokiem weszła na teren podwórka. Przez tą przerażającą ciemność nie mogła praktycznie nic dostrzec. Jedyne światło padało ze stojącej na ulicy latarni.
Z wahaniem weszła po schodach. Zapukała do drzwi.
Nie czekała długo, bo po chwili one otworzyły się, i stanęła w nich mała dziewczynka.
- Czego pani szuka? – spytała ze swoją dziecięcą ufnością.
- Mogłabym porozmawiać z kimś dorosłym? – Natalia odpowiedziała pytaniem na pytanie.
Takie małe dziecko nie powinno mieć do czynienia ze sprawami przeznaczonymi dla starszych. Ta dziewczynka jeszcze nie wiedziała, co tak naprawdę znaczy zobaczyć przed progiem swojego domu młodą żebraczkę.
- Miranda, tyle razy mówiłem ci, żebyś nie otwierała sama drzwi! – Usłyszała czyjś głos.
Zamarła, kiedy rozpoznała w nim głos chłopaka, którego wcześniej spotkała na ulicy, i który podarował jej kilka drobnych.
- Ja już pójdę… - zwróciła się do dziewczynki.
Odwróciła się, chcąc zejść, po schodach, lecz ktoś złapał ją za ramię.
- To ty? – Mimo woli spojrzała na tego, który ją trzymał.
- Ja już idę… - wydukała zawstydzona.
Co on sobie mógł o niej pomyśleć? Nie dość, że zaczepiła go na ulicy, to jeszcze przychodzi do jego domu? Ale nie wiedziała, że on tutaj mieszka. Gdyby ktoś jej o tym powiedział, na pewno by jej tutaj nie było.
- Gdzie chcesz iść? – spytał. – Wejdź do środka, będzie ci cieplej.
- Nie – zaprzeczyła. – Nie mogę…
- Cały ten czas jesteś na dworze? – Nie czekał na jej odpowiedź. – To aż trzy godziny, tam jest okropnie zimno, pada śnieg, a ty jesteś praktycznie nieubrana. Chodź, nalegam.
- Ja muszę już iść. – Próbowała się wyrwać. – Muszę jeszcze coś zarobić… Zrozum, moja rodzina nie ma co jeść.
- O tej porze nic nie dostaniesz – uświadomił jej. – Jest Wigilia, ludzie są w domach, na ulicy nie ma żywej duszy. Dziewczyno, zamarzniesz, jeśli będziesz tam choć trochę dłużej.
- Nie zamarznę, proszę cię, puść mnie – rzekła cicho, chcąc stąd jak najszybciej odejść. – Naprawdę muszę iść.
Chłopak westchnął.
- Idź do domu, jeśli nie chcesz wejść do mnie – powiedział. – Jest naprawdę zimno.
Nastolatka pokiwała potakująco głową. Jednak tak naprawdę wcale nie miała zamiaru wracać do domu. Nie mogła przekroczyć jego progu z praktycznie pustymi rękami.
Puścił jej ramię. Ona odwróciła się z zamiarem opuszczenia posesji.
- Powiesz mi przynajmniej jak masz na imię? – Do jej uszu dotarło pytanie.
Z wahaniem zwróciła głowę w jego stronę.
- Natalia – odparła niepewnie.
- Ja jestem Maxi. – Uśmiechnął się lekko. – Gdyby coś, to już wiesz gdzie mnie szukać.
Skinęła głową i odeszła. Wyszła przez bramkę na ulicę.
Maximiliano stał w progu drzwi jeszcze jakiś czas. Jego wzrok wędrował za bezbronną brunetką o kręconych włosach, idącą odważnie przed siebie pomimo niesamowitego mrozu. On by tak nie potrafił.
On nie potrafiłby niczego, co umiała ona.
Nie umiałby wytrzymać kilku dni bez jedzenia. On zawsze miał trzy posiłki dziennie. Zawsze był najedzony, nigdy nie narzekał.
Nie umiałby spędzić nocy na twardej leżance, słysząc szum wiatru wdzierającego się do domu przez dziurawy dach. Zawsze spał w wielkim, ciepłym łóżku, w zupełnej ciszy i spokoju.
Nie potrafiłby chodzić po ulicy z pudełkiem pełnym zapałek i błagać o to, by ktoś kupił chociaż jedno opakowanie.
Nie potrafiłby przetrwać takiego mrozu jak Natalia.
W porównaniu do niej był słabeuszem, który dostawał w życiu wszystko co chciał. Jednak nigdy nie chciał wiele. Choć jego rodzice byli właścicielami dobrze prosperującej firmy, to nigdy nie chciał prosić ich o niestworzone rzeczy. Był dobrym chłopakiem i chciał tylko tego, aby inni mieli choć w połowie tak dobrze jak on.

Natalia oparła się plecami o zimną ścianę jednej z kamienic i osunęła się na ziemię. Kiedy usiadła na śniegu, poczuła jeszcze większy chłód, jednak już nie zwracała na niego uwagi.
Zdjęła trzewiki z nóg, aby zobaczyć w jakim stanie są jej stopy. Założyła je jednak z powrotem, kiedy dostrzegła, że są one całe sine, zmarznięte…
Drobne ciało szesnastolatki trzęsło się z zimna. Z każdą minutą była coraz słabsza.
Skostniałą ręką sięgnęła do kartonu i wyjęła z niego pudełeczko. Z jego środka wydobyła jedną z zapałek. Z wahaniem odpaliła ją. Pojawił się ogień…
Widziała choinkę, a pod nią kilka, a może kilkanaście prezentów. Wszystkie starannie zapakowane, jakby tylko czekały na to, aż ktoś je otworzy. W pobliżu nie było nikogo.
Rozejrzała się wokół. Znajdowała się w przestronnym pokoju, urządzonym w starym stylu. Na ścianach wisiały drogocenne obrazy przedstawiające znane osobistości. Natalia, jako niewykształcona dziewczyna, nie wiedziała jednak, kim owe postaci są. Jednak teraz nie to zaprzątało jej umysł.
Na chwiejnych krokach podeszła do zielonego drzewka i kucnęła przy nim. Już, już wyciągała rękę po pudełko w czerwonym opakowaniu…
Zapałka zgasła.
Spadła na śnieg, znikając w jego wnętrzu. Zdumiona nastolatka nie wierzyła w to, co przed chwilą się stało. Miała nadzieję, że nie było to tylko jej wyobrażeniem.
Zapaliła drugą zapałkę.
Przed nią pojawił się bogato zastawiony stół. Stały na nim takie potrawy, których Naty nie widziała w życiu na oczy. O niektórych słyszała – o innych nie miała bladego pojęcia.
Stanęła w miejscu wpatrując się w ten wspaniały widok. Ktoś powiedziałby, że to głupie – to dla niego codzienność.
Ale nie dla Naty. Dla niej to było jak spełnienie jej marzeń. Nawet to, że może oglądać takie niesamowite rzeczy były dla niej cudownym przeżyciem, oderwaniem od tej szarej rzeczywistości, w której uczestniczyła każdego dnia.
Powoli zbliżyła się do stołu. Odsunęła krzesło. Niepewnie usiadła na nim. Sięgnęła ręką po sztućce…
Płomień zgasł, odcinając tym samym jedyne źródło ciepła. Minimalnie rozgrzane dłonie Natalii sięgnęły po trzecią zapałkę. Przysięgła sobie, że to już ostatnia…
Odpaliła ją.
Nic.
Jednak płomień się pojawił. Dziewczynka rozglądnęła się wokół siebie. Nic się nie zmieniło. Ulice nadal puste, wiatr nadal tak porywisty, a mróz nadal siarczysty.
- Natalko – usłyszała czyjś głos.
Rozejrzała się wokół, chcąc zlokalizować źródło jego dochodzenia. Przestraszyła się.
- Tutaj jestem, Natalko.
Odwróciła się w prawo. Wytężyła swój uważny wzrok. Zdołała zauważyć przed sobą postać unoszącą się w powietrzu. Przerażona przesunęła się do tyłu, przez co śnieg okrył jej zaczerwienione z zimna nogi.
- Nie pamiętasz mnie, wnusiu? – spytała kobieta.
Nata zastanowiła się.
Zjawa miała długie, siwe włosy, błękitne oczy i lekki uśmiech na twarzy. Ubrana była w długą, brązową sukienkę.
- Babcia… - wyszeptała niepewnie dziewczynka.
- Tak, wnusiu. Twoja babcia – potwierdziła kobieta.
- Babciu, przecież ty… - zająknęła się szesnastolatka. – Przecież…
- Posłuchaj mnie wnusiu – przerwała jej. – Posłuchaj mnie uważnie. Proszę cię, wróć do domu. Zamarzniesz tutaj, dziecinko.
- Nie mogę wrócić – zaprzeczyła Naty. – Nie mogę wrócić z pustymi rękami.
- Więc co chcesz zrobić?
- Nie… - zatrzymała się. – Babciu, zabierz mnie ze sobą. Zabierz mnie tam, do góry.
- Natalko, to jeszcze nie twoja pora – kobieta zaprotestowała. – Jesteś jeszcze zbyt młoda.
- Ale babciu, ja nie mam po co żyć. – Zerwała się na nogi. Nie zważała już na zimno. – Nie mam dla kogo.
Staruszka uśmiechnęła się podejrzliwie.
- A jesteś pewna? – spytała.
Natalia zdziwiła się. O czym mówiła jej babcia.
Zamknęła oczy. Otworzyła je dopiero po kilkunastu sekundach. Jednak już nikogo nie zauważyła.
- Babciu… - rzekła cicho. – Babciu! – Podniosła głos. – Gdzie jesteś, babciu? Nie zostawiaj mnie! Proszę cię, zabierz mnie ze sobą! Nie chcę żyć babciu! Wróć do mnie! Proszę…
Po jej zmarzniętych policzkach popłynęły łzy.
Upadła na śnieg. Jej dziurawe łachmany już nic nie dawało. Za duże trzewiki spadły z drobnych stóp, z głowy zsunęła się porwana chusta, która przykrywała jej brudne, nieświeże włosy.
Nie mogła już poruszyć żadną częścią ciała. Wszystko zesztywniało z tego potwornego zimna. Natalia myślała, że to już koniec… Myślała, że jej babcia rozmyśliła się, i jednak po nią wróciła…
Poczuła, jak ktoś przykrywa czymś jej nogi i unosi jej ciężką głowę do góry. Podniosła powieki. Zobaczyła nad sobą twarz Tego chłopaka..
- Pamiętasz, co powiedziałaś mi przy naszym pierwszym spotkaniu? – spytał na wstępie.
Dziewczyna pokręciła przecząco głową. Nie była nawet zdziwiona tak nagłym pojawieniem się tutaj Maxiego.
- Powiedziałaś, że ktoś mi to wynagrodzi – rzekł. – Już dostałem nagrodę. Bóg zesłał dla mnie na Ziemię wyjątkowego Anioła. Najcudowniejszego.
Od razu zrozumiała, że mówi o niej. Patrzył przecież w jej oczy z taką troską…
Wziął ją na ręce i stanął na nogi.
- A ten Anioł już nigdy ode mnie nie odleci – dokończył. – Nie pozwolę na to. Dam mu wszystko co najlepsze.
Odeszli.
Dziewczynka rzuciła ostatnie spojrzenie na zapałki rozrzucone po śniegu.
W dali dostrzegła kogoś machającego do niej. Swoją babcię.
Ta pomachała jej swoją bladą ręką, a później odfrunęła do góry. W tym momencie na ciemnoniebieskim niebie zabłysła pierwsza gwiazda…


Hej :)
Dodaję dzisiaj Świątecznego OP o Naxi :)
Tak szczerze? Jestem z niego zadowolona. Jak nigdy. Chciałam tak nawiązać do baśni "Dziewczynka z zapałkami" - co widać po tytule - która była moją ulubioną w dzieciństwie. Zresztą nadal uwielbiam ją czytać :)
Dobra, słuchajcie...
W Wigilię jechałam do brata. Zajeżdżamy pod jego dom, ja sobie wysiadam, z laptopem pod pachą... A tutaj jego syn do mnie: 'A po co ci laptop, jak tutaj nie ma Internetu?' a ja 'No co ty gadasz, jak nie ma?' a on 'No nie ma". No myślałam, że nie wytrzymam.
I tak przez całe święta gadałam do wszystkich: 'Dajcie mi WIFI!'. Ale mi nie dali. Dopiero przed chwilą przyjechałam do siostry i w końcu mam neta :) Radujcie się niebiosa!
Przepraszam was, że nie dodałam go we wtorek, ale sami rozumiecie :( Dodaję za to dzisiaj, mam więc nadzieję, że mi wybaczycie :)
Lecę nadrobić kilka blogów, na których pojawiły się nowe rozdziały i OP xD
Chciałam wam jeszcze złożyć spóźnione życzenia.
W Święta Bożego Narodzenia życzę wam wszystkiego co najlepsze. Życzę szczęścia, pomyślności. Życzę, by wszystko układało się po waszej myśli, by nic, ani nikt nie był przeciwko was.
Wszystkim blogerkom życzę sukcesów w dalszym pisaniu, w prowadzeniu bloga. Życzę weny, pomysłów i inspiracji na dalsze rozdziały czy One Party.
Życzenia takie krótkie, ale nie mam weny xD
Pod spodem możecie znaleźć pierwszą część OP o Marcesce. Jestem zaskoczona tyloma pozytywnymi komentarzami, na które muszę zresztą zaraz odpowiedzieć xD I dziękuję za kolejnych obserwatorów <3333
Kolejna część w niedzielę xD
Kocham was wszystkich <3333 Dziękuję za wszystko i całuję gorąco :*******

70 komentarzy:

  1. Piękne <3
    Nawet nie wiesz jak bardzo się cieszę, że dodałaś dzisiaj <3
    I to jakiego wspaniałęgo, na prawdę :)
    Jestem pod wrażeniem!
    Maxi, zachował się tak wspaniale, jako jedyny podał rękę Natalii, i zechciał jej pomóc..
    Nikt, tylko on :)
    To się nazywa miłośźć, kochana :)
    Pięknie piszesz, nie mogę się już doczekać, Parta o Marcesce :)
    Pozdrawiam i kocham
    Ania

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooo, gracias za miłe słowa, kochana <3333
      No i te quieroo <333

      Usuń
  2. O kurczę <333 Ale jaja :)
    Jestem pierwsza :)
    Z tego pośpiechu w komentarzu zrobiłam masę błędów :)
    Nareszcie! Myślałam że to nigdy nie nastanie, szczególnie u ciebie gdzie jest około 30 komentarzy :) xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mówiłam, że się doczekasz xD
      No to gratulacje <333

      Usuń
    2. Dziękuję xD
      Może uda mi się jeszcze kiedyś :)

      Usuń
    3. Gratuluję xD

      Usuń
  3. Jest druga. : )
    Kocham Naxi! Popłakałam się kiedy to czytałam.
    To jest piękne.

    Pozdrawiam.
    Tyna : **

    OdpowiedzUsuń
  4. Olu!
    Od razu, gdy przeczytałam tytuł wiedziałam, że będzie to wspaniała historia.
    "Dziewczynka z zapałkami" - uwielbiam tę baśń.
    Kocham! <3

    OdpowiedzUsuń
  5. Oluś !
    Ekscytuję się !
    To było piękne !
    Moja Naxi kochana. Ryczę !
    Nie wiem co tu napisać.
    Maxi, mój bohater kochany *.*
    Ja zawsze go uwielbiałam.
    Kojarzy się jako wspaniały Maxi ^^
    Te jego loczki ^^
    całuję
    MARCELA *.*

    OdpowiedzUsuń
  6. Olu, mówiłam ci już że jesteś cudowna? Jeśli nie, to mówię teraz. <33
    Dzisiaj czwartek, a miałaś dodać we wtorek, no nie? XD
    Ale warto było czekać, na takie cudo. :3
    Maxi jest taki słodki, awwww *.*
    Nie zostawił jej tam, tej biednej Natalii. ♥.♥
    Mogła z nim iść, ale nie poszła. :/ No szkoda...
    Ona tam marzła, a nikt jej nie chciał pomóc, smutne.
    Maxi dobroczyńca. XDD
    Naxi. <33333333333
    Matko, kocham ich! ^.^
    I cb teeż. :*
    Piszesz najlepsze OP na świecie!! C:

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam dodać, i chciałam dodać, ale nie było bata, bo WIFI nie było :(
      Gracias za miłe słowa <33333
      Ja cię też te quiero <3333

      Usuń
  7. wiesz co?
    No jasne, że wiesz, że mi się podoba ;33
    W sumie to podziwiam Cie z każdym opowiadaniem co raz bardziej ;)
    Masz w sobie to coś, co sprawia, że nie potrafię przelecieć obok Twoich opowiadań obojętnie.
    Poważnie....
    Przede wszystkim świetny pomysł na opowiadanie, przesłanie - co ostatnio cenię sobię najbardziej - też było, w dobry sposob napisane...
    Nie dziwię się, że jesteś zadowolona. ;)
    Ja też jestem zadowolona, że przczytałam je ;).
    Nawet nie wiesz jak...
    Czasami w tym ciągłym pośpiechu nie mam czasu na to, by odwrócić się za siebie, by... zwolnić... Odpocząć... Tym właśnie jest dla mnie Twój blog ( zaliczam go do kilku moim ulubionych). Jest takim zwolnieniem tępa w codziennym życiu.
    Dziękuję ;>
    Buziaki, Twoja Nikoletta :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Graciaaaaas <333333
      Oo, serio, mój jednym z twoich ulubionych? To jeszcze raz graciaaaas xD
      I te quiero <333

      Usuń
  8. Czekałam, czekałam i się doczekałam ^^ Cudowny OP, wiedziałam, że ona nie umrze, wiedziałam! Świetnie napisane. Fajnie, że jest to na podstawie akurat tej baśni. Wesołych świąt :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ooo, aż mi się łezka zakręciła w oku ^^
    Śliczny parcik, co z tego, że spóźniony. Opłacało się czekać :)
    Pięknie opisałaś historię Natalii. Nieciekawe miała życie. Aż spotkała Maxiego ;*
    Rozumiem doskonale twoją sytuację. Też nie miałam przez ostatnie dni dostępu do neta od rana do wieczora, bo całymi dniami przesiadywaliśmy u babci, gdzie to zjeżdżała się cała rodzina xD Dobrze że miałam książkę bo bym padła z nudów :P
    Dziękuję za życzenia i nawzajem :***
    Wesołej i spokojnej przerwy świątecznej i naładowania energii na dalszą naukę - przyda się ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aaaaa, nauka, weź mi nie przypominaj :/
      Gracias za komentarz :*
      Znam ten ból, rodzina, wszędzie rodzina, ze wszystkich stron, aż trudno się ruszyć xD
      Koooocham <3333

      Usuń
  10. Hejo siostra :D
    Jeszcze udało mi się wpaść na ten part. I powiem, że był mega XD
    Dziewczynka z zapałkami jest jedną z moich ulubionych baśni. Mam do niej taki jakiś sentyment :)
    Parcik wyszedł ci przepięknie <333
    I nareszcie znalazłaś czas. Rozumiem cię, mi też było ciężko jak objeżdżaliśmy całą rodzinę w której w większości wogle nie kojarzę. No ale głupio by było pytać każdego o hasło do wifi ;<
    To co by tu jeszcze...
    Chyba nie pozostaje mi nic innego jak się pożegnać. Wracam dopiero w lutym. Bezlitośni ci rodzice :C
    Pozdrawiam i całuję ;**

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Buenos Dias Lena xD
      Wiesz, ile ja siedziałam przy moim kuzynie, żeby mi hasło dał?? No nie wiesz, a długo xD
      W lutym? Oo, współczuję, dlaczego?
      Te quiero <3333

      Usuń
  11. Olu, a ty jesteś moim aniołem. Przepraszam, ale brak mi słów.
    Kocham Cię.

    OdpowiedzUsuń
  12. Super!
    Dopiero znalazłam twój blog, ale jest super:)
    Wpadłabyś do mnie i skomentowała rozdział?(http://realloveleonettaviluileon.blogspot.com/)

    OdpowiedzUsuń
  13. Moja kochana!
    Twój świąteczny OP jest cudowny<3333
    Całuję:888
    *Veronika*

    OdpowiedzUsuń
  14. O matko!
    Cudowny!
    Kocham twoje OP

    Ps.Zapraszam jestem nowa- http://kochajkazdydzien.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  15. wspaniały <3
    uwielbiam cię <33 i twojego bloga <33
    warto było czekać na takie cudo *;
    biedna Natalia, na szczęście Maxi jej pomógł...
    kochany jest <3
    chociaż on jeden się zainteresował losem zziębniętej biednej dzieewczynyy
    mało jest na świecie takich ludzi :( niestety
    a tak swoją drogą, to też bardzo lubiłam baśń o dziewczynce z zapałkami ;**
    Naxi <3
    czkam na kolejną część OP o Marcesce xd
    i na każdy kolejny OP napisany przez ciebie kochana <3
    bo w twoim wykonaniu wszystkie one party są genialne...
    O.o nawwet długi mi wyszedł ten kom ;D
    pozdrawiam
    //Nati

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gracias za miłe słowa <33333
      Te quiero Naty... Te quiero mucho <333
      Kojarzysz? xD Słowa Maxiego z BESOOO Naxi <3333

      Usuń
  16. Jejuśku, w 6 godzin zyskałaś 14 komentarzy (nie licząc twoich) to chyba jakiś rekord. Niektórzy nawet przez tydzień nie mogą tylu zebrać XD
    Ale cię ludzie kochają! :D Ja też. Part był piękny. Ciesze się że dziś go dodałaś. Choć gdyby był wcześniej to byłoby lepiej ale nie jest źle a ja cię rozumiem :) Odwiedzanie rodziny w święta to istna męka XD Czekam na Marczeske :)
    Kosmitka Zuzia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, ja bardzo dziękuję za tyle komentarz <3333
      Nom, masakra, rodzina i święta czasem ze sobą nie współgrają xD
      Dziękuję za komentarz <333

      Usuń
  17. Wybrałaś baśń, na której wylewałam kiedyś miliony litrów łez, denerwując całą rodzinę. Teraz znowu płaczę, bo nie wiadomo czemu, jest w niej coś co automatycznie wzrusza człowieka.
    Maxi, kochany, nie dał zaślepić się bogactwom materialnym, umiał rozróżnić prawdziwe skarby od losu.
    Tacy ludzie są potrzebni. Każdy może kochać, niezależnie od pochodzenia, charakteru czy choćby tego nieszczęsnego wyglądu, na który większość z ludzi zwraca szczególną, niekiedy najważniejszą, uwagę. A przecież tak być nie powinno. Jeśli kochamy szczerze, to istnieją warunki. Miłość zawsze rodzi się z serca, tylko i wyłącznie.
    Mam nowy plan na życie. Zatrudnię się przy roznoszeniu gazet, może... nie. Ode mnie to wszyscy uciekną xd
    Właśnie, ludzkie odrzucenie... Do tego też nawiązałaś i bardzo dobrze. Jesteśmy strasznymi egoistami. Każdy po trochu.
    Jestem dumna z Maxiego, który olał te wszystkie "zasady normalności", docierając do serca Naty. Takie kochane <3
    Przepiękny part, wiedz, że jestem Twoim wielkim fansem, tyle lof wgl.
    Bez wifi? Jezu, ja bym tam umarła. Nie nadaje się do życia bez internetu. Rodzinie by psychika siadła, ja bez internetu, o nie nie nie. NO WAY!
    Także cię uwielbiam i jestem zachwycona miniaturką <3

    Pozdrawiam,
    Dziecię internetu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooo, gracias za komentarz <3 Tak, bez internetu to była masakraaaaa... Ale przeżyłam, z czego się cieszę :D Te quierooooo <3

      Usuń
  18. Znalazłam link do Twojego bloga na innym blogu z OP, co za ironia XD
    Sporo osób pozytywnie się o Tobie wypowiadało. Postanowiłam sama sprawdzić, co się za tym kryje.
    Po przeczytaniu tego parta jestem... zadowolona. A jak na mnie to dużo, bo uwierz mi, jestem bardzo wymagająca. Sam pomysł na parta był dosyć banalny i myślałam na początku, że taka sama będzie jego realizacja. Ale pozytywnie mnie zaskoczyłaś. Przyznam szczerze, iż w niektórych miejscach wiało mi nudą. Jednak całość wypadła całkiem nieźle. Atmosfera na blogu jest bardzo przyjemna. Ty także wydajesz się być sympatyczną i otwartą osobą, co sprawia, że blog podoba mi się jeszcze bardziej. Muszę przeczytać Twoje wcześniejsze party, by stwierdzić, czy Twój blog naprawdę zasługuje na uwagę, ale czuję, że odpowiedź brzmi tak. Oprócz nieco wolnego tempa i kilku nudniejszych fragmentów nie mam się do czego przyczepić. Nie piszę tego, by cię obrazić, lecz po to, byś wiedziała, co poprawić - tak, jak jest napisane poniżej :)
    Szczera <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gracias za miłe słowa :) Cenię sobie szczerość, więc wcale się nie obrażam. Dziękuję za rady, postaram się pisać lepiej :) Mam nadzieję, że zostaniesz na moim blogu na dłużej <3

      Usuń
  19. Przepiękny ;) i taki wzruszający :) dobrze, że Maxi ja zabrał, a nie babcia :) z niecierpliwością czekam na 2. część parta o Marcesce :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Przepraszam ale tym razem będzie krótko bo jestem wykończona :P
    Śliczny part <3
    Cudowne zakończenie. Cieszę się, że Naty nie umarła tak jak dziewczynka z zapałkami w oryginale :)
    Ogółem świetnie ci to wyszło ^^
    A i jeszcze jedna sprawa. Dziewczyny niedawno mi przypomniały o dodawaniu się do obserwatorów. Naprawdę nie mam pojęcia gdzie ja miałam głowę cały czas. Zupełnie o tym zapomniałam. Ale zaraz to nadrobię ;D
    To tyle :)
    Do niedzieli ^^
    Pozdrawiam,
    Ola ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, zbierałam opinie od dziewczyn na GG i wyszło, że Naty ma przeżyć xD Więc żyje :)
      Gracias <3333
      Aa, ja też czasami gubię swoją głowę, więc rozumiem xD
      Te quiero <3333

      Usuń
  21. jejku to była cudna historia <333
    Naxi <3
    czekam na next ;***

    OdpowiedzUsuń
  22. Boże, dlaczego ja tego przepięknego rozdziału nie przeczytałam wcześniej? Dlaczego?!? No pytam się, dlaczego ? XD
    Alexandro, schylam głowę nisko i co mogę dodać... jesteś wspaniała !
    Dziękuję Ci za tego cudownego Parta ! ;'D
    Hermoso, hermoso, hermoso *.*
    Booski, Natalia była taka silna...
    Maxi, znalazłeś swego anioła, najdzielniejszego ;' *
    Ten ojciec Naty.Yght.. tak jak u mnie w prologu...jest po prostu tyranem nie ojcem -.-
    Naaxi przede wszystkim < 33
    Rozmowa wnuczki i babci ;' *
    Kocham ;3
    I dobrze, że wzięłaś tą baśń, w pełni oddaję wierność i wytrwałość Natalii i Maxi'ego.
    Sorry komentarz trochę taki... jakiś xd ( ale to szczera prawda co w nim jest ^.* )
    Mucho, mucho, mucho gracias ♥
    + Zapraszam do mnie ;D
    Ciao, xoxo - Twoja ;3
    ~ Martyna .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gracias za komentarz <3333
      Miałam wpaść wczoraj na twój prolog ale jak to ja - zapomniałam :P Już lecę zobaczyć xD
      Te quiero <333

      Usuń
  23. Ojejku, jakie to było urocze <3 Takie opowiadanie o Naxi nawiązujące do klasyki, dla odmiany ze szczęśliwym zakończeniem <3 Takie o wiele bardziej podoba mi się od oryginału, zwłaszcza z Natalią i Maxim w roli głównej :) Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gracias za miłe słowa <3333
      Również pozdrawiam <333

      Usuń
  24. MOŻESZ MNIE ZABIĆ, ZADŹGAĆ, UDUSIĆ. POZWALAM.
    Wszystko nadrobię.
    Głupia ja ;/

    OdpowiedzUsuń
  25. Hola!
    O Boże !!
    To było przewspaniałe.
    T-takie wzruszające..
    Nati taka silna ;33
    Kocham połączenie Naxi..
    Masz cudowny styl pisania...
    PS. Zapraszam do mnie <33

    ~ Amanda

    OdpowiedzUsuń
  26. O ja cię... To było takie piękne!
    Wzruszyłam się, jak cholera *.* Pięknie piszesz, cudownie.
    Maxi taki kochany, te wszystkie słowa... Boże, no cudo normalnie!
    Cieszę się, ze wpadłam.
    Czekam już na następną opowieść Twego autorstwa!
    Buziaki,
    Carmen E.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O je, jak się cieszę, że wpadłaś :)
      Czekałam na ciebie długooooo <3333
      Mam nadzieję, że zostaniesz na dłużej <33333
      Gracias :*

      Usuń
    2. Oczywiście, że zostanę :D
      <3

      Usuń
  27. Nooooooooooooooo !
    Jak ty to robisz że tak pięknie piszesz każdy part ?
    Ale ci zazdroszczę ! Też chcę tak pisać !
    Podziel się swoim talentem :-):-):-):-)
    <3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oo, gracias <333
      Ja wcale nie piszę tak dobrze xD
      Kocham <333

      Usuń
  28. Wiesz co ja to jednak jestem nie ogarnięta. xD
    Dopiero dzisiaj zauważyłam Parta a on znajduję się tutaj od dwóch dni. Sophie jest geniuszem. :D
    Cudowny! Również uwielbiam 'Dziewczynkę z zapałkami'. Wywołało to u mnie miłe wspomnienia z dzieciństwa kiedy kazałam wszystkim dookoła mi to czytać. ^^
    Od dziecka terroryzuje ludzi no ale tu nie o mnie chodzi. xd
    Part jest oczywiście wspaniały. Uroczy świąteczny Happy End. Czyli to co w święta najlepiej się czyta. Pięknie opisane. Maxi nasz bohater. *.* Końcówka według mnie zdecydowanie najlepsza. :3
    Zgadzam się z anoimikiem powyżej podziel się talentem. :*
    Kocham Soph ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gracias <3333333
      Nie szkodzi, ja też czasami jestem nieogarnięta xD
      Ja nie ma talnetuuuuuuuu xD
      Te quiero <3333

      Usuń
    2. I to wielki <3<3<3<3<3<3<3<3<3

      Usuń
  29. Kochanie ty moje !!!! <333333
    Przepraszam Cię bardzo, że dopiero teraz komentuje, ale przez całe święta nie było mnie w domu ;(((((
    Parcik wspaniały, genialny, fenomenalny, fantastyczny, zaczepisty !!!!!!
    Naxi *.*
    Nasz kochany Maxi <33333333333
    Taki troskliwy ;*****
    Kocham Cię i jeszcze raz przepraszam !!!! ;*****
    Mam nadzieję, że mnie nie zabijesz !!! >.<

    Nutella ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, nie zabiję cię, nie masz za co przepraszać :)
      Gracias y te quiero <3333

      Usuń
  30. Przepraszam, że komentuje teraz, ale nie miałam za dużo czasu na czytanie :c
    One Part był przepiękny, też uwielbiam tą bajkę :D
    Naty jest aniołkiem Maxiego ( uwielbiam Cię za to )
    Życzę Ci weny na nowe OP
    Zabieram się za czytanie 2 części Marcesci

    OdpowiedzUsuń
  31. Piękne połączenie "Dziewczynki z zapałkami" z postaciami z Violetty.
    Wzruszyłam się.. W sumie to nic nowego czytając twoje OP..
    Każdy doprowadza mnie do łez wzruszenia.
    Mój brat kiedyś reagował i pytał co mi się dzieje.
    Teraz tylko zerka na monitor kompa i tylko mruczy pod nosem "I wszystko jasne"..
    Tyle, że ja nie pozwalam łzą wypływać z tego samego powodu..
    Nie czytam tego samego ... Każde OP jest inne, wyjątkowe..
    Każde czytanie tego samego OP także wywołuje różne emocje..
    Mówi się, że książka po przeczytaniu jest grubsza.
    Dlaczego tak jest?
    Bo zostawiamy w przeczytanych kartach książki emocje.. gdy czytamy znów tę samą książkę przypominamy sobie to co czuliśmy, co robiliśmy..
    Z OP jest tak samo...
    Oj.. Chyba rozpisałam się za bardzo i to nie na temat..
    A więc podsumowując:
    GENIALNE JAK ZWYKLE =)

    OdpowiedzUsuń
  32. Cudeńko, z resztą jak każde Twoje dzieło. Mojego zachwytu nie ma końca, tymczasem
    ruszam czytać dalej.

    OdpowiedzUsuń

Proszę, skomentuj, to przecież zabiera tak niewiele czasu, a daje dużo więcej :)