niedziela, 15 grudnia 2013

ONE PART BROMILA - Utracone wspomnienia cz 3

 
Dzisiaj zostałam wypisana ze szpitala. Mój stan nie uległ zmianie. Moja głowa to w dalszym ciągu wielka czarna dziura, z której nie potrafiłam znaleźć wyjścia.
Razem z moją mamą przekroczyliśmy krok budynku i znaleźliśmy się na dworze. Wszystko to było dla mnie takie nowe. Przez te półtora tygodnia, które spędziłam na obserwacji w szpitalu, wychodziłam tylko do parku. Nigdy sama – nie byłam jeszcze na to gotowa. Z zafascynowaniem przyglądałam się wszystkim drzewom, krzakom, kwiatom, ptakom krążącym nad głowami spacerowiczów. Uczyłam się wszystkiego na nowo. Od początku poznawałam przyrodę, z zaciekawieniem dotykałam wszystkich roślin.
Byłam zupełnie jak pięcioletnie dziecko ciekawe otaczającego go świata.
W tym wszystkim wspierali mnie moi przyjaciele. Uwielbiałam tą energiczną Francescę, opanowanego Marco, sympatyczną Ludmiłę, miłego Federico, cichą Natalię, wiecznie uśmiechniętego Maxiego, skromną Violettę, zabawnego Leona i tego troskliwego Brodueya.
Broduey…
On był przy mnie praktycznie cały czas. Niby wrócił do Studia, ale i tak przychodził do mnie jak najczęściej – przed lekcjami, na długich przerwach, po zajęciach. Opowiadał mi o wszystkim. O tym, co robią w szkole, o czym rozmawiają. Byłam na bieżąco ze wszystkimi wydarzeniami z Buenos Aires.
Podświadomie zbliżałam się do tego ciemnoskórego chłopaka, choć sama nie zdawałam sobie z tego sprawy…
Chciałam, by był przy mnie. Chciałam słyszeć jego głos, który pełen był uczucia. Uczucia, którym ja niestety jeszcze go nie darzyłam. Jednak byłam pewna tego, że już niedługo między nami może stać się coś większego…
Razem z moją mamą szłyśmy w kierunku samochodu, który stał na parkingu. Ona niosła moją torbę, a ja rozglądałam się wokół siebie.
- Camila! – Dobiegł nas czyjś głos.
Odwróciłam się za siebie i dostrzegłam biegnących w naszą stronę Brodueya i Leona.
- Dzień dobry – przywitali się, kiedy znaleźli się obok nas.
- Dzień dobry, chłopcy – odparła moja mama spoglądając na nich.
- Cześć. – Uśmiechnęłam się.
- Hej, Cami. – Broduey odwzajemnił uśmiech. – Chcieliśmy zdążyć na czas, ale lekcja się przedłużyła.
- Nie szkodzi – odpowiedziałam. – Czekałam na was.
- To się dobrze składa – odezwał się Leon. – Proszę Pani, czy moglibyśmy zabrać Camilę do Studia? – zwrócił się do mojej mamy.
- Jeśli tylko ona nie ma nic przeciwko. – Zaśmiała się kobieta.
Broduey i Leon przenieśli na mnie wzrok.
- Nie wiem, czy to jest dobry pomysł… - rzekłam niepewnie. – Chyba nie jestem jeszcze gotowa…
- Wcale nie – zaprzeczył brunet. – Oczywiście, że jesteś gotowa.
- Nie masz się czego bać – dodał Brazylijczyk.
- Nie… Chyba nie… - jąkałam się.
- Cami, prosimy – powiedzieli równocześnie, na co ja się uśmiechnęłam.
- No… No dobrze – zgodziłam się z wahaniem. – Ale jeśli będę chciała wrócić, to…
- Nie będziesz chciała wrócić, zapewniam cię – przerwał mi Broduey.
- Mam nadzieję… - Znów się uśmiechnęłam.
- Możecie przyprowadzić mi ją na obiad? – Odezwała się moja mama. – Podaję o trzeciej, więc macie dużo czasu.
- Oczywiście, będzie na czas – odpowiedział Leon.
- Miłej zabawy. – Uśmiechnęła się moja rodzicielka.
Pożegnałam się z nią, a później razem z moim przyjaciółmi ruszyliśmy w stronę Studia. Szłam obok Brodueya, w dalszym ciągu z ciekawością rozglądając się po mieście. Widziałam samochody jeżdżące po ulicach, rowerzystów na rowerach podążających po ścieżkach dla nich wyznaczonych, dzieci uciekające przed swoimi rodzicami, którzy biegli za nimi wołając ich imiona.
Widziałam jak chłopcy rzucają na mnie ukradkowe spojrzenia, uśmiechając się do siebie. Słyszałam jak szeptali coś między sobą, ale nie zwracałam na to uwagi. W tej chwili interesował mnie tylko ten piękny świat, którego kompletnie nie pamiętałam.
Przeszliśmy przez ulicę, a po kilku minutach moim oczom ukazał się wielki budynek z napisem Studio OnBeat
- To tutaj? – spytałam niepewnie.
- Tak, tutaj – potwierdził Broduey. – Jesteś gotowa?
- Nie – odparłam krótko. – Ale możemy iść.
- Nie musisz się martwić, Cam – odezwał się Verdas. – To nic strasznego.
- Wiem – rzekłam. – Ale to dla mnie coś nowego.
- Jestem cały czas przy tobie, Camila – pocieszył mnie Brazylijczyk.
Podniosłam głowę i spojrzałam na niego. Zatonęłam w jego oczach, w których zobaczyłam troskę, miłość… Wiedziałam co oznacza to pierwsze uczucie, ale to drugie…
- Chodźmy już. – Speszona skierowałam wzrok na swoje nogi.
Sama nie wiedziałam dlaczego się tak zawstydziłam. Miłość… Niby takie banalne słowo, i każdy wie, co ono oznacza. Ale tylko w teorii, a w praktyce…?
Razem z Brodueyem i Leonem udaliśmy się w stronę Studia. Weszliśmy przez drzwi do środka.
Na korytarzu roiło się od nastolatków. Jedni tańczyli, drudzy śpiewali, a jeszcze inni grali na instrumentach. Zafascynowana przyglądałam się im wszystkim uświadamiając sobie, że kilka miesięcy temu, ja również tak się zachowywałam.
Chłopcy zaprowadzili mnie do jakiejś klasy. Przepuścili mnie pierwszą, a sami weszli za mną. W środku znajdowali się wszyscy moi przyjaciele.
- Camila! – Od razu podbiegła do mnie Francesca. Przytuliła mnie. – Co ty tutaj robisz?
Spojrzałam na nią zdziwiona.
- Leon i Broduey mnie przyprowadzili… - odparłam niepewnie.
- I nic nam nie powiedzieli! – wtrąciła się Violetta. – Wiecie co, chłopaki! Chciałam iść z wami!
- Chcieliśmy zrobić wam niespodziankę – bronił się Leon. – Co, nie cieszycie się?
- Nie no, pewnie, że się cieszymy. – Podeszła do mnie Natalia i uścisnęła mnie mocno. – Jak się czujesz, Cami?
- W sumie… dobrze. – Wzruszyłam ramionami. – Oprócz tego, że nadal nic nie pamiętam, to jest okey.
- Nie martw się. – Za mną pojawił się Marco. – Powoli, małymi kroczkami, i sobie przypomnisz.
- Wątpię… ale dziękuję za pocieszenie. – Uśmiechnęłam się. – Dobrze, to… co będziemy robić?
- Nie wiem… - zamyśliła się Francesca. – Możemy… Możemy pośpiewać! – krzyknęła.
- Tak, świetny pomysł! – zgodziła się entuzjastycznie Ludmiła stojąca z boku.
- Cami, usiądź sobie tam. – Violetta złapała mnie za rękę. – Tam, koło chłopaków i posłuchaj, okey?
Pokiwałam głową i posłusznie usiadłam na krześle. Obok mnie usadowił się Broduey, Leon, Marco, Maxi i inni.
Francesca wzięła do ręki gitarę, tak samo jak Natalia. Ludmiła podeszła do keyboardu, a Violetta stanęła przed mikrofonem.
Dziewczyny zaczęły grać. Po chwili z ust Violetty wypłynęły słowa.

Valió la pena todo hasta aquí
porque al menos te conocí.
Valió la pena lo que vivimos
lo que soñamos lo que conseguimos.
Valió la pena, pude entender
que cada historia es una razón.
Para estar juntos, para creer
para que suene nuestra canción.

Hoy somos tantos, hoy somos más
hoy más que nunca
¡Puedo volar!

Dalej nie słuchałam. Dlaczego?
W środku mnie działo się coś dziwnego. Poznawałam tą piosenkę, tą melodię, ale skąd? Moja głowa to nadal była czarna dziura, lecz mimo to… Przypominałam sobie ten utwór.
Ktoś szturchnął mnie w ramię.
- Camila. – Był to Broduey. – Wszystko w porządku? Dziwnie wyglądasz.
- Nie… - Nie spuszczałam wzroku z dziewczyn. – Co to za piosenka?
- Ta? Hoy Somos Mas, Violetta ją napisała – odparł zdziwiony. – A co?
- Nie, nic… - zająknęłam się spuszczając głowę.
- Ej, Cami. – Złapał mnie za rękę. Po chwili jednak szybko ją cofnął. – O co chodzi?
- Bo… – spojrzałam na niego – ja… ja znam tą piosenkę.
Na jego twarzy pojawiło się zdezorientowanie.
- Znasz? – spytał. – Skąd? Przypomniałaś sobie?
- Nie… To znaczy… - zatrzymałam się. – Nie wiem. Coś mi się przypomina, ale… Chyba nic konkretnego…
- Słowa? Melodia? – dopytywał się chłopak.
- Melodia. – Spojrzałam na niego. – Jakbym ją gdzieś słyszała.
Zauważyłam, że chłopcy patrzą na nas zainteresowani i przysłuchują nam się z uwagą.
- To w ogóle możliwe? – Spytał cicho Maxi Leona.
- Nie wiem. – Ten pokręcił przecząco głową. – Widocznie tak.
- Camila, coś jeszcze? – Zwrócił się do mnie Marco.
- Nie… - Z powrotem spojrzałam na śpiewające dziewczyny. – Tylko to…
Nikt już więcej nic nie powiedział.
Wpatrywałam się w Naty, Francescę, Ludmiłę i Violettę. Były takie radosne, kiedy tańczyły i śpiewały. Widać było, jak dużo szczęścia im to daje. Na ich twarzach widniały szerokie uśmiechy nawet wtedy, kiedy Ludmiła na moment pomyliła klawisze, Natalia i Francesca zagrały nieodpowiedni chwyt, a Violetta zapomniała słów.

Valió la pena
Todo hasta aquí.

Moje przyjaciółki skończyły swój występ, a my zaczęliśmy głośno klaskać. Fran i Nata odstawiły gitary i razem z dwoma pozostałymi dziewczynami podeszły do nas.
- I jak? – zapytała Violetta. – Podobało się?
- Tak. – Pokiwałam głową. – Było wspaniale. Naprawdę.
- To świetnie. – Uśmiechnęła się Natalia.
- A o czym tutaj tak dyskutowaliście? – Zaciekawiła się Francesca.
- A właśnie! – odezwał się Broduey. Wstał z krzesła i złapał mnie za rękę. – Chodź.
Zdziwiona stanęłam na nogi.
- Gdzie?
Nie odpowiedział, tylko pociągnął mnie za sobą. Stanęliśmy koło keyboardu.
- Nie, Broduey… - zaprzeczyłam. – Przecież ja nie pamiętam, nie umiem…
- Nie mów, póki nie spróbujesz – przerwał mi. – Zobacz.
Położył moją prawą rękę na klawiszach. Później chwycił drugą i zrobił z nią to samo.
- Tutaj masz nuty. – Wskazał na kartkę. – Jestem pewien, że ci się uda.
Spojrzałam na niego, a on się do mnie uśmiechnął.
Przeniosłam wzrok na nuty. Czy je rozumiałam? Owszem, rozumiałam. Sama nie wiedziałam, jak to jest w ogóle możliwe. Nie wiedziałam podstawowych rzeczy, a potrafiłam grać na keyboardzie?
Z wahaniem nacisnęłam na pierwsze klawisze. Zagrały.
Naciskałam kolejne. Powoli tworzyła się melodia.
Moje palce coraz pewniej wygrywały poszczególne nuty. Grając tak, czułam się inaczej. Czułam niewyobrażalną siłę rozpierającą mnie od środka. W tym momencie zapomniałam o wszystkim.
Grałam już płynnie.
Nic się nie liczyło. W tym momencie byłam tylko ja i muzyka. Nie interesowałam się moimi przyjaciółmi znajdującymi się w tym samym pomieszczeniu.
To nic, że nie pamiętałam słów. Byłam szczęśliwa, że potrafiłam zagrać coś, czego ludzie uczą się przez wiele lat.
Ja miałam ich już siedemnaście, ale zaledwie półtora tygodnia temu narodziłam się na nowo. To dużo zmieniało.
Piosenka się skończyła. Nacisnęłam ostatni klawisz i powoli zdjęłam z nich dłonie.
Spojrzałam na Brodueya stojącego obok mnie.
Uśmiechnął się, a później złapał mnie, podniósł do góry i okręcił się ze mną wokół własnej osi.
- Udało ci się – powiedział do mojego ucha. – Mówiłem, że ci się uda.
Postawił mnie na ziemi. Uśmiechnęłam się do niego.
Usłyszałam głośne brawa moich przyjaciół.
Niewiele myśląc przytuliłam się z całej siły do mojego przyjaciela. Czułam jego dłonie na moich włosach, czułam, jak głaszcze mnie po plecach. Wdychałam jego cudowny zapach.
Ile dałabym za to, żeby wróciło moje życie sprzed wypadku…

Postawiłam na stoliku dwie szklanki z sokiem.
- Miałam tylko pomarańczowy – powiedziałam. – Lubisz taki?
- To mój ulubiony. – Uśmiechnął się Broduey. – Nie mówiłem ci?
- Chyba nie. – Odwzajemniłam uśmiech. – Postaram się zapamiętać.
Usiadłam obok niego na łóżku.
Przyszedł dzisiaj mnie odwiedzić. Przyniósł również album ze zdjęciami naszej paczki. Chciał spróbować mi wszystko sobie przypomnieć. Byłam pewna, że sam wiedział iż nie jest to do końca możliwe, jednak nie sprzeciwiałam się. Chciałam dowiedzieć się trochę o naszych przyjaciołach.
Oparłam głowę o ramię Brodueya, na co on zaśmiał się cicho.
- Okey, możemy już oglądać? – spytał.
- Oczywiście. – Ułożyłam się wygodniej. – Teraz tak.
Otworzył album na pierwszej stronie.
- Tutaj jesteśmy my wszyscy z nauczycielami ze Studia – rzekł.
Zdjęcie rzeczywiście przedstawiało sporą grupę osób. Wyłapał wśród nich mnie i Brodueya. Staliśmy obok siebie. On obejmował mnie ramieniem, a ja – podobnie jak teraz – opierałam głowę na jego ramieniu.
Mój przyjaciel przewrócił kartkę.
Przyjaciel…? W ciągu ostatnich dwóch tygodni bardzo zbliżyliśmy się do siebie. Nie mogłam wytrzymać, kiedy jego nie było obok. Rumieniłam się, kiedy powiedział mi jakiś komplement, cieszyłam, kiedy mnie pochwalił.
Pomagał mi we wszystkim. Tłumaczył mi, jeśli czegoś nie rozumiałam. Pokazał mi całe miasto, ulubione miejsca spotkań naszej paczki, a także wyjątkowe miejsca naszej dwójki.
Wiele razy łapałam się na tym, że nie rozmyślałam o nim jako o przyjacielu lecz… chłopaku.
- Zobacz. – Wskazał na kolejne zdjęcie. – Tutaj była próba do przedstawienia na zakończenie roku.
Fotografia zrobiona była w jakimś wielkim pomieszczeniu. Widziałam scenę, światła… Ale widziałam też grupę radosnych, uśmiechnięty nastolatków.
- Kto to jest? – spytałam pokazując średniego wzrostu bruneta.
- To Tomas – odparł Broduey. – Chodził z nami do pierwszej klasy, później wyjechał do swojego rodzinnego kraju, czyli do Hiszpanii. Na początku był chłopakiem Violetty.
- Aha… - odparłam. – A Violetta jest teraz dziewczyną Maxiego?
- Nie – zaprzeczył. – Violetta jest dziewczyną Leona.
- A, tak… - speszyłam się. – To dziewczyną Leona jest Francesca?
- Francesca jest z Marco – poprawił mnie Brazylijczyk. – Dziewczyną Maxiego jest Naty, a Diego jest parą z Ludmiłą – wytłumaczył mi.
Z moją pamięcią nie było najlepiej. Czasami miałam problemy z zapamiętaniem czegoś, nawet jakichś prostych rzeczy – na przykład tej dotyczącej związków naszych przyjaciół.
- Jestem do niczego… - mruknęłam spuszczając głowę.
Broduey nic nie mówiąc zamknął album. Złapał dwoma placami mój podbródek i uniósł go do góry.
- Nieprawda – rzekł. – Jesteś najwspanialszą osobą, jaką kiedykolwiek spotkałem.
- Jak, skoro nie potrafię zapamiętać czegoś takiego? – spytałam cicho.
- To nie twoja wina – odparł. – Miałaś wypadek, Cami. Twoja pamięć na razie nie funkcjonuje tak jak powinna.
- I nie będzie…
Chłopak chwycił mnie za rękę.
- To nigdy nie zniknie. – Wskazał na dużą czerwoną bliznę ciągnącą się od nadgarstka do łokcia. Ślad po upadku ze schodów. – Ale to – Puścił moją dłoń i palcem dotknął mojego czoła – da się naprawić. Ja ci w tym pomogę. My ci pomożemy.
Spojrzałam w jego brązowe oczy. Zatopiłam się w nich. Łatwo można się domyślić, co takiego w nich zobaczyłam.
- Broduey… - zaczęłam. – Obiecałam… Obiecałam powiedzieć ci, jeśli kiedykolwiek coś do ciebie poczuję.
W jegooczach pojawiła się nadzieja. Kiwnął głową, nie mówiąc ani słowa.
- Ja… - kontynuowałam. – Zdałam sobie sprawę, że… Że ja… Że cię kocham, Broduey. Źle mi, kiedy nie ma cię przy mnie, tęsknię, kiedy nie widzę cię przez kilka godzin. Kocham cię. Kocham cię całą sobą i kochałam przez cały czas, tylko… Pewnie po prostu zapomniałam. A później nie pamiętałam już, jak wygląda miłość, Broduey.
Chłopak otarł łzę spływającą po moim policzku.
- Czekałem długo na te słowa, Cami – rzekł. – Codziennie miałem nadzieję, że wypowiesz te kilka ważnych liter. Doczekałem się.
Zbliżył się powoli do mnie. Jego usta znajdowały się kilka centymetrów od moich. Ja również zaczęłam się przybliżać.
Po kilku sekundach złączyły się one w pełnym uczucia pocałunku. Nie liczyło się już nic. Byliśmy tylko my.
- Kocham cię – powiedział cicho, kiedy się od siebie oderwaliśmy.
- Kocham cię – wyszeptałam.

Co było dalej?
Moja pamięć nigdy nie wróciła w 100%. Nigdy nie przypomniałam sobie tych wszystkich wspaniałych chwil z mojego życia.
I choć starych wspomnień nie odzyskałam, to otrzymałam nowe, którym już nigdy nie pozwolę odejść.
Nigdy.

Okey.
Macie trzecią część OP o Bromili. I znów się nie wypowiem, bo szkoda mojej gadki :P
Takie sobie. Ujdzie w tłumie xD
Dobra.
To już ostatnia część tego OP :) Następny pojawi się za tydzień - będzie on o Marcesce. W następny wtorek Wigilijny Part o Naxi. Chyba, że nie dorwę się do komputera. Wszystko się może zdarzyć, mój brat do którego jadę na święta czasami jest wredny, a czasami sobie robi ze mnie jaja i wtedy też jest wredny xD No i jak tak będzie, to OP nie dodam :P To wtedy dodam pierwszego dnia świąt, jak będę u siostry. Chyba, że ona też będzie wredna i mi nie da komputera. Ale ona raczej mi da. No, ale pozostaje jej syn, który jest wredny i może mnie nie puścić na neta. To wtedy nie wiem co zrobię.
Wtedy przeczytacie sobie Wigilijnego OP jak przyjadę do domu, czyli nie wiem kiedy xD Jak przyjadę, to na pewno :D
Tradycyjnie dziękuję dziewczyną za rozmowy na GG. Dobra, Evela, dawaj te elfy co ci OP piszą, przydadzą się xD 
Ten tydzień mam praktycznie cały zawalony. Jutro kartkówka z niemieckiego - 80 słówek. Nauczycielka się chyba w głowę uderzyła. Znaczy, dla mnie to nie problem te słówka, bo niemiecki bardzo lubię, no, ale ja bym w życiu tyle słówek do nauki nie dała. Ale ja to ja, a ona to ona.
I na dodatek dochodzą próby na jasełka, na których mam śpiewać trzy kolędy. Weź się ich teraz naucz na wtorek! Ale dam radę :D 
 Okey, rozpisałam się.
Jeśli przeczytaliście wszystko i nie zanudziliście się na śmierć, to gratulację. Ale ja już więcej nie przynudzam :P
To tyle.
Kocham was wszystkich <33333
Całuję :***********

54 komentarze:

  1. No i przybyłam !!! <3333
    Ja już to czytałam, ale co mi tam.
    Zaczęłam jeszcze raz ! ;***
    Boski, świetny, rewelacyjny !!! *.*
    Awwwwwwwwwwwwwwww *.*
    Bromi <333333333333
    Cami nie do końca odzyskała pamięć, ale zawsze coś.
    Nie wyobrażam sobie jak to nie mieć wspomnień.
    Nie pamiętasz ludzi których kochasz, tych wspaniałych chwil spędzonych z przyjaciółmi ;(
    Na pewno dziwne uczucie :/
    Co ja tu mogę jeszcze powiedzieć.
    Kocham i życzę weny skarbie ;*****

    Twoja Nutella ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jej pierwsza !!!
      Ale radocha !!! <3333

      Nutella ;*

      Usuń
    2. Dziękuję za komentarz <3333
      Oo, ja Tobie też życzę weny, kochanie :******

      Usuń
  2. Cześć! Przepraszam, że dzisiaj przybyłam tak późno, aczkolwiek mam drobne problemy z Internetem. Mam nadzieję, że nie masz mi tego za złe.
    Ty doskonale wiesz, że uwielbiam twój styl pisania, więc po co mam ci to pisać po raz kolejny? Wiem, że zawsze to uwzględniam, ale taka już jestem. Musisz nauczyć się z tym żyć. Szczerze ci współczuję. xD
    Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jaki piękny part! Cudowny, boski, niesamowity!
    To, że Cami pamięta jedynie melodie Hoy somos mas... niebywałe. Słowa tworzą też muzykę, lecz muzyka może istnieć bez słów, ale słowa bez melodii nie tworzą muzyki.
    To ile każdy poświęcił. Z ich strony jest to takie cudowny, takie wielkie. Aż brak słów.
    Broduey zachował się jak prawdziwy bohater. Trwał prz Cami i nie miał zamiaru przestać.
    Camila znów zaczęła darzyć Brodueya miłością. Właściwie to cały czas darzyła, jak to pięknie ujęłaś, ale zapomniała.
    Dlatego Cami powinna brać przykład z Violki. Niech piszę wspomnienia i uczucia w swoim pamiętniku. Myślę, że to bardzo by jej pomogło. W końcu nie o wszystkim mówimy naszym znajomym, prawda?
    Całuję × 12325467 ;*
    Hania

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za komentarz, Haniu :)
      Twoje komentarze zawsze czytam z radością xD
      Zresztą, nie tylko twoje :)
      Też całuję :*******

      Usuń
  4. Jestem!
    Tak wreszcie przybyłam!
    Ola ja sobie tak myślę że to chyba pierwszy part który skończył się happy endem! Nie licząc oczywiście tego, wiesz którego xD
    Muszę przyznać zaskoczyłaś mnie, oczywiście pozytywnie :D
    Wszystko tak pięknie dobrałaś w słowa, że chciało mi się płakać. :)
    A co to Elfów, to one są moje! Tobie nie są potrzebne xD
    One napisały za mnie świątecznego OP! HA! Tobie nie napiszą xD
    Czekam na Marcesce ;*
    I masz być miła dla brata żeby cię puścił :D Czekoladę mu daj, to zawsze działa xD
    Powodzenia na kartkówce ;*
    Kocham ;**
    Evelcia<333

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, oczywiście, że wiem którego :D
      Tobie też elfy nie są potrzebne! No wiesz coo? :)
      Oo, no dobry pomysł, czekolada rządzi :D Niee, na pierwszym miejscu jest kakałko :D :D
      Dziękuję <3333 Dam ci jutro znać jak mi poszło :D
      Kocham ,33333

      Usuń
  5. PO PRROSTU CUDNY TEN ONE PART! <3333
    Wybacz ale nie mam weny na długie komentarze ;)
    Pozdrawiam ;****
    ~Nica~

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, spoko, rozumiem xD
      Dziękuję za komentarz i pozdrawiam <333333

      Usuń
  6. Wiedzę że to twój kolejny wspaniały part do kolekcji wspaniałych partów ;*
    No i szczęśliwe zakończenie :D
    Dziękuję że nie musiałam się poryczeć :P
    To wszystko jest takie niesamowite :)
    Cieszę się że Cami odzyskała chociaż część wspomnień, rzadko się zresztą zdarza, że po poważnym wypadku ktoś przypomina sobie wszystko.
    Nie naciągasz rzeczywistości i bardzo mi się to podoba :)
    Part jak zwykle wyszedł przepięknie, wspaniale, genialnie itd. ;)
    Spróbuj dodać tego wigilijnego parta jak najszybciej ^^
    Czekam niecierpliwie i na niego, i na tego o Marcesce. Jestem ciekawa czym tym razem nas zaskoczysz xD
    Pozdrawiam :***

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję <333
      Wiesz, starałam się, żeby to nie było coś takiego, że Cam się obudzi i do razu wszystko pamięta xD xD
      Noo, a Wigilijny w Wigilię, jak dam radę xD
      Pozdraiwam :))

      Usuń
  7. Hola !!
    Wspaniały!!
    Cami się wybudziła !!!
    Cudnie piszesz ja tak nie potrafię..
    Mojaa ♥
    A przy okazji fajny wygląd bloga :DD
    Wenyy..
    Zapraszam do mnie !!

    ~ Amanda ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za komentarz <33333
      Postaram sie zajrzeć :D

      Usuń
  8. genialny part...
    w sumie to sama nie wiem co o nim powinnam napisać..
    bardzo podobała mi się postawa Brodueya jak również innych osób...
    i bardzo się cieszę ze szczęśliwego zakończenia ;) <3
    pozdrawiam i życzę dużo weny...
    czekam na kolejengo OP ;*
    // Nati

    OdpowiedzUsuń
  9. Niesamowite? Cami pamiętała melodię Hoy somos Mas?
    Tak się cieszę że pamięć powróciła jej choć troszeczkę, a jeszcze bardziej że ona i Broduey są znowu razem <333 :)
    Kochana mówiłam ci już jak wspaniale piszesz? Chyba tak więc nie będę przynudzać :)
    Bardzo się cieszę że dodasz nowego świątecznego parta o Naxi, mój pojawi się w sobotę, bo pewnie jak zwykle nie znajdę czasu aby napisać go właśnie we wtorek..
    No co tu dużo jeszcze mówić..Ostatnie co zrobię to podsumuję, rozdział był:
    po prostu GENIALNY!
    Dziękuję bardzo kochanie, za komentarz na moim blogu, pod rozdziałem 29 :)
    Pozdrawiam i kocham
    Ania

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za komentarz :)
      A ty nie masz mi za co dziękować xD
      Kocham <3333

      Usuń
  10. Jestem zachwycona :D
    Tak pięknie przelewasz uczucia na papier. Chociaż właściwie nie na papier tylko na bloga xd
    Ale mniejsza o to :)

    Co do parta, to był (jak zwykle) przecudowny <333
    Tak się cieszę, że Cami odzyskała pamięć chociaż częściowo. Musiała być bardzo związana z muzyką skoro pamiętała melodię do Hoy somos mas *.*
    To takie niesamowite <333
    Całe szczęście że zaufała Broduey'owi i do niego wróciła. Kocham happy endy ;D

    Przepięknie opisane uczucia i emocje. Nie mogłam o tym nie napisać ;)

    Czekam na twój kolejny part ^.^
    Do niedzieli kochana ;*****

    OdpowiedzUsuń
  11. cudowne kochana masz prawdziwy talent <3 :*

    OdpowiedzUsuń
  12. C-U-D-O-W-N-E
    Świetnie piszesz, masz niezwykłe pomysły, twoje historie są po prostu doskonałe. Masz na prawdę niezwykły talent.
    Uwielbiam twojego bloga i żałuję, że pierwszy komentarz pisze dopiero teraz. Wiem, że powinnam go napisać wcześniej, ale zawsze, jak czytam twoje One Party zapiera mi dech w piersiach.
    Pozdrawiam i życzę duuuużo weny ^^.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :)
      Nie szkodzi, że komentujesz dopiero teraz :) Ja twojego bloga uwielbiam <3333
      Również życzę weny <3333

      Usuń
  13. to było:
    N - Nanan, kocham Cię i... <33
    I - Iii... kocham to jak piszesz <33
    E - extra OP <33
    S - superowy OP <33
    A - Alexandra Comello jesteś cudowna <33
    M - Mówię Ci to było niesamowite <33
    O - Olala Bromi <33
    W - Wielbię ten blog i... <33
    I - iii... na pewno nie mogę się doczekać kolejnego OP, ale to później o tym *.*
    T - Ty jesteś genialna <33
    E - ee... nie wiem co jeszcze *.*

    W sumie to do góry było trochę bez sensu, ale jednym słowem KOCHAM CIĘ, KOCHAM TO JAK PISZESZ i NIE MOGĘ SIĘ DOCZEKAĆ KOLEJNEGO OP <333

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super komentarz xD
      Dziękuuuję <3333
      I wcale nie bez sensu :) Następny OP w niedzielę :)
      Całuję :******

      Usuń
  14. Jestem straszliwie wzruszona :)
    I przepraszam, że komentuje dopiero teraz... ;c
    Ale wybacz...
    Strasznie mi się podoba Twój styl. Jest taki, taki... dokładnie taki jak lubie xD Znaczy nie wiem jak to opisać, ale podoba mi się ^.*
    No i mamy szczęśliwe zakończenie... Na ogół nie lubie Bromili, dlatego u mnie ich nie znajdziesz, ale tutaj są wspaniali.
    I szczerze? Żałuję, że nie będzie kolejnej części.
    Ciekawa jestem co będzie dalej... Co takiego wydarzy się między Marco i Fran... A potem co za pomysł powstał w twojej utalentowanej główce dotyczący Naxi. :D
    Przyjmujesz zamuwienia na paringi? ;>
    Tak, wiem... Nierozgarnięta ja, ale strasznie chcę Fedemiłkę w twoim wykonaniu :*.
    Mówiłam już,, że mi się podoba i to bardzo? ;)
    No to powtórzę. Jest genijalnie i chyba przeczytam sobie całość jeszcze raz. :D
    Twoja Nikoletta :*

    + No i zapraszam do siebie na rozdział ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za komentarz <333 I nie przepraszaj, no nie masz za co :)
      Fedemiła będzie, spokojnie :) Tylko najpierw będzie Marcesca, ale Fedemiła będzie na pewno xD Mam już nawet jedną stronę xD
      Na rozdział zaraz wpadnę :)
      Kocham <33333

      Usuń
  15. Tak, wiem. Możesz mnie zabić - udusić, czy zastrzelić... Co wolisz, mi tam obojętnie xD Prawda jest taka, że się spóźniłam, nie skomentowałam :(
    Jestem pewna, że jesteś strasznie wkurzona... Przepraszam :(
    No tak, nie dziwię się *--* 2 dni temu dodałaś, a mnie tu jeszcze nie było...

    Dobra, nie wkurzam cię już :* My tez cię kochamy :D A szczególnie ja :*
    Za te boskie rozmowy, cudowne party, świetne komentarze... Mogłabym dłuuuugo wymieniać, ale nie chcę cię zanudzać xD Krócej - za to, że jesteś <3333

    Matko, jak długo schodzi mi napisanie koma XD A to dlatego, że w połowie, poszłam jeść, a teraz wracam i kończę komentowanie :D
    Na czym to ja skończyłam???

    Aaaaa, ocena parta xD
    Jejuuu, jakież to było mega cudowne XD No i hurrraaa! Nie napisałaś, że beznadziejne :P Huehue, kocham tego OP! I koniec :)
    Nie mam pojęcia jak to jest stracić nieodwracalnie pamięć... Co ja bredzę?! Wogule nie wiem, jak to jest stracić pamięć XD No, bo to musi być dziwne, i zarazem ciekawe uczucie, nie pamiętać tego, co zdarzyło się zaledwie kilka miesięcy temu... A do cb w górze : Żebyś se nie pomyślał, że ja chcę tego doświadczyć, bo nieee ;)
    Taak, odwala mi dziś wyjątkowo niemiłosiernie xD
    No, ale tym ludziom co nie chcieli szatni dziewczyn przenieść na dó, to hańba na wieki!

    Dziś króciutko, bo dziś mam coś popierniczone w głowie XD i nie chcę wypisywać ci tu głupot jakichś :))
    I ani się waż napisać, że ten kom był dłuuugi xD, bo to BZDURA!
    Pozdrawiam <3333333333

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie no, co ty, kom WCALE NIE BYŁ DŁUGI nie, wcale xD Skądże noo xD
      Aaaale dziękuję za komentarz :))
      Ja też cię kocham <333333

      Usuń
  16. Prawdę mówiąc to pierwszy raz jestem u Ciebie, mam za sobą kilka rozdziałów, resztę nadrobię w weekend. Szkoda mi Cami, lubię ją z Broduayem :D Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  17. To było genialne, nie potrafię stwierdzić jak bardzo.
    Dotychczas spotykałam się z wieloma blogami (nie każdy obserwowałam), ale
    jest parę takich które z chęcią czytam. I zgadnij czyi blog jest wśród nich?
    OP był adekwatny i genialny - nieopisywalny lub inaczej
    Zajefajsupgiczny <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za komentarz :)
      Cieszę się, że się podobało xD
      I dziękuję za zaobserwowanie xD

      Usuń
  18. Zawitałam na twojego bloga ;3 xd
    Piszesz świetnie, choć przeczytałam tylko 1 parta xdxd
    Zbytnio nie przpadam za tą parą, lecz u Ciebie jest ona wspaniale opisana ;' *
    Mój brat cioteczny też chyba robi ze mnie jaja xd ( ale ja jakoś sobie poradzę xd )
    Sam zamula nie wiadomo ile przed monitorem -,- xd
    Nie ma to jak obgadywanie brata, ach ... ;D
    Fajnie, że piszesz coś rozweselającego i wgl. xd
    Czyżby mi dobijało ? xd Taa... kompleks xd
    O.. następny o Marcesce... powodzenia ! ;3
    Jestem tu od parunastu minut a już Cię polubiłam xd
    Wskakuję od razu do obserwatorów xd ^^
    Się rozpisałam xd
    Dobra bez przedłużania nie wiadomo jakiego xd
    Zapraszam do mnie ! ;3 ( mam nadzieję, że wpadniesz xd ) hate-transformation-love.blogspot.com
    Proszę o następny świetny part ;D
    Wesolutkich i milutkich ( i by brat dał Ci dojść do komputera xd ) świąt ; *
    Ciao, xoxo ♥
    ~ Martyna .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, za dłuuugi komentarz <333
      Ja też cie polubiłam xD Dzięki za obserwację :P
      Na bloga postaram się zajrzeć :)
      Pozdrawiam :***

      Usuń
  19. No hej :D
    Tak, parta już komentowałam :)
    Teraz wpadłam w innej sprawie xD
    WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO Z OKAZJI URODZIN ! ! ! ^.^
    Tak, tak - pamiętam ;D Kiedyś pod Twoją nominacją do LBA pisałyśmy trochę i wyszło że obie mamy urodziny tego samego dnia - 19 grudnia :D A ten dzień trwa już ponad godzinę xD
    Dobra, a teraz wyobraź sobie, że to śpiewam:
    Sto lat, sto lat, niech żyje, żyje nam!
    Sto lat, sto lat, niech żyje, żyje nam!
    Jeszcze raz, jeszcze raz, niech żyje, żyje nam!
    Niech żyje nam!
    A kto - Ola !!! ;D
    Mam nadzieję że w Twojej głowie brzmiało to lepiej niż brzmiałoby w realu :P
    A teraz przejdźmy do życzeń ;*
    Więc życzę ci...
    Dużo zdrówka ^^
    Dużo szczęścia ^^
    Wiele powodów do radości i możliwie jak najmniej powodów do smutku ;*
    Mnóstwo śmiechu i uśmiechów :D
    Wspaniałych przyjaciół, na których zawsze będziesz mogła liczyć :)
    Wyrozumiałych rodziców i nauczycieli - pewnie się przyda :P
    Spełnienia wszystkich marzeń <3
    Superaśnych prezentów xD
    A na koniec taki telepatyczny prezencik ode mnie - wielgaśny wór pełen weny i pomysłów na Twoje kolejne opowiadania ;***
    Jeszcze raz wszystkiego naj naj naj, kochana Olu :***
    Twoja Ola ^.^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mogę się też dołączyć ? xd
      Jak tam to życzę wam obu dużo zdrowia i szczęścia (przede wszystkim xd ; *)
      Gratuluję, macie urodziny w urodziny Jorge'a ;3 (macie urodziny w urodziny xd)
      Albo on ma w wasze XD
      Jak tak wszystkiego najlepszego dla was ;3 ;D
      ~ Martyna .

      Usuń
    2. Dziękuję wam obydwóm za życzenia :)
      Alexis, ja tobie też życzę wszystkiego najlepszego, i czego tam sobie chcesz <333
      Wiem, jaram się ty, że urodziłam się wtedy kiedy Jorge xD
      Kocham was <333333

      Usuń
    3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    4. Zostałaś nominowana do LBA !
      Gratuluję ! ;3
      Szczegóły u mnie ^^
      Ciao, xoxo.
      ~ Martyna .

      Usuń
  20. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  21. A Agatka znowu na końcu, wybacz :D
    Tacy przyjaciele to skarby. Aż miło patrzeć na taką przyjaźń. Widać, naprawdę zależy im na Camili.
    Rumieniła się kiedy powiedział jej komplement. Słodkie <3 Kurde, ja to jestem strasznie pazerna na komplementy.
    Zapomniała o nim, o jego wyglądzie, o słowach. Ale pamiętała jedno. Nadal wiedziała jak się kocha, tylko chwilowo ta umiejętność umknęła. Obraz znikł, lecz miłość nie zginęła.
    Party o Marcesce i Naxi? Boże, to ja już biegnę, czekam ^ ^
    Zaczęłam zastanawiać się, co by się stało gdybym tak o wszystkim zapomniała (prócz wszystkich kłamstw, wmówionych przez moją rodzicielkę)...
    Nie mam przyjaciół, forever alone, mi to nie grozi!
    No mam, mam, ale byłoby... nie wiem czy bym cierpiała, skoro ich nie zapamiętam, pewnie byłoby mi wszystko jedno. Jezu, nie mam pojęcia, ale wcale nie chce się przekonywać, ludzie, zburzcie mi te schody XD
    Wielbię cię całym serduchem c:

    Alexiu.... kupisz mi windę na mikołajki? ^ ^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeju, a myślałam, że już nie skomentujesz :)
      Kocham twoje komentarze xD
      Ja też nie chcę się przekonywać :P Kupiłabym ci windę, gdyby było mnie na nią stać xD Najpierw uzbieram na swoją :P
      Dziekuję za komentarz <3

      Usuń
  22. Rj rposze zrobmy rpezent Patc i ans tukajmy jej wyswietlen wiem ze ja zytasz prosze :) usun po przeczytaniu komentarz

    OdpowiedzUsuń
  23. Postaram się by ten kom był długi tak jak poprzedni albo i jeszcze dłuższy.
    Wiedziałam, że się pocałują!
    Mogłabym sobie nawet rękę odciąć! Wiedziałam =)
    Bardzo miło z strony Brodueya i innych, że tak pomagali Cami.
    Rozwaliło mnie to kto z kim jest.
    Jak przeczytałam Viola z Maxim..
    Szczena mi opadła >.<
    Chciałabym to widzieć.
    Ludmi z Diego? ciekawe.. ciekawe..
    Tak samo jak Ludmi gra na keyboardzie..
    Fajnie by było jakby DC zekranizował niektóre OP..
    Chciałabym to zobaczyć.. Oj chciałabym..
    Albo mogliby brać pomysły z opowiadań - jeszcze lepiej by było :3
    Chyba już nie mam niczego do napisania..
    Rozdział tak jak poprzednie - genialny (powoli zaczyna mi się już nudzić pisanie tego samego xD nie no, żartuję :* )
    lecę do nexta - mam nadzieję, że mi laptop nie padnie, albo, że mnie rodzice nie wygonią...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. i znów długi :D oł je >.<

      Usuń
    2. O, Jezu, rozwaliłam Fedemiłę??
      Kurde, musiałam być już nieźle zmęczona, skoro napisałam, że Ludmiła jest z Diego o.O
      No dobra xD
      Gracias za komentarz <3333

      Usuń
    3. No właśnie, jak mogłaś :-D ? <3

      Usuń
  24. No i kolejny wspaniały, cudowny part.
    Ty dziewczyno nie umiesz źle pisać no nie ? <3
    Bardzo pragnę napisać coś więcej, ale goni mnie czas. Jeszcze mam mnóstwo pozycji do nadrobienia. Wybacz.

    OdpowiedzUsuń

Proszę, skomentuj, to przecież zabiera tak niewiele czasu, a daje dużo więcej :)