Dzisiaj zostałam
wypisana ze szpitala. Mój stan nie uległ zmianie. Moja głowa to w
dalszym ciągu wielka czarna dziura, z której nie potrafiłam
znaleźć wyjścia.
Razem z moją mamą
przekroczyliśmy krok budynku i znaleźliśmy się na dworze.
Wszystko to było dla mnie takie nowe. Przez te półtora tygodnia,
które spędziłam na obserwacji w szpitalu, wychodziłam tylko do
parku. Nigdy sama – nie byłam jeszcze na to gotowa. Z
zafascynowaniem przyglądałam się wszystkim drzewom, krzakom,
kwiatom, ptakom krążącym nad głowami spacerowiczów. Uczyłam się
wszystkiego na nowo. Od początku poznawałam przyrodę, z
zaciekawieniem dotykałam wszystkich roślin.
Byłam zupełnie jak
pięcioletnie dziecko ciekawe otaczającego go świata.
W tym wszystkim
wspierali mnie moi przyjaciele. Uwielbiałam tą energiczną
Francescę, opanowanego Marco, sympatyczną Ludmiłę, miłego
Federico, cichą Natalię, wiecznie uśmiechniętego Maxiego, skromną
Violettę, zabawnego Leona i tego troskliwego Brodueya.
Broduey…
On był przy mnie
praktycznie cały czas. Niby wrócił do Studia, ale i tak
przychodził do mnie jak najczęściej – przed lekcjami, na długich
przerwach, po zajęciach. Opowiadał mi o wszystkim. O tym, co robią
w szkole, o czym rozmawiają. Byłam na bieżąco ze wszystkimi
wydarzeniami z Buenos Aires.
Podświadomie
zbliżałam się do tego ciemnoskórego chłopaka, choć sama nie
zdawałam sobie z tego sprawy…
Chciałam, by był
przy mnie. Chciałam słyszeć jego głos, który pełen był
uczucia. Uczucia, którym ja niestety jeszcze go nie darzyłam.
Jednak byłam pewna tego, że już niedługo między nami może stać
się coś większego…
Razem z moją mamą
szłyśmy w kierunku samochodu, który stał na parkingu. Ona niosła
moją torbę, a ja rozglądałam się wokół siebie.
- Camila! –
Dobiegł nas czyjś głos.
Odwróciłam się za
siebie i dostrzegłam biegnących w naszą stronę Brodueya i Leona.
- Dzień dobry –
przywitali się, kiedy znaleźli się obok nas.
- Dzień dobry,
chłopcy – odparła moja mama spoglądając na nich.
- Cześć. –
Uśmiechnęłam się.
- Hej, Cami. –
Broduey odwzajemnił uśmiech. – Chcieliśmy zdążyć na czas, ale
lekcja się przedłużyła.
- Nie szkodzi –
odpowiedziałam. – Czekałam na was.
- To się dobrze
składa – odezwał się Leon. – Proszę Pani, czy moglibyśmy
zabrać Camilę do Studia? – zwrócił się do mojej mamy.
- Jeśli tylko ona
nie ma nic przeciwko. – Zaśmiała się kobieta.
Broduey i Leon
przenieśli na mnie wzrok.
- Nie wiem, czy to
jest dobry pomysł… - rzekłam niepewnie. – Chyba nie jestem
jeszcze gotowa…
- Wcale nie –
zaprzeczył brunet. – Oczywiście, że jesteś gotowa.
- Nie masz się
czego bać – dodał Brazylijczyk.
- Nie… Chyba nie…
- jąkałam się.
- Cami, prosimy –
powiedzieli równocześnie, na co ja się uśmiechnęłam.
- No… No dobrze –
zgodziłam się z wahaniem. – Ale jeśli będę chciała wrócić,
to…
- Nie będziesz
chciała wrócić, zapewniam cię – przerwał mi Broduey.
- Mam nadzieję… -
Znów się uśmiechnęłam.
- Możecie
przyprowadzić mi ją na obiad? – Odezwała się moja mama. –
Podaję o trzeciej, więc macie dużo czasu.
- Oczywiście,
będzie na czas – odpowiedział Leon.
- Miłej zabawy. –
Uśmiechnęła się moja rodzicielka.
Pożegnałam się z
nią, a później razem z moim przyjaciółmi ruszyliśmy w stronę
Studia. Szłam obok Brodueya, w dalszym ciągu z ciekawością
rozglądając się po mieście. Widziałam samochody jeżdżące po
ulicach, rowerzystów na rowerach podążających po ścieżkach dla
nich wyznaczonych, dzieci uciekające przed swoimi rodzicami, którzy
biegli za nimi wołając ich imiona.
Widziałam jak
chłopcy rzucają na mnie ukradkowe spojrzenia, uśmiechając się do
siebie. Słyszałam jak szeptali coś między sobą, ale nie
zwracałam na to uwagi. W tej chwili interesował mnie tylko ten
piękny świat, którego kompletnie nie pamiętałam.
Przeszliśmy przez
ulicę, a po kilku minutach moim oczom ukazał się wielki budynek z
napisem Studio OnBeat
- To tutaj? –
spytałam niepewnie.
- Tak, tutaj –
potwierdził Broduey. – Jesteś gotowa?
- Nie – odparłam
krótko. – Ale możemy iść.
- Nie musisz się
martwić, Cam – odezwał się Verdas. – To nic strasznego.
- Wiem – rzekłam.
– Ale to dla mnie coś nowego.
- Jestem cały czas
przy tobie, Camila – pocieszył mnie Brazylijczyk.
Podniosłam głowę
i spojrzałam na niego. Zatonęłam w jego oczach, w których
zobaczyłam troskę, miłość… Wiedziałam co oznacza to pierwsze
uczucie, ale to drugie…
- Chodźmy już. –
Speszona skierowałam wzrok na swoje nogi.
Sama nie wiedziałam
dlaczego się tak zawstydziłam. Miłość… Niby takie banalne
słowo, i każdy wie, co ono oznacza. Ale tylko w teorii, a w
praktyce…?
Razem z Brodueyem i
Leonem udaliśmy się w stronę Studia. Weszliśmy przez drzwi do
środka.
Na korytarzu roiło
się od nastolatków. Jedni tańczyli, drudzy śpiewali, a jeszcze
inni grali na instrumentach. Zafascynowana przyglądałam się im
wszystkim uświadamiając sobie, że kilka miesięcy temu, ja również
tak się zachowywałam.
Chłopcy
zaprowadzili mnie do jakiejś klasy. Przepuścili mnie pierwszą, a
sami weszli za mną. W środku znajdowali się wszyscy moi
przyjaciele.
- Camila! – Od
razu podbiegła do mnie Francesca. Przytuliła mnie. – Co ty tutaj
robisz?
Spojrzałam na nią
zdziwiona.
- Leon i Broduey
mnie przyprowadzili… - odparłam niepewnie.
- I nic nam nie
powiedzieli! – wtrąciła się Violetta. – Wiecie co, chłopaki!
Chciałam iść z wami!
- Chcieliśmy zrobić
wam niespodziankę – bronił się Leon. – Co, nie cieszycie się?
- Nie no, pewnie, że
się cieszymy. – Podeszła do mnie Natalia i uścisnęła mnie
mocno. – Jak się czujesz, Cami?
- W sumie… dobrze.
– Wzruszyłam ramionami. – Oprócz tego, że nadal nic nie
pamiętam, to jest okey.
- Nie martw się. –
Za mną pojawił się Marco. – Powoli, małymi kroczkami, i sobie
przypomnisz.
- Wątpię… ale
dziękuję za pocieszenie. – Uśmiechnęłam się. – Dobrze, to…
co będziemy robić?
- Nie wiem… -
zamyśliła się Francesca. – Możemy… Możemy pośpiewać! –
krzyknęła.
- Tak, świetny
pomysł! – zgodziła się entuzjastycznie Ludmiła stojąca z boku.
- Cami, usiądź
sobie tam. – Violetta złapała mnie za rękę. – Tam, koło
chłopaków i posłuchaj, okey?
Pokiwałam głową i
posłusznie usiadłam na krześle. Obok mnie usadowił się Broduey,
Leon, Marco, Maxi i inni.
Francesca wzięła
do ręki gitarę, tak samo jak Natalia. Ludmiła podeszła do
keyboardu, a Violetta stanęła przed mikrofonem.
Dziewczyny zaczęły
grać. Po chwili z ust Violetty wypłynęły słowa.
Valió la pena
todo hasta aquí
porque al menos
te conocí.
Valió la pena lo
que vivimos
lo que soñamos
lo que conseguimos.
Valió la pena,
pude entender
que cada historia
es una razón.
Para estar
juntos, para creer
para que suene
nuestra canción.
Hoy somos tantos,
hoy somos más
hoy más que
nunca
¡Puedo volar!
Dalej nie słuchałam.
Dlaczego?
W środku mnie
działo się coś dziwnego. Poznawałam tą piosenkę, tą melodię,
ale skąd? Moja głowa to nadal była czarna dziura, lecz mimo to…
Przypominałam sobie ten utwór.
Ktoś szturchnął
mnie w ramię.
- Camila. – Był
to Broduey. – Wszystko w porządku? Dziwnie wyglądasz.
- Nie… - Nie
spuszczałam wzroku z dziewczyn. – Co to za piosenka?
- Ta? Hoy Somos Mas,
Violetta ją napisała – odparł zdziwiony. – A co?
- Nie, nic… -
zająknęłam się spuszczając głowę.
- Ej, Cami. –
Złapał mnie za rękę. Po chwili jednak szybko ją cofnął. – O
co chodzi?
- Bo… –
spojrzałam na niego – ja… ja znam tą piosenkę.
Na jego twarzy
pojawiło się zdezorientowanie.
- Znasz? – spytał.
– Skąd? Przypomniałaś sobie?
- Nie… To znaczy…
- zatrzymałam się. – Nie wiem. Coś mi się przypomina, ale…
Chyba nic konkretnego…
- Słowa? Melodia? –
dopytywał się chłopak.
- Melodia. –
Spojrzałam na niego. – Jakbym ją gdzieś słyszała.
Zauważyłam, że
chłopcy patrzą na nas zainteresowani i przysłuchują nam się z
uwagą.
- To w ogóle
możliwe? – Spytał cicho Maxi Leona.
- Nie wiem. – Ten
pokręcił przecząco głową. – Widocznie tak.
- Camila, coś
jeszcze? – Zwrócił się do mnie Marco.
- Nie… - Z
powrotem spojrzałam na śpiewające dziewczyny. – Tylko to…
Nikt już więcej
nic nie powiedział.
Wpatrywałam się w
Naty, Francescę, Ludmiłę i Violettę. Były takie radosne, kiedy
tańczyły i śpiewały. Widać było, jak dużo szczęścia im to
daje. Na ich twarzach widniały szerokie uśmiechy nawet wtedy, kiedy
Ludmiła na moment pomyliła klawisze, Natalia i Francesca zagrały
nieodpowiedni chwyt, a Violetta zapomniała słów.
Valió la pena
Todo hasta aquí.
Moje przyjaciółki
skończyły swój występ, a my zaczęliśmy głośno klaskać. Fran
i Nata odstawiły gitary i razem z dwoma pozostałymi dziewczynami
podeszły do nas.
- I jak? –
zapytała Violetta. – Podobało się?
- Tak. – Pokiwałam
głową. – Było wspaniale. Naprawdę.
- To świetnie. –
Uśmiechnęła się Natalia.
- A o czym tutaj tak
dyskutowaliście? – Zaciekawiła się Francesca.
- A właśnie! –
odezwał się Broduey. Wstał z krzesła i złapał mnie za rękę. –
Chodź.
Zdziwiona stanęłam
na nogi.
- Gdzie?
Nie odpowiedział,
tylko pociągnął mnie za sobą. Stanęliśmy koło keyboardu.
- Nie, Broduey… -
zaprzeczyłam. – Przecież ja nie pamiętam, nie umiem…
- Nie mów, póki
nie spróbujesz – przerwał mi. – Zobacz.
Położył moją
prawą rękę na klawiszach. Później chwycił drugą i zrobił z
nią to samo.
- Tutaj masz nuty. –
Wskazał na kartkę. – Jestem pewien, że ci się uda.
Spojrzałam na
niego, a on się do mnie uśmiechnął.
Przeniosłam wzrok
na nuty. Czy je rozumiałam? Owszem, rozumiałam. Sama nie
wiedziałam, jak to jest w ogóle możliwe. Nie wiedziałam
podstawowych rzeczy, a potrafiłam grać na keyboardzie?
Z wahaniem
nacisnęłam na pierwsze klawisze. Zagrały.
Naciskałam kolejne.
Powoli tworzyła się melodia.
Moje palce coraz
pewniej wygrywały poszczególne nuty. Grając tak, czułam się
inaczej. Czułam niewyobrażalną siłę rozpierającą mnie od
środka. W tym momencie zapomniałam o wszystkim.
Grałam już
płynnie.
Nic się nie
liczyło. W tym momencie byłam tylko ja i muzyka. Nie interesowałam
się moimi przyjaciółmi znajdującymi się w tym samym
pomieszczeniu.
To nic, że nie
pamiętałam słów. Byłam szczęśliwa, że potrafiłam zagrać
coś, czego ludzie uczą się przez wiele lat.
Ja miałam ich już
siedemnaście, ale zaledwie półtora tygodnia temu narodziłam się
na nowo. To dużo zmieniało.
Piosenka się
skończyła. Nacisnęłam ostatni klawisz i powoli zdjęłam z nich
dłonie.
Spojrzałam na
Brodueya stojącego obok mnie.
Uśmiechnął się,
a później złapał mnie, podniósł do góry i okręcił się ze
mną wokół własnej osi.
- Udało ci się –
powiedział do mojego ucha. – Mówiłem, że ci się uda.
Postawił mnie na
ziemi. Uśmiechnęłam się do niego.
Usłyszałam głośne
brawa moich przyjaciół.
Niewiele myśląc
przytuliłam się z całej siły do mojego przyjaciela. Czułam jego
dłonie na moich włosach, czułam, jak głaszcze mnie po plecach.
Wdychałam jego cudowny zapach.
Ile dałabym za to,
żeby wróciło moje życie sprzed wypadku…
Postawiłam na
stoliku dwie szklanki z sokiem.
- Miałam tylko
pomarańczowy – powiedziałam. – Lubisz taki?
- To mój ulubiony.
– Uśmiechnął się Broduey. – Nie mówiłem ci?
- Chyba nie. –
Odwzajemniłam uśmiech. – Postaram się zapamiętać.
Usiadłam obok niego
na łóżku.
Przyszedł dzisiaj
mnie odwiedzić. Przyniósł również album ze zdjęciami naszej
paczki. Chciał spróbować mi wszystko sobie przypomnieć. Byłam
pewna, że sam wiedział iż nie jest to do końca możliwe, jednak
nie sprzeciwiałam się. Chciałam dowiedzieć się trochę o naszych
przyjaciołach.
Oparłam głowę o
ramię Brodueya, na co on zaśmiał się cicho.
- Okey, możemy już
oglądać? – spytał.
- Oczywiście. –
Ułożyłam się wygodniej. – Teraz tak.
Otworzył album na
pierwszej stronie.
- Tutaj jesteśmy my
wszyscy z nauczycielami ze Studia – rzekł.
Zdjęcie
rzeczywiście przedstawiało sporą grupę osób. Wyłapał wśród
nich mnie i Brodueya. Staliśmy obok siebie. On obejmował mnie
ramieniem, a ja – podobnie jak teraz – opierałam głowę na jego
ramieniu.
Mój przyjaciel
przewrócił kartkę.
Przyjaciel…? W
ciągu ostatnich dwóch tygodni bardzo zbliżyliśmy się do siebie.
Nie mogłam wytrzymać, kiedy jego nie było obok. Rumieniłam się,
kiedy powiedział mi jakiś komplement, cieszyłam, kiedy mnie
pochwalił.
Pomagał mi we
wszystkim. Tłumaczył mi, jeśli czegoś nie rozumiałam. Pokazał
mi całe miasto, ulubione miejsca spotkań naszej paczki, a także
wyjątkowe miejsca naszej dwójki.
Wiele razy łapałam
się na tym, że nie rozmyślałam o nim jako o przyjacielu lecz…
chłopaku.
- Zobacz. –
Wskazał na kolejne zdjęcie. – Tutaj była próba do
przedstawienia na zakończenie roku.
Fotografia zrobiona
była w jakimś wielkim pomieszczeniu. Widziałam scenę, światła…
Ale widziałam też grupę radosnych, uśmiechnięty nastolatków.
- Kto to jest? –
spytałam pokazując średniego wzrostu bruneta.
- To Tomas –
odparł Broduey. – Chodził z nami do pierwszej klasy, później
wyjechał do swojego rodzinnego kraju, czyli do Hiszpanii. Na
początku był chłopakiem Violetty.
- Aha… - odparłam.
– A Violetta jest teraz dziewczyną Maxiego?
- Nie –
zaprzeczył. – Violetta jest dziewczyną Leona.
- A, tak… -
speszyłam się. – To dziewczyną Leona jest Francesca?
- Francesca jest z
Marco – poprawił mnie Brazylijczyk. – Dziewczyną Maxiego jest
Naty, a Diego jest parą z Ludmiłą – wytłumaczył mi.
Z moją pamięcią
nie było najlepiej. Czasami miałam problemy z zapamiętaniem
czegoś, nawet jakichś prostych rzeczy – na przykład tej
dotyczącej związków naszych przyjaciół.
- Jestem do niczego…
- mruknęłam spuszczając głowę.
Broduey nic nie
mówiąc zamknął album. Złapał dwoma placami mój podbródek i
uniósł go do góry.
- Nieprawda –
rzekł. – Jesteś najwspanialszą osobą, jaką kiedykolwiek
spotkałem.
- Jak, skoro nie
potrafię zapamiętać czegoś takiego? – spytałam cicho.
- To nie twoja wina
– odparł. – Miałaś wypadek, Cami. Twoja pamięć na razie nie
funkcjonuje tak jak powinna.
- I nie będzie…
Chłopak chwycił
mnie za rękę.
- To nigdy nie
zniknie. – Wskazał na dużą czerwoną bliznę ciągnącą się od
nadgarstka do łokcia. Ślad po upadku ze schodów. – Ale to –
Puścił moją dłoń i palcem dotknął mojego czoła – da się
naprawić. Ja ci w tym pomogę. My ci pomożemy.
Spojrzałam w jego
brązowe oczy. Zatopiłam się w nich. Łatwo można się domyślić,
co takiego w nich zobaczyłam.
- Broduey… -
zaczęłam. – Obiecałam… Obiecałam powiedzieć ci, jeśli
kiedykolwiek coś do ciebie poczuję.
W jegooczach
pojawiła się nadzieja. Kiwnął głową, nie mówiąc ani słowa.
- Ja… -
kontynuowałam. – Zdałam sobie sprawę, że… Że ja… Że cię
kocham, Broduey. Źle mi, kiedy nie ma cię przy mnie, tęsknię,
kiedy nie widzę cię przez kilka godzin. Kocham cię. Kocham cię
całą sobą i kochałam przez cały czas, tylko… Pewnie po prostu
zapomniałam. A później nie pamiętałam już, jak wygląda miłość,
Broduey.
Chłopak otarł łzę
spływającą po moim policzku.
- Czekałem długo
na te słowa, Cami – rzekł. – Codziennie miałem nadzieję, że
wypowiesz te kilka ważnych liter. Doczekałem się.
Zbliżył się
powoli do mnie. Jego usta znajdowały się kilka centymetrów od
moich. Ja również zaczęłam się przybliżać.
Po kilku sekundach
złączyły się one w pełnym uczucia pocałunku. Nie liczyło się
już nic. Byliśmy tylko my.
- Kocham cię –
powiedział cicho, kiedy się od siebie oderwaliśmy.
- Kocham cię –
wyszeptałam.
Co było dalej?
Moja pamięć nigdy
nie wróciła w 100%. Nigdy nie przypomniałam sobie tych wszystkich
wspaniałych chwil z mojego życia.
I choć starych
wspomnień nie odzyskałam, to otrzymałam nowe, którym już nigdy
nie pozwolę odejść.
Nigdy.
Okey.
Macie trzecią
część OP o Bromili. I znów się nie wypowiem, bo szkoda mojej
gadki :P
Takie sobie.
Ujdzie w tłumie xD
Dobra.
To już ostatnia
część tego OP :) Następny pojawi się za tydzień - będzie on o
Marcesce. W następny wtorek Wigilijny Part o Naxi. Chyba, że nie
dorwę się do komputera. Wszystko się może zdarzyć, mój brat do
którego jadę na święta czasami jest wredny, a czasami sobie robi
ze mnie jaja i wtedy też jest wredny xD No i jak tak będzie, to OP
nie dodam :P To wtedy dodam pierwszego dnia świąt, jak będę u
siostry. Chyba, że ona też będzie wredna i mi nie da komputera.
Ale ona raczej mi da. No, ale pozostaje jej syn, który jest wredny i
może mnie nie puścić na neta. To wtedy nie wiem co zrobię.
Wtedy
przeczytacie sobie Wigilijnego OP jak przyjadę do domu, czyli nie
wiem kiedy xD Jak przyjadę, to na pewno :D
Tradycyjnie
dziękuję dziewczyną za rozmowy na GG. Dobra, Evela, dawaj te elfy
co ci OP piszą, przydadzą się xD
Ten tydzień mam
praktycznie cały zawalony. Jutro kartkówka z niemieckiego - 80
słówek. Nauczycielka się chyba w głowę uderzyła. Znaczy, dla
mnie to nie problem te słówka, bo niemiecki bardzo lubię, no, ale
ja bym w życiu tyle słówek do nauki nie dała. Ale ja to ja, a ona
to ona.
I na dodatek
dochodzą próby na jasełka, na których mam śpiewać trzy kolędy.
Weź się ich teraz naucz na wtorek! Ale dam radę :D
Okey,
rozpisałam się.
Jeśli
przeczytaliście wszystko i nie zanudziliście się na śmierć, to
gratulację. Ale ja już więcej nie przynudzam :P
To tyle.
Kocham was
wszystkich <33333
Całuję
:***********
No i przybyłam !!! <3333
OdpowiedzUsuńJa już to czytałam, ale co mi tam.
Zaczęłam jeszcze raz ! ;***
Boski, świetny, rewelacyjny !!! *.*
Awwwwwwwwwwwwwwww *.*
Bromi <333333333333
Cami nie do końca odzyskała pamięć, ale zawsze coś.
Nie wyobrażam sobie jak to nie mieć wspomnień.
Nie pamiętasz ludzi których kochasz, tych wspaniałych chwil spędzonych z przyjaciółmi ;(
Na pewno dziwne uczucie :/
Co ja tu mogę jeszcze powiedzieć.
Kocham i życzę weny skarbie ;*****
Twoja Nutella ;*
Jej pierwsza !!!
UsuńAle radocha !!! <3333
Nutella ;*
Dziękuję za komentarz <3333
UsuńOo, ja Tobie też życzę weny, kochanie :******
Cześć! Przepraszam, że dzisiaj przybyłam tak późno, aczkolwiek mam drobne problemy z Internetem. Mam nadzieję, że nie masz mi tego za złe.
OdpowiedzUsuńTy doskonale wiesz, że uwielbiam twój styl pisania, więc po co mam ci to pisać po raz kolejny? Wiem, że zawsze to uwzględniam, ale taka już jestem. Musisz nauczyć się z tym żyć. Szczerze ci współczuję. xD
Pozdrawiam! :)
Dziękuję za komentarz <333
UsuńTeż pozdrawiam xD
Jaki piękny part! Cudowny, boski, niesamowity!
OdpowiedzUsuńTo, że Cami pamięta jedynie melodie Hoy somos mas... niebywałe. Słowa tworzą też muzykę, lecz muzyka może istnieć bez słów, ale słowa bez melodii nie tworzą muzyki.
To ile każdy poświęcił. Z ich strony jest to takie cudowny, takie wielkie. Aż brak słów.
Broduey zachował się jak prawdziwy bohater. Trwał prz Cami i nie miał zamiaru przestać.
Camila znów zaczęła darzyć Brodueya miłością. Właściwie to cały czas darzyła, jak to pięknie ujęłaś, ale zapomniała.
Dlatego Cami powinna brać przykład z Violki. Niech piszę wspomnienia i uczucia w swoim pamiętniku. Myślę, że to bardzo by jej pomogło. W końcu nie o wszystkim mówimy naszym znajomym, prawda?
Całuję × 12325467 ;*
Hania
Dziękuję za komentarz, Haniu :)
UsuńTwoje komentarze zawsze czytam z radością xD
Zresztą, nie tylko twoje :)
Też całuję :*******
Jestem!
OdpowiedzUsuńTak wreszcie przybyłam!
Ola ja sobie tak myślę że to chyba pierwszy part który skończył się happy endem! Nie licząc oczywiście tego, wiesz którego xD
Muszę przyznać zaskoczyłaś mnie, oczywiście pozytywnie :D
Wszystko tak pięknie dobrałaś w słowa, że chciało mi się płakać. :)
A co to Elfów, to one są moje! Tobie nie są potrzebne xD
One napisały za mnie świątecznego OP! HA! Tobie nie napiszą xD
Czekam na Marcesce ;*
I masz być miła dla brata żeby cię puścił :D Czekoladę mu daj, to zawsze działa xD
Powodzenia na kartkówce ;*
Kocham ;**
Evelcia<333
Tak, oczywiście, że wiem którego :D
UsuńTobie też elfy nie są potrzebne! No wiesz coo? :)
Oo, no dobry pomysł, czekolada rządzi :D Niee, na pierwszym miejscu jest kakałko :D :D
Dziękuję <3333 Dam ci jutro znać jak mi poszło :D
Kocham ,33333
PO PRROSTU CUDNY TEN ONE PART! <3333
OdpowiedzUsuńWybacz ale nie mam weny na długie komentarze ;)
Pozdrawiam ;****
~Nica~
Nie, spoko, rozumiem xD
UsuńDziękuję za komentarz i pozdrawiam <333333
Wiedzę że to twój kolejny wspaniały part do kolekcji wspaniałych partów ;*
OdpowiedzUsuńNo i szczęśliwe zakończenie :D
Dziękuję że nie musiałam się poryczeć :P
To wszystko jest takie niesamowite :)
Cieszę się że Cami odzyskała chociaż część wspomnień, rzadko się zresztą zdarza, że po poważnym wypadku ktoś przypomina sobie wszystko.
Nie naciągasz rzeczywistości i bardzo mi się to podoba :)
Part jak zwykle wyszedł przepięknie, wspaniale, genialnie itd. ;)
Spróbuj dodać tego wigilijnego parta jak najszybciej ^^
Czekam niecierpliwie i na niego, i na tego o Marcesce. Jestem ciekawa czym tym razem nas zaskoczysz xD
Pozdrawiam :***
Dziękuję <333
UsuńWiesz, starałam się, żeby to nie było coś takiego, że Cam się obudzi i do razu wszystko pamięta xD xD
Noo, a Wigilijny w Wigilię, jak dam radę xD
Pozdraiwam :))
Hola !!
OdpowiedzUsuńWspaniały!!
Cami się wybudziła !!!
Cudnie piszesz ja tak nie potrafię..
Mojaa ♥
A przy okazji fajny wygląd bloga :DD
Wenyy..
Zapraszam do mnie !!
~ Amanda ♥
Dziękuję za komentarz <33333
UsuńPostaram sie zajrzeć :D
genialny part...
OdpowiedzUsuńw sumie to sama nie wiem co o nim powinnam napisać..
bardzo podobała mi się postawa Brodueya jak również innych osób...
i bardzo się cieszę ze szczęśliwego zakończenia ;) <3
pozdrawiam i życzę dużo weny...
czekam na kolejengo OP ;*
// Nati
Dziękuje :)
UsuńTobie też życzę dużo weny xD
Niesamowite? Cami pamiętała melodię Hoy somos Mas?
OdpowiedzUsuńTak się cieszę że pamięć powróciła jej choć troszeczkę, a jeszcze bardziej że ona i Broduey są znowu razem <333 :)
Kochana mówiłam ci już jak wspaniale piszesz? Chyba tak więc nie będę przynudzać :)
Bardzo się cieszę że dodasz nowego świątecznego parta o Naxi, mój pojawi się w sobotę, bo pewnie jak zwykle nie znajdę czasu aby napisać go właśnie we wtorek..
No co tu dużo jeszcze mówić..Ostatnie co zrobię to podsumuję, rozdział był:
po prostu GENIALNY!
Dziękuję bardzo kochanie, za komentarz na moim blogu, pod rozdziałem 29 :)
Pozdrawiam i kocham
Ania
Dziękuję za komentarz :)
UsuńA ty nie masz mi za co dziękować xD
Kocham <3333
Jestem zachwycona :D
OdpowiedzUsuńTak pięknie przelewasz uczucia na papier. Chociaż właściwie nie na papier tylko na bloga xd
Ale mniejsza o to :)
Co do parta, to był (jak zwykle) przecudowny <333
Tak się cieszę, że Cami odzyskała pamięć chociaż częściowo. Musiała być bardzo związana z muzyką skoro pamiętała melodię do Hoy somos mas *.*
To takie niesamowite <333
Całe szczęście że zaufała Broduey'owi i do niego wróciła. Kocham happy endy ;D
Przepięknie opisane uczucia i emocje. Nie mogłam o tym nie napisać ;)
Czekam na twój kolejny part ^.^
Do niedzieli kochana ;*****
Dziękuję za komentarz <3333
UsuńDo niedzieli :****
cudowne kochana masz prawdziwy talent <3 :*
OdpowiedzUsuńDziękuję <3333
UsuńC-U-D-O-W-N-E
OdpowiedzUsuńŚwietnie piszesz, masz niezwykłe pomysły, twoje historie są po prostu doskonałe. Masz na prawdę niezwykły talent.
Uwielbiam twojego bloga i żałuję, że pierwszy komentarz pisze dopiero teraz. Wiem, że powinnam go napisać wcześniej, ale zawsze, jak czytam twoje One Party zapiera mi dech w piersiach.
Pozdrawiam i życzę duuuużo weny ^^.
Dziękuję :)
UsuńNie szkodzi, że komentujesz dopiero teraz :) Ja twojego bloga uwielbiam <3333
Również życzę weny <3333
to było:
OdpowiedzUsuńN - Nanan, kocham Cię i... <33
I - Iii... kocham to jak piszesz <33
E - extra OP <33
S - superowy OP <33
A - Alexandra Comello jesteś cudowna <33
M - Mówię Ci to było niesamowite <33
O - Olala Bromi <33
W - Wielbię ten blog i... <33
I - iii... na pewno nie mogę się doczekać kolejnego OP, ale to później o tym *.*
T - Ty jesteś genialna <33
E - ee... nie wiem co jeszcze *.*
W sumie to do góry było trochę bez sensu, ale jednym słowem KOCHAM CIĘ, KOCHAM TO JAK PISZESZ i NIE MOGĘ SIĘ DOCZEKAĆ KOLEJNEGO OP <333
Super komentarz xD
UsuńDziękuuuję <3333
I wcale nie bez sensu :) Następny OP w niedzielę :)
Całuję :******
Jestem straszliwie wzruszona :)
OdpowiedzUsuńI przepraszam, że komentuje dopiero teraz... ;c
Ale wybacz...
Strasznie mi się podoba Twój styl. Jest taki, taki... dokładnie taki jak lubie xD Znaczy nie wiem jak to opisać, ale podoba mi się ^.*
No i mamy szczęśliwe zakończenie... Na ogół nie lubie Bromili, dlatego u mnie ich nie znajdziesz, ale tutaj są wspaniali.
I szczerze? Żałuję, że nie będzie kolejnej części.
Ciekawa jestem co będzie dalej... Co takiego wydarzy się między Marco i Fran... A potem co za pomysł powstał w twojej utalentowanej główce dotyczący Naxi. :D
Przyjmujesz zamuwienia na paringi? ;>
Tak, wiem... Nierozgarnięta ja, ale strasznie chcę Fedemiłkę w twoim wykonaniu :*.
Mówiłam już,, że mi się podoba i to bardzo? ;)
No to powtórzę. Jest genijalnie i chyba przeczytam sobie całość jeszcze raz. :D
Twoja Nikoletta :*
+ No i zapraszam do siebie na rozdział ;)
Dziękuję za komentarz <333 I nie przepraszaj, no nie masz za co :)
UsuńFedemiła będzie, spokojnie :) Tylko najpierw będzie Marcesca, ale Fedemiła będzie na pewno xD Mam już nawet jedną stronę xD
Na rozdział zaraz wpadnę :)
Kocham <33333
Tak, wiem. Możesz mnie zabić - udusić, czy zastrzelić... Co wolisz, mi tam obojętnie xD Prawda jest taka, że się spóźniłam, nie skomentowałam :(
OdpowiedzUsuńJestem pewna, że jesteś strasznie wkurzona... Przepraszam :(
No tak, nie dziwię się *--* 2 dni temu dodałaś, a mnie tu jeszcze nie było...
Dobra, nie wkurzam cię już :* My tez cię kochamy :D A szczególnie ja :*
Za te boskie rozmowy, cudowne party, świetne komentarze... Mogłabym dłuuuugo wymieniać, ale nie chcę cię zanudzać xD Krócej - za to, że jesteś <3333
Matko, jak długo schodzi mi napisanie koma XD A to dlatego, że w połowie, poszłam jeść, a teraz wracam i kończę komentowanie :D
Na czym to ja skończyłam???
Aaaaa, ocena parta xD
Jejuuu, jakież to było mega cudowne XD No i hurrraaa! Nie napisałaś, że beznadziejne :P Huehue, kocham tego OP! I koniec :)
Nie mam pojęcia jak to jest stracić nieodwracalnie pamięć... Co ja bredzę?! Wogule nie wiem, jak to jest stracić pamięć XD No, bo to musi być dziwne, i zarazem ciekawe uczucie, nie pamiętać tego, co zdarzyło się zaledwie kilka miesięcy temu... A do cb w górze : Żebyś se nie pomyślał, że ja chcę tego doświadczyć, bo nieee ;)
Taak, odwala mi dziś wyjątkowo niemiłosiernie xD
No, ale tym ludziom co nie chcieli szatni dziewczyn przenieść na dó, to hańba na wieki!
Dziś króciutko, bo dziś mam coś popierniczone w głowie XD i nie chcę wypisywać ci tu głupot jakichś :))
I ani się waż napisać, że ten kom był dłuuugi xD, bo to BZDURA!
Pozdrawiam <3333333333
Nie no, co ty, kom WCALE NIE BYŁ DŁUGI nie, wcale xD Skądże noo xD
UsuńAaaale dziękuję za komentarz :))
Ja też cię kocham <333333
Prawdę mówiąc to pierwszy raz jestem u Ciebie, mam za sobą kilka rozdziałów, resztę nadrobię w weekend. Szkoda mi Cami, lubię ją z Broduayem :D Pozdrawiam :)
OdpowiedzUsuńDziękuję za komentarz <333
UsuńRównież pozdrawiam xD
To było genialne, nie potrafię stwierdzić jak bardzo.
OdpowiedzUsuńDotychczas spotykałam się z wieloma blogami (nie każdy obserwowałam), ale
jest parę takich które z chęcią czytam. I zgadnij czyi blog jest wśród nich?
OP był adekwatny i genialny - nieopisywalny lub inaczej
Zajefajsupgiczny <3
Dziękuję za komentarz :)
UsuńCieszę się, że się podobało xD
I dziękuję za zaobserwowanie xD
Zawitałam na twojego bloga ;3 xd
OdpowiedzUsuńPiszesz świetnie, choć przeczytałam tylko 1 parta xdxd
Zbytnio nie przpadam za tą parą, lecz u Ciebie jest ona wspaniale opisana ;' *
Mój brat cioteczny też chyba robi ze mnie jaja xd ( ale ja jakoś sobie poradzę xd )
Sam zamula nie wiadomo ile przed monitorem -,- xd
Nie ma to jak obgadywanie brata, ach ... ;D
Fajnie, że piszesz coś rozweselającego i wgl. xd
Czyżby mi dobijało ? xd Taa... kompleks xd
O.. następny o Marcesce... powodzenia ! ;3
Jestem tu od parunastu minut a już Cię polubiłam xd
Wskakuję od razu do obserwatorów xd ^^
Się rozpisałam xd
Dobra bez przedłużania nie wiadomo jakiego xd
Zapraszam do mnie ! ;3 ( mam nadzieję, że wpadniesz xd ) hate-transformation-love.blogspot.com
Proszę o następny świetny part ;D
Wesolutkich i milutkich ( i by brat dał Ci dojść do komputera xd ) świąt ; *
Ciao, xoxo ♥
~ Martyna .
Dziękuję, za dłuuugi komentarz <333
UsuńJa też cie polubiłam xD Dzięki za obserwację :P
Na bloga postaram się zajrzeć :)
Pozdrawiam :***
No hej :D
OdpowiedzUsuńTak, parta już komentowałam :)
Teraz wpadłam w innej sprawie xD
WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO Z OKAZJI URODZIN ! ! ! ^.^
Tak, tak - pamiętam ;D Kiedyś pod Twoją nominacją do LBA pisałyśmy trochę i wyszło że obie mamy urodziny tego samego dnia - 19 grudnia :D A ten dzień trwa już ponad godzinę xD
Dobra, a teraz wyobraź sobie, że to śpiewam:
Sto lat, sto lat, niech żyje, żyje nam!
Sto lat, sto lat, niech żyje, żyje nam!
Jeszcze raz, jeszcze raz, niech żyje, żyje nam!
Niech żyje nam!
A kto - Ola !!! ;D
Mam nadzieję że w Twojej głowie brzmiało to lepiej niż brzmiałoby w realu :P
A teraz przejdźmy do życzeń ;*
Więc życzę ci...
Dużo zdrówka ^^
Dużo szczęścia ^^
Wiele powodów do radości i możliwie jak najmniej powodów do smutku ;*
Mnóstwo śmiechu i uśmiechów :D
Wspaniałych przyjaciół, na których zawsze będziesz mogła liczyć :)
Wyrozumiałych rodziców i nauczycieli - pewnie się przyda :P
Spełnienia wszystkich marzeń <3
Superaśnych prezentów xD
A na koniec taki telepatyczny prezencik ode mnie - wielgaśny wór pełen weny i pomysłów na Twoje kolejne opowiadania ;***
Jeszcze raz wszystkiego naj naj naj, kochana Olu :***
Twoja Ola ^.^
Mogę się też dołączyć ? xd
UsuńJak tam to życzę wam obu dużo zdrowia i szczęścia (przede wszystkim xd ; *)
Gratuluję, macie urodziny w urodziny Jorge'a ;3 (macie urodziny w urodziny xd)
Albo on ma w wasze XD
Jak tak wszystkiego najlepszego dla was ;3 ;D
~ Martyna .
Dziękuję wam obydwóm za życzenia :)
UsuńAlexis, ja tobie też życzę wszystkiego najlepszego, i czego tam sobie chcesz <333
Wiem, jaram się ty, że urodziłam się wtedy kiedy Jorge xD
Kocham was <333333
Ten komentarz został usunięty przez autora.
UsuńZostałaś nominowana do LBA !
UsuńGratuluję ! ;3
Szczegóły u mnie ^^
Ciao, xoxo.
~ Martyna .
Ten komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńSuper zajrzę xD
UsuńA Agatka znowu na końcu, wybacz :D
OdpowiedzUsuńTacy przyjaciele to skarby. Aż miło patrzeć na taką przyjaźń. Widać, naprawdę zależy im na Camili.
Rumieniła się kiedy powiedział jej komplement. Słodkie <3 Kurde, ja to jestem strasznie pazerna na komplementy.
Zapomniała o nim, o jego wyglądzie, o słowach. Ale pamiętała jedno. Nadal wiedziała jak się kocha, tylko chwilowo ta umiejętność umknęła. Obraz znikł, lecz miłość nie zginęła.
Party o Marcesce i Naxi? Boże, to ja już biegnę, czekam ^ ^
Zaczęłam zastanawiać się, co by się stało gdybym tak o wszystkim zapomniała (prócz wszystkich kłamstw, wmówionych przez moją rodzicielkę)...
Nie mam przyjaciół, forever alone, mi to nie grozi!
No mam, mam, ale byłoby... nie wiem czy bym cierpiała, skoro ich nie zapamiętam, pewnie byłoby mi wszystko jedno. Jezu, nie mam pojęcia, ale wcale nie chce się przekonywać, ludzie, zburzcie mi te schody XD
Wielbię cię całym serduchem c:
Alexiu.... kupisz mi windę na mikołajki? ^ ^
Jeju, a myślałam, że już nie skomentujesz :)
UsuńKocham twoje komentarze xD
Ja też nie chcę się przekonywać :P Kupiłabym ci windę, gdyby było mnie na nią stać xD Najpierw uzbieram na swoją :P
Dziekuję za komentarz <3
Rj rposze zrobmy rpezent Patc i ans tukajmy jej wyswietlen wiem ze ja zytasz prosze :) usun po przeczytaniu komentarz
OdpowiedzUsuńWtf ? ;(
UsuńPostaram się by ten kom był długi tak jak poprzedni albo i jeszcze dłuższy.
OdpowiedzUsuńWiedziałam, że się pocałują!
Mogłabym sobie nawet rękę odciąć! Wiedziałam =)
Bardzo miło z strony Brodueya i innych, że tak pomagali Cami.
Rozwaliło mnie to kto z kim jest.
Jak przeczytałam Viola z Maxim..
Szczena mi opadła >.<
Chciałabym to widzieć.
Ludmi z Diego? ciekawe.. ciekawe..
Tak samo jak Ludmi gra na keyboardzie..
Fajnie by było jakby DC zekranizował niektóre OP..
Chciałabym to zobaczyć.. Oj chciałabym..
Albo mogliby brać pomysły z opowiadań - jeszcze lepiej by było :3
Chyba już nie mam niczego do napisania..
Rozdział tak jak poprzednie - genialny (powoli zaczyna mi się już nudzić pisanie tego samego xD nie no, żartuję :* )
lecę do nexta - mam nadzieję, że mi laptop nie padnie, albo, że mnie rodzice nie wygonią...
i znów długi :D oł je >.<
UsuńO, Jezu, rozwaliłam Fedemiłę??
UsuńKurde, musiałam być już nieźle zmęczona, skoro napisałam, że Ludmiła jest z Diego o.O
No dobra xD
Gracias za komentarz <3333
No właśnie, jak mogłaś :-D ? <3
UsuńNo i kolejny wspaniały, cudowny part.
OdpowiedzUsuńTy dziewczyno nie umiesz źle pisać no nie ? <3
Bardzo pragnę napisać coś więcej, ale goni mnie czas. Jeszcze mam mnóstwo pozycji do nadrobienia. Wybacz.
Gracias, nie szkodzi :*
Usuń